Widzę, że w naszej dyskusji obrałeś pozycje” Jeśli ja się z czym nie zgadzam, co obraża mój rozum i moje poglądy, to znaczy, że coś wymyślasz”.

Niech Ci będzie, mnie to nie przeszkadza, pomimo, że staram się przedstawić Ci rzetelne informacje z obu ideologii wary. Od początku tłumaczę, że oświecenie Buddy nie jest niezgodne z planem Boga, on tylko wybrał inny wariant swojego wiecznego bytu.
Czy Jezus wyzbył się wszystkich pragnień, poza tym jednym? Nie sądzę. Myślę, że był jednym wielkim pragnieniem w wielu kwestiach. Zauważ rys pewnej historii:
Jezus poprzez chrzest jest obdarzony duchem świętym, więc kwintesencją oświecenia, miłości i miłosierdzia. Po tym, co następuje?- Pragnienie głoszenia słowa bożego, pragnienie zjednywania ludzi dla Boga, poprzez swoje wędrówki i nauczanie, pragnienie pokory (o co nieraz się modlił), pragnienie zbawienia dla ludzkości, pragnienie naszej miłości i odmiany...i tak można wymienić wedle jego życiowych dróg w całokształcie.
"Oto stoję u drzwi i kołaczę..." (Ap 3,20) Pragnienie wejścia do każdego domu, do każdego serca człowieka
„Chcę abyś wiedział, że kiedykolwiek mnie zapraszasz, przychodzę - zawsze i niezawodnie. Przychodzę cichy i niewidzialny ale z nieskończoną mocą i miłością, przynosząc wiele darów MOJEGO DUCHA. Przychodzę z Moim miłosierdziem,
z Moim pragnieniem przebaczenia i uzdrowienia Cię, z
miłością do Ciebie ponad Twoje zrozumienie - miłością tak samo wielką jak ta, którą sam otrzymałem od OJCA ("Jak Mnie umiłował Ojciec tak i JA was umiłowałem..." J 15,9)”.
Czy pragniesz miłości? "Przyjdźcie do Mnie
wszyscy, którzy spragnieni jesteście..." (J 7,37).
Wsłuchaj się ponownie w wypowiedziane tam słowa, ponieważ one mówią Ci wyraźnie dlaczego zniosłem to wszystko dla Ciebie: "PRAGNĘ . . ." (J 19,28).
Tak, PRAGNĘ CIĘ - jak werset psalmu, którym się modliłem mówi o Mnie: "...na współczującego czekałem, ale go nie było, i na pocieszających, lecz ich nie znalazłem" (Ps 69,21)
I co Ci z tych informacji wyszło? Budda wyzbył się pragnień,
JEZUS JEST NIESKOŃCZONYM PRAGNIENIEM.Czy nadal uważasz, że obie idee są tożsame? Wyzbycie się pragnień i żyć pragnieniami? Tego nie da się pogodzić, choćbyś nie wiem, co wymyślał. Zdecyduj się, zadeklaruj, chciałbyś „lizać po piętach” zarówno Jezusa i Buddę, jest to pomieszania w celach i wyniku ostatecznym. Podobnie masz z teorią Darwina i ideami wiary, które teorię Darwina wykluczają, jako prawdę stworzenia. Podejmij męską decyzję, albo idź ścieżką Buddy poza centra- duch oświecenia bez dostępu do materii, albo ścieżką Jezusa- życie wieczne w ciele- duch, dusza i materia, pakiet trzy w jednym. Oba warianty są dla Boga właściwe, jako wybór wolnej woli.
Cały spryt szatana polega na pomieszaniu idei, wmawianiu, że wszystkie wiary się ze sobą nie kłócą, że wszystkie wiary są miłe Bogu, że możemy wierzyć w co chcemy, bo i tak ostatecznie wszyscy trafimy do Boga. A prawda jest inna, że poprzez Boga, trafimy dokładnie tam, gdzie wybraliśmy. Czy Bogu podoba się Talmud popierający pedofilię, zabijanie, kradzież, przywłaszczanie, traktowanie innych ludzi jak bydlęta, popierający prawo zemsty? A może Koran, który w imię wiary pozwala zabijać, cudzołożyć, dziecko posiąść za żonę i z nim współżyć? Może i popiera, ale trudno mi w to uwierzyć, a wiara i niewiara są istotą rzeczy. Wyborem.
Jezus także przestawia różne oferty egzystencji: „Być w królestwie Bożym, w Niebie”, „Mój Ojciec jest z nie tego świata” lub egzystencja na Ziemi, którą się umiłowało: "BŁOGOSŁAWIENI CISI, ALBOWIEM ONI POSIĄDĄ ZIEMIĘ". Może jest jeszcze wiele innych alternatyw, o których nic nie wiemy.
I chyba tylko to można nazwać wybraną ścieżką, a nie po poplątanie z pomieszaniem, zlepek ideologii różnych wiar.
„co wynika z tego że jedynym pragnieniem Jezusa było połączenie się z Bogiem? ano to że stan poza narodzinami i śmiercią , ponad cyklem reinkarnacji, to jest życie wieczne w królestwie Bożym (po porzuceniu ciała zwane parinirwana):....I tutaj jesteś znowu w będzie, Jezus mówi
o zabraniu martwych i żywych do Nieba, wraz z ciałem- mówi o zmartwychwstaniu, martwe ciało znowu ożyje, zatem
nikt nie idzie do Nieba bez ciała.
Na zbawienie czekają tylko Ci, którzy mają poplątanie z pomieszaniem, którzy nie wierzą, ze
Dokonało SIĘ, zbawienie ludzkości już nastąpiło na krzyżu, wieki temu. Pamiętasz z klipu o duchu oskarżenia? Przypomnę Ci.
„I uczmy ludzi, kim naprawdę są i przestańmy grzebać w ich sprawach, ponieważ gdy diabeł zorientuje się, że nie wierzysz, iż się dokonało, pojawia się szafa pełna trupów, którą wprowadza do Twojej teraźniejszości (gierki z podświadomością- to moja uwaga, czyli to co pisałam o piwnicach, że czysty anioł nie może tam wejść, wysyła pośrednika).
Za każdym razem gdy spoglądasz w przeszłość zapraszasz ducha oskarżenia, do swojej teraźniejszości, aby pogrzebał owoce twojej rzeczywistości”.
1. Niczego nie wychwalam, zwyczajnie podaję parę przykładów, które obrażają umysł. To nie moja opinia, ale wielu ludzi na bardzo wysokich szczeblach rozwoju twierdzi, że najbliżej oświecenia (czyli przed samym wkroczeniem w nie) są ludzie obłąkani, bo umysł stracił władzę nad wszystkim, nie ma kontroli nad niczym. Poza tym Jezus błogosławi ludziom obłąkanym, ciekawe dlaczego?

a). Nie parzę na nikogo z góry, chcę Ci tylko wskazywać zasadnicze i bardzo konkretne różnice, których nie dostrzegasz, a które mogą wiele Ci ułatwić, na Twojej drodze wyboru Mnie nie przeszkadza, że chcesz iść drogą Buddy, jeśli rola wolnego oświeconego ducha Ci odpowiada, to dlaczego nie. Piszę te informacje tylko dlatego, że zauważyłam, iż wielu tutaj na tym forum ma takie ideologiczne poplątanie. Chcieli by być Buddą i Jezusem jednocześni, a potem się dziwią,
że im ciągle coś wywala,... i będzie wywalać. Podświadomość w sprzecznej ze sobą wierze i ideologii, będzie to wypluwać bez końca, aż człowiek się zadeklaruje w jednym kierunku. To tak jakbyś obwieścił innym: „Wiem, że Monsato mnie truje, truje innych ludzi, ale ja będę jeść tą genetyczną papkę bez wartości, które nazywają jedzeniem, bo mi nie zaszkodzi”. To jest ten sam poziom logiki.
b). Na te pytanie nie ma sensu odpowiadać, jest spanikowane w formie- dotyczy wszystkich, klarownych różnic między buddyzmem i chrześcijaństwem (w kółko powtarzam to samo innym tekstem), a które Twój umysł nie przyjmuje, poprzez metodę wyparcia-> co powoduje, że „strzelasz ślepakami” w płot.
2. Nie traktuj zwykłych informacji, których mogłeś do tej pory nie posiadać (z braku zainteresowania nimi), jako poziomy
3. To dlaczego nie kochasz, tylko zajmujesz się rozumem?

Gdzie Twoja kobieta, gdzie Twoje upragnione szczęście? Gdzie Twoje porywy serca? Nie ma- cały Twój wysiłek idzie na oczyszczanie i szlifowanie własnych piórek, aby lśniły jak lakierki na odpuście.

Przecież Budda miał żonę, gdy go oświeciło- od razu w te pędy do niej pognał, przypomniał sobie, że stracił najcenniejsze lata na medytowaniu, gdy tymczasem piękna i powabna żona, marniała i usychała w pustej alkowie, odrzucona, a syn nie widział ojca ponad 20 lat. Czy Budda faktycznie pozbył się pragnień? Jesteś tego całkowicie pewny? To, po co wrócił do żony? Ot, nowa zagwozdka.
4. Oczyszczania owszem, ale nic poza tym. Będzie oczyszczone, bielutkie jak pergamin i tylko tyle, a gorących porywów z obszaru zielonego stan zero, czyli z obszaru stworzenia natury. Zero zmysłu, zero emocji...białe żywe zombii. Gdyby Jezus chciałby być bielutki, to i tak było, na jedno tylko słowo, ale wybrał inaczej. Chodził do najpodlejszych spelun i nauczał, dotykał trędowatych, prostytutki z kolan dźwigał, z uczniami swymi świętował, wodę zamieniał w wino, aby radować się z nimi poprzez „wino i śpiew, oraz język szczery- bo człowiek pijany prawdę gada”, w efekcie końcowym krwią spłynął w torturach... itd. Białą lilią stał się dopiero po zmartwychwstaniu. Gdy się narodził na nowa, a nie przed śmiercią.
5. Nikt nie wie, jak jest i nikt nie będzie widział, bowiem cała i kompletna wiedza o Stworzeniu jest w rękach Boga, bo gdyby ktoś wiedział, to i szatan by wiedział, a takiej alternatywy dla szatana nie ma. Chciałeś informacji, to je dostałeś. Informacyjnie nie mam nic przed Tobą do ukrycia względem ideologii rożnych wiar i to, co wiem, z tym się podzielę. Słowa w Biblii to tylko wskazówki, światełka, które mają zapalić drogę, Bóg zna wszystkie nasze ścieżki (tak, ja szatan zna ludzi na wskroś), a my jego żadnej, dlatego tak szatan od początku stworzenia szaleje, niszczy dzieła i istoty Boga, bo nie może się do tej wiedzy dobrać.
6. Słusznie osądził, ale nie znał podtekstu osądu (mając jako osąd dług pieniężny), gdyż większe odpuszczenie miała grzesznica.
7. Powiedział, co wiedział, wielbiciel „ideologicznego młynu, do przelewania wszelkiej wody- wszystko jest tożsamym, żaba słoniem jest ”.
Nie zapomnij włączyć pralki po moim wpisie, co by się wszystko wyprało po Twojemu, może wyjdzie Ci nowa wiara „buddochrzczona”
