Mariusz
---------------
To, co wygłosiłeś jest szczytem bałwochwalstwa, ludzkiej pychy i próżności. Przeciętny zjadacz chleba, jest tylko i wyłącznie przeciętnym zjadaczem chleba, niczym więcej nie będzie ponad ten status, tak jak ten termin wskazuje. Marność nad marnościami i jeszcze większa marność, tylko płakać nad chlebem, który spożywa. Przeciętny zjadacz chleba nigdy nie będzie ponad Bogiem, nawet w najśmielszych snach, nawet, gdy zniesie Wielkie Jajo nad Nilem, zwanym potocznie kosmicznym Ego, większym niż Ziemskie. Zwyczajnie miałkość i słabość ludzką, chcesz wynieść ponad status Największej Mądrości i Miłości do Stworzenia.
Jesteś ateistą? Wytłumacz mi, jakim cudem ateista może rozwijać się duchowo? Jest to zwyczajnie niemożliwe, bo wiara polega na tym, że nie widzisz, nie dotykasz istoty sprawy, a wierzysz, po to, aby w ostatecznym rachunku otrzymać widzenie i oświecenie.
Osobiście nie widziałam „przeciętnych zjadaczy chleba”, zaaferowanych tylko i wyłącznie zwyczajnymi problemami bytowymi, prowadzących tryb konsumencki, skłonnych do wybaczania (raczej bardziej skłonnych do celebrowania uraz prawem odwetu), jakie sugerujesz. Natomiast ludzi ciężko pracujących nad sobą widziałam sporo, a to nie jest normatyw w społeczeństwie, jest to trudna droga w początkach i przy końcach, gdy droga prawości się mocno zawęża. Wybaczanie jest związane z czyszczeniem tego, co sprawiło ból. Samo wybaczanie nie istnieje, jest to umowa wiązana. To tak jakbyś porównał zmutowane ziarno, do ziarna czystego, które wzrasta w pierwotnym przeznaczeniu. Znam sporo takich, który mówią: ‘wybaczam’, a w zasadzie nic po tym się nie dzieje w strukturze widocznych zmian, względem jego i otoczenia lub osoby, której się wybaczyło. To jest omiecenie pajęczyny, a za moment tworzy się nowa, w tym samym miejscu. Gęsta energia pozostaje i wchłania na nowo. Wygonisz jednego demona, a na jego miejsce przyjdzie kolejne siedem (Jezus też o tym prawił).
Nie wiem, czy istnieje piekło (niebo jest na pewno), ale wiem, że istnieje strefa ciepła (ta odprowadzająca w miłość) oraz strefa zimna, której nawet zwierzęta się boją. Wiele zlęknionych zwierząt, które umierały na moich rękach lub na mojej piersi odprowadzałam w stronę ciepła, gdy tylko ją wyczuły odchodziły w sekundach, w spokoju i bez spazmów, z uśmiechem na ustach. Tak, zwierzęta też się uśmiechają, tak jak człowiek, nie każdy zwraca na to uwagę. Myślę, że synonimem piekła (czy samym piekłem?) jest to, co sam człowiek robi człowiekowi i naturze.
Jakiś „straszak” powinien być na człowieka, bo inaczej rozbestwi się bezgranicznie. Popadnie z pychy w poczucie bezkarności.
Boga krzywdzisz już samym myśleniem swoim i własnym bałwochwalstwem. A krzywdząc jego, krzywdzisz siebie okrutniej, bo nie zaznacz mocy jego, ani jego wielkości w samym sobie.
Mój Bóg (nie Twój oczywiście, bo TY Boga nie masz) jest Wszechmocny, czego jestem świadkiem i będę wystawiać temu świadectwo na wieki wieków. To on sprawia, że gołąb w malignie, obdarty z piór, z przetrąconymi łapami, który wie, że nie ma już miejsca w cyklu życia, odradza się w pełni (bez wsparcia weterynaryjnego) i staje się przywódcą stada. To on sprawia, że rośliny, które są zbyt słabe, aby wydać nasienie, wydają je w największej swojej obfitości. To on sprawia, że gangrena (totalny rozkład) zmienia się w stan natychmiastowej regeneracji, tak, jakby nigdy się to nie wydarzyło. To on sprawia, że w jednej chwili spada deszcz, czy ogrzeje słońce, jeśli się go prosi, aby wspomógł życie, dał roślinom i zwierzętom spragnionym jednego lub drugiego, itp. On daje życie i on obiera, człowiek nie ma nic do gadania, postękać tylko może, jaki on niedobry jest. Jeśli Ty jesteś większy od tego, co on potrafi, to jesteś w czystych podłączeniach z szatanem i należy nad Tobą odprawić egzorcyzmy.

Od razu poczujesz się lepiej i nigdy już nie powiesz o nim mały. Odmieni Ci się o 100%, w jednej chwili. A jak Ci się odmieni, zrozumiesz jaki jesteś mikroskopijny przy nim, nawet nie mały.

Człowiek małej/mikrej wiary nigdy nie otrzyma tego, co człowiek wielkiej wiary. Może tylko pomarzyć, tyle jego, niczego niezwykłego nie dozna, na miarę skromnych tylko możliwości Boga.