Autor Wątek: Co zawdzięczacie rodzicom?  (Przeczytany 11669 razy)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-08, 15:48:39 »
Cytuj
A kiedy jest mi smutno i źle - bądź przy mnie.
Nie wyśmiewaj sie z tego co czuję, nie racjonalizuj, nie mów, ze nie takie są problemy w życiu....
Po prostu pozwól mi czuć i ... bądź. 

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-07, 18:56:31 »

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2015-03-30, 15:28:53 »
Zastanawiałam, się gdzie to wrzucić i padło na ten wątek:)
( wątek alkoholu można by pominąć)
Ale przemyśleć temat warto:))
http://matkazonaiklopoty.mamadu.pl/117743,jestes-matka-i-masz-swoje-zycie-slono-za-to-zaplacisz

Zabawne jest to, że "bezdzietni" narzekają na to, że są pod presją społeczną, czy rodzinną bo nie mają dzieci. A tak naprawdę nie wiedzą jeszcze co to dopiero jest presja społeczno-rodzinna, gdy te dziecko już się ma;)

« Ostatnia zmiana: 2015-03-30, 15:31:00 wysłana przez Laka »

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-30, 13:17:34 »
Dzieci moga zawdzięczać rodzicom różne rzeczy.
Dobre czy złe.

Dzieci oczywiście mają swoje intencje z którymi przychodzą na świat.
Leszek juz to raz ujął, ze te intencje są podejmowane przed śmiercią i mogą być tak nieprzemyślane, że aż głupie.
Tak, że jeżeli widzimy dziecko, które za rodziców ma zło wcielone, to niekoniecznie wybrało to mądrze i świadomie, niekoniecznie chce cierpieć, bo chce odpokutować zło, które uczyniło.
Niekoniecznie chce w tym NADAL BYĆ !


Z tego co wiem na temat rozwoju duchowego, oraz z moich doświadczeń i obserwacji życia, wynika coś co już Einstein tak ładnie ujął - Wszystko jest względne :)

Otóż, to że dziecko rodzi się wśród toksycznych układów, może świadczyć o tym, że na przykład chce wziąć cały toksyczny bagaż rodzinny na siebie, bo - tak mu sie wydaje - ono sobie z nim poradzi.

Taki mały Bodhisattwa rodzinny :)
Ten Bodhisattwa może też być jednym z rodziców, oczywiście.

Czasem też rodzi się takie małe, bo chce chociaż przez pewien czas pomóc.
Jest na przykład silnym, walecznym Aniołkiem w kolorze blue.
 Ma spory power :)
I jego intencje są pomóc trochę tym biedakom, którzy sie tak tutaj męczą.
Oczywiście już po urodzeniu  się widzi, że długo się tego nie da wytrzymać.
Nie chce brnąć w to dalej. Karmę sobie gmatwać.
Bo i za jakie grzechy niby ?
I jak poczuje, że już dość pomógł - odchodzi.
Wcieli sie w bardziej sprzyjających okolicznościach.

To jest decyzja tego dziecka - tej duszy. Tylko i wyłącznie.

I to nawet pięknie o niej swiadczy. O jego sile. I stosunkowo dobrych intencjach wobec SIEBIE.


Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-29, 16:17:20 »
cd :)

A kiedy jest mi smutno i źle - bądź przy mnie.
Nie wyśmiewaj sie z tego co czuję, nie racjonalizuj, nie mów, ze nie takie są problemy w życiu....
Po prostu pozwól mi czuć i ... bądź.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-28, 22:25:14 »
DZIECI MAJĄ GŁOS :)

Nie psuj mnie, spełniając każdą moją prośbę.
Niektórymi prośbami jedynie wystawiam cię na próbę :)

Nie przeceniaj mnie.
To mnie krępuje i zmusza czasem do kłamstwa, żeby nie sprawić ci zawodu.

Nie obawiaj się postępować wobec mnie stanowczo i konsekwentnie.
To daje mi poczucie bezpieczeństwa.

Nie ochraniaj mnie przed konsekwencjami.
Potrzebuję  się również zmierzyć z doświadczeniami  bolesnymi.

Nie mów mi, że mój strach i obawy są głupie.
ONE SĄ BARDZO REALNE.


Nigdy nawet nie sugeruj, że jesteś doskonały i nieomylny.
Przeżywam wielki wstrząs, gdy widzę, że taki nie jesteś.

Nie przejmuj się zbytnio, gdy mówię, ze cię nienawidzę.
To nie ciebie nienawidzę ale twojej władzy, która mnie niszczy.

Nie dawaj mi pochopnych obietnic.
Czuję się zawiedziony gdy ich nie dotrzymujesz.

Nie myśl, że usprawiedliwianie sie przede mną jest poniżej twojej godności.
Uczciwe usprawiedliwianie się wzbudza we mnie wielką serdeczność w stosunku do ciebie :)

Nie przejmuj zbytnio się moimi małymi dolegliwościami.
One czasem tylko przyciagaja twoją uwagę, której tak potrzebuję.

NIE ZAPOMINAJ JAK SZYBKO ROSNĘ.
PEWNIE JEST CI TRUDNO DOTRZYMAĆ MI KROKU, ale ...POSTARAJ SIĘ :)


Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2015-03-24, 18:42:25 »
grzeczna dziewczynka :-)

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-03-24, 12:15:33 »
Właśnie dzisiaj robiłam sobie oczyszczanie czakramów na ten temat.
Okazało się że ojcu zawdzięczam to że mnie stworzył. Gdyby nie włozył nasienia do pochwy mamy to by mnie nie było. Jestem mu wdzięczna za to że zrobił to dla mnie.
I dlatego na czakrze korony stworzyłam jego hologram jako Boga. I dzięki temu czczę go jako Boga który mnie stworzył.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-03-23, 23:23:17 »
Piękna rozmowa miedzy ojcem i synem z filmu"Pursuit of Happyness" ('y' zamiast 'i' :))
Ten mały w filmie to ponoć autentycznie synek Willa Smith'a

Cytuj
https://www.youtube.com/watch?v=DvtxOzO6OAE
 
"you got a dream - you got to protect it".
Bo są też mężczyźni, którzy potrafią być wspaniałymi ojcami, mimo iż ojca jako takiego w swoim dzieciństwie nie doświadczyli.
Znam takiego.
Być może jest  tak, że  mężczyźni, którzy po drodze się w życiu takiego chłopca przewijają, np dziadek, partner, czy partnerzy matki, jakiś wujek czy ktoś, dają po swojej cząstce  archetypu ojca temu dziecku.
Być może babcia czy nawet prababcia potrafiły też sprawić, że taki dzieciaczek nie czuje sie samotny, niechciany. Wyalienowany.
A być może jest tak,  że potrafiła to załatwić sama matka, która dała tyle starania i miłości swojemu dziecku, że to  się teraz odtwarza w relacjach z jego własnymi dziećmi.
W sumie wszystko te relacje mają wpływ na takiego małego człowieczka.

Niekoniecznie musi byc schemat : mama + tata  i to w doskonałej relacji.

Poza tym Leszek kiedyś powiedział coś tak prostego, że aż powalało w swej oczywistości :)
"Małżeństwo jest dla rodziców a nie dla dzieci. Jeżeli rodzice sie nie kochają i nie szanują, to powinni się rozstać."

Od siebie dodam, ze dzieci patrzą na rodziców i jak gąbka chłoną ich przykład.
Jeżeli czują - a czują doskonale - piekiełko i podchody na codzień, to będą próbowały coś podobnego odtworzyć w przyszłości.
Na szczęście są teraz juz dostępne techniki i metody na poprawę tych zawirowań :)
I znowu konkluzja Wszystko w rękach Dobrego Boga :)

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-02-22, 10:41:40 »
:)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-02-21, 21:22:13 »

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-02-21, 19:29:30 »
nigdy nie słyszałam takich słów od rodziców a oni pewnie nie słyszeli ich od swoich co dziwne zawsze umiałam tak powiedzieć siostrzenicy

terapeutycznie ....od Rockiego
https://www.youtube.com/watch?v=_Z5OookwOoY


Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-27, 16:34:54 »
 
Cytuj
Nawet urodzic mnie sama nie dala rady, bez pomocy lekarzy bylbym martwy.
do naturalnej wdzięczności wobec matki za urodzenie, za ten bezcenny dar, tutaj  dochodzi jeszcze wdzięczność dla lekarzy, którzy w tym pomogli, no coś pięknego : )   

podzielam fascynację tego pana:
"Ważne jest uświadomienie sobie, jak często mieliśmy okazje do wdzięczności, a nie wykorzystaliśmy ich. Kiedy ktoś jest dla nas dobry, kiedy coś pomyślnie się potoczy, kiedy problem zostanie rozwiązany, rana wyleczona, są bardzo konkretne powody do dziękowania: za pomocą słów, kwiatów, listu, kartki pocztowej, rozmowy telefonicznej albo po prostu serdecznego gestu. Jednakże dokładnie te same sytuacje dają nam również okazje do krytykowania, sceptycyzmu, nawet cynizmu, ponieważ kiedy ktoś jest dla nas dobry, możemy podać w wątpliwość jego motywację; kiedy coś dobrze się potoczy, to zawsze mogło potoczyć się lepiej; kiedy problem zostanie rozwiązany, często pojawia się nowy… Możemy wybrać, czy będziemy wdzięczni, czy rozgoryczeni. Możemy zdecydować, czy rozpoznamy w tym momencie, że jesteśmy wybrańcami Boga, czy skupimy się na ciemnych stronach zaistniałej sytuacji. Jeżeli uporczywie wpatrujemy się w to, co ciemne, to w końcu znajdziemy się w ciemnościach. Jeśli stale uznajemy jasne strony życia, sami będziemy coraz bardziej jaśnieć. Jestem zafascynowany tym, że za każdym razem, gdy decydujemy się na wdzięczność, łatwiej jest nam zobaczyć nowe powody do wdzięczności."
Henri Nouwen w książce: „Życie Umiłowanego”

Daniel

  • Gość
[#]   « 2014-10-27, 12:36:11 »
No to napisalem do matki naprawde grzeczna wiadomosc, z prosba o uswiadomienie mnie, co tak naprawde jej zawdzieczam, czy sa moze rzeczy o ktorych nie pamietam, zapomnialem, itd. a za ktore wypadaloby abym byl wdzieczny?

Odpisala mi, ku mojemu lekkiemu zdziwieniu, ze za nic nie musze ani nie powinienem jej byc wdzieczny.
Wiele rzeczy robila zle i nie tak. Nawet urodzic mnie sama nie dala rady, bez pomocy lekarzy bylbym martwy.

No i prosze, od poczatu to wiedzialem, ze za nic, heh.

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-10-22, 17:12:14 »
Cieszę się, że moi rodzice nie są katolikami i nie kazali mi chodzić do kościoła, dzięki czemu nie musiałam znów wchodzić we wzorce zakonne.