Autor Wątek: Co zawdzięczacie rodzicom?  (Przeczytany 11636 razy)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-27, 15:56:16 »
jeszcze fajna idea dla tych którzy powielają rodowe programy ( np. przekazywane z pokolenia na pokolenie blokady wdzięczności do rodziców):
"Ród -ciągnie za sobą jakiś nieprzepracowany, niezrozumiany temat życia - aborcje, zbrodnie, zdrady, klątwy, nienawiść, wzorce ofiary, przemoc itd?..

Jeśli w jakimkolwiek temacie życia nie ma WOLNOŚCI od schematów III wymiaru, jeśli bazujemy na lękach, odrzuceniu, bólu, nienawiści, słabości itd. RÓD ciągnie w następnych pokoleniach ten temat tak długo, aż ktoś PRZEBUDZI SIĘ DO MIŁOŚCI i przetransformuje .

To będzie wolność dla rodu, dla naszych dzieci, dla następnych pokoleń."

http://www.epokaserca.pl/joomla/artykuly/123-my-i-nasze-dzieci
link warto sobie otworzyc i poczytac przy dźwiękach  sutry : )

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-27, 15:39:51 »
o rodzicach i rodach, czyli kolejne powody do wdzięczności:
http://ezoszczecin.pl/rody/

i stamtąd o wdzięczności :
http://ezoszczecin.pl/wdziecznosc/
m. in. zabawny fragment:
"Dziękuję Polsce albowiem nigdzie nie doświadczyłabym tego co tutaj,
Dziękuję biurokracji albowiem inspiruje mnie do kreatywnych rozwiązań,"

: )
« Ostatnia zmiana: 2014-09-27, 15:42:16 wysłana przez Frisky »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-27, 13:38:24 »
tak mi się jeszcze objawił podział rozwoju osobistego i rozwoju duchowego w związku z wdzięcznością i można sobie zobaczyć na jakim etapie jesteśmy:
- zdrowa/rozwinięta osobowość to naturalna wdzięczność za to co dobrego nas spotkało,
- rozwinięcie w duchowości to wdzięczność za wszystko co nas spotkało : )

Tess
Cytuj
wcale nie chciałabym, żeby moje dzieci czuły sie zobligowane do poczucia wdzieczności w stosunku do mnie.
W jakimkolwiek stopniu !
Wcale sie nie czuję kimś szczególnym z tego powodu.
wdzięczność, jest jak miłość itp., czyli jest naturalna : ) 
zobligowanie kogoś do tego co dobre służy prostowaniu wypaczonych charakterów i umysłów, które blokuja to co naturalne, wiadomo nie zawsze wychodzi, w obie strony: jak to z dyscypliną i jej brakiem bywa...

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-27, 10:30:17 »
Trudny temat.

I mówie to jako mama :)
I jak tak sobie nad tym rozmyślam, to wcale ale to wcale nie chciałabym, żeby moje dzieci czuły sie zobligowane do poczucia wdzieczności w stosunku do mnie.
W jakimkolwiek stopniu !
Wcale sie nie czuję kimś szczególnym z tego powodu.
Ot - jeszcze jedna z mam :)
Urodziłam je i wychowałam - bo tak miało być. Intencje sie dograły.
I chwała Bogu !
To ja jestem im wdzięczna za to, że mnie na mamę wybrały :))

A za co ja jestem wdzieczna moim rodzicom ?
Jeszcze trudniejszy temat  ;))

Daniel

  • Gość
[#]   « 2014-09-27, 01:41:00 »
A tak skoro w temacie:

Za co TY jesteś wdzięczny/wdzięczna swoim rodzicom?

Daniel

  • Gość
[#]   « 2014-09-27, 01:40:31 »
zastanawiam się na ile dla mnie warto, odkąd uwolniłam się od cechy narodowej zwanej "murzyńskość" którą to pięknie przedstawił nam nasz Marszałek Sikorski odechciało mi się wielu działań z których nie mam żadnej korzyści.
No ok, ale chyba nie odnosi się to do pisania na forum co? ;) W końcu, chyba poza odrobiną czasu i rachunkiem za prąd, jakoś specjalnie to nic nie kosztuje ;)

Witek,
no w tym kontekscie to ma sens.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-26, 15:05:24 »
Daniel
Cytuj
naprodukowałeś się sporo, ale obawiam się, że w wielu tematach się z Tobą raczej nie zgadzam.
dla mnie żaden problem,  może komuś się przyda, a i sam sobie dużo rzeczy rozjaśniam w ten sposób : )

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-09-26, 14:32:09 »
"Wzbudzanie na siłę uczucia do rodziców, że dali nam życie"

Jest też inny aspekt - wdzięczności nie kieruje się do nich, w sensie nawiązania kontaktu z nimi osobowo, wdzięczność można odczuwać, być wdzięcznym za to co się ma, za ich udział, nawet jeśli niezamierzony bądź niezgodny z ich intencjami. W takim kontekście wdzięczność nie jest po to aby te osoby się poczuły lepiej czy poczuły że jest się im wdzięcznym. Nie jest też żadną formą relacji z drugą osobą - tu nie ma wyjścia wdzięczności w stronę drugiej osoby, płynie od siebie do siebie (w zamkniętym obiegu) a druga osoba jest "użyta" do odczuwania wdzięczności. Jeśli wdzięczność jest osobowa (warunkowa osobowo) to rzeczywiście próby czucia czegoś są nieprzyjemne czy niepotrzebne (niezgodne z rzeczywistością) bo wdzięczność służy kontaktowi z tą osobą.
To co ja miałem na myśli to coś w rodzaju wdzięczności za - świat, życie, to co się doświadcza. I do tego można użyć również swoich rodziców :) Można być wdzięcznym za posiłek który samemu się zakupiło (ja to czasem odczuwam) i nie kierować tego w żadną stronę, ani do siebie.
Jak się podchodzi do tego jako do wdzięczności za to wszystko co się otrzymuje, co się ma, to wdzięcznym można być za bezwiedny udział w stworzeniu pewnych fajnych zdarzeń i możliwości, komu tylko się chce :)
Ja jestem wdzięczny za to że się urodziłem, za to że dokładnie tu się urodziłem i jestem, co nie znaczy że jestem wdzięczny za nieczyste intencje swoich rodziców wobec mnie, lub moich wobec mnie. Jestem wdzięczny za to co jest dla mnie i za korzyści, możliwości związane z tym wyborem.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-09-26, 14:01:22 »
tu nie chodzi o udzielanie rad, czy misje zbawiania świata ale dzielenie się swoimi szczerymi odczuciami na jakiś temat. Z drugiej strony, często wypowiedziane przypadkowo słowa mogą kogoś niechcąco mocno zainspirować, więc chyba warto próbować ;)
...
zastanawiam się na ile dla mnie warto, odkąd uwolniłam się od cechy narodowej zwanej "murzyńskość" którą to pięknie przedstawił nam nasz Marszałek Sikorski odechciało mi się wielu działań z których nie mam żadnej korzyści.
Murzyńskość w wolnej interpretacji to wspieranie ludzi (organizacji) które na to nie zasługują przy jednoczesnym ponoszeniu z tego tytułu osobistych kosztów,  coś na zasadzie ( tu znów posłużę się głęboką analizą socjologiczną Marszałka) robienie komuś loda z dopłatą.

Daniel

  • Gość
[#]   « 2014-09-26, 13:32:05 »
Edyta
tu nie chodzi o udzielanie rad, czy misje zbawiania świata ale dzielenie się swoimi szczerymi odczuciami na jakiś temat. Z drugiej strony, często wypowiedziane przypadkowo słowa mogą kogoś niechcąco mocno zainspirować, więc chyba warto próbować ;)

Zaś co do kasy - to chyba raczej już nie, po iluś tam latach podchodów i kombinowania, moja rodzina zdaje sobie raczej już sprawę, że uodporniłem się na wszelkiego rodzaju manipulacje i wymuszenia ;)

Clint,
dobrze napisane, komu jak komu ale mi do "RuŻofFeGo RoSfFoJu" hehe raczej daleko, jestem wielkim pragmatykiem ;) Masz rację, nigdy w sumie nie próbowałem specjalnie sobą manipulować wzbudzając wdzięczność czy coś w tym stylu - albo to jest, albo nie ma. W sumie, wielu osobom za wiele rzeczy jestem dość naturalnie wdzięczny, do matki jednak nic specjalnie już nie czuję.

Firsky
naprodukowałeś się sporo, ale obawiam się, że w wielu tematach się z Tobą raczej nie zgadzam.

Przede wszystkim, stwierdzenie że matka "dała mi życie" to błąd, ja istniałem zanim się urodziłem, ona pozwoliła mi zaistnieć fizycznie. Nie to, żebym nie był za to kompletnie niewdzięczny, ale zdaję sobię sprawę, że równie dobrze każda inna zdrowa kobieta mogła by zrobić to samo, i z ludzkiego punktu widzenia (a przynajmniej mojego punktu widzenia ludzkich spraw), nie ma w tym raczej żadnej specjalnej mistyki. Równie dobrze mógłbym urodzić się fizycznie w innej rodzinie, i co z tego? Moje intencje tak czy siak by się dopełniły.

Kolejna rzecz, nie cytuj mi proszę mistrzów duchowych ze Wschodu w temacie rodziców i rodziny. Tam te pojęcia mają zupełnie inny wymiar, praktycznie niewyobrażalny dla większości ludzi z Zachodu, i trzeba naprawdę sporo przebywać wśród Azjatów, aby docenić, co one dla nich znaczą. To jest zupełnie inna półka doświadczeń, znam zdrowe polskie rodziny które żyją w bardzo dobrych relacjach ze swoimi dziećmi, ale nikt nawet nie zbliżył się do tego, czym jest i co oznacza "rodzina" w krajach Azji. To jest zupełnie inne doświadczenie i inny grunt kulturowy, i ciężko to porównywać z typowo "zachodnim" sposobem podejścia do tematu. A tematu "ukłonu" z Aikido, reprezentującego japoński styl myślenia, w ogóle nie komentuję, bo to jeszcze inna bajka.

Z mojego punktu widzenia matka to dla mnie po prostu biologia - wychowywali mnie dziadkowie, od których otrzymałem sporo miłości, wsparcia, pomocy, ciepła i innych wspaniałych rzeczy - których jakby mało lub wcale nie dostawałem od matki. Emocjonalnie moją "matką" była dla mnie moja śp. babcia. Z tego powodu, czuję z nią znacznie bliższą więź, niż z matką. Tak bliską, że wiem, że ponownie już inkarnowała, wiem nawet gdzie, i wiem, że ją spotkam ponownie jak dojrzeje co nieco, na co bardzo się cieszę.
« Ostatnia zmiana: 2014-09-26, 13:35:26 wysłana przez Daniel »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-25, 11:49:11 »
ten przykład poniżej (ukłonu) jest przykładem reguł/zasad/rad  które uwalniają serce (pozytywne cechy i uczucia), a przykłady ludzi którzy odrzucają inspiracje,zasady i wskazówki płynące z zewnątrz ...i nie czują wdzięczności za to co cennego otrzymali  od innych ( np. wobec rodziców za ciało, które otrzymali od nich, i które używają nieustannie)  to są przykłady zamknięcia serca przez ograniczenia/kaprysy umysłu?
- obowiązek dla umysłu czyli reguły ustanowione w oparciu o duchowe zasady, oznaczają tu drogę do  wolności serca : ))
- na pewno nie potrzebuje ich ktoś kto w naturalny sposób reaguje wdzięcznością na to co dobre (choć wtedy w naturalny sposób je przestrzega i z łatwością np. wyraża wdzięczność do przodków poprzez rytualny ukłon), a innym na pewno mogą się przydać w drodze do tego celu...

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-25, 11:20:12 »
a to jeszcze łącząc wdzięczność dla rodziców z wdzięcznością dla społeczeństwa, taki inspirujący przykład :
"Ukłon wyraża gotowość przystąpienia do treningu duszy i ciała, oraz wyraża wdzięczność do wszystkich przeszłych pokoleń naszych przodków i mistrzów duchowych (w tym O`Sensei), którzy poświęcili życie dla swojego i naszego rozwoju. "
http://www.dojoaikido.koszalin.pl/o-nas/etykieta-dojo-aikido.html

ciekawi mnie jak to jest że ludzie twierdzą, że kierują się swoim sercem, a nie czują wdzięczności nawet za to co otrzymali od rodziców i społeczeństwa? zamiast tego stają się mistrzami uzasadnień dla własnej niewdzięczności... więc czym się kierują/ co nimi tak naprawdę kieruje? : )

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-25, 10:56:55 »
Liczy się to, co realnie czujesz i to jest właśnie ważne - ważniejsze niż logiczne powody, analizy jaka matka była czy nie była, itp. A to co czujesz nie musi być ani logicznie uzasadnione ani słuszne ze społecznego, moralnego czy innego punktu widzenia. Twoje serce wie, co dla Ciebie dobre, wystarczy że się w nie wsłuchasz :)

Jeśli chodzi o kwestie wdzięczności, to oczywiście jest to uczucie, które warto w sobie wzbudzać, ale... bez popadania w pewne skrajności. Wdzięczność przychodzi sama, kiedy nie jesteśmy zaślepieni niechęciami i kiedy mamy... realne powody do wdzięczności. A tworzenie sobie sztucznych powodów do wdzięczności to bardziej przypomina pranie mózgu niż prawdziwy rozwój duchowy.

Zgadzam się w 100 %.
Dla mnie w rozwoju duchowym też najważniejszym jest, żeby przede wszystkim słuchać siebie. Problem w tym, że od małego uczą nas, żeby słuchać wszystkich tylko nie siebie. Jest całe mnóstwo tzw. autorytetów, które wypowiadają się do jest słuszne a co nie. Ale jak ktoś słyszy głos swojego serca to tego wszystkiego nie potrzebuje.
No i ufa temu co słyszy.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-25, 10:40:55 »
ach, znalazłem nawet takążesz  samąsz ideę u mistrza duchowego:
"Każdy człowiek ma skłonność do popełniania błędów, rozmyślnie lub niechcący. Ale w żadnym wypadku nie wolno mu zapominać, co zawdzięcza matce. Miłość do matki może odkupić jego życie, bez względu na inne potknięcia. Największym darem otrzymanym od rodziców jest ciało napełnione mocami. Chociaż Pan włada całym życiem, to jednak w ciało wyposażyli nas rodzice. Glina i woda są darami przyrody. Ale to garncarz lepi z nich dzbanki. Dlatego naszym podstawowym obowiązkiem jest wdzięczność dla rodziców… "
BSSB. Vol.II p.46

 jeszcze dla tych którzy żyją w zaślepieniu i bujają w obłokach:
"Człowiek powinien starać się wykorzystać każdy otrzymany talent i umiejętność nie tylko dla własnych celów, ale dla dobra całego świata. Człowiek zawdzięcza wszystko społeczeństwu, ponieważ wszystko otrzymał od niego. Wyrażanie wdzięczności jest najważniejszym obowiązkiem człowieka."
SSS. Vol. XXII p.60

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-24, 21:31:41 »
 
Cytuj
To jest kwestia przepływu boskości między ludźmi. Piękne zjawisko, które działa samoczynnie, jeśli mu na to tylko pozwolić. To jest prawdziwa wdzięczność. I jeśli mamy czuć coś takiego do choćby rodziców, to muszą sobie na to "zasłużyć" swoją postawą i intencjami wobec nas. Skoro tego nie czujemy, to jest to ok i się nie ma co szarpać.
Wzbudzanie na siłę uczucia do rodziców, że dali nam życie czy coś w tym stylu oceniam jako chore, głupie i wręcz szkodliwe w niektórych przypadkach. Nie ma co się poddawać wzorcom RuŻofFeGo RoSfFoJu :D

co do akceptacji tego co jest i ( jednocześnie) rozróżniania  to ja to widzę tak że można akceptować swój czy cudzy brak wdzięczności do rodziców i jest to ok w sensie akceptacji własnych czy cudzych ograniczeń, ale gdy jednocześnie  czytam że ktoś nie czuje wdzięczności wobec ludzi którzy obdarzyli go najcenniejszą rzeczą w życiu i nie wzbudza to w tym kimś naturalnej wdzięczności, i musiałby się zmuszać do tego na siłę, np to wg mnie jest to stan zaburzenia postrzegania (co najmniej i delikatnie mówiąc) i życia w oderwaniu od rzeczywistości, zamknięcia w jakiejś bańce egoistycznych pragnień, albo urazów czy/i  patrzenia przez różowe okulary (co się często wiąże jako transy) 

do tego widzę w tym tekście mieszanie bezwarunkowej wdzięczności (boskości) z wymaganiami zasługiwania, a na dodatek uzależnianie swojej wdzięczności (za coś co ktos nam dobrego zrobił) od tego co czuje ktoś inny jest kolejnym ograniczeniem , istnieją prawdziwe przepływy wdzięczności dwustronne, jednostronne i wielostronne ; ) można być prawdziwie wdzięcznym komuś za coś co dla tego kogoś jest nieistotne, co ktoś robi z obowiązku albo przypadkiem ( np. ktoś przypadkiem uratował nam życie, albo je darował haha... i nie zdaje sobie sprawy z wartości tego... ) 
 
więc akceptując coś warto przy okazji rozróżniać czy jest to zdrowe czy chore, dobre czy złe, korzystne czy szkodliwe, rozwojowe czy uwsteczniające
dla nas samych... warto sobie uświadomić nasze własne intencje, programy i wzorce,  bo często tylko odtwarzamy wzorce i programy rodziców które nam wpoili, często było tam mało wdzięczności i miłości : )