Autor Wątek: Co zawdzięczacie rodzicom?  (Przeczytany 11634 razy)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-09-24, 19:27:37 »
Daniel

To czy warto odnawiać kontakt z matką to sprawa w 100% indywidualna. Liczy się to co czujesz, czy masz w sobie jakiekolwiek chęci, aby chociaż spróbować. Jeśli ich nie ma, to sprawa załatwiona, nie musisz ich w sobie na siłę wzbudzać, ani zastanawiać się czy powinieneś je czuć. Liczy się to, co realnie czujesz i to jest właśnie ważne - ważniejsze niż logiczne powody, analizy jaka matka była czy nie była, itp. A to co czujesz nie musi być ani logicznie uzasadnione ani słuszne ze społecznego, moralnego czy innego punktu widzenia. Twoje serce wie, co dla Ciebie dobre, wystarczy że się w nie wsłuchasz :)

Jeśli chodzi o kwestie wdzięczności, to oczywiście jest to uczucie, które warto w sobie wzbudzać, ale... bez popadania w pewne skrajności. Wdzięczność przychodzi sama, kiedy nie jesteśmy zaślepieni niechęciami i kiedy mamy... realne powody do wdzięczności. A tworzenie sobie sztucznych powodów do wdzięczności to bardziej przypomina pranie mózgu niż prawdziwy rozwój duchowy. Jasne, mogę wdzięczny mamie, że mnie kąpała jak byłem dzieckiem (a mogła utopić!) czy ojcu, że mnie utrzymywał, mimo że wypominał mi to na każdym kroku. Rzecz w tym, że pozytywne aspekty u nich nie wynikały z miłości, nie płynęły z serca, a były efektem poczucia obowiązku, presji społecznych, sztucznych przekonań, itd.

A prawdziwa, naturalna wdzięczność do drugiej osoby rodzi się wtedy, kiedy ta osoba obdarza nas czymś szczerze, co płynie z jej wnętrza. Kiedy z jej serca coś do nas płynie, to w naszych sercach rozpromienia się to cudowne uczucie wdzięczności (jeśli nie ma żadnych blokad po drodze). To jest kwestia przepływu boskości między ludźmi. Piękne zjawisko, które działa samoczynnie, jeśli mu na to tylko pozwolić. To jest prawdziwa wdzięczność. I jeśli mamy czuć coś takiego do choćby rodziców, to muszą sobie na to "zasłużyć" swoją postawą i intencjami wobec nas. Skoro tego nie czujemy, to jest to ok i się nie ma co szarpać.

Wzbudzanie na siłę uczucia do rodziców, że dali nam życie czy coś w tym stylu oceniam jako chore, głupie i wręcz szkodliwe w niektórych przypadkach. Nie ma co się poddawać wzorcom RuŻofFeGo RoSfFoJu :D

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-24, 15:01:41 »
Cytuj
praktycznie nie mogę odnaleźć czegokolwiek, co matce bym zawdzięczał.
wystarczy wypisać sobie ludzi którym jesteśmy najbardziej wdzięczni na tym świecie i za co, a potem uświadomić sobie że na szczycie tej listy w każdym przypadku jest miejsce na matkę i ojca, jakim cudem?
ano takim że oboje przyczynili się w istotny sposób by wszystko za co jesteśmy wdzięczni na tym świecie mogło zaistnieć dla nas, na tyle istotny, że bez ich udziału po prostu nic z tego by się nie wydarzyło  : )

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-09-24, 09:48:40 »
Edyta,
bardzo lubie to typowo polskie podejscie na zasadzie "ciesz sie, bo inni maja gorzej". Nawet czasami wywoluje to usmiech na mojej twarzy :)

cieszę się z uśmiechu na twojej twarzy, pamiętam że ładnie wyglądasz gdy się uśmiechasz :)

dziś bym ci inaczej odpowiedziała na poprzedni wpis - dziś bym ci napisała że skoro odzywa się po latach to pewnie potrzebuje kasy albo się czegoś wystraszyła np. choroby

doszłam ostatnio do wniosku że już nie będę udzielać nikomu rad ani tym podobnych bo każdy sam wie najlepiej co robić , coś mi odpuściło ... chyba typowo polskiego ;)


Daniel

  • Gość
[#]   « 2014-09-24, 03:34:37 »
Witek,
no niby tak, jakies to warunki byly, z drugiej strony, pewnie mozna by i inaczej, zwlaszcza, kiedy sobie przypomne,ze bylem owocem zwyczajnej wpadki. Mimo wszystko, pamietam przed wcieleniem sie, lot nad okolica i zachwyt, jak wspaniale ograniczajace energie tam byly, okazja do ponownego doswiadczenia ziemskich ograniczen.

Atlanta,
terazniejsza sytuacja w zasadzie nie istnieje, jest martwa, jako ze nie utrzymuje kontaktu od lat, wiec chyba nie ma czego porownywac. Nie czuje tez potrzeby aby utrzymywac, i zastanawiam sie czy to w ogole ma jakis sens?...

Edyta,
bardzo lubie to typowo polskie podejscie na zasadzie "ciesz sie, bo inni maja gorzej". Nawet czasami wywoluje to usmiech na mojej twarzy :)

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-08-30, 13:58:16 »
[...]
Z drugiej strony, może czegoś nie zauważam? Coś przegapiłem?
może to że na swoje możliwości ( świadomość , potencjał życiowy)  była dla ciebie najlepszą matką , w sumie ciebie specjalnie nie blokowała tak jak by miała świadomość że niewiele ci ma do zaoferowania poza tą wolnością.
Możesz być jej wdzięczny że nie obarczała ciebie sobą i mogłeś się rozwijać a nie być "mamusi rycerzem wybawicielem i zastępczym ojcem" który oddal swoje życie za życie nieszczęśliwej mamusi. Dzięki temu nie masz teraz nerwicy i nie musisz ćpać.


Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-30, 12:20:37 »
odnowić kontakt można na przykład po to, żeby zobaczyć sytuację teraźniejszą, na przytomnie
porównać przeszłość z dziś.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-08-30, 12:17:02 »
Zawsze możesz być wdzięczny za możliwości - przyjścia na ten świat w określonych okolicznościach, poznania swoich dziadków itp. jeśli chcesz.

Niechęć jeśli jest na zasadzie awersji, znaczy że relacja się jeszcze opiera na przeszłości, jeśli w sensie braku chęci (neutralnego) to po prostu nie ma parcia ani postrzegania sensu

Tu trochę w temacie za co można być wdzięcznym http://www.ted.com/talks/david_steindl_rast_want_to_be_happy_be_grateful

Daniel

  • Gość
[#]   « 2014-08-30, 11:45:52 »
Przyznam szczerze że mój temat relacji z rodzicami - właściwie to z matką, bo z ojcem prawie nie mam kontaktu - był dla mnie dość długi i bolesny, i wydaje mi się, że już go w conajmniej 90% załatwiłem. Po kilku latach prawie żadnego kontaktu, przyszedł gdzieś tam moment wybaczenia, i nagle matka ożywiła chęć kontaktu ze mną.

Fajnie, tylko po co? Czuję zero potrzeby kontaktowania się z nią, prowadzę zupełnie szczęśliwe i samodzielne życie, przecierając swoje ścieżki. Zacząłem się zastanawiać, skąd jednak dla mnie niechęć do kontaktu, i uświadomiłem sobie, że praktycznie nie mogę odnaleźć czegokolwiek, co matce bym zawdzięczał. Jako dziecko, wychowywali mnie głównie dziadkowie, byli mi bliżsi niż rodzice. Nie pamiętam, aby matka przekazała mi jakiekolwiek wartości w życiu, nauczyła czegokolwiek - nawet jakiejś głupoty typu jak przyszyć guzik czy upiec placek, nie mówiąc już o jakichś poważniejszych sprawach, kiedykolwiek zabrała mnie na jakąś wycieczkę, wyjazd, kino,itd. - nic. No, oczywiście, miałem zapewnione minimum niezbędne do przeżycia, jakieś ciuchy, jedzenie, swój pokój. Dwie rzeczy, za które po części jestem jej wdzięczny, to dwa komputery które kupiła mi kiedy byłem jeszcze dzieciakiem, oraz to, że miałem względną wolność - poza tym, że nic jakby nie wniosła w moje życie, to z drugiej strony, niczego mi też nie narzucała ani nie zabraniała - myślę, że miałem sporo wolności, no w rozsądnych miarach.

Z drugiej strony, może czegoś nie zauważam? Coś przegapiłem?