Autor Wątek: Co zawdzięczacie rodzicom?  (Przeczytany 11687 razy)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-20, 09:05:25 »
Daniel
zwyczajnie tak to rozumiesz i to też  nie jest moja sprawa ; )

Daniel

  • Gość
[#]   « 2014-10-20, 07:22:59 »
Karina,
Zawsze biore to pod uwage. Ale nie w tym przypadku.

Witek,
Nie mam wspomnien dotyczacych rodzicow akurat, ale mam przedinkarnacyjne wspomnienia z zapoznawania sie z okolica i miastem w ktorym sie urodzilem – pamietam, ze ograniczenia i kiepskie wibracje tego miejsca bardzo mi sie podobaly ;) Co do wyboru rodzicow, to calkiem mozliwe, ze istnieje opcja wyboru – ale nigdy to nie jest tak, ze jest to wybor jednostronny. Pamietam kiedys, gdy mojej bylej partnerce bardzo chcialo sie dziecka, zaczely krecic sie w poblizu istoty chetne na inkarnacje.

Natomiast bardzo watpie, aby mozna bylo przewidziec wszystkie skutki wyboru okreslonego miejsca – wg pewnego bardzo rozwinietego znajomego, z ktorym calkowicie sie zgadzam, sporo decyzji jest modyfikowanych po inkarnowaniu w cialo, czesto zmieniane sa one na tyle mocno, ze monada moze nawet zdecydowac przerwac fizyczna inkarnacje, gdy nie jest ona zgodna z zalozonymi intencjami.

Frisky,
Wydaje mi sie, ze popelniasz dosc czesty blad logiczny, mieszajac przyczyny i skutki. Ale to juz nie moja sprawa ;)

wdziecznosc "jako cnotę zawierającą w sobie wierną pamięć cudzej przyjaźni i usługi oraz wypływającą z niej chęć odwzajemnienia. Wdzięczność jest zatem reakcją na doznaną od kogoś dobroczynność." - no to rozumiem juz ze nie mam za co sie odwzajemniac ;)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-17, 00:47:23 »
garść ciekawych spostrzeżeń na temat wdzięczności za dobro jakie nas spotkało:
http://www.dojrzewalnia.pl/endorfina/rozwijaj_sie/narzedzia_i_metody_rozwojowe/wdziecznosc_na_codzien.html

"Łatwo o takie przykłady w starożytności, z nowszych można wskazać koncepcję św. Augustyna, który określa wdzięczność „jako cnotę zawierającą w sobie wierną pamięć cudzej przyjaźni i usługi oraz wypływającą z niej chęć odwzajemnienia. Wdzięczność jest zatem reakcją na doznaną od kogoś dobroczynność. W jej skład wchodzą takie elementy jak: uznanie doznanego dobrodziejstwa, podziękowanie za nie i chęć odwdzięczenia się” – jak napisała Katarzyna Stępień w tekście „Katalog cnót: wdzięczność” (http://ien.pl/index.php/archives/332).

W myśl tej i podobnych definicji wdzięczność jest bliższa postawie niż uczuciu: jest nastawieniem względnie trwałym, da się w niej także wyodrębnić trzy klasyczne aspekty postawy: poznawczy (rozpoznanie i zapamiętanie dobrodziejstwa), emocjonalny (pozytywne uczucia do dobroczyńcy) oraz behawioralny (podziękowanie bądź inne wyrażenie wdzięczności). "
(...)
"Wdzięczność jest często kojarzona ze słabością i niewydolnością życiową, z jakiegoś rodzaju poniżeniem, a nawet upokorzeniem. Wydaje mi się, że im więcej pychy, tym mniej wdzięczności: nie sposób jej odczuwać bez przyznania, że w jakiejś sprawie kto inny więcej ma czy więcej może albo potrafi. A zatem wdzięczność wymaga pewnej pokory. Jeżeli jej brakuje, górę bierze tendencja do racjonalizacji:
minimalizowanie znaczenia przysługi albo pomocy („każdy by tak zrobił na jego miejscu”),
podważanie czystości intencji tego, kto ją wyświadczył („pewnie coś knuje”),
traktowanie, jakby była obciążeniem („będę musiał zrobić coś w zamian”) czy wręcz krzywdą.

Chcę tu przytoczyć przykład, dość bolesny, z mojego własnego życia. Pomogłam kiedyś załatwić pracę w zaprzyjaźnionej firmie młodemu człowiekowi; który sam mnie o to prosił, ale przy najbliższym spotkaniu powiedział z wyrzutem: „Zawsze mi ktoś pomaga i przez to nie mogę sam do niczego dojść”. Tu na przeszkodzie wdzięczności staje norma społeczna, zgodnie z którą każdy powinien być samowystarczalny i dawać sobie radę na własną rękę. "


Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-16, 18:39:58 »
Daniel
Cytuj
no w sumie, jak Ci rodzice robią takie prezenty, jak samochód, to rozumiem, że gotów jesteś bronić wdzięczności wobec nich do samej śmierci ;)
haha w założeniu to miał być taki przykład pomocniczy, a nie przesłaniający istotę rzeczy,
mający pokazać wartość tego co otrzymali wszyscy na dzień dobry, (choć w różnym stanie, jak ten gostek bez rąk i nóg który ma przyjechać do Polski ze swoim show), co przewyższa wszystkie ew. prezenty  itp.,
  więc dalej nie rozumiem i chyba nie zrozumiem ; ) jak możesz pisać że nic od nich nie dostałeś, albo że niewiele, dostałeś ciało/wędkę i jak czytam zrobiłeś z tego dobry użytek
 :-) 

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-10-16, 14:47:56 »
Daniel
A masz wspomnienia przedurodzeniowe, związane z wyborem rodziców? Ja doszedłem do tego że tacy a nie inni rodzice to efekt mojego wyboru, jakkolwiek nie przewidziałem wszystkich skutków.


Co do kreacji - czasem wynik w życiu wychodzi z działania w nieświadomości skutków, więc jest to przypadek, z pewnego punktu widzenia (na zasadzie, "dało się przewidzieć")

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-16, 14:40:01 »
Daniel

a wziąłeś kiedys pod uwagę, że byc może ty się mylisz ?

Daniel

  • Gość
[#]   « 2014-10-16, 14:37:54 »
Karina,
mylisz, podobnie jak sporo osób rozwijających się duchowo, którzy są przekonani, że to oni wszystko i absolutnie wszystko sobie kreują, co jest nieprawdą.

Frisky,
no w sumie, jak Ci rodzice robią takie prezenty, jak samochód, to rozumiem, że gotów jesteś bronić wdzięczności wobec nich do samej śmierci ;)

Z mojej strony, dostałem od nich absolutne nic - to ta rzecz, którą sobie właśnie uświadomiłem, i akurat to praktycznie jedyna ale i najważniejsza rzecz, za jaką jestem autentycznie wdzięczny - owo nic. Po prostu, dali mi absolutną wolność wyboru i realizowania tego, co chciałem. Zasadzili drzewo i zostawili, resztę załatwiłem ja sam, swoimi wyborami, decyzjami, pracą. W sumie, tak sobie uświadamiam, że jestem za to doskonale wdzięczny - dzięki temu, stałem się kim jestem, a na to powodów do narzekań zupełnie nie mam ;) To w sumie niewiele, ale sporo, skoro wolność zajmuje wysokie notowania na liście moich wartości. I choć gratuluję Ci bardzo fajnych rodziców, to chyba nie zamieniłbym się - dzięki tej drodze, kupuję sobie takie samochody, których chyba żadna mama by nie zasponsorowała :)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-10-16, 12:06:55 »
Każdy człowiek ma takich rodziców na jakich jego dusza myśli, że zasługuje - nie lepszych i nie gorszych. Dzieciństwo każdego człowieka pokazuje na ile dana dusza się kocha i szanuje.

Mialem cudowne dziecinstwo, bylem otoczony miloscia i rodzice dawali mi wszystko, co najlepsze. Szkoda, ze poznij ojciec wszystko spierdolil a swiat zewnetrzny tylko potwierdzil. Ale i tak kocham za to moich rodzicow.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-16, 08:28:13 »
TRudno jest być wdzięcznym za bolesne owoce naszych kreacji.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-16, 08:15:26 »
Każdy człowiek ma takich rodziców na jakich jego dusza myśli, że zasługuje - nie lepszych i nie gorszych. Dzieciństwo każdego człowieka pokazuje na ile dana dusza się kocha i szanuje.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-16, 07:50:56 »
Daniel
no rozumiem uraz , gdy matka odrzuca jest to na pewno bolesne

a co do tego:
Cytuj
Tylko, że, posadzić drzewo to jednorazowa akcja, ale umieć dbać o nie przez lata i pielęgnować aby rozkwitło i wydało owoce, to wysiłek życia i zupełnie inny temat.
oczywiście że są to dwa odmienne tematy, przy tym jednorazowe i bezwysiłkowe (a nawet przyjemne haha) akcje mają często dalekosiężne i wartościowe skutki,
np. jakiś czas temu  matka sprezentowała mi samochód, jednorazowy akt, teraz oczywiście zajmuję się nim sam i jeżdżę tu i tam, czyli zwyczajnie korzystam i sobie zawdzięczam to co robię z nim na bieżąco : ) przy tym co rusz to uświadamiam sobie że gdybym nie miał tego samochodu to bym tego czy tamtego nie zrobił po prostu, a komu zawdzięczam ten podarek? ano mamie, jakbym go sobie kupił sam to bym zawdzięczał sobie, jakby mi go ktoś inny podarował, to jemu bym zawdzięczał, ale ja jakby mniej  jestem wdzięczny za to co mogłoby mnie spotkać w związku z tym i nie spotkało haha, a bardziej czuję wdzięczność  za to co mnie spotkało i wobec tego od kogo to przyszło,
 
całkiem podobnie, ale o wiele bardziej zawdzięczamy również rodzicom wszystko co dokonaliśmy przy pomocy ciała, można mieć uraz co do formy, czyli sposobu w  jaki nas poczęto, np. gdy był to gwałt i całkiem uzasadnione pretensje związane z  traktowaniem, albo porzuceniem i odrzuceniem , ale przyjmując że jest to wypadkowa naszej karmy to trochę łatwiej jest wybaczyć i  dostrzec to co jest w tym cenne

czyli spokojnie można być całkiem trwale i głęboko wdzięcznym za jednorazowe akty/ułatwienia które moglibyśmy tak czy inaczej zastąpić czymś innym , np. mogłem sobie kupić auto , ale je dostałem, jest to wartościowe? ano dla mnie jest
tym bardziej naturalne zdaje mi się czucie wdzięczności za coś wartościowego danego mi równie darmo a czego nie da się zamienić ani zastąpić w tym wcieleniu ( pomijając gdybania co by było gdyby) i co umożliwia nam osiąganie wielu celów z duchowymi włącznie,

 czyli w sumie  łatwo można się przekonać na ile (ten czy inny) cudzy  wkład w nasz sukces czy ogólnie nasze życie jest istotny, niezależnie od tego w jaki sposób został nam dany, czy był jednorazowy, jak dawno temu i  niezależnie od tego wszystkiego  co temu towarzyszyło:
 wystarczy spróbować rozpatrywany element  pominąć, usunąć i zobaczyć co zostało, albo próbować go zastąpić
np. ktoś jest wdzięczny tylko Bogu za to ciało, ok, pomiń wszystko inne i zobaczysz, czy Bóg bez rodziców da ci nowe ciało?

Daniel

  • Gość
[#]   « 2014-10-16, 02:07:48 »
Widzę Frisky, że mocno uparłeś się w temacie ciała i powiązania z rodzicami i notorycznie do tego wracasz - no faktem jest, że matka mnie urodziła, robiąc to, co robi wiele innych zwierząt na tej planecie. No i wdzięczny też jestem, że jako reprezentant naczelnego gatunku, nie zjadamy swoich młodych, w odróżnieniu od chomików, na przykład.

Tylko, że, posadzić drzewo to jednorazowa akcja, ale umieć dbać o nie przez lata i pielęgnować aby rozkwitło i wydało owoce, to wysiłek życia i zupełnie inny temat.

Ale skoro o tym mowa, to ten wcześniej wspomniany temat, który matce do dzisiaj mam problem z wybaczeniem, jest akurat z ciałem związany... Kończyłem studia dzienne i miałem też pracę na pełnym etacie, która ciągnęła się rozpoczęta w wakacje. Z tego powodu wróciłem do rodzinnej miejscowości po 4 latach mieszkania w akademiku, do rodzinnego domu. Rozumiesz, nauczyłem się do tego czasu samodzielnego życia, ale studiując jednocześnie (konkretniej pisząc magisterkę) i pracując 8h dziennie, jak można sobie wyobrazić, nie miałem zbyt wiele wolnego czasu. Poprosiłem więc matkę, która akurat wówczas była bezrobotna i siedziała, czy mogłaby mi gotować obiady - bo oprócz czasu, nie miałem wówczas takich umiejętności, jedząc w obiady w studenckiej stołówce. Właściwie, to chciałem po prostu, aby gotowała nieco więcej, aby starczyło również dla mnie - bo i tak gotowała dla swojego faceta, siebie jak i babci. Zaoferowałem, że będę dokładał się do tego finansowo, aby nie ponosiła kosztów. Ba, nawet byłem gotów płacić za jej pracę i wysiłek w to włożony.

Odmówiła.

Wiesz, do dzisiaj to mnie rusza, bo po prostu nie mogę wyobrazić ani nazwać patologii, która w taki sposób każe traktować swoje dziecko i odmawiać mu jedzenia i zaspokojenia podstawowych potrzeb...
« Ostatnia zmiana: 2014-10-16, 02:17:00 wysłana przez Daniel »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-16, 01:28:55 »
Daniel
no i super, cieszę się, że odnalazłeś swoją podpowiedź jakakolwiek by ona nie była haha

ale jeszcze w tym moim motywie pozwolę sobie skomentowac to:
Cytuj
moja matka nie ma praktycznie żadnego udziału, ba, o wielu rzeczach nawet nie wie.
ona ma udział w tym wszystkim, użyłeś do tego ciała które od niej dostałeś,

np. kupiłeś ogród i jest tam wiele dużych owocowych drzew - ktoś je posadził wiele lat przed tobą , teraz nawet nie wie że  z tego korzystasz i cieszysz się smakując soczyste owoce, może już nie żyje, więc jak to jest? czy pozwalasz sobie czuc wdzięcznośc dla tego kogoś, kto o tym nawet nie wie,  czy nie? w sumie po co przecież nie ten to inny ogród , nie te to byłyby inne drzewa, o wiele bardziej dorodne mogłyby byc i dawac więcej owoców... gdyby nie twoje nawożenie, podlewanie, to słabiutko by rosły, albo i zeschły itp. itd. wychodzą z tego tysiące uzasadnień jak nie byc wdzięcznym w życiu za to co dobre haha

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-16, 01:16:18 »
Clint
: )
cos chyba to opacznie odebrałeś, ale może faktycznie pisałem tak że mogłeś odnieśc takie wrażenia , spróbuję to streścic jeszcze raz:
nie uważam że trzeba/należy/musisz czuc wdzięcznośc/byc wdzięcznym rodzicom za cokolwiek, ale uważąm że wdzięcznośc wobec rodziców za ciało jest naturalna,
teraz można wyciągac różne argumenty o tym że nie czujesz tej wdzięczności, bo to bo tamto ci zrobili, ok rozumiem wszystko na zasadzie obciążeń które to przesłaniają, czyli rodzice dokopali komuś i nie czuje tej wdzięczności , porzucili kogoś po porodzie i ktoś też nie czuje, ojciec tyran, matka nie kochała itd. , proste :
obciążenia przesłaniają wdzięcznośc za to co dobre i cenne,  nie mam pytań : )

ale nie kupuję tekstów w których udowadnia mi ktoś z uporem , że u niego jest ok w temacie, a ten brak wdzięczności za ciało jest naturalny,
- dostałeś to ciało,  czyli coś cennego, bez ciała wszystkie inne rzeczy które posiadasz i wiele spraw na tym świecie straciłyby znaczenie i wartośc, myślę że tutaj jest zgoda? ale zaczynają się schody:
bez  tych konkretnych rodziców byś go nie miał, możesz pisac że mógłbyś miec lepsze i mógłby to byc ktokolwiek inny itd. ale tu chodzi o wdzięcznośc za to co masz i z czego korzystasz, o wdzięcznośc wobec tych którzy ci dali to co masz i z czego korzystasz ,niezależnie od tego jak to zrobili haha i co się z tym wiązało,

fajnie piszesz o swoim związku, kobiety Cię chwalą : ) itp. to wszystko ma związek z tym twoim ciałem które aktualnie masz, bez niego to by się nie wydarzało co się dzieje teraz, jeżeli jesteś wdzięczny za ciało i je doceniasz w swoim związku, to czemu nie jesteś wdzięczny i nie doceniasz tych, którzy Ci je dali i dzięki którym również to zawdzięczasz? wg mnie to proste, kryje się za tym trauma i albo :
a) nie czujesz wdzięczności i akceptujesz swoją traumę i obciążenia, która to blokuje
 albo 
b) udowadniasz że jej nie masz bo ...niewdzięcznośc jest naturalna

nie chcesz im zawdzięczac nawet tego ciała , czyli nic od was nie chcę i bez łaski? więc idź i oddaj im je...

wdzięcznośc Bogu za ciało, a wdzięcznośc rodzicom za ciało: przecież to się nie wyklucza, ale uzupełnia... 

co do uzasadnień niewdzięczności i logiki z tym związanej: jak nie ci rodzice to inni daliby mi ciało, więc po co byc wdzięcznym im  za ciało ... ok, więc po co byc wdzięcznym za cokolwiek dobrego co się od nich dostało? nie ci to inni by mi to samo dali haha, taki jestem otwarty, a w ogóle nie ma sensu okazywac  wdzięczności komukolwiek za cokolwiek co od nich dobrego dostałem, przecież nie ten to ktoś inny... a w ogóle ktoś inny mógłby dac mi więcej i lepszej jakości

czy to nie dziwne: ludzie skłonni są dziękowac za pozytywne sploty sytuacji (które traktują jak przypadki, albo działanie wyższej siły) a nie chcą czuc wdzięczności za to co rodzice zrobili dla nich dobrego,  przypadkiem ; ) albo celowo, więc sprowadzają to do biologii, nieistotnego przypadku, złożonego mechanizmu natury haha, wskazuja na rolę Boga w tym procesie, a wszystko po to...  żeby za wszelką cenę pomniejszyc rolę rodziców? : )



Daniel

  • Gość
[#]   « 2014-10-16, 00:55:54 »
Clint,
Cytuj
tak jakby rzeczywiście mieli na to jakikolwiek wpływ (matka mogła urodzić, ale genów nie dać! :D)
nawet tak nie zartuj, bo gdyby faktycznie byla taka opcja, to byloby to niezlym asem w rękawie ;)

W pelni rozumiem to co piszesz. I w pełni się z tym zgadzam. Wygląda na to, ze przez wiele pokolen wstecz, manipulacja dziećmi aby czuły się dłużne i zobowiązane rodzicom to było nic innego niż zapewnienie sobie gwarancji na starość, że się nami zajmą - i nadal wielu ludzi tak dzieci traktuje, jako inwestycje w SWOJĄ przyszłość i zabezpieczenie na stare lata. Taki fundusz emerytalny, rozumiesz. I zgadzam się z Tobą - trzeba mieć założone różowe okularki ezoterycznej miłości, aby za takie przedmiotowe i bezpardonowe traktowanie wzbudzać w sobie wyższe uczucia, wdzięczność, miłość i inne.

Z drugiej strony, dla mnie osobiście, nie ma za tym jakiejś jazdy czy negatywnych uczuć. Poza chyba jednym ekstremalnym przypadkiem, który jest mi dość trudno do dnia dzisiejszego wybaczyć i targa mną kiedy o tym myślę, to zasadniczo swoich rodziców akceptuję takimi, jakimi są. To są prości ludzie, zagubieni w gruncie rzeczy, jak sporo istot na tej planecie, i trudno aby przekazywali coś, czego sami nie posiadają. I to jest w sumie OK.

Frisky,
wiem, że jesteś wdzięczny za ciało - i powodów bez liku podajesz w wielu postach poniżej. Właściwie, to chyba większość Twoich postów do tego tematu - narodzin i przekazania fizycznego ciała się sprowadza. No i spoko, za to też można być wdzięcznym. Tylko, że jak właśnie zacząłeś zauważać, nie jesteśmy roślinkami, jako istoty ludzkie, jesteśmy czymś więcej.

No i tutaj właśnie miałem problem.  Rozumiesz, mam najbardziej niezwykłe i niesamowite życie (przez skromność nie napiszę szczegółów, bo naród zazdrosny, he he), niezależnie kto i co mysli uważam się za jednego z najbardziej spełnionych ludzi na tej planecie. I zdziwiło mnie to, kiedy uświadomiłem sobie, że w tym wszystkim, moja matka nie ma praktycznie żadnego udziału, ba, o wielu rzeczach nawet nie wie. I do niedawna mnie to zastanawiało, ale w sumie, właśnie udzieliłeś mi najważniejszej podpowiedzi, na jaką czekałem od początku założenia tego wątku...

Cytuj
jesteś mistrzem w uzasadnianiu braku wdzięczności wobec matki : )

Uwielbiam, kiedy ludzie zupełnie "przypadkiem" i często wbrew własnym intencjom podpowiadają mi rozwiązania - i dziękuję serdecznie, właśnie znalazłem to co chciałem :)