Tess
Jak fajnie wyjasnione ! Łopatologicznie - w sensie łyżkowo/widelcowo
)
też mi się podoba ; )
co do Twego pytania, to może warto dogłębnie uświadamiać sobie i innym wartość tego co otrzymaliśmy jak i korzyści z oczyszczenia tego , korzyści z uzdrowienia związków które tak ściśle powiązane są z mocą Boga, z naszą psychiką, nami samymi , naszym życiem, naszymi związkami, otoczeniem i światem w którym żyjemy...
jeżeli mówimy o ciele i jego mocach to czym one są ? ciało składa się z 5 żywiołów, jak całe stworzenie , moc która stworzyła je uczestniczyła wraz z rodzicami w tworzeniu naszego ciała, czyli rodzice są łącznikiem między Bogiem i Matką Naturą, a nami? taki klucz do wewnętrznej harmonii i nie tylko, istniejący w nas jako archetyp męski i żeński, na ile istotny w tym procesie ? ano jak ktoś potrafi się materializować bez udziału rodziców to zupełnie nieistotny i jak ktos potrafi uzdrawiać swój męski i żeński archetyp pielęgnując blokady wobec rodziców to też może ich skreślić i sobie pominąć : )
ludzie dziękują Bogu za ciało i za to co przy jego pomocy osiągnęli, dziękują również samemu ciału i dbają o nie itd. itp. więc może warto jeszcze udrożnić i poszerzyć ten kanał przepływu ( między zbiornikiem a silnikiem haha) w postaci wdzięczności do rodziców za współudział ? : )
cytowałem już wcześniej ale pasuje do tego:
"Największym darem otrzymanym od rodziców jest ciało napełnione mocami. Chociaż Pan włada całym życiem, to jednak w ciało wyposażyli nas rodzice. Glina i woda są darami przyrody. Ale to garncarz lepi z nich dzbanki. Dlatego naszym podstawowym obowiązkiem jest wdzięczność dla rodziców… "
mistrz mówi też coś takiego:
"Ponieważ
matka dała ci krew, jej życie i siła odpowiadają za twoje narodziny. Wyraź jej swoją wdzięczność, okazując szacunek."
oczywiście można twierdzić że jest się dzieckiem przypadku i mieć pretensje albo w pogardzie albo w obojętności kogoś kto dał nam swoją siłę życie i krew, czyli zapewnił możliwość wcielenia się tutaj i bezdyskusyjnie się do tego walnie przyczynił, oraz ma w ten sposób swój udział we wszystkim co osiągnęliśmy i za co byliśmy/jesteśmy/będziemy wdzięczni w tym życiu, (nawet jeśli porzucił nas zaraz po narodzeniu,) ale może zamiast deprecjonować to w sobie, może lepiej jednak stać się świadomym tego że niezależnie od wszystkich karmicznych fal i zasłon iluzji które to przesłaniały , w swej istocie jest się dzieckiem Boga i dziękować również tym którzy uczestniczyli w tym boskim akcie, nawet jeśli nie byli świadomi i robili to po pijaku ; )
bo po co powielać wzorce/programy nieprzytomności, odrzucenia, odcięcia, odłączenia, żalów, obojętności, czy braku miłości i wdzięczności?
oczywiście
można twierdzić że jak nie ta matka to inna, bez różnicy, ale czy mądrze jest podcinać podstawę gałęzi na której się akurat siedzi w przekonaniu, że ona jako jedna z bardzo wielu możliwych opcji jakie mieliśmy do wyboru jest więc nieistotna i mało wartościowa? i to co nam dała nie zasługuje na wdzięczność? : D
bezcenność i wartość nie polega tu na tym że coś jest unikalne i niepowtarzalne, i trudne do zdobycia ( choć niektórzy maja problem ze znalezieniem chętnych do tego by pomóc im we wcieleniu się) ale że w tej powszechności (której wartość mało kto dostrzega w pogoni za iluzjami)
akurat ta a nie inna gałąź jest podstawą naszego życia na tym świecie, im większa personalizacja ( zamiast uciekania w abstrakcje, wyobrażenia co to mogło być, a nie jest) tym bliższy, głębszy kontakt z realną i faktyczną podstawą naszej egzystencji tutaj i tym bardziej możliwe głębsze wewnętrzne oczyszczenie : )
ciekawy motyw z tą krwią i jej znaczeniem w takim wymiarze biologicznym, energetycznym czy duchowym...
więc w końcu ODPOWIADAJĄC NA TWE PYTANIE ; ) :
ogólnie mówiąc wdzięczność wynosi ponad ograniczenia, i na odwrót: im bardziej wychodzimy ponad ograniczenia/iluzję tym więcej jest w nas wdzięczności ,
a zobowiązanie do wdzięczności jest taką falą (formułą mentalną/programem) płynąca od morza która wydaje się że nam zagraża i nas ogranicza, ale czy fala może ograniczać ocean? ; ) ona zagraża jedynie naszemu trzymaniu się zamków zbudowanych z piasku, naszych traum i pretensji, pielęgnowanych żalów i zranień, ona chce nam to najpierw rozpuścić, a potem w ruchu powrotnym nas samych wciągnąć do morza ; )