Autor Wątek: Uzdrawianie związków partnerskich  (Przeczytany 98677 razy)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-10-06, 20:33:18 »
zwyczajnie doceniam wartość wiedzy płynącej z obserwacji i zbierania doświadczeń przez psychologów, cudza wiedza dla mnie nie jest niepodważalnym dogmatem, za którym bezrefleksyjnie muszę podążać , ale może stanowić duże ułatwnienie i często faktycznie ułatwia życie , nawet jeśli dowiaduję się że to co ktoś opisuje wiem czy gdzieś przeczuwam i jest to potwierdzane przez psychologów do tego  ładnie usystematyzowane czy pogłębione/rozszerzone
więc nie bardzo rozumiem tworzenie tutaj opozycji szczęścia i spełnienia w związku do wiedzy psychologów bo jak wcześniej pisałem ja tu nie widzę rozbieżności ale odbieram tą wiedzę ( wynikającą z praktyki) jako wspierającą , oczywiście jak ktoś nie potrzebuje tego to spoko , tylko jest różnica między ja nie potrzebuję a podważam ogólnie sens i wartość odkryć i wiedzy psychologów, po co to jest robione? że ktoś jest dumny z tego bo sam bez żadnej pomocy do tego doszedł? no ok : ) tylko nie kupuję tekstów że niewiedza była/jest podstawą szczęścia i spełnienia w związku


Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-10-06, 20:22:16 »


Cytuj
Frisky
 

[#]   « Październik 06, 2015, 11:22:39 »
Cytuj
Cytuj
l co najważniejsze , nie wiedząc co w temacie mają do powiedzenia
różnej maści psychologowie.
zabrzmiało jakby niewiedza miała chronić przed jakimś negatywnym wpływem, ciekawa strategia bo zwykle spełnienie w związku ładnie pokrywa się  z trafnymi odkryciami i twierdzeniami psychologów : )

1) Kiedy psychologia ogłosiła owe rewelacje , bez wiedzy których to
nie ma spełnienia w związku ?

2 ) Czy przed tym epokowym odkryciem psychologii nie było
pięknych , spełnionych związków ?

3)Jeżeli psycholodzy podzielili się z maluczkimi swą mądrością ,
to ludzkość nie tkwi nadal w ciemnościach niewiedzy i żyje
w spełnionych związkach .

Jednak niewiedza kilka razy uchroniła mnie  nie tyle od negatywnych
wpływów co pozwoliła na zaistnienie w moim życiu cudownych
przeżyć , zmian.

Pozdrawiam

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-10-06, 13:25:34 »
"Wiele badań wykazało jednoznacznie, że poczucie głębokiego zadowolenia ze swojego życia najsilniej jest skorelowane z posiadaniem stałej partnerki (partnera) i życia w małżeństwie. Jest to godne uwagi, gdyż ten fakt, dla jednych oczywisty, dla innych wcale takim nie jest. Dość często sprawa wyboru między życiem samotnym, w krótkotrwałych związkach albo w długotrwałym związku związanym z miłością, jest przedstawiana, także przez część psychologów, jako zakorzenione w osobistych preferencjach równouprawnione alternatywy, jako wybór, który ma jakoby nie wiązać się z istotnymi konsekwencjami psychologicznymi.

Może najciekawszymi wynikami z tego rodzaju badań, które sprawiły zresztą psychologom pozytywnym sporo trudności, są te, które zdają się wskazywać na istotne genetyczne  uwarunkowania zdolności do odczuwania szczęścia. Są osoby, które mają wrodzony talent do odczuwania szczęścia i tacy, u których to poczucie pojawia się z większą trudnością. Tak przynajmniej wynika, z opublikowanych tuż przed 2000 r. badań Davida Lykkena na dużej grupie adoptowanych mono- i dizygotycznych bliźniąt. "
http://online.synapsis.pl/Psychologia-i-psychiatria-a-kultura-i-filozofia/Psychologia-trwalego-spelnienia-Psychologia-pozytywna.html

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-10-06, 11:22:39 »
Cytuj
l co najważniejsze , nie wiedząc co w temacie mają do powiedzenia
różnej maści psychologowie.
zabrzmiało jakby niewiedza miała chronić przed jakimś negatywnym wpływem, ciekawa strategia bo zwykle spełnienie w związku ładnie pokrywa się  z trafnymi odkryciami i twierdzeniami psychologów : )

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-10-06, 11:09:47 »
DarkAngelbubu

:)

Cytuj
DarkAngelbubu
 

Cytuj
A wystarczy w związku osiągnąć spełnienie.

l co najważniejsze , nie wiedząc co w temacie mają do powiedzenia
różnej maści psychologowie.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-10-06, 11:02:16 »
tak przyglądając sie tym kategoriom stylu tworzenia więzi i odnosząc to choćby do sytuacji na forum to na cudzie dominował styl lękowo-ambiwalentny, relacje miały bardzo burzliwy przebieg , sporo ludzi "trzaskało drzwiami" ostentacyjnie odchodząc by po chwili wracać "amplituda" uczuć była ogromna" haha , tutaj na tym forum przewija się styl unikający - podtrzymywane tu więzi czasem zdają się służyć tylko temu aby demonstrować swoją niezależność, wszelkie większe zaangażowanie w jakiś temat to objaw słabości, więc ideałem byłby brak zaangażowania w relacje które wciąż się tworzy? ... ot taki specyficzny wzorzec przywiązania w formie "bycia ponad to": )

"Bartholomew i Horowitz sugerują, iż trafniejszym byłoby wyróżnienie czterech, a nie trzech typów przywiązania u dorosłych. Uznali oni za wskaźniki takiego podziału wewnętrzną reprezentację siebie i innych osób. Owa reprezentacje mają bowiem istotne znaczenie dla naszego funkcjonowania emocjonalnego i społecznego - biorą udział w kierowaniu uwagą, przetwarzaniu i filtrowaniu nowych informacji, a także determinują przystępność poznawczą. Zakładając, że oba te wskaźniki można zdychotomizować na pozytywne i negatywne postrzeganie siebie (jako wartego miłości i wsparcia lub nie) i innych (jako godnych zaufania i przystępnych lub nie), w rezultacie otrzymamy cztery modele zachowania się w bliskich relacjach z innymi.
http://www.psychologia.edu.pl/czytelnia/50-artykuly/228-przywiazanie-korzenie-zycia-spolecznego.html

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-10-06, 00:19:52 »
fajna koncepcja uczuciowych więzi i zależności w związkach partnerskich:
http://milosc-mlodziezy.eprace.edu.pl/272,Trojczynnikowa_koncepcja_milosci_R._Sternberga.html
"
3 składniki:

- intymność,
- namiętność,
- zaangażowanie.

Intymność to „pozytywne uczucia i towarzyszące im działania, które wywołują przywiązanie, bliskość i wzajemną zależność partnerów od siebie”51. Badania Sternberga wskazują, że na tak pojmowaną intymność składają się:
- pragnienie dbania o dobro partnera,
- przeżywanie szczęścia w obecności partnera i z jego powodu,
- szacunek dla partnera,
- przekonanie, że można nań liczyć w potrzebie,
- wzajemne zrozumienie,
- wzajemne dzielenie się przeżyciami i dobrami, zarówno duchowymi, jak i materialnymi,
- dawanie i otrzymywanie uczuciowego wsparcia,
- wymiana intymnych informacji,
- uważanie partnera za ważny element własnego życia52."

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-10-05, 23:50:05 »
A wystarczy w związku osiągnąć spełnienie.


Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-10-05, 21:46:19 »
czy można pomylić niezależność   z wzorcami przywiązania?  ano okazuje się że można i nie jest to wcale takie rzadkie

"Wzorce przywiązania, na bazie których tworzymy związki w dorosłym życiu, kształtują się do ok. trzeciego roku życia. Po tym okresie są względnie stabilne, choć mogą ulec zmianie pod wpływem nagłych silnych wydarzeń lub w wyniku długiego i systematycznego doświadczania innych przeżyć. Style tworzenia więzi zostały podzielone na trzy podstawowe kategorie: styl ufny, styl lękowo-ambiwalentny i styl unikający."
http://www.pratir.pl/blisko-nie-za-blisko


Styl ufny charakteryzuje się swobodą w bliskim kontakcie. Osoby prezentujące ten styl nie boją się tworzenia więzi i wynikającej stąd zależności. Wrażliwie reagują na innych, potrafią się nimi troskliwie opiekować. Rozumieją miłość jako trwałe, obecne uczucie w ich życiu a innych ludzi spostrzegają jako wrażliwych, zrozumiałych, działających z pozytywnymi intencjami. Związki takich ludzi są dla nich źródłem satysfakcji, radości, poczucia bezpieczeństwa. Potrafią rozwiązywać konflikty i konstruktywnie radzą sobie z trudnościami.

Osoby, dla których w dzieciństwie matka nie była dostępna, nie reagowała na ich sygnały o potrzebie zbliżenia do niej, zwykle charakteryzują się stylem przywiązania unikającym. Boją się bliskich związków i unikają intymności. We własnych oczach uchodzą za ludzi silnych i niezależnych, choć jednocześnie nieświadomie doświadczają siebie jako bezradnych i zależnych od innych. Uważają, że miłość to rzadko występujące zjawisko, które z czasem się wypala. Unikają emocjonalnego zbliżenia, by chronić się przed zranieniem przez innych ludzi, a także przed uświadomieniem sobie własnej potrzeby kontaktu z nimi. Takie osoby z trudem tworzą związki, najczęściej poprzestają na krótkich znajomościach, by nie dopuścić do głębszego zaangażowania uczuciowego.

Osoby o stylu lękowo-ambiwalentnym w dzieciństwie przeżywały niepewność dotyczącą  emocjonalnej i/lub fizycznej dostępności matki. Matka zjawiała się jako dość troskliwa opiekunka, z którą dziecko czuło się bezpiecznie, po czym niespodziewanie znikała - fizycznie (np. często wyjeżdżała) lub emocjonalnie (z jakiegoś powodu przestawała dawać emocjonalne bezpieczeństwo, przestawała adekwatnie reagować na emocje i przeżycia dziecka w takim stopniu jak wcześniej). Takie sytuacje częste są także w rodzinach alkoholowych, gdzie okresy abstynencji przeplatane są okresami picia. Dorosłe Dzieci Alkoholików potrzebują dużej bliskości w związku, a jednocześnie nie czują się w nim bezpiecznie. Boją się odrzucenia ze strony partnera i bardzo czujnie reagują na potencjalne przejawy nadchodzącego kryzysu czy sygnały o chęci rozstania. Ponieważ same nie mają pewności czy zasługują na miłość, domagają się ciągłych zapewnień uczuć i dowodów zaangażowania ze strony partnera. Takie związki zwykle mają burzliwy przebieg - namiętność przeplata się z gwałtownymi rozstaniami, a amplituda uczuć bywa ogromna. Paradoksalnie, im większa potrzeba bliskości w takiej relacji, tym większy lęk przed bliskością. Krok ku drugiej osobie związany jest ze wzrostem napięcia. By je zredukować potrzebny jest krok oddalający od niej.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-10-05, 01:15:40 »
podsumowując :
im więcej niezależności w związku tym mniej związku ( czyli mniej zaangażowania , mniej wzajemnych interakcji: wywierania wpływu oraz ulegania wpływom tej drugiej osoby - w tym mieści się zarówno  miłość jak i  przyjmowanie różnych praktycznych ról np. dominacji/uległości, czy też energetyczna harmonia i zestrojenie,  bycie na tej samej fali, współpraca, również konflikt etc. , nawet jeśli dzieje się to zupełnie automatycznie i nieświadomie)

podobnie im więcej niezależności od świata tym mniej człowieka w świecie (ulegania jego wpływom i poszukiwania w nim czegokolwiek ) , ale nawet ci medytujący w jaskiniach w górach o samej wodzie są od szeroko rozumianego świata  wciąż w dużym stopniu zależni, a ci potrzebujący jedzenia często również od społeczeństwa i jego przedstawicieli , wciąż wywierają również stamtąd swój wpływ

więc podobnie do wycofującego się ze świata sadhu w pewnym wycinku ograniczającego związki ze światem które zawsze oparte są na zależności ( mniej lub bardziej wzajemnej), który uświadamia sobie te powiązania, ich przyczyny, naturę i skutki, a ze względu na swoje cele czuje potrzebę by się od nich uwolnić ( czyli w praktyce ograniczyć) , tak samo warto uświadamiać  sobie to samo  wchodząc w związek i na tej podstawie precyzyjnie określić w jakim zakresie, na jakich poziomach  się z niego na wstępie czy w trakcie wycofujemy, czyli pozostajemy albo stajemy się niezależni od związku, ale żeby móc to zrobić trzeba  uświadamiać sobie  złożoność , stopień i rodzaj tych  zależności  związanych nierozłącznie z naturą tworzenia i podtrzymywania związków partnerskich (np. połączeń energetycznych, w tym seksualnych, wspólnoty majątkowej, wspólnych działań  etc.) , tkwienie w ogólnej  iluzji niezależności,  gdy jednocześnie wybiera się wejście w związek i w efekcie stajemy się z kimś bardzo ściśle związanymi na wszelkich możliwych w tym intymnych poziomach, jest taką sobie postawą,  niezależność w związku jako ogólne hasło jest tylko czczą deklaracją albo pójściem po całości i końcem związku

niezależnośc jest poza zależnościami w tym związkami, ogólnie warto odpowiedzieć sobie na pytanie po co tworzyć i wchodzić w zależność skoro zamiast rozwijających zależności  interesuje nas głównie (jeśli nie jedynie)  niezależne życie? to może być trudne, jeśli nie niemożliwe,  no chyba że jest się kobietą i lubi się klimaty femdom, to rozumiem ; )
« Ostatnia zmiana: 2015-10-05, 01:19:28 wysłana przez Frisky »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-10-04, 23:53:59 »
dla mnie związek jest zależnością w której np. dwie osoby wchodzą w pewną interakcję i zależą od siebie nawzajem, polegają na sobie ,  w tym podejmują wspólne aktywności,  więc taka zależność w związku różnie się przejawia, tak jak ktoś lubi  i tworzy, (może być że na duchowej podstawie jako jednej z wielu, ) więc  w myśl tej definicji to nie jesteście dla mnie żadnym wyjątkiem

w praktyce a nie w wyobrażeniach  jesteście od siebie zależni i w tej komitywie wpływacie na siebie, na ile uzależnieni to by się okazało gdyby was rozdzielić,  więc skoro na przykładach i że tych  dwoje stało się jednym ( co jest dla mnie przykładem ścisłego zestrojenia, może być że również telepatycznego wraz ze wszystkimi tego skutkami)  i każdy robi ponoć tylko dla siebie a drugi z tego korzysta:
  co do tego seksu to chyba razem to robicie a nie  osobno?  czy może jak jeden robi tylko sobie dobrze w drugim pokoju to ten drugi też dochodzi? a z tymi butami   to się nimi jednak dzielicie czy może jak jeden w nich chodzi to drugi nie musi i chodzi boso ale tak jakby miał je na nogach i jest zadowolony ? bo na mój gust to na tym zwykle w wielu związkach  polega że obie strony są zadowolone i czerpią wzajemne korzyści  ze wspólnego życia i współdzielenia się m. in.  dobrami, współpracy, wykonywania wspólnych czynności, dla mnie jest to typowe zachowania w związku, czyli tak przejawia się harmonijna współzależność  w związku, jeśli jest i przejawia  się naturalnie to tylko pogratulować, tylko po co podtrzymywać iluzje niezależności w takim zespolonym energetycznie, telepatycznie, emocjonalnie , mentalnie, karmicznie  i na wiele innych współzależnych sposobów, co przejawia się w  jedno-myślności , -czuciach i -działaniach w harmonii w takim związku??
 
naprawdę trzeba jednostronnego podejścia żeby nie zauważać jak silne jest to powiązanie i jakie więzy oraz jak rozległe przyczyny , więzi i skutki tej zależności was łączą : )


DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-10-04, 23:21:57 »
Frisky

Widać trafił swój na swego.
Albo jak wolisz..dwa jednym się stało. Przynajmniej tak to wygląda u mnie w związku. Ale może to już działa na zasadzie telepatii :) co często się zdarza przy właśnie różnych czynnościach jak gotowanie czy nawet zakup butów (mamy ten sam numer i gust).
Współpraca polega więc na tym, że każdy robi dla siebie ale zawsze korzystają na tym dwie osoby bo jest nadmiar dobra które powstaje. Nie ma więc tu uzależnienia.
Co do seksu to zdecydowanie za dużo :) ale nie żebym narzekał czy się chwalił.

Więc może masz i rację pisząc: "..albo  w związku z Bogiem..". Coś w tym jest. Może odkrywając boskość w sobie i partnerze właśnie tak się dzieje ?!

A może wystarczy przestać się bać i zaufać, że jest to możliwe ?


Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-10-04, 22:27:47 »
różnie ludzie definiują i odbierają te wszystkie określenia, dla mnie związek partnerski nie istnieje tylko na poziomie uczuć i jest pewnym złożonym  układem wzajemnej zależności na wielu poziomach : )
może opierać się na pewnych zdrowych podstawach w których również akceptuje się i wykorzystuje dla wspólnego dobra  pewne naturalne zjawiska i układy w rodzaju tego że ktoś przyjmuje rolę przewodnią w związku np. na jakimś polu, bo lepiej się na tym zna,  albo może popadać w skrajności w te czy we wte, czyli manifestować w związku swoją niezależność (?) czy dla odmiany nadawać różnym formom zależności nadmierne znaczenie... i się od nich uzależniać

 potrzeba niezależności i samostanowienia jak ładnie pokazał to ten pan od femdom może równie dobrze wynikać i faktycznie w każdym przypadku wynika  z potrzeby sprawowania  władzy ,  wtedy gdy ogranicza się do potrzeby sprawowania władzy nad swoim życiem i gdy oboje partnerzy mają to samo podejście to będzie się przejawiać w tym związku na tym poziomie ... jako związek osób o  wspólnych przekonaniach... realizowanych osobno, czyli na tym poziomie jest  brak związku-czyli połączenia, współpracy i wymiany , choć nie wiem jak można wspólnie żyć i prowadzić razem gospodarstwo domowe i nie współpracować razem na wielu polach i tylko wszystko robić osobno, bez uzależniania swojego działania od drugiej osoby .... i tylko wymieniać się  miłością ? seksu też nie ma w takim związku i tu też jest niezależność ? ok, no  spoko widocznie inaczej definiujemy niezależność

 jak dla mnie sama miłość wystarcza tylko w związkach na odległość albo  w związku z Bogiem... i to nie zawsze

co do niezależności w świecie to gdy tak spojrzeć na wpływy zewnętrzne od których jako elementy tego świata  jesteśmy zależni i którym ulegamy to faktycznie trzeba podejść do niezależności z  jasno zdefiniowanym zakresem co przez to rozumiemy... albo zamiast tego popada się w złudzenie, autohipnozę i zawęża świadomość oraz postrzeganie, by móc w efekcie uwierzyć że jest to realnym faktem : ))

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-10-04, 21:52:06 »
Frisky

Gdzie jest zależność tam jest toksyczność. Prędzej czy później to się dla związku nieciekawie kończy.
Dla mnie jest lepszy model związku gdzie obie osoby są niezależne od siebie i żadne nie musi dominować nad drugim a wystarczy im po prostu miłość.
Ale jak kto lubi :)


furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-10-04, 21:33:26 »