Pozytywne Inspiracje

Forum => Uzdrawianie duchowe i uzdrawianie karmy => Wątek zaczęty przez: Felicite w 2011-11-15, 20:36:46

Tytuł: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2011-11-15, 20:36:46
Technika uwalniania to metoda stworzona przez Lestera Levensona, bardzo prosta i niesamowicie skuteczna. Polega ona na uważnym obserwowaniu siebie, swoich uczuć, emocji, oraz pozwoleniu im wydostać się na zewnątrz i odejść. Tutaj niczego się „nie przeprogramowywuje”, ale pozwala się na odejście tego, co nie jest prawdziwą naturą. Tak, żeby mogła ona zaistnieć bez ograniczeń.
Chodzi o to, że większość ludzi źle sobie radzi z emocjami: tzn. blokuje je, tłumi (czyli zużywa swoją energię na trzymanie ich w sobie) lub w nieodpowiedni sposób je wyraża (czyli traci energię na projektowanie emocji na zewnątrz podczas gdy wewnętrzna przyczyna pozostaje nietknięta). W metodzie uwalniania puszcza się te emocje, pozwala się im odejść. I one już nie wracają.
Oczywiście jeśli nie przyczyniamy się do powstawania nowych przyczyn emocji, ale to już kwestia odpowiednich intencji czy wolnej woli.
Technika uwalniania polega na działaniu tak jakby z dwóch stron: uwalnia się emocje pojawiające się na bieżąco w trakcie dnia oraz w trakcie procesów introspekcji w ważnych dla nas tematach (np. temat zdrowia, pieniędzy, związków, itd.). Na warsztatach Adam pokazuje w jaki sposób to robić. W skrócie powiem, że chodzi o uwolnienie wszelkich przywiązań i awersji do jakiegoś tematu, osoby, rzeczy, uczucia, itd. Kończy się, kiedy pojawia się emocjonalna niewzruszoność w danym temacie.
Ciekawostką jest fakt, że taki proces nie trwa długo. Np. przywiązania i awersje do pieniędzy uwalnia się średnio 6 godz. (nie trzeba na raz, może być np. 6 dni po godzinie), a potem nie ma już ograniczeń w zarabianiu :) Oczywiście warunkiem jest brak oporu w tym temacie, bo jeśli ktoś ma opór (a inaczej intencje do bani), to nie siądzie do tego procesu. Optymistyczne jest to, że są ludzi, którym udało się przysiąść i rzetelnie  wykonać ten proces i faktycznie zniknęły ich problemy z pieniędzmi.
Świetne jest też to, że większość poznanych przeze mnie ludzi (jeśli nie wszyscy), którzy są po warsztatach uwalniania mają tak spektakularne sukcesy w życiu, że szok. Tzn. każdy mówi, że warsztaty odmieniły ich życie. Np. teraz ostatnio spotkałam dziewczynę, która jeszcze rok temu miała ciężką depresję, była na psychotropach, astmę, totalne uzależnienie od męża i wiele innych problemów życiowych. Widziałam ją drugi raz po kilku miesiącach wygląda nie do poznania. Ta metoda jest naprawdę szybka.

W jaki sposób puszcza się emocje? Po prostu zaprzestaje się działania polegającego na zatrzymywaniu ich wewnątrz, na zasadzie „więcej, więcej i więcej”, pozwala się im istnieć, wychodzić, być. W kulminującym momencie zadaje się pytania, o których pisała Hydrozagadka: „Czy możesz/mogę uwolnić ten strach”? Odpowiedź jest „mogę”, bo tylko taka odpowiedź jest prawdziwa.
Następnie: „Czy uwolnisz…?”. I zgodnie z prawdą odpowiadasz: tak albo nie. Jeśli nie chcesz, to proces się kończy, a Ty dalej tkwisz w strachu, czyli w czarnej dupie ;), a jeśli poważnie traktujesz siebie odpowiadasz: „tak”.
Wtedy pytasz: „Kiedy?” i jeśli masz choć trochę odwagi (a na pewno masz :) odpowiadasz „teraz!”. I pozwalasz temu odejść w ten sposób, że otwierasz drzwi w tym miejscu w ciele, w którym czujesz najbardziej tę emocję.
Proces nie jest umysłowy, trzeba poczuć uczucie w ciele i rozluźnić je, na tym polega „otwieranie drzwi”. Można sobie dopomóc wizualizacją jak ktoś lubi, ale nie jest to konieczne. Czasem nawet przeszkadza, ale to kwestia indywidualna.
W ten sposób można puszczać emocje. Ale żeby uwalnianie ich było skuteczne, trzeba też łączyć je z pragnieniami (o tym pisała Karola). Bo każda emocja niejako wypływa z pragnienia: bezpieczeństwa, aprobaty (akceptacji) lub kontroli. Jeśli nie uwolnisz tych pragnień, to emocje nadal będą się pojawiać.

Jest to naprawdę bardzo skrótowy opis metody. Ważna jest cała podbudowa pod tą metodą, którą poznaje się na warsztatach. Ale nie tylko dlatego zachęcam do uczestnictwa w nich. Choć metoda jest prosta w stosowaniu bardzo ważne jest to, żeby nauczyć się jej na zajęciach. Właśnie ze względu na jej prostotę.
D. Hawkins pisze: „Technika musi być nauczana w postaci warsztatu, gdyż jest tak prosta, że ego z łatwością ją odrzuci. Jednak gdy wykonamy serię ćwiczeń już po pierwszym dniu ego nie może stawiać oporu wobec efektywności techniki”.
Ze swojego doświadczenia powiem, że jednak może :P Ja i mój mąż po pierwszym dniu zajęć byliśmy tak wkurzeni na tę metodę (na jej prostotę „przecież to nie może być takie proste!” – to słowa mojej pś-ki, hehe), że rozważaliśmy powrót do domu. Gdyby zajęcia były jednodniowe, to zapewne teraz bylibyśmy jednymi z najgorętszych jej przeciwników ;)

Tu jest opis tej metody w PDFie, z którego pochodzi powyższy cytat. Jeśli ktoś jest nią zainteresowany, zachęcam do jego przeczytania:
http://www.technika-uwalniania.pl/Cala%20prawda%20o%20Technice%20Uwalniania%20-%20Adam%20Krasowski.pdf

Troszkę z mojego doświadczenia: u mnie (i mojego męża) ta technika zmieniła niesamowicie dużo. Jest wspaniałym narzędziem do oczyszczania podświadomości.
Co się zmieniło? W zasadzie wszystko (a jest tego dużo), ale niczego spektakularnego nie mogę wymienić (oprócz takich banałów jak: wyjechaliśmy z domu na 4 miesiące, a wcześniej nawet na urlop nie jeździliśmy, mamy dużo mniejszy problem z działaniem, nie jesteśmy targani przez emocje, zmniejszyło się pragnienie akceptacji ze strony innych ludzi, jesteśmy bardziej asertywni, itp.).
Aha, przypomniał nam się jeden spektakularny sukces: mąż, który zarabia na życie grą na giełdzie, na kontraktach terminowych, odkąd w połowie sierpnia uwolnił sobie przywiązania i awersje do giełdy, od tego czasu nie miał ani jednaj stratnej transakcji. A zawiera je prawie codziennie. Taka skuteczność jest praktycznie niemożliwa. A jednak :))
Długo miałam opór przed wykorzystaniem całego potencjału tej metody. I nadal jeszcze nie do końca wykorzystuję. A ta technika, tak jak inne, nie działa, gdy się ją zna tylko teoretycznie.
Zauważyłam, że opór związany jest z silnymi wzorcami DDA/DDD. Im silniejsze wzorce, tym silniejszy opór. Dlatego w takim przypadku dobrze jest najpierw (albo równolegle) zająć się ukochaniem swojego wewnętrznego dziecka. Zresztą technika uwalniania bardzo dobrze nadaje się do puszczania wszelkich emocji, wzorców i przekonań z dzieciństwa.
No ale żeby w ogóle zacząć ją stosować, to trzeba już być względnie oczyszczonym. Tak przynajmniej mi się wydaje.

Technikę uwalniania promuje Adam Krasowski.
Warsztaty są dwudniowe. Tutaj strona TU:
http://www.technika-uwalniania.pl/
Ważna informacja – jeśli ktoś jest zdecydowany na zajęcia Adama, a ma problem z kasą, to wystarczy go poprosić :)
Oprócz tego są jeszcze seminaria tematyczne, na które mogą przyjść osoby nie znające TU. Nie uczy się tam uwalniania, ale też są bardzo pomocne. Tutaj info o nich:
http://www.naskrzydlachprawdy.pl/
W miniony weekend Adam zorganizował trzydniowy wyjazd do Wisły dla osób zapoznanych z techniką. Czyli był to jakby taki II stopień. Podejrzewam, że będzie powtarzany.

Ja uczestniczyłam w obu stopniach warsztatów Techniki uwalniania oraz w większości seminariów. Gdyby ktoś miał jakieś pytania z tym związane to służę pomocą :)

Oprócz tego polecam jeszcze blog Adama:
http://www.adamkrasowski.com/
i audycje Adama, z których można się dowiedzieć bardzo wartościowych rzeczy:
http://rozwoj.adamhamela.com/audycja-4/
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2011-11-15, 21:20:07
Felicite - dzięki! :-) Polecam za poznanie się z tą metodą, sama chętnie poszerzę swą znajomość :-)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2011-11-16, 09:30:20
Fel, też dziekuję za tę informację, bo brzmi ciekawie.;) Tylko czy nie ma nigdzie dokładnego opisu jak się uwalnia te różne emocje ? Pozdrawiam:)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2011-11-16, 11:47:27
Feli, to ja się zgłaszam do konsultacji. Mam od kilku tygodni pewien stres i z miła chęcią się od niego uwolnię :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania
Wiadomość wysłana przez: Hegemon w 2011-11-16, 12:11:56
Mysle że opisu nigdzie nie znajdziesz. Jest to chyba nowa metoda, warsztaty 2 dniowe kosztują 780 pln - myślę ze tu intencją jest zarabiać a nie pomagać. Autor raczej nie zdradzi metody nie zarobiwszy najpierw na niej.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2011-11-16, 12:25:12
Zapisałam się na newsletera i dostałam mp3 z procedurą uwalniania strachu. Jak wysłucham to się podzielę wrażeniami.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2011-11-16, 13:07:31
Bardzo nieskomplikowana technika. Jestem ciekawa jak zadziała :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2011-11-16, 16:22:04
Hydrozagadko,
bardzo się cieszę, bo im więcej osób będzie znało i stosowało tę technikę, tym więcej pożytku dla osób stosujących :)
Technika jest do samodzielnego stosowania, ale chyba właśnie dlatego warto konsultować ze sobą jej stosowanie. Bo każdy ma nowe pomysły, każdy coś tam nowego odkrywczego może wprowadzić i podzielić się z innymi. Ja chciałabym mieć częstszy kontakt z osobami, które ją stosują i wymieniać się z nimi inspiracjami. Choćby przez forum :)

Są organizowane grupy ludzi po warsztatach, uwalniających razem i dzielących się uwagami na temat samodzielnego uwalaniania, ale niestety, o ile wiem, nie ma takich spotkań na Śląsku. Są w innych częsciach kraju. Natomiast w Warszawie Adam organizuje spotkania środowe (co 2 tygodnie), na które może przyjsc każdy chętny. Spotkania są bezpłatne (choć nie wiem, czy nie ma jakiejś drobnej opłaty, bo zawsze był katering na tych spotkaniach, ale chyba Adam go stawia :). Ja jeszcze tam nie byłam, znam je tylko z relacji uczestników. Jak ktoś jest z Wawy lub okolic, to zachęcam. Niech sprawdzi, czy atmosfera mu odpowiada :)

Karina, też pozdrawiam :)
"Tylko czy nie ma nigdzie dokładnego opisu jak się uwalnia te różne emocje ?"

Nie wiem. Być może ktoś opisał to dokładniej niż ja poniżej, ale nie sądzę by się dało :) Właśnie o to chodzi, że proces puszczania to proces uczuciowy, nie umysłowy, a nie da się dokładnie opisać uczuć, prawda?
Albo inaczej: to niedziałanie. Jak je opisać? To trzeba przeżyć :)
Z puszczaniem emocji jest podobnie jak z puszczaniem długopisu trzymanego w dłoni: zwalniasz mięśnie i puszczasz :) I to nie jest kwestia pytanie czy możesz czy nie, ale kwestia chęci: "chcesz czy nie".
Bo puścić długopis zawsze można, ale nie zawsze się chce. Z emocjami jest tak samo.
Z długopisem to jest fajny przykład, bo tutaj nie możesz powiedzieć "długopis mnie trzyma" ;) A na emocje najczęściej tak się zwala :) Tylko, że w takiej sytuacji nie jest się ze sobą szczerym.

Tak więc uwalnianie to po prostu nieblokowanie, niedziałanie. Przyjmowanie uczucia na zasadzie więcej i więcej. Pozwolenie, żeby z Ciebie to wyszło, poszło sobie.
W ten sposób można fajnie rozwiązać problem bólu. Polecam wypróbować.
Jeśli coś boli, to nie zaciskamy mięśni, nie blokujemy bólu, dosłownie relaksujemy się w uczuciu bólu. Witamy go. Pozwolimy mu wychodzić i bez presji czekamy aż sobie pójdzie. Jak ktoś to zrobi rzetelnie i uczciwie, to będzie zdziwiony efektami :))

Podobnie z pragnieniami. Można to zrobić już teraz. Jakie macie największe pragnienie? Weźcie je i pozwólcie mu wyjść na wierzch. Można sobie pozwolić na wszelkie emocje z tym związane. I poczuć go (pragnienia) jeszcze więcej, jeszcze mocniej. I jeszcze więcej, i więcej. I nie blokować, rozluźniac mięśnie, pozwolić wychodzić wychdzić emocjom. Aż do momentu, gdy pragnienie zniknie lub wydatnie się zmniejszy. Wtedy dopiero może pojawić się to, czego pragnęliśmy.
Pragnienie to brak. Jeśli pragniesz miłości, to znaczy, że jej nie masz. Jeśli pragniesz pieniędzy, tzn. że ich nie masz (tyle ile byś chciała). Wystarczy przestać pragnać (puścić pragnienie), żeby dać przestrzeń miłości, obfitości, itp. czyli naszej prawdziwej naturze. Programowanie pozytywne jest niepotrzebne. Trzeba tylko odkryć naszą prawdziwą naturę. Odkryć, czyli uwolnić to co ją przykrywa.

Podobnie pracuje się z emocjami i z całym badziewiem, które jest do uwolnienia.
W sumie trochę podobne to do regresingu. W końcu regresing też jest puszczaniem negatywów. No ale tutaj działa się bardziej na uczuciach/emocjach, nie trzeba sobie niczego przypominać. Wystarczy poczuć zablokowane kiedyś emocje i podjąć decyzję o ich uwolnieniu. Oczywiście dokonuje się procesu samoanalizy, ale tylko po to żeby wywołać uczucie.

Jeśli chodzi o kwestię "konieczności" poznania techniki na warsztatach, to chcę wyjaśnć, że oczywiście nie ma takie przymusu. Małe dzieci intuicyjnie stosują uwalnianie, choć nikt ich tego nie uczył :)
Wręcz przeciwnie, to naturalny proces, którego w miarę upływu lat wychowywania nas jesteśmy oduczani tak skutecznie, że przeciętny dorosły człowiek tego nie potrafi.
Można więc samemu się tego nauczyć i stosować z korzyścią dla siebie, ale w większości przypadkach korzystniejsze jest nauczenie się tego na warsztatach grupowych. O tym dlaczego tak jest, już pisałam (chodzi o duże prawdopodobieństwo odrzucenia tej metody przez pś, bo "nic co tak proste nie może być aż tak skuteczne", pś po prostu w to nie uwierzy i nie bedzie efektów, takich jakie mogłyby być po warsztatach).
Czyli chodzi o to, że metoda nauczona w grupie może dać dużo więcej niż nauczona samodzielnie i zmniejsza się ryzyko jej zlekceważenia tylko dlatego, że poznało się ją w nieodpowiedni sposób.
Poza tym na warsztatach działa energia grupy, czyli specyficzne warunki, w których można naprawdę dużo.
Po trzecie na warsztatach nie tylko w praktyce ćwiczy się uwalnianie (a raczej przekonuje się pś do metody ;), ale też poznaje się podbudowę teoretyczną, która jest niezmiernie ważna. M.in. uczy się, w jaki sposób powiązać daną emocję z pragnieniem, czyli jej źródłem. I wiele innych rzeczy.

Także polecam warsztaty, ale samodzielne uwalanianie, a raczej przyjmowanie (tak, jak opisałam wyżej) też powinno dać radę :) Tylko trzeba mieć świadomość, że warsztaty mogą dać dużo więcj.
Można porównać to do sytuacji z regresingiem: można samemu nauczyć się medytacji regresywnej i w ten sposób uwalniać obciążenia, ale autoregresingu raczej trudno nauczyć się jest samemu, tylko z opisu. Poza tym bez podbudowy w postaci książek Leszka, czy jego wykładów, trudno jest korzystać z zalet autoregresingu.

Hegemon,
750 zł. za dwudniowe warsztaty uczące techniki, którą potem stosuje się samodzielnie to dla Ciebie zbyt wysoka cena (do tego katering, obiad i materiały)? Weź pod uwagę, że tego uczysz się jednorazowo, potem już nikomu nie płacisz, do nikogo nie chodzisz na żadne terapie, ani sesje. Dla mnie to cena odpowiednia (pomijając to, że gdy jedziesz z drugą osobą płaci ona połowę). Ale rozumiem, że nie dla każdego.
Powiem całkiem szczerze, jeśli dla kogoś to cena zaporowa, a jego umysł ignoruje informacje o tym, że Adama wystarczy poprosić, żeby można było brać udział w zajęciach za darmo (napisałam o tym w pierwszym poście), to chyba po prostu to metoda nie dla niego. Nieważne z jakich względów.
Tylko że uczciwym byłoby w takiej sytuacji powstrzymanie się od pochopnego oceniania czyichś intencji (tylko na podstawie ceny, której wysokość jest kwestią względną ).

Z moich obserwacji wynika, że Adam zarabia pieniądze przy okazji wykonywania tego, co kocha najbardziej. A kocha pomagać ludziom.
Tak jak pisałam - nie spotkałąm się z tym, żeby komuś odmówił (np. moja koleżanka uczestniczyła w seminarium za free, bo nie miała kasy).
Gdy chciałąm dać nagranie warsztatów osobie, która z przyczyn finansowych nie mogław w nich uczestniczyć i spytałam go, czy mogę, powiedział: "Oczywiście, że możesz, ale wiesz, że nie będzie to tak skuteczne jak na warsztatach? Lepiej niech przyjedzie na zajęcia" (oczywiście za darmo). No ale oprócz kasy chodziło o czas i nie mogła jechać. Dałam jej więc nagranie (bo bardzo chciałam jej pomóc), ale do dziś nie wiem, czy dobrze zrobiłam :)
Dwa dni warsztatów naprawdę są w stanie zmienić życie. Nie chciałabym nikogo pozbawiać takiej szansy moją nadgorliwością.

Piszesz"autor nie zdradzi". Otóż nie. Adam nie ma nic przeciwko temu, żeby nagrywać jego zajęcia, a nawet rozpowszechniać (co już napisałam wyżej). Co więcej, na zajęciach mówi, że teraz mamy wiedzę, więc wcześniej czy później (lepiej wcześniej ;) znajdą się osoby, którym trzeba będzie pomóc. Oczywiście nic na siłę, ale nie ma się co bronić przez tym, bo dzielenie się wiedzą, pomaganie innym daje prawdziwe szczęscie. On jest naprawdę bardzo nastawiony na pomaganie innym ludziom. Tak bardzo, że aż mnie czasami to wkurzało.

Poza tym drugi stopień, czyli ostatni warsztat w Wiśle odbył się za symboliczną kwotę (jak dla mnie). Płaciliśmy 300 zł. za 3 dni, zajęcia trwały prawie cały dzień.
Poza tym Adam co drugi tydzień spotyka się z ludźmi całkiem za darmo.

Trzeba przy tym napisać, że ludzie skupieni wokół Adama to zazwyczaj ludzie z dużą kasą (dobrze radzący sobie w materii), zdolni zapłacić dużo, dużo więcej. Ja to się zastanawiałam, skąd u niego tak niskie ceny. No ale Adam też nie narzeka na brak gotówki (wręcz przeciwnie), więc chyba może sobie pozwolić :)

Grażynka, nie wiem, jakich konsultacji oczekujesz ;)), ale mam dla Ciebie taką radę:
Co do sytuacji stresującej: pomyśl o tym, czego boisz się najbardziej w związku z tym. O czymś takim, co ciężko byłoby przeżyć. I przeżyju to. Wyobraź sobie dokładnie, daj sobie pozuć wszystkie emocje, nie blokuj ich. Niech wypływają. Płacz, drżyj ze strachu, ale przyjmuj je. Niech wyjchodzą wszystkie. Bądź uważna, zauważ czy czegoś nie blokujesz. Poznasz to po tym, że zaciskasz mięśnie.
Zwolnij ucisk. Nie opieraj się. Pozwól im wszystkim wyjść. Zauważyłaś różnicę? :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2011-11-16, 17:52:51
Doszło do mnie, że część osób oczekuje, że jest tu jakiś haczyk, jakiś "knif" wg którego się uwalnia. I że to zostało zatajone, ukryte.
Właśnie nie. Właściwie można powiedzieć, że opisałam cały proces uwalniania, no może oprócz opisu powiązywania emocji z pragnieniami, ale o tym pisała Karola w wątku DDA. Tak więc wszystko jest na forum (nie ma oczywiście technicznych opisów, co robić, jak dochodzić do emocji, bo tego jest za dużo, po prostu). Nikt niczego nie ukrywa (Adam też nie ukrywa. Co ma mówić? Że polega to mniej więcej na tym samym, co wypuszczenie długopisu z dłoni?). Haczykiem jest tutaj fakt, że jest to tak proste, że aż... za proste dla większości podświadomości :) Po to właśnie potrzebne są warsztaty, żeby przekonać pś-kę.
Cały proces jest bardzo uczuciowy, intuicyjny. Trzeba to poczuć, przeżyć i przyzwyczaić się.
Jak się tylko przeczyta i podejdzie do tego tylko intelektualnie, to nie da rady. To tak jakby przeczytać o miłości i starać się ją wzbudzić. Może się i wzbudzi, ale gdy się spotka człowieka, w którym się zakocha, to będzie widoczna różnica ;)
Uwalnianie jest całkowicie naturalne. Tak jak pisałam, jako dzieci stosowaliśmy coś podobnego. Sama technika wywodzi się od Zen. Są ludzie, którzy stosują to nie nazywając techniką uwalniania. Sama na warsztatach spotkałam taką dziewczyną, która uwalniała (nauczyła ją to pewna osoba, która przeżyła śmierć kliniczną bodajże), ale trochę w to wątpiła, bo nie znała nikogo (oprócz wspomnianej osoby), która tak robi. No i na warsztatach się przekonała, że nie jest sama.
Tak więc wszystko można (bo nie ma ograniczeń). Ale jednak w większości przypadków dobrze poznać tę metodę w grupie, bo inaczej będzie trudno. I tylko o to chodzi. Nie ma żadnego drugiego dna :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania
Wiadomość wysłana przez: Mirek w 2011-11-16, 18:33:50
Metoda bardzo podobna do medytacji vipassana, a właściwie nie widzę żadnej różnicy. Fajnie by było, gdyby można sięgać po tę metodę, gdy tylko pojawią się emocje. Niestety, zwykle w danym momencie nie jest to możliwe.
Ale dzięki Felicite, że przypomniałaś mi o tej prostej metodzie :) Może spróbuję "wyszarpnąć" od rodziny chociaż jeszcze jakieś pół godziny dziennie, chociaż nie będzie to łatwe :)))
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2011-11-16, 19:00:32
Mirku,
"Metoda bardzo podobna do medytacji vipassana, a właściwie nie widzę żadnej różnicy. Fajnie by było, gdyby można sięgać po tę metodę, gdy tylko pojawią się emocje. Niestety, zwykle w danym momencie nie jest to możliwe."

No właśnie dzięki poznaniu tej metody (TU), jest to możliwe :)) Ta metoda jest w takich przypadkach naprawdę efektywna. Mówię ze swojego doświadczenia i z doświadczenia innych osób. Jedyna emocja, której nie potrafiłam uwolnić po warsztacie była złość (wyrażałam ją tylko i to jak! ;), ale to już przeszłość. Po drugim warsztacie (tak jakby II stopień) nie mam już problemów.
Tę metodę stosuje się właśnie wtedy, gdy pojawiają się emocje, czyli na bieżąco, ale też w procesach introspekcji, gdzie pozwala się stłumionym emocjom wyjść na wierzch, czyli jakby samemu się je wywołuje.
Technika to nie tylko nauka puszczania emocji. Tak jak pisałam bardzo ważna jest baza: tą bazą u Adama jest między innymi Mapa Świadomości Howkinsa (autor książki "Siła czy Moc", którą polecam), ale nie tylko. Adam ma naprawdę dużą wiedzę i szeroką świadomość (czasem mi się pewne rzeczy po prostu w głowie nie mieściły, a swoje już przecież wiedziałam, nie poszłam na warsztaty jako świeżak ;).
O to właśnie chodzi, że na warsztatach uczy się faktycznie jak puszczać te emocje w każdym przypadku. Mówi się o tym jak to robić, żeby móc ;) co robić gdy jest opór, itd.
Poza tym Adam przy okazji wchodzi w relację indywidualnie z uczestnikami (jeśli dana osoba chce), bądź to na zajęciach bądź na przerwach i wtedy zadaje kilka pytań tak trafnych, że pod człowiekiem nogi się uginają. Słyszałam historię, że ktoś nawet zwymiotował w trakcie takiej konfrontacji. Adam jest bezlitosny dla ego ;)
Mnie zrobił taki proces na emocję złości ostatnio i już umiem ją puszczać :) Sama też bym pewnie do tego doszła, to była kwestia czasu.
W każdym razie niemożność puszczenia jakiejś emocji to po prostu opór pś-ki, który da się odpuścić. Trzeba tylko wiedzieć jak. I tego uczy się na zajęciach.
Poza tym, to też kwestia odpuszczenia trzech pragnień: bezpieczeństwa, kontroli i aprobaty. To bardzo ważne. Może nawet najważniejsze.

Dlatego to nie tak, że vipassana i TU to to samo. Na pewno bazują na tym samym, ale TU to dużo więcej i na pewno trochę inaczej.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2011-11-16, 19:12:47
Fel
"Tak więc uwalnianie to po prostu nieblokowanie, niedziałanie. Przyjmowanie uczucia na zasadzie więcej i więcej. Pozwolenie, żeby z Ciebie to wyszło, poszło sobie.
W ten sposób można fajnie rozwiązać problem bólu. Polecam wypróbować.
Jeśli coś boli, to nie zaciskamy mięśni, nie blokujemy bólu, dosłownie relaksujemy się w uczuciu bólu. Witamy go. Pozwolimy mu wychodzić i bez presji czekamy aż sobie pójdzie. Jak ktoś to zrobi rzetelnie i uczciwie, to będzie zdziwiony efektami :))

Podobnie z pragnieniami. Można to zrobić już teraz. Jakie macie największe pragnienie? Weźcie je i pozwólcie mu wyjść na wierzch. Można sobie pozwolić na wszelkie emocje z tym związane. I poczuć go (pragnienia) jeszcze więcej, jeszcze mocniej. I jeszcze więcej, i więcej. I nie blokować, rozluźniac mięśnie, pozwolić wychodzić wychdzić emocjom. Aż do momentu, gdy pragnienie zniknie lub wydatnie się zmniejszy. Wtedy dopiero może pojawić się to, czego pragnęliśmy.
Pragnienie to brak. Jeśli pragniesz miłości, to znaczy, że jej nie masz. Jeśli pragniesz pieniędzy, tzn. że ich nie masz (tyle ile byś chciała). Wystarczy przestać pragnać (puścić pragnienie), żeby dać przestrzeń miłości, obfitości, itp. czyli naszej prawdziwej naturze. Programowanie pozytywne jest niepotrzebne. Trzeba tylko odkryć naszą prawdziwą naturę. Odkryć, czyli uwolnić to co ją przykrywa."

Bardzo sie cieszę, bo ja tę technikę "nieosądzania" (tak ją nazywam) stosuję od dawna, po prostu witam to co przychodzi z uczuciem akceptacji i miłości (no dobra umówmy się, że staram się, bo przyznam, ze w niektórych przypadkach nie jest to łatwe i dlatego szukam podpowiedzi doskonalących ten system).:)

A może wiesz, gdzie Adam ma w Warszawie te spotkania ?
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania
Wiadomość wysłana przez: Mirek w 2011-11-16, 19:17:48
Felicite
W kwestii puszczania emocji to najszybciej u mnie działa odliczanie regresingowe. Ważne jest natomiast przypomnienie o powiązaniu emocji i pragnień. Grunt to dotrzeć do pragnień, reszta jest już bardzo prosta. Co do stosowania na bieżąco to niestety z reguły w momentach gdy najbardziej zasadne by było u mnie zastosowanie takiej metody (w czasie pracy), jestem zmuszony do kombinowania pod presją i nie mogę sobie pozwolić na powiedzenie: "poczekajcie z 10 minut na podjęcie decyzji" bo nigdy bym nie wykonał narzuconych zadań. Pozostaje introspekcja, ale zawsze to coś. U mnie największym problemem jest sposób zarabiania na życie (w stresie i pod presją). I nad tym od pewnego czasu pracuję.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2011-11-16, 19:31:28
Karina,
kiedyś te spotkania były na ul. Towarowej (w centrum), teraz chyba też, ale najlepiej zapytać organizatorkę (a prywatnie dziewczynę Adama).
Tutaj adres e-mail do niej:
m.gorska@ctrcenter.pl
Owocnego nieosądzania zatem :)

Mirek,
"Co do stosowania na bieżąco to niestety z reguły w momentach gdy najbardziej zasadne by było u mnie zastosowanie takiej metody (w czasie pracy), jestem zmuszony do kombinowania pod presją i nie mogę sobie pozwolić na powiedzenie: "poczekajcie z 10 minut na podjęcie decyzji" bo nigdy bym nie wykonał narzuconych zadań."

No tak, w takich sytuacjach to raczej ciężko na bieżąco uwalniać. No ale jak sobie pouwalniasz zawczasu, to powinno być coraz mniej stresu i presji. Przynajmniej teoretycznie, bo w praktyce (wiem, wiem) natrafia się na szczególnie ciężki temat i klops.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2011-11-17, 09:52:47
Feli, bardzo dziękuje za wskazówki :) O tego rodzaju konsultacje mi chodziło :)
A jak jest problem z odczuciem emocji? Np. czuje w sobie straszliwy lęk przed konsekwencjami, karą za to, że nie zrobiłam czegoś tak jak powinnam. Wiem, że ten lęk jest, mogę powiedzieć, że jakaś część mnie jest wręcz przerażona, ale .... nie czuje emocji. Jak przełamać blokadę emocji??
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2011-11-17, 10:19:59
A już wiem :)
To zapraszanie np. strachu działa w ten sposób, że stłumione emocje wychodzą na wierzch i można je poczuć. :)
Rozumiem, że jak za pierwszym razem nie uda się całości puścić, to powtarzamy procedurę aż do skutku? ;)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2011-11-17, 11:28:29
Grażynka,
"A jak jest problem z odczuciem emocji? Np. czuje w sobie straszliwy lęk"

No właśnie ten lęk (to odczucie strachu) to emocja :) A nawet można powiedzieć, że najczęściej odczuwana emocja.
Być może chodzi Ci o to, że nie czujesz tego w ciele, tak? Jeśli nie czujesz w ciele, to puszczaj to uczucie lęku w jakikolwiek sposób to czujesz. Ale jak będziesz sobie pozwalać na jego wychodzenie, to nie ma siły żeby nie poczuć ucisku np. w brzuchu, czy klatce piersiowej. Tylko trzeba sobie pozwolić i być uważną.

"Rozumiem, że jak za pierwszym razem nie uda się całości puścić, to powtarzamy procedurę aż do skutku? ;)"

Tak, tylko że... żeby skutek był trwały (oczywiście w danym obszarze, bo strach będzie wychodził nadal, tylko że powodowany przez coś innego) to trzeba też (albo nawet przede wszystkim) puścić (uwolnić) pragnienia, od których pochodzi ten strach. Dopiero wtedy można uwolnić całkowicie lęk z tym związany.
Są 3 podstawowe pragnienia: bezpieczeństwa, akceptacji i kontroli. I jedno jeszcze bardziej podstawowe, z którym nawiązuje się kontakt dopiero wtedy, gdy tamte trzy są już w miarę przerobione. To pragnienie jedności.
Pragnienia (inaczej uczucie braku) uwalnia się tak samo jak emocje.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2011-11-17, 11:34:13
Karina,
napisałam z zapytaniem do Moniki o te środowe spotkania w Warszawie. Jak będę miała jakieś info w tej sprawie, to napiszę tutaj :)


Tytuł: Odp: Technika Uwalniania
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2011-11-17, 11:37:57
Feli dzięki, to wieczorkiem popracuje sobie z pragnieniami i zobaczę jak mi pójdzie :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2011-11-17, 11:49:25
Grażynko,
jeszcze chciałam wyjśnić, że - zakładając ten wątek - moją intencją nie było udzielanie konsultacji (bo nie taka moja rola), ale podzielenie się moimi doświadczeniami i zachęcenie do wzięcia udziału w warsztatach, które były jedną z najlepszych rzeczy, które mnie w życiu spokały :)
Co do łączenia emocji z pragnieniami, to zauważyłam, że na początku nie jest to takie łatwe, więc dobrze jest zdobyć wiedzę teoretyczną i poćwiczyć sobie na warsztatach.

Tytuł: Odp: Technika Uwalniania
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2011-11-17, 12:07:55
Dopiszę jeszcze kilka słów na temat Adama Krasowskiego.
Tak się zastanawiałam, czy w ogóle to zamieszczać, żeby nie zrażać nikogo do jego osoby, ale pomyślałam sobie, dlaczego nie miałabym podzielić się swoimi odczuciami na jego temat? Napisałam co mi się podoba, a teraz to mniej psujące będzie ;)
Krasowski to dla mnie taki prawdziwy człowiek (z pochodzenia). Dobrze uziemiony, nie mający żadnych problemów z materią i materialnymi sprawami. Być może dlatego studiuje Kurs cudów i nie staje się "odjechany w kosmos". Jeśli jesteś człowiekiem to pewnie będziesz dobrze przez niego zrozumiany, a jego postawa wyda Ci się naturalna. Jeśli natomiast jesteś UA, to może być z tym problem (ja tak się właśnie czasami czułam).
No ale Kras nie jest po to, żeby u niego szukać zrozumienia przecież ;) A jeśli dla Ciebie jest, to sobie to uwolnij, hehe.
A tak serio to nie chodzi o aprobatę z jego strony, tylko o to, że na jego słowa czasem warto brać poprawkę, gdy jesteś UA. I tylko tyle.
Co do tematów anielskich - rozmawiałam z nim ostatnio na ten temat. On wie, że anioły istnieją. A inkarnowane anioły? Nic mu na ten temat nie wiadomo i specjalnie go to nie zajmuje. Prawdę mówiąc wcale go to nie interesuje. Mniej więcej tak jak Leszka nie interesuje droga człowieka ;)
Z drugiej strony poznanie go i jego klimatów było bardzo inspirujące. Bo klimat bardzo różny niż nasz "cudowny". Nauki praktycznie te same, ale reszta zupełnie inna. Można zobaczyć wiele rzeczy z innej strony. 
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2011-11-17, 12:18:58
Mnie zaciekawiłaś :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: skynet w 2011-11-17, 16:17:11
człowiek, miła odmiana :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2011-11-17, 18:43:30
Feli,

już napisałam też do MOniki i dostałąm informacje, ze mnie powiadomi przed zbliżającym sie spotkaniem, bo terminy moga byc różne.;)

Co do Adama, to moje pierwsze po przesłuchaniu jego audycji odczucie jest takie, że pojawia mi się złość gdy go słucham, po pierwsze dlatego, ze się strasznie rozwleka, a mało konkretów, a po drugie mi przyszło, że on sam wypiera złość. Cóż można na rozum wiele wiedzieć, ale są czasem nawykowe tłumienia pewnych uczuc z dzieciństwa, dlatego coraz bardziej otwieram się na zwroty od ludzi, bo chociaż my się sobie możemy wydawać najmądrzejsi to jednak możemy nie widzieć w sobie całej masy rzeczy z tej prostej przyczyny, że wydaje nam się, że to co czujemy, to tak ma być i nie zauważamy tłumienia róznych rzeczy, bo robimy to od zawsze.;)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Fia w 2011-11-17, 19:40:42
Poszłabym na ten warsztat, ale za 1/4 - 1/3 ceny, bo dla mnie ciągle za drogo.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Kaśka w 2011-11-18, 10:02:27
a ja spróbowałam tej techniki na tyle ile ją zrozumiałam
po sesji u Hydro,afkach,medytacji,dekrecie Seby taki mi wywala ,ze aż furczy
wczoraj nawet nie byłam w stanie sprecyzować jakie to konkretnie uczucia bo jakby na raz wkurzenie,bezsilność,i nie wiadomo co jeszcze bo mną targało nieźle i tak znienacka skupiłam się na tym uczuciu a ono potęgowało się i w końcu sobie myślę puszczam to coś,głęboki oddech ,no i kurde poszło...dosłownie jakby nożem uciął i o dziwo nie wróciło
poprzedniego dnia zrobiłam takie coś na wkurzenie na konkretną osobę,jak się tak potęgowało to wkurzenie to dobrze,ze tej osoby nie było w pobliżu bo chyba by do rękoczynu doszło i też mi puściło,mało tego po kilku godzinach normalnie z tą osobą rozmawiałam!!
ale wkurzenie potem sobie wróciło ,już nie na tą osobę i wywaliło właśnie wczoraj
kurcze poszłabym na te warsztaty
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2011-11-18, 10:17:59
Fia, skoro Adam zgadza się kogoś wpuścić na warsztaty za darmo, to pewnie się też zgodzi rozłożyć wpłatę na raty. Ja mam zamiar wybrać się na styczniowe warsztaty i go poprosić o rozłożenie wpłaty, bo jednorazowo, to też dla mnie za duża kwota.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Fia w 2011-11-18, 10:29:45
Dzięki za informacje :))
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2011-11-19, 22:16:09
Karina,
"(...) a po drugie mi przyszło, że on sam wypiera złość."

Ja też mam wrażenie, że on wypiera pewne uczucia. Ale ja zauważyłam to u niego dopiero na ostatnich zajęciach. Tak na marginesie to dostrzegam w nim pewne zmiany na gorsze. To dlatego w innym wątku napisałam, że nie wiem, czy moja przygoda z nim na razie się nie skończy (przynajmniej na żywo). No ale nie zmienia to faktu, że jestem wdzięczna, że go spotkałam na swej drodze. Dzięki niemu poznałam technikę uwalniania i nie tylko. Wiele się od niego nauczyłam. I doceniam to :)
Poza tym nie chcę nikogo oceniać. Tym bardziej, że nikt nie jest alfą i omegą i (niestety) w każdym widzę coś, co mi nie pasuje. Ostatnio duży nacisk kładę na nieocenianie, bo uświadomiłam sobie, że większość moich problemów wynika właśnie z tego.
Inna sprawa, że doszłam do wniosku, że to dobrze, że trzeźwo oceniam ludzi (zwłaszcza autorytety), że dostrzegam ich plusy i minusy, i że w ogóle mają minusy, heh. Bo gdyby nie mieli (albo gdybym ja ich nie dostrzegała), to łatwo mogłabym się uzależnić, no bo po co samemu myśleć, skoro ktoś mądrzejszy (tzw. guru) zrobi to za Ciebie? A tak przynajmniej wiem, że sama dla siebie jestem najlepszym źródłem mądrości (a właściwie boskość we mnie :) Dlatego tak sobie pomyślałam, że tacy nauczyciele, którzy dają coś wartościowego, a jednocześnie okazują się niedoskonali na tyle, żeby się od nich nie uzależnić to skarb. Bo wtedy - w odpowiednim czasie - można bez żalu od nich odejść i kroczyć własną ścieżką. 
Na ostatnich zajęciach u Adama byli ludzie w większości znający go dobrze, można powiedzieć skupieni wokół niego. Zauważyłam, że spora część z nich jest strasznie od niego uzależniona. W pewnym momencie pewien chłopak stwierdził, że on nie musi myśleć, zastanawiać się nad czymkolwiek, bo wystarczy, że zapyta Adama; że wierzy we wszystko, co on mówi. Ogólnie dało się wyczuć wsparcie ze strony grupy. Mnie to zszokowało. Zapytałam go, jak on tak może, ale on w ogóle nie widział w tym problemu.
Widać, że Adam zauważa taką tendencję, bo zachęca ludzi, żeby spotykali się sami, bez niego, właśnie dlatego, żeby ich nie uzależniać.
Jeśli chodzi o audycje, to są one dla mnie bardzo ciekawe. Pierwsza najmniej, bo faktycznie najmniej w niej treści.

Kaśka,
gratuluję sukcesu :)

"(...) ale wkurzenie potem sobie wróciło ,już nie na tą osobę i wywaliło właśnie wczoraj"

Jeśli puścisz wkurzenie, to nie znaczy, że ono nie wróci. Ale nie musi oznaczać, że wrócił ten sam problem.
Reakcja jest taka sama dlatego, bo to normalny sposób w jaki reagujesz. Tylko że pod tym kryje się już zazwyczaj coś innego: inny problem, albo inna warstwa problemu. Trzeba uwalniać aż do skutku, no i pamiętać o przyczynach problemów (też je trzeba uwolnić).
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2011-11-19, 22:42:29
Feli.;)

niestety nikt nie jest idealny, ale od każdego można się czegoś nauczyć.

Co do audycji Adama, to rzeczywiście zniechęciłam się po przesłuchaniu pierwszej, ale jak mówisz, ze ciekawe to może przesłucham dalsze. Dzięki.;)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2011-11-30, 23:04:28
Byłam dzisiaj na grupie wsparcia u Adama i powiem szczerze, ze ogólnie bardzo mi się spodobało, zarówno klimat jak i sam prowadzący.;)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2011-12-21, 21:51:40
Mam dobrą i pokrzepiającą serca :) wiadomość: dziś mój mąż odniósł kolejny sukces dzięki uwalnianiu :)
Tzn. zastosował metodę "więcej i więcej" do rozciętego palca; płat skóry na zgięciu palca dosłownie oddzielił się od reszty. Wyglądało to paskudnie. Przy takiej ranie długie gojenie się i widoczna blizna to normalka. A po przyjęciu i uwolnieniu bólu, emocji i wszystkiego co się wiązało z tym zdarzeniem okazało się, że po kilku godzinach nie mogłam rozpoznać miejsca zranienia. Oddzielony płat zrósł się ze skórą! Niesamowite :))
Wcześniej o takich rzeczach się tylko czytało, np. bodajże Hawkins pisał, że po odcięciu kciuka zastosował przyjmowanie bólu i kciuk przestał krwawić, a rana świetnie się zagoiła. No a teraz udało nam się tego doświadczyć :)
Tzn. ból już wcześniej udawało mi się eliminować tą metodą, ale to nie było aż tak spektakularne jak dzisiejsze - namacalne (!) - doświadczenie.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2011-12-21, 23:17:04
Wow, Feli, aż się chce sobie odciąć kawałek kciuka i sprawdzić niezawodność tej techniki.;))
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2011-12-21, 23:25:37
Hahaha, Karina, nie radzę, bo jak sobie całkiem odetniesz, to go już raczej nie przywrócisz (nawet tą techniką) :P
Choć ponoć w przyrodzie wszystko jest możliwe ;))
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2011-12-22, 14:48:05
Wszystko jest możliwe, jeśli ....                          wierzysz w cuda.;)

A ja kupiłam sobie grubą knigę Kurs cudów, tak jak zaleca Adam i zamierzam studiować.;)

Nie wiem czy Ci Feli kiedyś pisałam, ale jesteś mi bliską duszyczką, jakoś dobrze Cię czuję i działasz na mnie entuzjastycznie.:)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2011-12-24, 16:02:16
Karin, bardzo mi miło :)) Tak, pisałyśmy już o tym kiedyś, na privie.

A tak - cuda są możliwe :D
Ale do Kursu Cudów jakoś mnie nie ciągnie. Albo nie ten czas, albo nie dla mnie. Tak czuję.

Heh, co co cudownego uzdrowienia, to muszę wyznać, że na drugi dzień skóra się nieco rozwarstwiła, choć nic na to nie wskazywało. Tylko troszeczkę, ale jednak.
Wiesz, zauważyłam u Marka taką prawidłowość - jak tylko ujawni komuś, że odniósł jakiś tam sukces, to od razu musi mu się coś w nim spieprzyć. Przekorna podświadomość? ;))
No ale trzeba przyznać, że i tak dzięki uwalnianiu rana wygląda dużo lepiej, niż gdyby nie zastosował tej techniki.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-02-04, 20:54:09
Też się podzielę :)

Ok 3 tygodni temu robiłam sałatkę i przypadkiem zahaczyłam szmatką o kuchenkę i wylałam sobie na dłoń od zewnętrznej strony wrzątek. Z jednej strony pojawił się mechanizm żeby zacisnąć zęby i przetrzymać ból, ale z drugiej zaświeciła się żaróweczka żeby jednak uwolnić wszystko co się pojawiło. Dokładnie w tym momencie weszła koleżanka, a ja klęłam jak szewc. Wyszłam do innego pokoju i chyba z minutę skakałam w miejscu, przeklinając, uwalniałam złość, wkurwienie i ból.
Przez noc chłodziłam to jakąś pianką, ale byłam mocno zaskoczona, że już po 2 dniach prawie nie było śladu. Teraz nie ma nic.

Druga sprawa, ciekawsza.
Od roku miałam na dłoniach wysypkę, która pogarszała się kiedy jadałam słodycze. Zielarz stwierdził, że to od zaśluzowania i miałam zakaz jedzenia słodyczy, mleka i żółtego sera, do tego musiałam pić zioła. Jako, że prowadzę tryb życia trochę koczowniczy to trudno było mi wszędzie wozić te zioła i przestrzegać wszystkich zakazów. W dodatku kiedy wysypka schodziła, to bardzo nieładnie to wyglądało, krew leciała mi z dłoni i generalnie było to dość nieprzyjemne. Wkurzałam się, starałam się przestrzegać diety itp. ale któregoś dnia stwierdziłam, że dość! Nie będę się całe życie ograniczać, przestałam pić zioła, stopniowo zaczęłam jeść małe ilości słodyczy i zdecydowałam, że jest to tylko moje ograniczenie umysłowe i kończę z nim.
Szczerze mówiąc to nawet nie wiem kiedy ta wysypka mi zniknęła i od co najmniej miesiąca nie ma po niej śladu, mimo iż ziół nie piję, a słodycze jem w małych ilościach.

Chciałabym tak samo oczyścić sobie skórę, bo jednak cały czas mam z nią problemy - czerwone policzki, cienie wokół oczu i trochę zanieczyszczeń, ale haha .. wydaje mi się to niemożliwe ;) jeden z cięższych tematów do przerobienia ;)

A odnośnie Adama, to tak jak darzę go dużą sympatią, tak mam wrażenie, że w jakimś stopniu płyną od niego manipulacje w stronę ludzi. Z wypieraniem emocji u niego też bym się zgodziła. Mimo to cenię go jak i samą metodę.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-02-04, 22:16:21
Karola,

właśnie wypuszczenie gniewu i nienawiści daje najlepsze efekty. Ja jestem typowym dda który wszystko tłumi w sobie. Więc czasami afirmuje że pozwalam sobie puszczać gniew, złość i nienawiść, żeby podświadomść wiedziała że nie musi w sobie dusić niczego tylko puścić i tyle, bo często niby przebaczam ale podświadomość nie wiem co ma zrobić z tym gniewem, standardowo trzymać itp. (czasem w eft, robiłem takie dodatkowe ustawienie że puszczam gniew, złość i czyłem ulgę.)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-02-06, 22:46:50
Karola - inspirująco! Też bym tak chciała, żeby mi co nieco poznikało (w kontekście ciała) ;)

Co do Krasa - ja póki co, mam do niego awersję, której nie mogę puścić TU ;) Choć przyznaję, że nie bardzo się staram. Po prostu mam ważniejsze rzeczy do uwolnienia.
Awersja jest tym większa, że dopiero jesienią doszło do mnie, że nie jest taki idealny, za jakiego uchodzi. Wcześniej chyba za bardzo połączyłam jego osobę z metodą uwalniania, która okazała się dla mnie fantastyczną metodą pracy nad sobą (przypasiła mi jak żadna inna dotąd).
Także punkt dla Adama, że od niego nauczyłam się uwalniania, ale zdałam sobie też sprawę, że to nie jego metoda i że nie muszę łączyć tych dwóch spraw tak ściśle :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-02-06, 23:15:33
Ta awersja do osoby, która uczy jakiś technik rozwojowych, wynikająca właśnie z tego, że okazuje się nie być ideałem, potrafi nabruździć. Mi dała nieźle popalić w ubiegłym roku ;) Jeszcze nie do końca udało mi się zaakceptować fakt, że ideał okazał się nie być ideałem ;) i być nim wcale nie musi. Do ideału się przecież dąży, a nie nim jest :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-02-07, 08:38:53
Feli

chodzę od czasu do czasu do Adama na Grupę Radosnego Wsparcia i rzeczywiście stwierdzam, że on nie jest ideałem, ale wiesz co podoba mi się że jest otwarty na sugestię, no i ma poczucie humoru, no i jest bardzo otwarty na ludzi, często powtarza, ze jest wdzięczny za wspaniałych ludzi, którzy do niego przychodzą. Po mojej uwadze,kiedyś na coś, że nie ma racji, którą zresztą poparłam argumentami, wziął głęboki oddech i powiedział, "a teraz uwolnijmy się od przekonania, ze mamy zawsze rację". A później rozmawialiśmy w cztery oczy i powiedział, ze go inspiruję, a ja powiedział, ze on mnie również inspiruje.;). Nie ma nic gorszego niż nie pozwalający sobie nic powiedzieć nadęty nauczyciel uważający, że się rozpadnie jak przyzna się do błędu.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-02-07, 13:50:43
Felicite,
odnośnie tej wysypki to kiedy podjęłam konkretną decyzję, że jej nie chcę, zniknęła. Kiedy natomiast postanowiłam się tym pochwalić na forum, trochę strachu wypłynęło, że wróci, strachu, którego nie uwolniłam wcześniej i .. heh pojawiło mi się kilka kropek na dłoniach następnego dnia, które mam do dzisiaj ;)
Boję się, że może to wrócić, ale jednocześnie mam opór by się za to zabrać, bo może się okazać, że TU jest nieskuteczna (mimo, iż dowody na jej skuteczność mam ;)) o ironio...

Karina,
zazdroszczę ci, że chodzisz na GRW :P też bym się wybrała.. gdyby nie odległość

Miałam kiedyś sen, chwilę po poznaniu Adama, w którym byłam strasznie zła na niego i Monikę, za manipulacje jakie stosują na ludziach. Na szczęście odpuściło, choć nadal uważam, to co pisałam wcześniej. I do tego trochę zaślepień (których chyba do końca nie jest świadomy, jakby starał się sam siebie przekonać w prawdziwość swoich czy też wyczytanych racji, nie zawsze je czując)
Co mi bardzo u niego imponuje, to zaradność życiowa wykształcona w tak młodym wieku!
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-02-09, 08:33:56
Karola

Chodzę czasem na GRW, bo po pierwsze naprawdę jest tam wesoła, miła atmosfera, no i jest tez inspirująco.;)

Sprawdź czy Adam nie robi grupy gdzieś koło Ciebie, bo wiem, ze się ostatnio rozprzestrzenia i jeździ na GRW w różne miejsca Polski. Ostatnio zainspirował mnie do przeczytania książki "Siła czy moc" Hawkinsa i uważam, że jest świetna ta książka. Polecam :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-02-09, 20:58:38
Karina
to luknę, popytam :)
fajnie gdyby na G. Śląsku stworzono taką grupę
Mnie chyba najbardziej inspirowały historie o pieniądzach i zwiększaniu dochodów u osób, które stosowały TU :P

a na GRW puszczacie też (nie się ;)) emocje? pracujecie nad czymś czy to raczej takie luźne spotkania?
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-02-09, 21:05:04
Puszczamy ;))

pewnie to nie jest w takiej ilości jak na warsztacie, ale dla mnie wystarczająco, bo
później sobie w domciu jeszcze poprawiam.;)

Można zadawać pytania i Adam podpowiada co i jak, każde spotkanie jest niby na inny temat, ale czasami się do czegoś wraca, jak kogoś coś nurtuje.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-02-09, 21:08:28
to super, coś takiego mnie właśnie interesuje :))
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-02-09, 21:24:32
póki co zajrzyj sobie tu

http://www.facebook.com/groups/205022912907828/
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-02-09, 22:56:31
Grażynka,
"Ta awersja do osoby, która uczy jakiś technik rozwojowych, wynikająca właśnie z tego, że okazuje się nie być ideałem, potrafi nabruździć. Mi dała nieźle popalić w ubiegłym roku ;) Jeszcze nie do końca udało mi się zaakceptować fakt, że ideał okazał się nie być ideałem ;) i być nim wcale nie musi. Do ideału się przecież dąży, a nie nim jest :)"

Zdradzisz, kogo dotyczyła Twoja awersja? :)

Karola,
"odnośnie tej wysypki to kiedy podjęłam konkretną decyzję, że jej nie chcę, zniknęła. Kiedy natomiast postanowiłam się tym pochwalić na forum, trochę strachu wypłynęło, że wróci, strachu, którego nie uwolniłam wcześniej i .. heh pojawiło mi się kilka kropek na dłoniach następnego dnia, które mam do dzisiaj ;)"

To dokładnie tak, jak było u Marka. Gdy napisałam na forum o jego sukcesie w zasklepianiu rany, to mu się zaraz musiało trochę pogorszyć. Ach, te lęki ;)

Karina,
"Po mojej uwadze,kiedyś na coś, że nie ma racji, którą zresztą poparłam argumentami, wziął głęboki oddech i powiedział, "a teraz uwolnijmy się od przekonania, ze mamy zawsze rację"."

A może zaproponował to, żebyś Ty sobie uwolniła takie przekonanie? ;P
(taka pierwsza myśl do mnie przyszła, jak to przeczytałam)

To fajnie, że Cię inspiruje :)

***

Dziewczyny,
a propos GRW - ja też bym sobie chętnie pochodziła na GRW, ale bez Adama :P
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-02-10, 07:51:42
Fel

widzę, że Adam Ci zalazł za pazury.;))

to prawda facet ma ego jak stąd do Chicago, chociaż myśli, ze już jest oświecony, ale jakos mi to nie przeszkadza, przyzwyczaiłam sie chyba do takich nauczycieli, a póki co mnie inspiruje i lubię go.

Pozdrawiam i ściskam.:)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-02-10, 10:12:30
Fel :) Na piv moge zdradzić :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-02-10, 12:44:07
Karina dzięki :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-02-10, 20:44:10
Karina,
no zalazł. Choć co mnie zainspirował, to moje :)
Też pozdrawiam!

Grażynka,
to proszę na priv :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-02-11, 13:06:04
Dziewczyny
Zaufam Wam :) i dlatego biorę się za czytanie literatury na temat techniki uwalniania.
Rzeczywiście sprawa przejawiania emocji szwankuje u mnie.
Dokładniej powiem tak, że ja sam przed sobą doskonale zdaję sobie sprawę, z tego co czuję, często nawet wiem też dlaczego tak czuję, ale mam problem  w przejawianiu emocji na zewnątrz. To jest tak, że nam np. jakieś przygnębienie i tylko ja to wiem, natomiast nie wyrażam, nie uzewnętrzniam tego wobec innych ludzi. Dlaczego, bo się boję ich reakcji. Co sobie inni pomyślą, załamią się moją depresją, zmienią o mnie zdanie. Jeśli jestem wkurzony to nie wyrażam go, bo ludzie pod wpływem  wyrażanej przeze mnie złości też by się wściekali. Taką postawę zawdzięczam ojcu. On nikomu nie pozwalał na wyrażanie emocji, zwłaszcza innych niż on uważał za właściwe. W ten sposób poblokował wszystkich w około.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-02-11, 14:10:25
Mateusz,
w TU nie chodzi o uzewnętrznianie emocji, ale o ich uwalnianie, tak żebyś sam nie musiał się z nimi męczyć, tłumić, walczyć, okazywać czy co tam jeszcze. Chodzi o to by je puścić, uwolnić i mieć w sobie luz, spokój, przestrzeń.

Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-02-11, 14:24:29
Technika uwalniania jest podobna do tego co robią zwierzęta by rozładować stres.
Czyli po ustaniu sytuacji stresowej pozwalają aby układ nerwowy został rozładowany poprzez drżenie ciała.
A w technice uwalniania następuje to poprzez oddech i wizualizację.

Ja albo zastosuję tę technikę od razu na świeże emocje, albo potem trudno mi jest przywołać już tak silne emocje, by uwalnianie zadziałało.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-02-11, 22:32:45
"w TU nie chodzi o uzewnętrznianie emocji, ale o ich uwalnianie, tak żebyś sam nie musiał się z nimi męczyć, tłumić, walczyć, okazywać czy co tam jeszcze. Chodzi o to by je puścić, uwolnić i mieć w sobie luz, spokój, przestrzeń. "

Zgoda, ale jak już wcześniej było gdzieś tu powiedziane, żeby jakąś emocję uwolnić trzeba najpierw ją sobie uświadomić, pozwolić sobie poczuć ją, zaakceptować, a potem dopiero można się od niej uwolnić. Nie wszystko puszcza jak za pstryknięciem palca.
Jeśli zatem w rozmowie z kimś wkurzającym mnie nie będę wyrażał emocji w jakikolwiek sposób, to będzie to tłumienie. Przecież nie mam w takiej chwili czasu na przeprowadzenie całego procesu uwalniania. A więc będę miał nowy materiał (skumulowaną złość) na kolejne zabiegi przeprowadzania uwalniania emocji ;)

Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-02-11, 22:48:51
Emocji nie trzeba wyrażać. Najzdrowsze podejście to jest wtedy, gdy pozwalasz emocji być, pozwalasz sobie ją czuć, ale też nie ulegasz jej i nie zaczynasz działań pod jej dyktando. Np. gdy ktoś Cię zdenerwuje to wtedy jak najbardziej powinno pozwolić sobie poczuć tą złość i być jej świadomym, ale nie oznacza to od razu, że powinno się na tą osobę krzyczeć czy robić cokolwiek innego agresywnego. Ta złość wcale nie musi wyłazić na zewnątrz, a już tym bardziej nie powinna być kierowana w stronę żywych istot.

Oczywiście nie ma co potępiać kogoś jak sobie nie radzi ze swoją złością i potrafi atakować innych, ale chodzi o to, aby świadomie się tak nie zachowywać w imię uzdrawiania emocji.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-02-11, 23:00:37
Jeśli ktoś się mnie czepia o byle co i przez to mnie wkurza, i robi to po to, by mną manipulować, czy uzależnić, to chyba powinienem się bronić i odeprzeć jej ataki, bo będzie sobie taka osoba pozwalała na coraz więcej.
Jeśli zaś dostanie "po uszach", to na przyszłość zastanowi się dwa razy zanim mnie zaczepi.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-02-11, 23:14:47
Od manipulacji trzeba się po prostu odcinać, a nie włazić w to emocjonalnie - wtedy stajesz się właśnie bardzo podatny na różne manipulacje i zaślepiony złością nawet nie zauważysz, gdy dasz się w coś wkręcić. No i jak ktoś manipuluje innym w ten sposób to jest raczej przyzwyczajony do takich ostrych reakcji zwrotnych i sobie nic z nich nie robi.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-02-11, 23:22:36
Co więc proponujesz?
Z życia wiem, że jak ktoś nie pozwoli sobie w kaszę pluć, to jest lepiej traktowany. Każdy wie, że z nim lepiej nie zaczynać.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-02-11, 23:28:44
Warto uzdrowić te wyobrażenia, że tylko siła i jej okazywanie dają bezpieczeństwo - to kosztuje ogromne ilości energii i jest męczące. Warto popracować nad poczuciem bezpieczeństwa w relacjach z innymi i poczuciem niewinności. To daje dużo lepsze efekty, nie wymaga wysiłku i pozwala na całkowity luz :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-02-11, 23:36:24
Żyjemy w społeczeństwie, w którym praca często polega na wykorzystywaniu podwładnych. Szef stara się wykorzystać tych pracowników, ale nie wszystkich, Wykorzystuje tych, których się nie boi. Tych zaś którzy umieją powiedzieć co o tym sądzą i sobie nie pozwolą, omija, bo się boi ich reakcji. Za to nie omija ich w przydzielaniu nagród, bo wtedy też usłyszałby to czego by nie chciał, co naruszałoby jego autorytet.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-02-11, 23:39:47
A mówiąc konkretnie, boi się wściekłego pracownika, jego presji, ataków słownych, nacisków...
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-02-12, 00:02:55
Kolejne wyobrażenia i to w dodatku na temat sytuacji, które może i są stosunkowo częste, ale na pewno nie dominujące. Jest mnóstwo różnych szefów, mających bardzo różne podejście. Choćby mój ojciec, które ma pod sobą cały dział - dobrze wiem, że gdyby któryś z pracowników próbował by mu udowadniać swoją przewagę to albo by się w końcu poddał albo by sobie ufundował takie piekło, że musiałby zmienić pracę.

Swoją drogą zauważyłem, że ostatnio na forum coś nagle mnóstwo osób zaczęło szukać źródła swoich problemów w społeczeństwie i traktuje je jako jakąś potężną, złowrogą siłę wobec której nawet Bóg wymięka...
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-02-12, 00:36:37
Nie mówię o sytuacji, gdzie każdy ma swoją działkę, gdzie są jasne zasady, za co pracownikowi płacą i ile. Chodzi mi o sytuacje, w których szef, własciciel każe pracownikowi pracować po godzinach za które nie dostanie pieniędzy, chodzi mi o zwykłe wykorzystywanie, żerowanie na lojalności pracownika, ale już nie robienie tego w stosunku do pracownika wobec którego szef, np. czuje się głupszy, mniej kompetentny, który wypunktuje mu swoje prawa; przecież nie będzie chodził z każdą drobnostką do Państwowej Inspekcji Pracy.

"Swoją drogą zauważyłem, że ostatnio na forum coś nagle mnóstwo osób zaczęło szukać źródła swoich problemów w społeczeństwie i traktuje je jako jakąś potężną, złowrogą siłę wobec której nawet Bóg wymięka..."

Ja zaś zauważyłem to w społeczeństwie od kiedy wzrosły podatki i każdy próbuje wyjść na swoje, i jeszcze na tym coś więcej ugrać.
Wszystkim każe się więcej pracować, dłużej -67, wydajniej, to dla tych grup które siedzą cicho. Ci zaś, którzy pokazali, że się nie ugną, te "reformy" nie dotyczą.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-02-12, 00:48:50
Mateusz,
zgadzam się z clintem:
"Emocji nie trzeba wyrażać. Najzdrowsze podejście to jest wtedy, gdy pozwalasz emocji być, pozwalasz sobie ją czuć, ale też nie ulegasz jej i nie zaczynasz działań pod jej dyktando. Np. gdy ktoś Cię zdenerwuje to wtedy jak najbardziej powinno pozwolić sobie poczuć tą złość i być jej świadomym, ale nie oznacza to od razu, że powinno się na tą osobę krzyczeć czy robić cokolwiek innego agresywnego. Ta złość wcale nie musi wyłazić na zewnątrz, a już tym bardziej nie powinna być kierowana w stronę żywych istot.

Oczywiście nie ma co potępiać kogoś jak sobie nie radzi ze swoją złością i potrafi atakować innych, ale chodzi o to, aby świadomie się tak nie zachowywać w imię uzdrawiania emocji."

Ludzie często znają 2 rodzaje obchodzenia się z emocjami, albo stłumienie takich albo właśnie poddawanie się ich działaniu, często nad nimi nie panując. Emocje też mogą przepłynąć przez nas, możemy być ich świadomi, czuć je i potraktować jako swoistego rodzaju energię, która może po prostu ujść na zewnątrz, jeśli jej na to pozwolimy. Jednak mało ludzi zna ten sposób, bo się o nim nie mówi.
Czasem emocje, które były gromadzone przez lata, domagają się po prostu wyrzucenia, bo wygląda to jak balon, w którym nie zmieści się już absolutnie nic i zaraz on wybuchnie.
Ludzie pozwalają sobie na zbieranie tych emocji latami, traktują siebie jak kosze na śmieci, tłumią, zaciskają zęby, wytrzymują, ale każdy kosz ma swój limit, samopoczucie tak się pogarsza i granice zostają już tak przegięte, że wtedy zostaje już tylko wybuch. Takiej osobie wydaje się, że są tylko dwa wyjścia, albo nic nie czuć, bo przeraża ich ogrom tych emocji, albo przesadne reakcje. Taki człowiek jest często nieprzewidywalny, jak tykająca bomba.
Osoby, które na bieżąco radzą sobie z emocjami, nie są przez nie kontrolowane, nie boją się ich, bo wiedzą, że to oni je kontrolują.

Z początku pracy z emocjami, jeśli ktoś tłumił je latami, niestety trzeba dosłownie je wyrzucać tonami, czasem wykrzykiwać, wytupywać itd. i najlepiej robić to w dogodnych warunkach, by przypadkiem nie wyżywać się na innych (co zazwyczaj ma niestety miejsce). Sama przez to przeszłam, a wierzcie mi, że ilość stłumionych emocji w moim ciele osiągnęła prawie poziom maksimum.

"Co więc proponujesz?
Z życia wiem, że jak ktoś nie pozwoli sobie w kaszę pluć, to jest lepiej traktowany. Każdy wie, że z nim lepiej nie zaczynać."

Cały czas to postawa wynikająca z wewnętrznego strachu, bez względu na to czy to atak czy chowanie się, po prostu inaczej przejawiający się strach, który w żadnym wypadku nie prowadzi do dobrego samopoczucia, tylko do jeszcze dalszego zepchnięcia przez zakłamywanie się maską "bój się mnie, jestem groźny".
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2012-02-12, 09:46:06
Mateusz,
Mi to wygląda na problem z pojęciem stanowczości. Bo w końcu można uprzejmie powiedzieć "nie", i normalny człowiek to zrozumie. Chyba że szef nie rozumie nic innego niż złość, tylko wtedy to już jest jakaś patologia, nie mająca wiele wspólnego z normalnym środowiskiem pracy.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-02-12, 15:21:06
Karola, dzięki za ten post.

"Ludzie często znają 2 rodzaje obchodzenia się z emocjami, albo stłumienie takich albo właśnie poddawanie się ich działaniu, często nad nimi nie panując. Emocje też mogą przepłynąć przez nas, możemy być ich świadomi, czuć je i potraktować jako swoistego rodzaju energię, która może po prostu ujść na zewnątrz, jeśli jej na to pozwolimy."
Możesz powiedzieć konkretnie jak się obchodzić z emocjami w ten trzeci sposób?

"Z początku pracy z emocjami, jeśli ktoś tłumił je latami, niestety trzeba dosłownie je wyrzucać tonami, czasem wykrzykiwać, wytupywać itd."

- Czy tylko w ten sposób?

"Cały czas to postawa wynikająca z wewnętrznego strachu, bez względu na to czy to atak czy chowanie się, po prostu inaczej przejawiający się strach, który w żadnym wypadku nie prowadzi do dobrego samopoczucia, tylko do jeszcze dalszego zepchnięcia przez zakłamywanie się maską "bój się mnie, jestem groźny".
- Co więc afirmować w takim wypadku?
Akurat braku poczucia bezpieczeństwa w tym wypadku nie wyczaiłem. Ale racja. Tylko tak naprawdę nie wiem co afirmować skoro wobec szefów, dyrektorów czuję się bezpiecznie.
 
Lynd Seagull
Na pewno o to też chodzi, ale nie tylko.

Główny problem leży w samoocenie w pracy. Zaczyna się już od poczucia bycia ofiarą, potem materializuje się poprzez wykorzystywanie przez innych. Brak doceniania pracy powoduje takie podejście szefa, który uznaje że trzeba dopracować, a tłumaczy to np. tym, bo jest kryzys i nie ma pieniędzy, oraz tak wszyscy robią.

Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-02-12, 20:42:16
Witek, dzięki za wskazówki :)

"Warto uzdrowić te wyobrażenia, że tylko siła i jej okazywanie dają bezpieczeństwo - to kosztuje ogromne ilości energii i jest męczące. Warto popracować nad poczuciem bezpieczeństwa w relacjach z innymi i poczuciem niewinności. To daje dużo lepsze efekty, nie wymaga wysiłku i pozwala na całkowity luz :)"

Choć wiem, że to jest prawdą, to jakoś trudno mi to zaakceptować, kiedy wokół dostrzegam prawie zawsze takie relacje między ludźmi. Takie mam więc wyobrażenia i doświadczenia w relacjach z innymi i z takimi się spotykam.
U podstaw zaś rzeczywiście moze chodzić o lęki i poczucie zagrożenia, co objawia się poprzez bycie wykorzystywanym, ograniczanym, zniewolonym, oszukanym, dyskryminowanym...
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-02-12, 20:43:16
Mateusz,
"Możesz powiedzieć konkretnie jak się obchodzić z emocjami w ten trzeci sposób?"

no właśnie tym trzecim sposobem jest ich uwalnianie, spróbuj zamknąć na oczy, głowę opuścić lekko w dół i poczuć jakąś emocję w sobie - złość, smutek, strach, obojętnie, skup się na niej, poczuj ją w określonym miejscu w ciele (zazwyczaj są one odczuwane w brzuchu albo klatce piersiowej) i spróbuj poczuć jej jeszcze więcej, a potem jeszcze więcej. Wyobraź sobie drzwi albo okno w tym miejscu w ciele, gdzie ją czujesz i razem z wydechem wypuść do końca, wyobrażając sobie jak wylatuje z Twojego ciała. Tak rób aż zostanie w Tobie jedynie spokój.
Z początku takie uwalnianie "na żywca", tzn. w sytuacjach kiedy emocje wychodzą, a są wokoło ludzie, jest dość trudne, dlatego można zostawić to na chwilę później, kiedy jesteśmy sami. Ale to kwestia opanowania techniki, po jakimś czasie staje się nawykiem i puszczanie emocji, obojętnie jakiej też jest automatyczne.
Najlepiej pozwolić emocjom jakie się pojawiają przepływać, wypływać z nas.
Adam fajnie tłumaczy, że emocje nic nie znaczą, to TYLKO energia, którą możemy uwolnić w każdej chwili.
Niestety też, większość ludzi jest bardzo przywiązana do swoich emocji, nie potrafią się rozstać z wiecznym wkurzeniem, zdołowaniem, strachem itp..

<"Z początku pracy z emocjami, jeśli ktoś tłumił je latami, niestety trzeba dosłownie je wyrzucać tonami, czasem wykrzykiwać, wytupywać itd."

- Czy tylko w ten sposób?>

Pewnie nie, natomiast widziałam to po paru osobach, u których poziom stłumionych emocji był dość duży. Wydaje mi się, że to zależy od człowieka, ilości i intensywności tych emocji. Czasem ciało samo domaga się wyrzucenia emocji z niego, to dość częsty widok na sesjach oddechowych, gdzie ludzie mają okazję niekiedy po raz pierwszy uwalniać stłumione energie, wiją się, krzyczą, kurczą, wyginają i różne inne cuda robią.

<"Cały czas to postawa wynikająca z wewnętrznego strachu, bez względu na to czy to atak czy chowanie się, po prostu inaczej przejawiający się strach, który w żadnym wypadku nie prowadzi do dobrego samopoczucia, tylko do jeszcze dalszego zepchnięcia przez zakłamywanie się maską "bój się mnie, jestem groźny".
- Co więc afirmować w takim wypadku?
Akurat braku poczucia bezpieczeństwa w tym wypadku nie wyczaiłem. Ale racja. Tylko tak naprawdę nie wiem co afirmować skoro wobec szefów, dyrektorów czuję się bezpiecznie.>

a co dokładnie wobec nich czujesz?



Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-02-12, 20:58:24
"a co dokładnie wobec nich czujesz?"

Czuję, że jak się zaraz ze mną za bardzo spoufalą, a przez to zaczną poniżać.
...że zaczną mnie wykorzystywać.
...zniewalać, narzucać swoje widzimisię.
Najlepiej jak ich nie ma w pobliżu, nie dlatego, że czuję się spięty ich obecnością-to już przerobiłem, ale dlatego, że zaczną mnie krytykować, oceniać,  czepiać się o byle co, każą robić po swojemu, bo muszą przecież pokazać kto tu rządzi.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-02-12, 22:57:16
Mateusz,
czyli jesteś spięty w ich obecności, a pod tym jest strach, że stanie się to czego nie chcesz (choć może tego strachu jeszcze nie czujesz).
Uwalniaj najpierw to spięcie, tam gdzie je czujesz w ciele. A jeśli strach się nie pojawi w dalszej kolejności, spróbuj sobie przypomnieć jak najbardziej realnie jakąś sytuację z przeszłości, w której właśnie zdarzyło się, że byłeś wykorzystywany, zniewalany, poniżany, wejdź w tamte emocje, pozwalaj je sobie czuć i uwalniaj.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-02-12, 23:25:15
Grażynka,
"Technika uwalniania jest podobna do tego co robią zwierzęta by rozładować stres.
Czyli po ustaniu sytuacji stresowej pozwalają aby układ nerwowy został rozładowany poprzez drżenie ciała.
A w technice uwalniania następuje to poprzez oddech i wizualizację."

Nie wiem, czy mówimy o tej samej technice uwalniania ;)
Technika, którą ja znam i stosuję polega na zaprzestaniu działania polegającego na zatrzymywaniu emocji wewnątrz. Nie trzeba w tym celu manipulować oddechem, ani niczego wizualizować. Właśnie o to chodzi, żeby powstrzymać się od działania, a nie dodatkowo coś robić.
Jeśli chodzi o wizualizację, to jest to działanie. I to działanie z poziomu umysłu. Natomiast do procesu uwalniania nie należy włączać umysłu, bo wtedy będzie nieskuteczne, albo mniej skuteczne.
Oczywiście jeśli ktoś lubi może sobie pomagać oddechem, a także wyobrażać sobie drzwi, których otwarcie powoduje ujście napięcia w ciele, ale to tylko dodatki, które nie stanowią o istocie metody (a nawet okazują się całkowicie zbędne). Ja np. w ogóle z tego nie korzystam, a adamowe "otwarcie drzwi" rozumiem jako rozluźnienie tych mięśni, które są napięte (które "przechowują" emocje). Na początku faktycznie starałam się wizualizować otwarcie drzwi i wypuszczanie napięcia, ale doszłam do wniosku, że to tylko przeszkadza w uwalnianiu, bo miesza się do tego umysł.
Istotą uwalniania jest wspomniane przeze mnie zaprzestanie działania, pozwolenie, czyli niedziałanie w odniesieniu do emocji. W praktyce można by to opisać po prostu jako rozluźnienie mięśni, pozwolenie na opanowanie ciała przez emocję (które jest przejściowe), czyli pozwolenie na jej wyjście.

Mateusz,
"Zgoda, ale jak już wcześniej było gdzieś tu powiedziane, żeby jakąś emocję uwolnić trzeba najpierw ją sobie uświadomić, pozwolić sobie poczuć ją, zaakceptować, a potem dopiero można się od niej uwolnić. Nie wszystko puszcza jak za pstryknięciem palca."

To umysł dzieli: "najpierw muszę sobie uświadomić, potem poczuć, potem zaakceptować (a to na pewno będzie trwać długo, bo jestem uparty ;p), i dopiero jak już się namacham, to mogę puścić!". A tymczasem, gdy nie mamy oporów, to wszystko może trwać bardzo krótko i dzieje się w jednej chwili: czuję emocję, której jestem świadoma, w tym samym czasie akceptuję ją (czyli pozwalam jej być), więc ona może sobie swobodnie zaistnieć i odejść (bo ja jej w tym nie przeszkadzam).
Oczywiście, tak to wygląda, gdy nie ma oporów :) Gdy jest opór, to bardziej przypomina to Twój opis ;)
No ale warto pamiętać, że to przez opór, a nie dlatego, że tak musi być, bo wynika to z natury rzeczy.

"Jeśli zatem w rozmowie z kimś wkurzającym mnie nie będę wyrażał emocji w jakikolwiek sposób, to będzie to tłumienie. Przecież nie mam w takiej chwili czasu na przeprowadzenie całego procesu uwalniania. A więc będę miał nowy materiał (skumulowaną złość) na kolejne zabiegi przeprowadzania uwalniania emocji ;)"

Tak jak napisałam - ten "proces" to może być ułamek sekundy. Na niego zawsze jest czas :) Uwolnienie to jest zwykła reakcja na emocję, tak jak jej stłumienie, czy wyrażenie (zobacz, jakoś nie przyszło Ci do głowy: "nie mam czasu na stłumienie emocji", choć to reakcja tego samego typu, co uwolnienie). Masz po prostu 3 wyjścia. Tylko że dwa (tłumienie i wyrażanie) wydają się naturalne i przychodzą łatwiej, bo jesteśmy do nich przyzwyczajeni, a trzecie (uwolnienie) nie. Tak więc po pierwsze to kwestia przyzwyczajenia, a po drugie kwestia fałszywych przekonań, które wytwarzają opór przed reakcją trzeciego typu (uwolnieniem).
Co robić?
Po pierwsze - przyzwyczajać się do najbardziej korzystnej reakcji na emocje (czyli do ich uwalniania). W domu, gdy nie jesteśmy "pod presją".
A potem wypróbowywać w terenie :) A do czasu, gdy jeszcze nie umiemy reagować uwalniając emocje, reagować tak, jak potrafimy i nie obwiniać się o to. Czyli po prostu być sobą: jeśli mam chęć wyrazić złość (innymi słowy nie potrafię jej puścić), to wyrażam, bo to obecnie mam w sobie i nie potrafię inaczej się zachować. Jak będę potrafiła inaczej to tak zrobię.
Po drugie - rozstać się z fałszywymi przekonaniami.

"Możesz powiedzieć konkretnie jak się obchodzić z emocjami w ten trzeci sposób?"

Ja może troszkę inaczej napiszę niż Karola. Wypróbuj sobie oba sposoby i zobacz, co Ci bardziej pasuje. U każdego sprawdza się co innego, warto o tym pamiętać i szukać czegoś najodpowiedniejszego dla siebie :)

Przypomnij sobie jakieś zdarzenie, które wywołuje w Tobie jakąś emocję. Pozwól ją sobie poczuć w ciele. Wyczuj gdzie jest jej najwięcej i rozluźniaj te mięśnie. Bądź nadal w tej emocji, tzn. poczuj jej więcej i więcej. Jeśli zauważysz, że mięśnie się zaciskają (a taką mają tendencję), to rozluźniaj. Rozluźniając te mięśnie pozwalasz emocji wyjść.
Skup się na tej emocji, pozwól jej istnieć, opanować Twoje ciało, nie blokuj jej, tzn. nie blokuj mięśni. Musisz więc cały czas sprawdzać, czy mimowolnie nie zaciskasz mięśni powstrzymując tym samym emocje przed wyjściem.
Może być tak, że Twoje ciało zareaguje bardzo gwałtowanie: np. będzie całe drżeć. Nie blokuj tego. Podrży sobie i przejdzie :)
I tak rób do końca, czyli do momentu, w którym osiągniesz spokój.
Zobacz, tu tak naprawdę nic wielkiego nie trzeba robić, po prostu pozwolić uczuciu być (i na tym polega akceptacja). A żeby pozwolić mu być i wyjść, musisz go nie blokować. I stąd to rozluźnianie mięśni.
Oczywiście to trzeba poćwiczyć; możesz nie od razu osiągnąć efekt.

Jest wiele elementów dodatkowych, które mogą sprawdzić się w praktyce: Można do tego dołączyć oddech. Można sobie wyobrażać drzwi, które otwierasz. Można nawet wizualizować wylatujące z ciała przedmioty (też miałam taką fazę ;). Można zadawać pytania.
Pytania są fajne, bo przyspieszają proces uwalniania. Uświadamiają co nieco. A czasem nie.
Różnie można :) Dlatego wypróbuj różne opcje i wybierz coś dla siebie.
Tylko pamiętaj o jednym: uwalnianie to chwilowe zaprzestanie działania polegającego na zatrzymywaniu ich wewnątrz. Jeśli robisz wszystko (np. oddychanie, wizualizacje i inne rzeczy), tylko nie to, to nie jest to uwalnianie :)

I na koniec mam dla Ciebie ćwiczenie, jeśli oczywiście chcesz. Bardzo fajne :) Tylko zarezerwuj sobie trochę czasu i spokoju. I lepiej, żeby nikt Cię wtedy nie widział, bo może Cię nieźle rzucać. Mną rzucało (ja jako pierwsze wzięłam na tapetę pragnienie akceptacji/miłości, jak zwał tak zwał ;)
Pomyśl sobie, czego najbardziej pragniesz (wybierz dobrze). I poczuj tego pragnienia więcej. I jeszcze więcej. I jeszcze więcej... itd.
I więcej, aż do momentu, gdy pragnienie sobie uleci :)
Pragnienia są głównymi przyczynami wytwarzania emocji. Dlatego, żeby rozprawić się z emocjami konieczne jest sięgnięcie do pragnień.
No ale to już inna bajka ;)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Lynd Seagull w 2012-02-13, 08:50:15
Fel,
"Jeśli chodzi o wizualizację, to jest to działanie. I to działanie z poziomu umysłu. Natomiast do procesu uwalniania nie należy włączać umysłu, bo wtedy będzie nieskuteczne, albo mniej skuteczne."
Dokładnie! Eksperymentuję sobie czasami z tą "techniką", i też zaczynałem od drzwi. Od razu pojawiły się różne problemy w stylu "jaka duża ma być framuga, bo czuję że za nią już nie puszcza ;)" Skończyło się na poszerzaniu drzwi, aż wreszcie po prostu zacząłem "znikać sobie" jakąś otoczkę/skorupkę/skórę -- aż w końcu zacząłem wątpić po co w ogóle to mam ;)

Mogła byś napisać co zrobić w przypadku oporów? Np czasem mam coś takiego, że ta emocja się "chowa", w sensie że przestaję ją czuć.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-02-13, 10:09:42
Feli i Karola :)
O wielkie dzięki za Wasze odpowiedzi :) jasne i konkretne.
Popracuje sobie tymi metodami jakie opisałyście.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-02-13, 17:00:55
Przypomniał mi się przykład z długopisem, który doskonale oddaje istotę uwalniania (sposób działania techniki uwalniania).
A zatem z uwalnianiem uczuć/emocji i pragnień jest tak samo jak z wypuszczaniem długopisu z dłoni.
Weź długopis do ręki, a następnie go wypuść.
Czy do tego potrzebna była ci wizualizacja? Nie, wręcz przeciwnie: sama wizualizacja nie spowoduje wypuszczenia długopisu z dłoni.
A czy w tym celu musiałaś/eś głęboko oddychać? Nie.
Jedyne, co było potrzebne, to Twoja decyzja i rozluźnienie mięśni dłoni. Nic więcej.
Z uwalnianiem emocji jest dokładnie tak samo.
Ale - możesz zapytać - dlaczego to nie przychodzi tak łatwo, jak wypuszczanie długopisu?
Wyobraź sobie, że długopis nie jest zwykłym pisadłem, ale przedmiotem ze złota, a do tego wysadzany jest diamentami, natomiast pod dłonią, zamiast stołu jest przepaść. Czy nadal tak łatwo przyjdzie ci wypuszczenie go z ręki, choćby nawet długopis parzył ci skórę? Raczej nie. Będziesz sobie wmawiać, że nie możesz tego zrobić, bo... długopis cię trzyma ;)
Tak samo jest z emocjami. Z jakichś względów trzymamy je w sobie, bo wydają nam się zbyt cenne (czyli do czegoś potrzebne), by je puścić. I wmawiamy sobie, że pozbycie się ich wcale nie jest proste ;)
Słówko "wydają się" jest tutaj kluczem. Bo świadczy ono o tym, że w grę wchodzą przekonania, które z kolei opierają się na pragnieniach.
W powyższym przykładzie chodziło o pragnienie bezpieczeństwa. Brak mi bezpieczeństwa (inaczej - mam pragnienie bezp.), dlatego upatruję go w świecie zewnętrznym (fałszywe przekonanie - coś z zewnątrz zapewni mi bezp). Drogi długopis jest gwarantem mojego bezpieczeństwa, więc sie go trzymam.
Podsumowując, uwolnienie emocji jest tak samo proste jak wypuszczenie długopisu z ręki. Wystarczy zwolnić ucisk. Problemem jest jedynie cała otoczka, czyli przekonania oparte na pragnieniach.

Tak na marginesie: z koli pragnienia oparte są na przekonaniach, więc tutaj trzeba działać jakby dwutorowo: uwalniać pragnienia i likwidować przekonania, czyli dochodzić do prawdy.
A przekonanie najlepiej likwiduje się pozwalając sobie na wszystko, co się z tym wiąże, przede wszystkim na wiążące się z tym uczucia, emocje i pragnienia. Nie unikać, tylko wchodzić w to głębiej :) A gdy wszystkie emocje, zaślepienia itd. zejdą, to pozostaje tylko prawda, bo jej się nie da uwolnić.
Tak było z moim pragnieniem akceptacji. Uwalniałam, uwalniałam, uwalniałam ile się da. Było lepiej, ale nie schodziło do końca. Zorientowałam się, że nie tędy droga, dlatego że za tym moim pragnieniem akceptacji stoi przekonanie, że ja nie zasługuję na akcept. bo jestem zła. Dlatego nie mogę sama siebie pokochać i muszę szukać miłości na zewnątrz. Trzeba było zlikwidować to przekonanie, dotrzeć do prawdy. W tym celu musiałam wyciągnąć na wierzch wszystko, co nie było tą prawdą: pozwolić sobie na cały wstyd z tym związany, całą nienawiść, niechęć, agresję itd. Nie było to miłe, ale wyszłam z czarnej dupy :D


Lynd,
„Mogła byś napisać co zrobić w przypadku oporów? Np czasem mam coś takiego, że ta emocja się "chowa", w sensie że przestaję ją czuć.”

Pewnie, że mogę :)
Za oporem stoi zawsze jakieś fałszywe przekonanie, które wyzwala lęk. I ten lęk powoduje opór przed zmianą. Co można z tym zrobić?
Można zacząć od uwalniania uczucia oporu (bo opór to też uczucie). Jeśli pójdzie, to ok, ale nie zawsze się da go uwolnić bez dojścia i uwolnienia przekonania, które jest jego bazą.
Więc jeśli się nie da, to wtedy trzeba dojść do źródła problemu, czyli przekonania. Można to zrobić w ten sposób, że wchodzisz w kontakt z lękiem (uwalniasz go), który jest wyzwalany przez to przekonanie. Czyli pozwalasz sobie się bać, pozwalasz sobie na  to, żeby stało się najgorsze (na to, czego się boisz) i obserwujesz siebie. Przekonanie samo się pokaże.
To przekonanie może z kolei bazować na pragnieniach: bezp., akceptacji lub kontroli. W takim przypadku, żeby można było pobyć się przekonania, trzeba uwolnić te pragnienia.
No ale ten sposób jest dobry tylko wtedy, gdy da się nawiązać kontakt z lękiem. Jeśli natomiast nie czuje się tego lęku (w sytuacji takiej jak Twoja, gdy emocja się "chowa"), trzeba dojść do tego inaczej.
Można np. w sposób, który poznałam na warsztacie u Adama. On to nazwał "Uwalnianiem uczucia utknięcia (w miejscu)".
Właściwie jest to klasyczne uwalnianie przywiązań i awersji do problemu. Tylko że tym problemem jest właśnie opór.
Czyli tak: piszesz sobie swój problem, tzn. jego temat. A pod spodem dzielisz kartkę na dwie kolumny. W jednej części piszesz "Jaką mam z tego korzyść?" (tzn. z tego że utknąłeś), a w drugiej "Jaka jest z tego niekorzyść?". Następnie, pod spodem, piszesz korzyść, która przychodzi Ci do głowy. I łączysz tę korzyść z jednym lub większą ilością pragnień (tj. z pragnieniem bezpieczeństwa, akceptacji lub kontroli). No i uwalniasz po kolei te pragnienia. Gdy skończysz, przechodzisz do drugiej kolumny z niekorzyściami. Potem znów z korzyściami. I tak do skutku, tj. do momentu pojawiania się emocjonalnej niewzruszoności.
Aha, jeśli nic nie przychodzi Ci do głowy, to pod pytaniem o korzyść lub niekorzyść wpisujesz "nie wiem". I zastanawiasz się z którym pragnieniem łączy się taki stan rzeczy (czyli lęk przed prawdą) :) Nie ma miejsca na wykręty :P
Jeśli nie wiesz z czym się łączy, to strzelaj. U mnie "nie wiem" najczęściej łączy się z brakiem bezpieczeństwa. I gdy założysz, że chodzi o to, to poczuj tej chęci bezp. jeszcze więcej... i uwolnij.
Wypróbuj te sposoby, może któryś Ci pomoże :)

Mateusz,
napiszę jeszcze coś na temat pytań w uwalnianiu. Bywają bardzo pomocne, zwłaszcza jeśli uświadomi się sobie, że odwołują się one do systemu wartości opartego o prawdę.
Są 3 pytania:
1. Czy możesz uwolnić?
Jedyna prawdziwa odpowiedź brzmi: tak.
Dlaczego każda inna odpowiedź byłaby nieprawdziwa? Przypomnij sobie długopis: zawsze MOŻNA go wypuścić ;)
2. Czy uwolnisz to uczucie/emocję/pragnienie?
I tutaj znów odwołujemy się do prawdy: Czy uwolnienie zawsze jest korzystne? Tak, bo wolność jest wartością samą w sobie. A czy możemy chcieć dla siebie czegoś innego, czegoś co nie jest korzystne, zniewolenia? Nie. Kim jesteśmy tak naprawdę? Miłością. A czy miłość może chcieć dla siebie czegoś niekorzystnego? Nie. Jeśli tego chcemy, tzn. że to nie jesteśmy my, że robimy tak z jakieś powodu, np. dlatego, że się boimy. Ale to nie jesteśmy my. My-prawdziwi zawsze chcemy dla siebie jak najlepiej.
Dlatego zgodnie z prawdą odpowiadamy: TAK (uwolnię) :)
3. Kiedy?
I dopiero tutaj można sie wymigać od uwolnienia; można powiedzieć - jutro ;) No ale jak sobie człowiek uświadomi, że można, że i tak kiedyś uwolni, to czemu nie teraz?
Dlatego odpowiadamy: TERAZ! I pozwalamy by się działo :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-02-13, 19:51:24
http://rozwoj.adamhamela.com/audycja-5/

Dzisiaj o 20 uwalnianie -audycja
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-02-13, 23:17:48
Słuchałam tak od pół godziny po rozpoczęciu, fajna :)
Jednym uchem słuchałam, a drugą częścią uwalniałam pragnienie akceptacji ze strony innych, cóż dużo go jeszcze we mnie i jaki brak akceptacji w sobie! A jakie mam opory żeby usiąść i zabrać się za konkretne uwalnianie! Nawet opór przed puszczeniem oporu :P a jak pojawia się audycja, jakieś nagranie to jakoś od razu mi lepiej idzie
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-02-14, 22:02:32
Felicja,
fajnie, że napisałaś tego posta o akceptacji, też się za to wzięłam i nie powiem, też mi wywalało, ale doszłam do fajnego odkrycia - w głębi siebie strasznie się boję, że nie mogę sobie dać akceptacji sama, że nie ma jej we mnie więc nie mam jej skąd wziąć. Ja nie jestem jej źródłem. Dlatego całe życie brałam ją z zewnątrz i nastawiałam się na jej otrzymywanie stamtąd, wymyślając różne techniki jak to osiągnąć, jedne mniej, inne bardziej zakamuflowane.
W gruncie rzeczy boję się, że nie jestem boska, nie mam w sobie tych boskich jakości, nie jestem źródłem.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-02-14, 22:11:09
karola,

jak to przeczytałem to stwierdziłem "wtf co ona pisze jak to nie jest źródłem to niby czym jest". Bycie nie-źródłem to niebyt, a przecież jesteś :)

Miłość ukrywająca się w pod imieniem Karola, napisała nieśmiale na forum, że ona nie znajduje w sobie miłości :P
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-02-14, 22:17:28
lukaszlm,
widzisz, bo bycia źródłem to trzeba doświadczyć, a nie tylko stwierdzić, że się nim jest. Doświadczyłam już w życiu fajnych, czysto boskich wibracji.. ale pś ma głęboko w sobie lęk (to już chyba jedne z tych bazowych lęków), że nie jestem boska.
Także tego, dobrze, że wyszło. Muszę jeszcze uwolnić ten lęk, a znając moje opory zrobię to za jakieś 10-20 lat :D
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-02-14, 22:23:52
fakt masz rację, ja od siebie dodam, że mi się udało doświadczyć tego po modlitwe o uzdrowienie związków z półówką, gdzie wparowała mi świadomość na kilka dni że ja jestem źródłem miłości więc przyciągam miłość, a nie odwrotnie. Chociaż nie czuje tego jak wtedy to mi to zostało dosyć mocno, pozatym dalej drąże temat modlitwami więc grutuje tą świadomość coraz bardziej.

właściwe to polecałby ci modlitwy w tym temacie mi pomogły.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-02-15, 14:52:29
Karola,
wzmożony opór przed nowym, lepszym świadczy właśnie o tym, że ma się spaczony obraz siebie. A taki obraz kształtuje się w dzieciństwie.

Po pierwsze dlatego, że dziecko, aby mogło dostrzec kim jest, co potrafi, rozpoznać co czuje i pozwolić sobie na te uczucia, wreszcie aby mogło dostrzec swoje potrzeby i umiało je zaspokajać, potrzebuje luster w postaci innych osób (rodziców). Z kolei rodzice są w stanie dostrzec właściwości dziecka tylko w takim stopniu, w jakim dostrzegają je u siebie samych. Jeśli nie zobaczą u dziecka jakiejś właściwości (bo sami nie dostrzegają tego w sobie), ono nie będzie wiedzieć, że to ma. Ukształtuje się u niego nieprawdziwy obraz siebie.
Stąd wniosek: jeśli wychowywaliśmy się w rodzinie dysfunkcyjnej, w której rodzice np. nie byli w stanie uzewnętrznić jakichś emocji (bo ich nie akceptowali), to my też będziemy dysfunkcyjni, często nawet o tym nie wiedząc. Jeśli rodzice sami siebie nie akceptowali, poszukując akceptacji na zewnątrz, to nie będą w stanie zaakceptować dziecka takim, jakie ono jest i tym samym dziecko nie zaakceptuje siebie.

Po drugie, dziecko - ofiara zaniedbań czy wykorzystania (nie tylko seksualnego; istnieje cała masa sposobów wykorzystywania dziecka do zaspakajania potrzeb dorosłych. Choć wykorzystanie seksualne pozostawia prawdopodobnie najtrwalsze ślady), nie chcąc dopuścić do siebie myśli o swej bezradności wobec działań dorosłych (bo ta jest nie do zniesienia), bierze winę na siebie. Uznaje, że widocznie nie zasłużyło sobie na miłość, na dobre traktowanie ze strony rodziców i dlatego spotkało je to, co spotkało. To daje mu złudne poczucie, że ma ono wpływ na rzeczywistość, a tym samym, że jest w stanie przerwać sprawiające mu ból zachowanie dorosłych. Może przecież bardziej sie postarać, może się zmienić, być grzeczne, a wtedy rodzice też się zmienią, nie będą go karać.
A skoro nadal tak robią - myśli dziecko - tzn. że widocznie ono jest niedostatecznie dobre, zbyt mało się stara, czyli - krótko mówiąc - jego wina. A że robią tak nadal (bo wiadomo, że ich zachowanie nie jest uzależnione od starań dziecka), więc w dziecku powstaje permanentne poczucie winy, poczucie niegodności, poczcie że jest złe (nie jest boskie), że samo w sobie nic nie znaczy, niczego nie może. No i jak taki wybrak może być źródłem miłości?

To dlatego dla osób, których dzieciństwo nie było tylko kolorowe (a takich jest przeważająca większość), tak ważne jest, żeby wrócić do tego tematu, żeby pozwolić sobie ponownie przeżyć te wszystkie uczucia z dzieciństwa, które gdzieś tam są w nich stłumione. Przeżyć, czyli po prostu uświadomić je sobie i uwolnić.
Z doświadczenia wiem, że emocją, która jakby stoi na straży tych wszystkich uczuć jest wstyd. Dlatego tak ważne jest zajęcie się nim w pierwszej kolejności.

Jeśli chodzi o Twój ogromny opór, to mam pewną wskazówkę. Może będzie Ci pomocna :)
Zauważyłam, że gdy czasem staram się coś uwolnić, to bywa tak, że wywieram na siebie presję i przynosi to oczywiście odwrotny skutek. A gdy tylko wchodzę w uczucie, przyjmuję je bez myśli, żeby to puszczać, to nie stawiam oporu i samo wychodzi :)
A zatem zamiast uwalniać opór, wchodź w to uczucie jeszcze bardziej, przyjmuj go jeszcze więcej. Wiem, na jedno wychodzi, ale jakże inaczej brzmi dla podświadomości :)
Więc pozwól sobie się opierać. Pozwól sobie być upartą, nie robić nic. Być do tyłu, cierpieć z tego powodu. To będzie oznaczało akceptację dla takiego stanu, a jak wiadomo akceptacja jest warunkiem zmiany. Poza tym jak pozwolisz sobie na zwątpienie w swoje własne siły (nie będziesz napierać z całych sił), to będziesz w stanie przyjąć boską pomoc.
I jest jeszcze jedna możliwa korzyść takiego podejścia - pozwalając sobie na opór jest szansa, że wejdziesz w kontakt z uczuciem, które stoi za tym oporem. A wtedy to już z górki :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-02-15, 15:32:32
Felicite

uwielbiam czytać Twoje porady i przemyslenia, serio.:)

Karola

to fajnie że zdążyłaś na audycję, bardzo ciekawa była.:)

Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-02-15, 18:46:33
Fel,
dzieki za posta :) w sumie od razu jak się obudziłam, zaczęłam uwalniać, bez wchodzenia w opór, bez kombinowania itp., czasem muszę chyba sobie pogadać jaki ten opór nie jest wielki by go tym trochę ujarzmić. Ale generalnie szkoda mi czasu na narzekanie więc zabieram się jak się tylko da do roboty. Weszłam do razu w to poczucie, strach, że we mnie nic nie ma, nie ma źródła miłości, niczego, bo niby skąd. Bałam się, bo a nóż by się okazało to prawdą, ale puszczałam i puszczałam ten strach, później ten brak miłości i akceptacji i.. pojawił się taki fajny spokój. Żadnej miłości nie czułam, ale taki delikatny spokój. Mimo wszystko w pś nadal jest przekonanie, że źródło jest poza mną.

Później przeczytałam twojego posta i wyszedł mi wstyd z okresu dojrzewania, który w gruncie rzeczy okazał się wstydem, że taka jestem- niekompletna, czegoś mi brakuje, przez to ułomna itp.. Sporą część dzieciństwa już puściłam, widocznie teraz przyszedł czas na dalszą część i już typowe kopanie w głębinach - kim jestem naprawdę, odkrywanie prawdy o sobie (heh częste pytanie u Adama) i doświadczanie jej, no i przede wszystkim uwalnianie ton braków akceptacji i miłości w sobie.

Jak słuchałam audycji, bardzo pozytywnie go odbierałam, nadal mam to miłe wrażenie i z chęcią wybrałabym się na warsztaty albo na solidną robotę w grupie :))

Karina,
:))
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-02-15, 19:16:48
Karina, bardzo mi miło :)

Jeśli ktoś nie zdążył na audycję Adama, to przecież nic straconego, bo można jej odsłuchać w każdej chwili :)
My (ja z Markiem) właśnie szykujemy się do odsłuchu ;)


Karola,
dzieciństwo to prawdziwa kopalnia wzorców. Tak przynajmniej jest w moim przypadku :)
A nie wybierasz się na warsztaty Adama dla zaawansowanych, które będą za tydzień?
W Wiśle była bardzo miła atmosfera i można było odwalić kupę dobrej roboty jeśli chodzi o uwalnianie. Podejrzewam, że tam też będzie fajnie.
My - uprzedzając pytanie - nie jedziemy. Wiadomo z jakich względów ;P
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-02-15, 19:48:00
Fel,
widziałam gdzieś to info o warsztatach, ale umknęło mi, że to już za tydzień, także dobrze, że przypomniałaś.
Zastanowię się czy się nie wybrać :P
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-02-16, 19:35:20
Heh, dosłuchałam tylko do połowy, dalej nie dałam rady. Stwierdziłam, że nie ma sensu katować się słuchaniem i lepiej porobić coś konstruktywnego :P

Ten mój opór przed Krasem na coś jednak się przydał. Doszłam do fajnych, wyzwalających wniosków :)
Dziś doszło do mnie, że skoro ego, tak jak emocje, nie jest mną, to trzeba postępować z nim tak, jak z emocjami: wchodzić w nie. Nie bać się go, nie tłumić, nie tępić, nie karać za nie, nie krytykować, nie walczyć, bo takie działanie tylko je wzmacnia.
Pozwalać sobie. Na wszystko. Na wszystko czego tylko dusza zapragnie.
Zaakceptować. A nie nazywać siebie egoistą i umniejszać sobie z tego powodu.
Wchodzić w to całą sobą.
Wtedy ego będzie mogło odejść, bo nie będę go zatrzymywać swoim oporem (de facto oporem przed nim samym).
Ego jest iluzją, więc gdy pozwolę mu zaistnieć, to okaże się, że go wcale nie ma. Rozpłynie się. A zostanie tylko to, co prawdziwe, bo tego uwolnić się nie da :)

Zauważyłam, że przed pozwoleniem sobie na to, czego chcę, powstrzymuje mnie lęk, że ja to ego, czyli że to, czego chcę nie będzie dobre ani dla mnie ani dla innych. Ale to tylko lęk, który nie pozwala mi być sobą. A prawda jest taka, że mogę sobie pozwolić na wszystko, bo moja prawdziwa natura jest miłością. Zobaczę to, gdy odpadną wszelkie przymusy wewnętrzne (pod wpływem których działam), które blokują poznanie, kim jestem naprawdę.
To bardzo przewrotne: jestem miłością i gdybym pozwoliła sobie na bycie sobą, to nie miałabym co do tego żadnych wątpliwości (bo skutkiem moich działań byłaby tylko miłość), ale muszę się kontrolować i tłumić, bo obawiam się siebie - że nie jestem miłością. I tęsknię za nią. Czyli za sobą. Jedynym wyjściem z tej sytuacji jest pozwolenie sobie na bycie sobą, ale przed tym powstrzymuje mnie lęk przed sobą, a właściwie fałszywą wizją siebie.
A zatem warunkiem uwolnienia jest przełamanie lęku (a właściwie wejście w niego) i pozwolenie sobie na bycie tym, kim jestem; na przejawianie tego, co mam w sobie; na robienie tego, na co mam ochotę. Może to być na początku trudne, ze względu na to, że zbyt mocno się kontroluję (ze strachu przed tym, że jestem ego), ale jest to wykonalne :)

Gwarantem opisanego przeze mnie status quo (czyli działania pod wpływem przymusów i lęku, że jestem ego) są głosy uwewnętrznionych rodziców (czy też wewnętrznego krytyka, wszystko jedno jak to nazwiemy) w mojej głowie. Sposobem na takie głosy jest właśnie pozwolenie sobie.  Zacytuję Osho:
"Na tym właśnie polega właściwy proces. Rób to, co chcesz robić. Możesz robić złe lub dobre rzeczy. To nie ma specjalnego znaczenia. Rób to, na co przyjdzie Ci ochota.To będzie dobre. Nie rób tego, na co nie będziesz miała ochoty. To będzie złe. Rozluźnij się, zrelaksuj, poczuj swobodę i wolność. Ciesz się zyciem, jakbyś się dopiero narodziła.
To jest właśnie droga sannjasina. Stajesz się nowo narodzonym dzieckiem. Możesz zacząć rosnąć i rozwijać się po swojemu, inaczej niż poprzednio. Na tej drodze uwolnisz się od uwarunkowań narzuconych przez rodziców i od głosu wewnętrznego rodzica. Wstąpisz na nową drogę rozwoju."

To dziwne, znam te wskazówki Osho już dość długo (a nawet starałam się je wprowadzać w życie), ale dopiero dziś nabrały dla mnie głębszego znaczenia :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-02-16, 20:27:37
Fel,
<Heh, dosłuchałam tylko do połowy, dalej nie dałam rady. Stwierdziłam, że nie ma sensu katować się słuchaniem i lepiej porobić coś konstruktywnego :P>

:D

btw. strach przed poznaniem, doświadczaniem tego kim się jest naprawdę - czystą miłością i bycie nią (w sensie przejawiania), to  chyba największy strach jaki człowiek ma w sobie, bo wiąże się ze śmiercią ego
heh, cóż za paradoks.. najbardziej boimy się samych siebie

Kurcze, pojechałabym na te warsztaty, ale mam opory i wymyślam sobie, że to daleko, że to i tamto
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-02-16, 21:42:37
Feli, Karola

mnie wycina jak Adam mówi o byciu uczciwym wobec siebie i że jak sami siebie o cos pytamy to odpowiedź ,nie wiem, świadczy o oporze wewnętrznym. Mam tak, głównie w kwesti działania i pracy. Nie mogę dojść o co chodzi, przychodzi mi do głowy, ze tak sama siebie manipuluje, że sama juz nie wiem co jest prawdą, a co fałszem. Ale dokładnie co i jak sama nie wiem. Jutro napiszę może więcej, bo jednak bardzo duzo sobie uświadomiłam dzięki Adamowi, to się z Wami podzielę paroma wglądami może i Wam cos się uświadomi.:)

Buziaki i Dobrej Nocki
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-02-16, 22:05:04
Karola,
"btw. strach przed poznaniem, doświadczaniem tego kim się jest naprawdę - czystą miłością i bycie nią (w sensie przejawiania), to  chyba największy strach jaki człowiek ma w sobie, bo wiąże się ze śmiercią ego
heh, cóż za paradoks.. najbardziej boimy się samych siebie"

Tak, tylko że ja odkryłam, że to nie miłości się bałam, tylko ego właśnie. I dlatego starałam się je zgnębić. Bałam się przejawiać siebie, bo myślałam, że jestem zła, że nie jestem miłością. Zresztą nadal jeszcze te lęki gdzieś tam siedzą.
Myślę, że to powszechny problem. Ludzie nie są świadomi tego kim są. Boją się egoizmu, boją się sobie zaufać, bo mają o sobie złe wyobrażenia.
Przymuszają siebie do różnych rzeczy na przekór swojemu egoizmowi. Np. do pomagania innym. A nie wiedzą, że wcale nie muszą się przymuszać, bo z własnej nieprzymuszonej woli robiliby to samo, tylko że z zupełnie innych pobudek. Bo takie działanie byłoby zgodne z ich prawdziwą naturą. I wtedy nie powodowałoby to w nich złości, niechęci, nie oczekiwaliby wzajemności, bo z samego działania czerpaliby radość.
I dlatego właśnie nie pasuje mi pogląd Adama na te kwestie: on twierdzi, że żeby pozbyć się egoizmu, trzeba postępować odwrotnie niż podpowiada ego. Czyli robić mu na przekór (np. chcę oglądać telewizję, ale wiem, że to nie przysłuży się ludzkości, więc idę do pracy). Trzeba robić jak najwięcej dla innych. Zmuszając się. Bo to nas uszczęśliwi.
A tymczasem nie tędy droga. Przymus nie jest rozwiązaniem, wręcz przeciwnie: może powodować bunt i opór.
A pomaganie innych faktycznie uszczęśliwia, ale tylko wtedy, gdy jest szczere i dobrowolne (tj. wynika z potrzeby serca).
Inna kwestia to uprzejmość. Kras twierdzi, że uprzejmość zawsze wzmacnia, nawet jeśli jest fałszywa. I jeśli nie czujemy na początku potrzeby bycia uprzejmymi, to się trzeba do tego zmusić. A naturalna uprzejmość sama przyjdzie.
Wg mnie jest to totalne nieporozumienie.
Jak dla mnie to u niego jest za dużo przymusu, działania na siłę. To właśnie dostrzegłam w jego naukach oraz postępowaniu i to tak bardzo mi się nie podoba. W miłości nie ma miejsca na przymus.
W ogóle dziwne to, bo mam wrażenie, że dość sporo w nim pomieszania i sprzeczności. Generalnie to, co mówi jest prawdą i jest na wysokim poziomie (i być może dlatego nie dostrzegłam w nim tych sprzeczności od razu). Ale pewne rzeczy dyskwalifikują go w moich oczach jako przewodnika po świecie duchowym. A szkoda, bo ma potencjał. Dużo się od niego nauczyłam i pewnie dlatego tak wkurzyło mnie to, że ma wady. Chyba za duże były moje oczekiwania względem jego nauk ;)

A propos tematu naszej prawdziwej natury (od którego trochę odeszłam ;), parafrazując Krasa: lęku nie warto tłumić, tylko w niego iść. Bo za lękiem kryje się prawda :)

Karina,
"mnie wycina jak Adam mówi o byciu uczciwym wobec siebie i że jak sami siebie o cos pytamy to odpowiedź ,nie wiem, świadczy o oporze wewnętrznym."

Mnie też to wycięło :) W ogóle jego nauki były dla mnie objawieniem i wiele dzięki nim zyskałam. A już najbardziej spodobała mi się kwestia uczciwości wobec siebie, bo w moim systemie wartości uczciwość jest na I miejscu. A tymczasem okazało się (choć podskórnie zawsze to wiedziałam), że wcale nie jestem taka uczciwa wobec siebie jakbym chciała.

"Jutro napiszę może więcej, bo jednak bardzo duzo sobie uświadomiłam dzięki Adamowi, to się z Wami podzielę paroma wglądami może i Wam cos się uświadomi.:)"

Bardzo chętnie poczytam :)
Buziak :*

Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-02-16, 23:17:23
Ja dotrwałam do końca audycji. Akurat była o leku, a lęk mam aktualnie na tapecie.
Przesłuchałam też aducje nr 2 no i tam było sporo kwiatków, z którymi się nie zgadzam. Między innymi twierdzenie, że szczęście da nam porzucenie własnych pragnień i działanie przede wszystkim dla innych lub żeby myśleć przed snem nie o tym co w ogóle dobrego nam wyszło danego dnia, ale mysleć o tym co dobrego zrobiliśmy dla innych i że sukces to głownie działanie na rzecz innych itp, itd. Za dużo tego działania dla innych i pomijania własnych pragnień/potrzeb.
Ale też było kilka ciekawych pomysłów.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-02-16, 23:37:33
Mi też tego typu teksty, jak napisałaś Grażyno, zniechęcały do Krasa. Podobnie jak dziwne zalecenia co do ego.

Mimo to parę pożytecznych wskazówek od niego wyciągnęłam, nie zaprzeczę. Generalnie jednak były to wskazówki typu "radzenie sobie z materią", takie bardziej "przyziemne", w przypadku bardziej abstrakcyjnych form i założeń mam wrażenie, że się gubi.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-02-16, 23:55:23
Grażyno Anno!
To Twoje EGO przez Ciebie przemawia! Trzeba je zwalczyć. Jak najszybciej bierz się za działanie dla innych!

Hehe, oczywiście to żart ;D

Heh, dziewczyny, teraz mnie to śmieszy, ale przypominam sobie, że mnie też to zawsze nie pasowało u Krasa, ale bałam się, że to może być opór mojego ego i to mnie skutecznie powstrzymywało przed puknięciem się w czoło. No ale trudno się dziwić mojemu lękowi, przecież od dziecka byłam nazywana egoistką i terrorystką, gdy tylko spróbowałam pomyśleć o sobie :(
Kras ze swymi naukami o ego dobrze się wpisał w strukturę mentalną mojej rodzinki i tym samym nieźle się zakamuflował ;)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-02-17, 10:21:36
Grażynka,
"Przesłuchałam też aducje nr 2 no i tam było sporo kwiatków, z którymi się nie zgadzam. Między innymi twierdzenie, że szczęście da nam porzucenie własnych pragnień"

A możesz napisać, jakie masz zastrzeżenia do tego? Bo ja nie widzę w tym nic niewłaściwego, wręcz przeciwnie.
Być może źle to zrozumiałaś: jako zalecenie wyzbycia się wszystkich pragnień, a tu zupełnie nie o to chodzi. No ale nie gdybam, czekam na Twoją odpowiedź :)

Hydrozagadko, to pytanie też do Ciebie, bo - jak rozumiem - Tobie też nie podoba się takie twierdzenie.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-02-17, 10:27:37
Dla mnie to też są bzdury - szeroko rozumiana duchowość mocno przesiąknęła wiarą w takie rzeczy, ale to zapewne głównie zasługa UBA i zmanipulowanych przez nich.

Jest to też kwestia uproszczenia, że ego to efekt egoizmu(w jakiejkolwiek formie), a to nie do końca prawda bo ego z reguły budowane jest także przez wiele innych czynników. Stąd takie na logikę wnioski: skoro mam ego bo jest egoistą czyli myślę tylko o sobie, a nie o wszystkich to muszę przestać myśleć o sobie i myśleć tylko o innych, a wtedy nie będę egoistą i nie będę miał ego.

Całkowicie się zapomina o zdrowym egoizmie, który żeby było śmieszniej - jest niezbędny na drodze naszego rozwoju.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-02-17, 10:50:53
Feli :) Chodziło mi o to, że Adam promuje taką postawę... porzuć własne pragnienia, i skup się na działaniu z intencją "działam dla dobra innych, a nie dla dobra swojego". To wtedy da ci to szczęście.
Adamowi chodzi o bezinteresowne działanie z poziomu serca - co jest jak najbardziej ok. Ale rady jak do tego dojść są nie specjalnie praktyczne. Przynajmniej te co słyszałam.
Dla niektórych osób, które nie mają świadomości tego jak się działa z poziomu serca, miłości, które nie mają tego oczyszczonego, może się to skończyć poświęcaniem się dla innych i frustracjami.

Dla Adama działanie z poziomu serca i miłości, to pomijanie siebie, a działanie tylko dla dobra innych. Tak to przynajmniej zrozumiałam. Dla większości z nas działanie bezinteresowne z poziomu serca jest działaniem wywołanym impulsem, daną sytuacją i ma krótki czas trwania. Większość z nas nie jest wstanie planowo i długofalowo działać w 100% bezinteresownie.
Każdy z nas ma swoje pragnienia i potrzeby. Nawet pomoc staruszce w zakupach daje nam korzyść w postaci samozadowolenia opartego na poczuciu że zrobiliśmy coś dobrego. Nawet wolontariat, choć jest nazywany działaniem nie dla zysku (gdzie zysk rozumiany jest jako wynagrodzenie pieniężne), jest działaniem z którego ma się korzyści. Szukając wolontariusza mówi się jakie będzie miał z tego korzyści, a organizacje przygotowują programy zachęt dla wolontariuszy (np. dyplomy, nagrody książkowe, możliwość korzystania ze sprzętu organizacji, listy referencyjne itp.). Młodzież pracuje w organizacjach i pomaga innym, bo dzięki temu zdobywa doświadczenie (korzyść) i ma co wpisać w cv (korzyść).

Tylko Bóg działa w 100% bezinteresownie (chociaż nie dam sobie za to ręki uciąć).

A działanie z poziomu miłości i serca, to wybieranie takiego działania, które jest z korzyścią dla mnie i dla innych. Ani miłość, ani serce nie oczekuje, że będę pomijać siebie i swoje potrzeby, pragnienia. Tak to ja rozumiem.
Oczywiście umiejętność rozróżniania czego tak naprawdę potrzebuję i rozpoznawania pragnień ego oraz eliminowanie tego co zbędne jest jak najbardziej przydatne.

Do działania całkowicie bezinteresownego jest długa droga, a Adam mówi o tym jakby się to dało osiągnąć w 5 minut. To wprowadza w błąd.

PS. Nawet gdy działamy tylko dla samej radości z działania (o czym Adam wspominał) to mamy z tego korzyść w postaci frajdy i radości ;) Więc wciskanie ludziom, że bezinteresowne działanie da im szczęście i zapewni sukces jest kompletnym nieporozumieniem.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-02-17, 11:13:18
Acha i jeszcze coś.
Ja mam za sobą ponad 15 lat pracy dla dobra innych oraz myślenia w pierwszej kolejności o potrzebach innych i pomijania własnych potrzeb i pragnień na rzecz potrzeb innych. I skończyło się dla mnie frustracją, obniżeniem samooceny i postawą ofiary.

Uwielbiam pomagać innym, sprawia mi to naprawdę wielką frajdę. Ale nauczyłam się jednego - nic kosztem mnie. Bo co z tego, że ja myślę o dobru innych, jak nie ma nikogo, kto pomyśli o mnie??? Kto o mnie zadba??

Działanie z poziomu miłości i serca nie wyklucza myślenia o sobie i dbania o siebie.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-02-17, 11:18:23
Jest całkiem możliwe, że to co w audycji usłyszałam, zrozumiałam po swojemu :) A te moje poniższe wywody są tylko po to, żebym sama sobie coś przetłumaczyła ;)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-02-17, 11:43:13
Grażynka,
aha, teraz już wiem, o co Ci chodziło :)
W zupełności się z Tobą zgadzam, zresztą pisałam też o tym niżej.
Ale wyjaśnię jedną kwestię.

"Dla Adama działanie z poziomu serca i miłości, to pomijanie siebie, a działanie tylko dla dobra innych. Tak to przynajmniej zrozumiałam."

Adamowi mogę zarzucić wiele rzeczy (i zarzucam, hehe), ale muszę też być obiektywna i stwierdzić, że tu akurat źle go zrozumiałaś.
Wiem, bo wielokrotnie w rozmowie z nim drążyłam tan temat (ja też tak go zrozumiałam na początku, bo on wyraża się bardzo, bardzo niejasno) i Adam wyraźnie mówił, że żeby dawać innym, najpierw TY musisz to mieć. Najpierw Ty musisz mieć w sobie miłość do siebie, żeby kochać innych, że nie wolno pomijać siebie, że w stosunku do siebie trzeba być tak samo uprzejmym jak dla innych, itp.
Ale nie podkreśla tego w swoich naukach. Nie wiem dlaczego. Wygląda na to, że dla niego jest to rzecz tak oczywista, że nie warta nawet uwagi.
Wygląda na to, jakby przeskoczył jeden etap (etap kochania siebie) i promował tylko skutek w postaci szczęścia płynącego z pomagania innym. A to - dla osób, które z tym etapem mają na bakier - może przynieść tylko negatywne skutki.


Dobra, zostawiam Krasa w spokoju. Wrócę do tematu pragnień, bo to mnie dużo bardziej interesuje :)
Ja myślałam, że masz jakieś zastrzeżenia odnośnie uwalniania pragnień i byłam ciekawa, o co chodzi. Wiem, że w kulturze, gdzie taka praktyka jest powszechna, rozpowszechnione są też różne wypaczenia. Ludzie myślą, że do szczęścia potrzebne jest wyzbycie się wszystkich pragnień. A tymczasem nie tędy droga.
Przyznaję, że ja też miałam takie myśli ;) I dobrze, bo zmusiło mnie to do przemedytowania tematu i ugruntowania pozytywów.
Otóż pragnienia są jak najbardziej ok, są motorem do działania. Bez nich człowiek żyłby w marazmie. Ale chodzi o zdrowe pragnienia, a nie o pragnienia wypływające z braku. Te trzeba uwolnić, bo nie przynoszą pożytku, tylko szkodę.
Jak rozpoznać czy pragnienie wypływa z braku?
Na przykładzie: chcesz kupić samochód. Czyli masz pragnienie. Jeśli chcesz kupić ten samochód dlatego, żeby się pokazać sąsiadom, to nie jest to zdrowe pragnienie, ale wynikające z braku akceptacji (inaczej z pragnienia akceptacji). Zaspokojenie takiego pragnienie nie przyniesie Ci szczęścia, bo tak naprawdę nie chodziło o samochód, tylko o coś zupełnie innego - o podziw sąsiadów (akceptację). A ten skończy się za jakiś czas, gdy opatrzy im się Twój nowy samochód. Pragnienia akceptacji nie można zaspokoić z zewnątrz. Dlatego warto je uwolnić.
Jeśli natomiast chcesz kupić ten samochód, bo lubisz prowadzić, bo jest Ci potrzebny, bo sprawiłby Ci frajdę, to jest to zdrowe pragnienie. Tego nie da się uwolnić, można jedynie zdusić tę zdrową potrzebę.
Tak więc chore pragnienia wynikają zawsze z braku: bezpieczeństwa, akceptacji bądź kontroli. Dlatego te pragnienia (B/A/K) trzeba uwolnić po to, żeby być szczęśliwym. Pragnienie bezpieczeństwa oznacza brak bezpieczeństwa, a to nie jest naturalny stan. Uwolnienie tego pragnienia (inaczej uwolnienie uczucia braku bezpieczeństwa) daje poczucie, że jest się bezpiecznym pomimo wszystko. To samo z akceptacją. Uwolnienie pragnienia akceptacji z zewnątrz powoduje, że robi się przestrzeń na akceptację siebie. Z kontrolą natomiast jest tak, że uwolnienie potrzeby kontroli otoczenia daje możliwość na kontrolę własnego umysłu. Bo tylko siebie (a właściwie swój umysł) możemy i nawet musimy kontrolować. Nic więcej.
Tak więc wyzbycie (nawet w niewielkiej części) się tych właśnie nierealnych (bo są one nierealne, a więc nie dające szczęścia) pragnień daje szczęście :)
Piszę to z własnego doświadczenia :)

Pogrubiłam pewne wyrazy, żeby zaznaczyć, że nie chodzi o uwalnianie bezpieczeństwa, akceptacji w ogólności i kontroli w ogólności (jak czasem bywa to rozumiane), tylko właśnie uczucie braku bezpieczeństwa, braku akceptacji siebie i braku kontroli swojego umysłu, czyli inaczej chęć akceptacji z zewnątrz i chęć kontroli otoczenia. Czyli uwalniamy to, co chore. Samo poczucie bezp., akceptacja i kontrola jest jak najbardziej ok.

"A te moje poniższe wywody są tylko po to, żebym sama sobie coś przetłumaczyła ;)"

Rozumiem Cię. Też często piszę dla samej siebie :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-02-17, 11:59:39
No dobra to piszę jak ja rozumiem i co mi daje inspiracja Adama:

Uważam, że żeby zrozumieć w pełni przesłanie Adama trzeba przestudiować kurs cudów (za który się de facto wzięłam, ale studia nad nim pewnie zajmą mi około roku), a po drugie przeczytać książkę "Siła czy Moc" Hawkinsa (kończę właśnie tę pozycję). Zresztą sam Adam o tym mówi, ze się inspiruje obiema pozycjami.

1) Podstawowa sprawa, która mi się nasuwa to jest to, żeby uznać, że widzimy świat z poziomu na którym się aktualnie znajdujemy (pomaga to ustalić - Siła czy moc). Dzięki temu nabieramy pokory do tego co widzimy w otaczającym świecie.

2) Kluczowym momentem, żeby zrozumieć to co Adam mówi o porzuceniu ego jest przerobienie lekcji z kursu cudów pt.: Nie jesteś ofiarą świata, który mni otacza. Myślę, ze Adam tez nie przerobił tej lekcji na 100% i włącza mu się jeszcze od czasu do czasu to bycie ofiarą w pewnych tematach. Ale już sporo uwolnił.:)

3) Aby przestać się czuć ofiarą tego świata należy uwolnić się od pragnień i potrzeb związanych z tym co możemy dostać od świata i wtedy może pojawić się czysta jakość tego co chcemy dać światu (rozumiem to jako odkrycie powołania). Bardzo to jest idealistyczne i nie wiem jeszcze czy osiągalne w jednym życiu (na razie przyglądam się po prostu tej koncepcji i podoba mi się).

4) Zrozumieć, ze naturalność jest naturalnym stanem każdego człowieka, ale nie podchodzić do tego z pozycji roszczeniowej tylko uwalniając wszelkie poczucie braku czy niedostatku. Zrozumieć, ze niedostatek jest wiarą w całkowicie błędne przekonania, oraz, ze każde pragnienie bierze się z poczucia braku, który można uwolnić.

5) Zrozumieć, ze jesteśmy zawsze całkowicie niewinni dokonując jakiegokolwiek, nawet złego wyboru. Wybrać wybaczanie sobie i innym. Całkowicie wyrzec się oceniania, krytykowania, bo to jest tak jakbyśmy krytykowali nasze kreacje.

6) Zrozumieć, że świat który widzimy jest w 100% naszą kreacją. Aby przestać błędnie kreować - bardzo pomaga w tym przerobienie Kursu cudów.

Tyle na ten moment rozumiem i dzielę się z tym z Wami.:)

P.S. Fel, ja dla odmiany wychowywałam się w rodzinie, w której wszyscy zasadniczo mieli wszystko gdzieś, więc dla odmiany bardzo podoba mi się koncepcja Adama, żeby starać się w życiu mieć cel i go realizować i widzę, ze Adam konsekwentnie stara się przekroczyć swoje ego i zrozumiałe jest dla mnie, ze nie jest to łatwe, ale chłopak rozumiem próbuje róznych dróg i sposobów i za to go cenię. Bo łatwiej jest siedzieć na d... i narzekać.;)

Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-02-17, 12:05:36
errata;)


punkt 4)  Zrozumieć, ze OBFITOŚĆ jest naturalnym stanem każdego człowieka, ale nie podchodzić do tego z pozycji roszczeniowej tylko uwalniając wszelkie poczucie braku czy niedostatku. Zrozumieć, ze niedostatek jest wiarą w całkowicie błędne przekonania, oraz, ze każde pragnienie bierze się z poczucia braku, który można uwolnić.

Zamiast słowa naturalność powinno być słowo OBFITOŚĆ.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-02-17, 12:35:55
I właśnie tu może być problem :) Aby zrozumieć Adama dobrze, trzeba przejść pewną drogę i mieć już pewną wiedzę. Ja na poziomie ogólnym rozumiem o co Adamowi chodzi. Ale ja mam za sobą prawie 10 lat drążenia tematu i dopiero teraz zaczynam kumać temat ;)
To, że często idzie na skróty w swoich wypowiedziach może osoby na początku rozwoju wprowadzać w błąd. Podświadomości często lubią takie nauki brać dosłownie, a potem skutki są opłakane :]

Przesłucham sobie te dwie audycje raz jeszcze, bo było tam parę fajnych rzeczy wartych zapisania :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: hydrozagadka w 2012-02-17, 16:36:03
Felicite - praktycznie Grażyna Anna odpowiedziała za mnie - nie mam zbyt wiele do dodania; też głównie chodziło mi o nadmierne podkreślanie wyrzekania się samego siebie i uszczęśliwiania się pracą dla innych (jako element metody "pozbywania się" ego).
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-02-17, 19:07:58
Karina,
fajnie wypunktowałaś :) Na pewno wrócę jeszcze do tego i pomyślę nad tym.

"Bardzo to jest idealistyczne i nie wiem jeszcze czy osiągalne w jednym życiu"

Ja tam się nie ograniczam. Skoro wszystko jest możliwe, to czemu nie? ;))
Wiesz, ja sobie postanowiłam, że w tym wcieleniu się oświecę. I zamierzam to zrealizować :)
Choć jeśli to nie stanie się w tym życiu, to na pewno nie będę się martwić. Już sobie odpuściłam trochę pragnień z tym związanych. I być może dlatego jest mi łatwiej dążyć do celu :)

Grażynka,
"Aby zrozumieć Adama dobrze, trzeba przejść pewną drogę i mieć już pewną wiedzę."

Nie tylko :P Żeby go zrozumieć trzeba być bardzo spostrzegawczym i nie przywiązywać wagi do znaczenia słów.
Ktoś, kto przywiązuje się do szczegółów (jakim jest znaczenie danego słowa), słuchając Adama może się nieźle wkurzyć, albo niepotrzebnie wkręcić. A najprawdopodobniej i jedno i drugie ;)
Podam przykład: na jednym z seminariów dotyczącym sukcesu, Kras mówił o ciężkiej pracy, którą trzeba wykonać, żeby zrealizować plany zawodowe. Nie pasowało mi to, tym bardziej, że wiedziałam, jakie on ma poglądy na ten temat, bo wcześniej mówił, że praca, która cieszy (jest jednocześnie pasją) nie przypomina "pracy". Jest łatwa, lekka i przyjemna i zamiast odbierać, dodaje energii. No więc zaczęłam drążyć ;) Okazało się, że on mówiąc "ciężka" miał na myśli po prostu ilość pracy, którą zazwyczaj trzeba wykonać i mówił to z pozycji kogoś, kto wie, że gdy chce się zrealizować jakiś pomysł, to trzeba wziąć się za działanie, a nie czekać, że coś samo spadnie z nieba. Tylko że ta praca, to po prostu działanie z radością raczej przypominające zabawę. Z "ciężką" pracą nie ma to oczywiście nic wspólnego.
No ale on nie widział problemu w tym, że użył takiego właśnie określenia i nie wytłumaczył, o co dokładnie chodzi.
Takich przykładów mogłabym podać dużo więcej.

Wielką wadą Adama jest to, że nie dba o jasność przekazu, co u ludzi, którzy nauczają jest niebezpieczne.
I nie chodzi mi o niewinne błędy językowe, które robi nagminnie, bo te są nawet urocze (np. jego słynne „pchanie na ścianę” ;), ale o niedbałość o przekazywaną treść. Kras plecie co mu ślina na język przyniesie, swoimi słowami, których znaczenie odbiega od znaczeń ogólnie przyjętych. A wiadomo, że sam język jest ograniczonym narzędziem przekazu i nawet używany właściwie niesie ze sobą niebezpieczeństwo wypaczenia istoty przekazu. A w kwestiach duchowości jak wiadomo liczą się niuanse.
Krasowsaki jakby w ogóle tego nie zauważał. Chyba nawet kiedyś mówił, że on nie przywiązuje do takich pierdół wagi i polecał, żeby też nie skupiać się na takich szczegółach, tylko być ponad to.
W pewnym sensie zgadzam się z nim, ale tylko w pewnym sensie ;) Uważam, że obowiązkiem nauczyciela jest wykładać tak, żeby jego przekaz był jasny. Niechlujność językowa jest zwykłym zaniedbaniem, które może przynieść szkodę. I tutaj Kras jest "nie fair".
Natomiast ponad takie rzeczy można być wtedy, gdy samemu interpretuje się przekaz innych. Wtedy przede wszystkim dla własnego dobra warto patrzeć szerzej i nie przywiązywać wagi do szczegółów.

Hydrozagadka,
ok, tak jak napisałam G.A. – myślałam, że chodziło Wam o coś innego i byłam ciekawa, jakie uwagi macie co do tego. Ale już się wyjaśniło :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-02-17, 19:30:40
Fel
"a tam się nie ograniczam. Skoro wszystko jest możliwe, to czemu nie? ;))
Wiesz, ja sobie postanowiłam, że w tym wcieleniu się oświecę. I zamierzam to zrealizować :)"

Dla mnie to tez jakby nie patrzeć jest główny cel, bo jak widzę to własciwie wszystko mnie wspiera w tym, nawet jak stanę w miejscu to spotykam właściwych ludzi, lub znajduje odpowiednią wiedzę (ba nawet ta wiedza łatwo do mnie przychodzi), która mnie pcha do przodu. Więc czemu nie ?. Ale tez be cisnienia.;))
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-02-17, 22:17:31
Z rzeczy, które nie podobają mi się u Adama, to jego (moje wrażenie) ślepa wiara w kinezjologię. Poruszał kilkakrotnie tematy związane z bogatymi ludźmi typu Warren Buffet i wg niego czy też kinezjologii, są to ludzie kierujący się miłością do ludzi (czego akurat bym nie powiedziała o tym człowieku). Podobnie z  teoriami spiskowymi, które wychodzą w tym teście jako nieprawdziwe. Sama nie jestem ich gorącą zwolenniczką, staram się podchodzić do takich rzeczy z dystansem, ale uważam, że jest w nich część prawdy, choćby przypadek wież WTC.

Napisałabym więcej by się włączyć w dyskusję, ale mi się nie chce ;) w ogóle pisanie postów to dla mnie strasznie męcząca sprawa... eh
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-02-18, 09:16:30
Karola
po co koncentrować się na tym co się nie lubi, szkoda energii i potem człowiek jest rzeczywiście potwornie zmęczony.;)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-02-18, 11:27:12
Karina,
dlatego staram się jak najbardziej streszczać by się za bardzo nie męczyć ;)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-02-19, 10:06:32
Dla zainteresowanych 50 pierwszych lekcji Kursu Cudów na slajdach:

http://www.themiracletimes.com/slide/Polish/

Karola
;)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-03-22, 06:35:26
Jestem zachwycona ostatnio techniką uwalniania :).
Miesiąc temu nauczyła mnie jej Karola, postanowiłam wtedy poeksperymetnować i założyłam sobie realizacje celu (w ciągu miesiąca), który wydawał mi się zupełnie NIEREALNY do osiągnięcia. Stwierdziłam, że tylko tak mogę sprawdzić skuteczność metody. Na początku było mi dziwnie z faktem, że metoda jest tak prosta:), ale bardzo szybko zaczęłam widzieć pierwsze efekty. No i nie minął jeszcze miesiąc, a mój cel się spełnił. Eksperymentuje dalej z innymi celami, aczkolwiek nadal gdzieś tam nie dowierzam, że to tak szybko idzie :)).
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-03-22, 08:32:31
Czy ktoś może mi podesłać tego pdf-a z opisem techniki na atman(małpa)onet.eu Bo link który umieściła Felicite na pierwszej stronie nie działa
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-03-22, 13:52:54
Kurczę, za kurs 2 dniowy życzą sobie 870 zeta :-P  Sporo, porównując do niektórych innych zajęć. Chyba na warszawę się nie załapię, zobaczą co da się nauczyć z internetu, tylko jeszcze ten pdf zdobyć
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Kaśka w 2012-03-22, 14:21:31
na chomiku znajdziesz PDF
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-03-22, 16:17:47
znalazłem, dzięki
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-03-22, 17:25:04
kurde ale w tym pdf-ie nie ma samej techniki, to tylko jakby materiał promocyjny

jeszcze wrócę do opisu Felicite z pierwszej strony, tam coś było
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-03-22, 20:45:40
Kinga,
uwalniaj uwalniaj, im lepiej Tobie idzie, tym mnie to bardziej motywuje :P
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Fia w 2012-03-23, 21:44:42
Kinga,
czyli uwalniasz napięcia, emocje związane z aspektami dot. celu do osiągnięcia, czy tak?

A czy mogłabyś podać przykłady tego co uwalniałaś? Oczywiście żadne wstydliwe, intymne elementy, coś neutralnego, żeby zrozumieć jak to zastosować w przypadku celu. Jak uwolnić emocje związane ze wspomnieniami, to mniej więcej załapałam.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-03-23, 22:57:15
To ja się też pochwalę
- mam od kilku lat dość bolesne miesiączki, żeby czuć się dobrze i funkcjonować kiedyś brałam ok 7 mocnych tabletek na dobę, później pouzdrawiałam trochę relację z mamą (strasznie dużo wkurwienia mi puściło) i zeszło to do ok 4 tabletek, wczoraj chyba ze 3 zjadłam i świadomie nie kupowałam następnego opakowania, choć mi się skończyły. Chciałam spróbować na to TU, już od rana żałowałam tej decyzji, bolało i to mocno i zaczęłam szukać tabletek, bez skutku. Więc nic innego mi nie zostało jak pouwalniać ten ból. Czułam go jeszcze więcej i więcej, mocniej (myśląc, że chyba jestem nienormalna chcąc czuć więcej bólu) i uwalniałam, bolało jak sk***ysyn, ale po godzinie bodajże zapomniałam zupełnie co to znaczy ból :) Do teraz mnie nic nie boli i mam ten sam efekt jakbym wzięła kilka tabletek :)
- też obrałam sobie cel, finansowy, jestem już za połową tego co chcę i mam nadzieję, że uda mi się osiągnąć pełne zamierzenie, choć ciągle wychodzi mi, że to niemożliwe ;)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Fia w 2012-03-23, 23:54:31
Karola,
proszę o skorygowanie, czy dobrze myślę, ja zrobiłabym tak:

Weźmy ten cel finansowy. Załóżmy, że chcę mieć 10 tys. miesięcznie stałego dochodu od powiedzmy czerwca. Więc artukułuję sobie, że chcę to mieć i obserwuję emocje i odczucia jakie się pojawiają w odpowiedzi, a nast. to uwalniam? I tak po kolei aż do skutku, warstwa po warstwie, czy tak? Czy jest coś więcej na co powinnam zwrócić uwagę?
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-03-24, 09:07:52
Fia, ja zrobilam dokladnie tak, jak napisałaś w ostatnim poście.  Codziennie siadałam mówiłam sobie moja afkę "Ja Kinga JUZ TERAZ zarabiam xxxxx łatwo, lekko, przyjemnie, na luzie" i uwalniałam na bieżąco co wychodziło......i tak do skutku :)).
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-03-24, 09:13:26
Fia,
- generalnie ok, tylko drobna korekta, zamiast "chcę" użyj "pozwalam sobie" czyli
"Pozwalam sobie zarabiać/mieć stałego dochodu 10tys. zł (chyba, że np. wolisz funty :P) na rękę od czerwca 2012 roku"
Chcę to pragnienie czegoś czyli jego brak, a chodzi tu też o uwolnienie się od pragnień, braków w sobie.

Wychodzą po kolei ograniczenia w stylu: strach, że nie wiem jak to zrobić, to nie możliwe, złość, że nigdy mi się to nie uda, wszystko uwalniasz do absolutnego spokoju, wszystkie emocje jakie się pojawią.
 
Później zabierasz się za braki w sobie, brak bezpieczeństwa, akceptacji, kontroli i też je uwalniasz. Być może masz brak bezpieczeństwa w sobie i te pieniądze mają ci je zapewnić (bo dzięki nim wybudujesz większy dom i poczujesz się w nim bezpieczniej), albo brak akceptacji/aprobaty i pieniądze mają ci je dać (będę tyle zarabiać, ludzie będą mnie bardziej doceniali, szanowali - chęć przypodobania się im) itp. Uwalniasz wszystkie braki.

I kolejny krok - uwalniasz wszystkie awersje i przywiązania do pieniędzy. Czyli, jeśli bardzo chcesz mieć te pieniądze, to znaczy, że masz duże ich pragnienie -> duży brak, uwalniasz to. Z drugiej strony czujesz załóżmy, że pieniądze są np. złe (bo ludzie robią złe rzeczy dzięki nim, kupują broń, manipulują innymi) i wcale ich nie chcesz, wolałabyś żeby nie istniały, bo wtedy świat byłby mniej skomplikowany, czyli uczucie awersji, niechcenia, odrzucania, też uwalniasz. I tak po kolei wszystko co wychodzi.

Z celami finansowymi najlepiej zaczynać od kwot realnych dla nas. Czyli jeśli w ogóle nie zarabiamy i dajemy sobie za cel zarabiać np. 20tys. zł miesięcznie, będzie to abstrakcja i przypuszczalnie bardzo długa droga żeby taki cel osiągnąć, a możliwe, że po prostu nie uda się tego zrobić. Najlepiej zaczynać od mniejszych kwot i kiedy już będziemy je zarabiać, stopniowo zwiększać, uwalniając kolejne ograniczenia. W taki sposób nie naruszamy gwałtownie stref komfortu w jakich się znajdujemy, a tylko delikatnie je poszerzamy. Czujemy się na tyle bezpiecznie, że możemy pójść krok na przód i otwieramy się na następny.

To tak mniej więcej jak ja robię ;) 
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 2012-03-24, 11:14:12
Ja miałem tak, że w ogóle nie zarabiałem, i kreowałem 10 000 zł na miesiąc, to udało się, zarabiałem nawet 12 000 - ale w fatalnym towarzystwie pijaków przy których robiłem się coraz bardziej znerwicowany i po 1,5 miesiąca zrezygnowałem.

Temat kreacji pieniędzy jest znowu dla mnie aktualny, rok temu o tej porze wykreowałem te 10 000, też podczas głodówki. Teraz chcę wykreować 3 000 miesięcznie i żeby było NIEZALEŻNIE, bezwysiłkowo, miło, lekko, łatwo, przyjemnie, i rozwojowo

Karola bardzo fajnie to opisałaś, przyda mi się jako reminder


Ja dorzucam afkę że moje miejsce jest wśród ludzi szczęśliwych, mądrych i bogatych. Bo bogatych mam moich rodziców ale są bardzo nieszczęsliwi i z tym mi sie długo bogactwo kojarzyło
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Fia w 2012-03-24, 15:20:57
Bardzo pomocne komentarze. :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-03-24, 21:51:29
Fia,
"Weźmy ten cel finansowy. Załóżmy, że chcę mieć 10 tys. miesięcznie stałego dochodu od powiedzmy czerwca. Więc artukułuję sobie, że chcę to mieć i obserwuję emocje i odczucia jakie się pojawiają w odpowiedzi, a nast. to uwalniam? I tak po kolei aż do skutku, warstwa po warstwie, czy tak? Czy jest coś więcej na co powinnam zwrócić uwagę?"

Czasem emocje i odczucia można uwalniać, a - jeśli nie uwolni się ich źródeł - one mogą się odnawiać bez końca. Dlatego, tak jak napisała Karola, uwolnienie braków, czyli inaczej pragnień (bo pragnienie np. bezpieczeństwa to inaczej uczucie braku bezpieczeństwa, czyli uwalniasz jedno albo drugie, w zależności od tego, co bardziej czujesz) jest bardzo ważne.

Może napiszę na przykładzie wybaczenia (bo akurat to dziś robiłam na Silvie i przykład jest mi bliski :). Np. chcę wybaczyć mamie: czuję do niej złość, wściekłość, żal itd. Te emocje mogłabym uwalniać latami, a i tak, bez uwolnienia ich przyczyny, nadal bym je czuła. Trzeba je powiązać z pragnieniem czegoś. No bo skoro jeszcze nie wybaczyłam mamie, skoro czuję tę złość, tzn. że czegoś od niej chcę. Czego? Miłości.
Trzeba więc uwolnić pragnienie akceptacji (to jest to samo co pragnienie miłości). Wtedy złość i inne emocje same znikają. Przebaczenie przychodzi samo.
I dlatego na warsztatach, gdy robiliśmy jakiś proces, czy to przywiązania i awersje, czy realizację celu, to nie uwalnialiśmy emocji, tylko wiązaliśmy te emocje, czy cokolwiek co wychodziło, z którymś z trzech pragnień.

Na przykładzie celu finansowego. Piszesz "Pozwalam sobie zarabiać miesięcznie...", czytasz to, skupiasz się i patrzysz, co wychodzi. Wychodzi np. strach. Więc dochodzisz do tego, skąd on wynika, czy z pragnienia bezpieczeństwa (inaczej z braku bezp.), czy z pragnienia akceptacji (inaczej z braku akcept.), czy z pragnienia kontroli (inaczej z braku kontr.).
Często jest tak, że chodzi o wszystkie pragnienia. Wtedy uwalniasz wszystko, tylko że po kolei. I jak już to uwolnisz, to znów czytasz cel i znów to co wyjdzie (niekoniecznie musi wyjść emocja, może wyjść np. jakieś przekonanie) wiążesz z pragnieniem B/A/K. I znów uwalniasz te pragnienia, czyli uczucia braku.
I tak do końca, czyli do uczucia niewzruszoności emocjonalnej.
A gdy już to osiągniesz, a cel nadal nie jest zrealizowany, to szukasz dalej. Rozbijasz cel na etapy i drążysz (tak samo jak z celem ogólnym). Czasem właśnie coś na danym etapie, coś powiązanego pośrednio z celem blokuje jego realizację. Trzeba to znaleźć i zneutralizować :)

Aha, no i jeszcze jedno: Jeśli chodzi o pieniądze, to Adam radził (z doświadczenia), żeby nie zaczynać od oczyszczania celów, ale od uwolnienia awersji i przywiązań do pieniędzy w ogóle. Bo tutaj prawie każdy ma strasznie namieszane. I jak się już to zrobi, to dopiero wtedy ustalać i oczyszczać cele.

Nie wiem, czy tu już było o awersjach i przywiązaniach, więc pokrótce napiszę.
Rzecz ma się tak samo jak z celami. Tylko że zadaje się następujące pytania: "Co lubię w pieniądzach/na temat pieniędzy?", "Czego nie lubię w pieniądzach/na temat pieniędzy", "Jaka jest korzyść z tego, że mam pieniądze?, "Jaka jest niekorzyść z tego, że mam pieniądze?".
Zadaje się te pytania po kolei i to, co przychodzi na myśl, wiąże się z którymś z pragnień. I uwalnia się do skutku, tj. do momentu, gdy odpowiedzi nie będą wynikały z braków.
I tak z każdym innym tematem, nie tylko z pieniędzmi :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-03-24, 22:09:32
Kinga i Karola - gratulacje :))

Hihi, Kinga, powiem Ci szczerze, że gdy z Markiem przeczytaliśmy o Twoim sukcesie, to zgodnie stwierdziliśmy, że przy Twoich czystych intencjach do siebie i rozwoju, to wszystko by na Ciebie podziałało (a co dopiero Uwalnianie), więc nie jesteś reprezentatywna ;P ;))

Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-03-24, 23:27:11
Felicite,
dobrze, że napisałaś ten post, trochę zmieni to mój sposób uwalniania :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-03-25, 09:19:03
Feli, nie jestem tego taka pewna :)
Owszem temat prosperity już miałam dość dobrze przerobiony, ale podeszłam do tego z dużym niedowierzaniem, dlatego postawiłam cel finansowy, który  był zaliczony do tych nierealnych. I podziałało, mam mnóstwo takich celów, z którymi dalej zamierzam eksperymentować :)

I dzięki za jeszcze większe rozjaśnienie procesu :)))))
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-03-25, 20:44:09
Felicite,
odnośnie tego:

<Może napiszę na przykładzie wybaczenia (bo akurat to dziś robiłam na Silvie i przykład jest mi bliski :). Np. chcę wybaczyć mamie: czuję do niej złość, wściekłość, żal itd. Te emocje mogłabym uwalniać latami, a i tak, bez uwolnienia ich przyczyny, nadal bym je czuła. Trzeba je powiązać z pragnieniem czegoś. No bo skoro jeszcze nie wybaczyłam mamie, skoro czuję tę złość, tzn. że czegoś od niej chcę. Czego? Miłości.
Trzeba więc uwolnić pragnienie akceptacji (to jest to samo co pragnienie miłości). Wtedy złość i inne emocje same znikają. Przebaczenie przychodzi samo.
I dlatego na warsztatach, gdy robiliśmy jakiś proces, czy to przywiązania i awersje, czy realizację celu, to nie uwalnialiśmy emocji, tylko wiązaliśmy te emocje, czy cokolwiek co wychodziło, z którymś z trzech pragnień.>

Zaczęłam wczoraj uwalniać tylko braki i pragnienia, typowych emocji praktycznie w ogóle i powiem, że w pewnym momencie, w sumie już zaraz na początku zatarła mi się granica między tymi brakami (akceptacji, bezpieczeństwa, kontroli). Najpierw tak je puszczałam, ale po chwili już nie czułam jaki to brak, czułam tylko BRAK, ogromne ilości braku, uwalniałam je chyba kilka godzin na zmianę z silnymi pragnieniami, ale na koniec poczułam już całkiem fajny luz. Czułam, że nie istotne jest to, jaki to rodzaj braku, liczy się tylko to uczucie braku w sobie, bez dzielenia.
Dzisiaj znowu uwalniałam, ale mną trochę pozamiatało ;) zaczęły mi wychodzić rzeczy zupełnie nie związane z pieniędzmi, braki i pragnienia zupełnie z innych dziedzin życia, wychodziło ich jeszcze więcej i więcej, aż w końcu stwierdziłam, że chciałabym wszystko zmienić, że mam ogromny brak akceptacji w sobie. Musiałabym wziąć kilka dni wolnego żeby uwolnić cały ten brak, a przypuszczam, że to dopiero wierzchołek góry ;)
Anyway, fajnie mi to coś pokazało i poczułam dużą różnicę w uwalnianiu.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Fia w 2012-03-26, 19:48:48
Tutaj ktoś udostępnił nagrania Adama dot. techniki. Można odsłuchać online.
http://chomikuj.pl/ell/*e2*98*85*e2*98*85Technika+Uwalniania+Emocji+(release+technique)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-03-26, 23:11:39
Kinga, no to 3mam kciuki za szybką realizację reszty celów :))

Karola,
"Najpierw tak je puszczałam, ale po chwili już nie czułam jaki to brak, czułam tylko BRAK, ogromne ilości braku"

Ja też czuję, że to wszystko się miesza. Bo - na przykładzie z mamą - chcę żeby mnie kochała, troszczyła się o mnie, a więc usiłuję ją kontrolować (czyli chcę żeby się zmieniła, żeby zachowywała się zgodnie z moim zapotrzebowaniem). A to z kolei dlatego, że chcę poczuć się bezpiecznie (a bezpiecznie, wg mnie, jest wtedy, gdy ona się o mnie troszczy i mnie wspiera, czyli mnie kocha).
Na tym przykładzie widać, że to wszystko jeden gips. Ale... umysł ma tendencje do dzielenia, postrzegania tych pragnień oddzielnie i pewnie dlatego lepiej mi się uwalnia po kolei, jakby warstwowo. Choć mogę sobie wyobrazić, że uwalniam jedno, obejmujące wszystko pragnienie.
No ale obecnie wolę rozbijać je na części pierwsze.

"ogromne ilości braku, uwalniałam je chyba kilka godzin na zmianę z silnymi pragnieniami"

Ciekawe, że każdy z nas jest inny, inaczej postrzega i inaczej uwalnia ;) Ja np. nie czuje różnicy miedzy brakiem, a pragnieniem (w uwalnianiu, bo generalnie to czuję). Nie potrafiłabym chyba uwolnić braku. Natomiast z pragnieniami świetnie mi idzie :)

"Musiałabym wziąć kilka dni wolnego żeby uwolnić cały ten brak, a przypuszczam, że to dopiero wierzchołek góry ;)"

To bierz wolne i działaj! Warto to zrobić, nawet jeśli faktycznie jest to wierzchołek góry :))
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-03-27, 00:38:04
Felicite,
<To bierz wolne i działaj! Warto to zrobić, nawet jeśli faktycznie jest to wierzchołek góry :))>

szczerze to masakra, właśnie tak zrobiłam i dopiero po napisaniu tego posta mną porządnie pozamiatało ;) nie wiem czy brać się za dalsze uwalnianie, bo chyba tego nie strzymam. Im więcej uwalniam tym większe elementy całej tej układanki poruszam i coraz więcej wychodzi, a jeszcze muszę oprócz uwalniania normalnie funkcjonować ;)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-03-27, 14:31:34
Karola,
ja wiem, że jeśli czegoś jest dużo, to nie zniknie w try miga, no i że nie będzie to przyjemne, ale u Ciebie coś jest nie tak.
Podejrzewam, że blokuje Cię lęk przed cierpieniem (który z kolei może przykrywać lęk przed poprawą, przed przyjemnością).
Weź no sobie uwolnij ten lęk (przed cierpieniem), bo on się bierze z całkowicie fałszywego przekonania, że będzie tak ciężko, że tego nie wytrzymasz (to Twoje słowa). To "tylko" Twój opór powoduje, że proces uwalniania jest dla Ciebie tak ciężki i długi.
Uwolnij ten lęk, bo on powoduje, że niepotrzebnie przedłużasz agonię, zamiast pozwolić staremu odejść w miarę bezboleśnie.
Powiedz sobie: "Wiem, że uwalnianie braku nie pozbawi mnie życia. Nie musi być ani bolesne, ani długie. To ja sama decyduje się na cierpienie. To moje decyzja i JA mogę tę decyzję zmienić. Wystarczy uwolnić lęk, albo zrobić to pomimo lęku".
Wiem, że jest to możliwe. Można wiele zrobić pomimo lęku, a gdy się już to zrobi, to okazuje się, że lęk znika.
Znasz te słowa Stefana Wyszyńskiego?
"Do drzwi zapukał Strach. Otworzyla Odwaga... Za drzwiami nie  było nikogo"

Wyjdź ze swojej strefy komfortu, a nie tylko wyglądaj :)

PS Ten lęk to lęk przed śmiercią ego. Ale Ty nie jesteś swoim ego, więc nie musisz się bać :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-03-27, 21:01:18
Felicite,
trochę źle, że nie dopisałam bo moja wypowiedź jest nie do końca jasna

W całym tym uwalnianiu, kiedy zabrałam się konkretnie za uwalnianie braków i pragnień, poczułam ogromną różnicę w stosunku do samego uwalniania emocji, trwało to parę godzin, ale zasnęłam z poczuciem czystości i było mi o wiele lżej. Sajgon zaczął się dnia następnego, sajgon nie w sensie samopoczucia, bo z początku było ok, ale wydarzeń, samopoczucie pogorszyło mi się dopiero po tych akcjach. Zaczęły się dziać w mojej rodzinie ostre przepychanki, najgorsze, że nie chciałam mieć z nimi nic wspólnego, ale mnie zaczęto w to wciągać. Zrobiła się jatka i od wtedy zaczęło mi wywalać. 2 razy zauważyłam podobny schemat, po takim większym uwolnieniu braków, pragnień, najpierw miałam dobre samopoczucie, po czym następowały takie wydarzenia, że mnie chuj strzelał i pojawiało się dość złe samopoczucie. Być może wiąże się to też z oporem, nieuświadomionym, przed zmianami na lepsze. Z drugiej strony może te akcje wyciągają ze mnie jeszcze głębsze pokłady emocji, kiedyś tam stłumione. A może jest też coś w tym co napisałaś. Szczerze mówiąc sama na razie nie wiem.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-03-29, 13:16:00
Karola, aha, no to faktycznie inaczej Cię zrozumiałam.
To, co opisujesz wygląda mi podobnie do mechanizmu działającego w moim życiu. Nie mam teraz czasu, by go opisać (bo musiałabym się jeszcze nad nim zastanowić), zresztą czuję, że na nic by Ci się to nie przydało.
Życzę powodzenia w dalszym uwalnianiu :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felixo23 w 2012-06-02, 11:37:55
Witam jestem tu nowy i zarejestrowałem sie na tej stronie głownie z uwagi na moj problem i zainteresowaniem techniką uwalniania,otoz od około 6 miesicy mam cos w rodzaju lęków co przekłada sie u mnie na kolotanie serca i ucisku w klatce piesiowej(czasem nie do wytrzymania)bardzo ograniczyło mi to zycie,mozna powiedziec ze wyjsc na impreze czy cos zalezy od tego jak sie czuje w danym dniu,przez te 6 miesiecy chwytalem sie wszystkiego co moze mi pomoc,NLP,EFT,Faster EFT moze to troche pomogło,mozna powiedziec ze po tym wszystkim działałem juz na 60% z dawnego zycia ale problem cały czas tkwil we mnie i sie pojawiał no i kiedy myslałem ze juz nic nie moze mi pomoc wpadłem na technike uwalniania wiec zaczołem oporowo robic kiedy tylko miałem czas(a przeciez mialem go sporo)robiłem ten standard który opisywała kazda strona Czy moge pozwolic temu uczuciu odejsc,Czy pozwole temu uczuciu odejśc,Kiedy,z kazda odpowiedzia na tak i pewnego pieknego dnia udało sie i cały ten ucisk z klatki piesiowej jakby spłynoł(So Happy heh)ale nie na długo jak sie okazało,chodz pisali ze jak raz uwolnie to nie wróci,no wiec zajarany faktem ze wkoncu osiagnołem jakis rezutat moze jeden dzien to dla was smiech ale dla mnie to duzo z racji tego ze chodz dzien mogłem czuc sie jak kiedys,zaczołem szukac wszystkiego na ten temat,wpadłem na pełny kurs w necie który sciagnełem no i troche mi to pomieszalo w głowie,pisze tam o uwalniaiu pragnienia,uwalnianiu oporu i wielu innych rzeczy i zwracam sie do was,z prosba zwłaszcza tych którzy odbyli te warsztaty co powinienem robic,jak,w jakiej kolejnosci zeby problem który mam spłynoł na dobre i nie wracał juz nigdy,jestem bardzo zdeterminowany zeby uwolnic sie od tego co mam przed wakacjami.
PS.Bardzo chciałbym jechac na te warsztaty ale spłukałem sie na jednym couchu NLP,i niestety nie stac mnie na taki koszt.
Bede wdzieczny za kazdą wskazówke.Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-06-02, 11:43:09
Przede wszystkim powinieneś podejść do tego na większym luzie - taki poziom lęków, że aż Ci klatkę piersiową mocno ściska to nie jest coś, co można uwolnić pstryknięciem palca. To może zająć trochę czasu. No i przede wszystkim nie powinieneś skupiać się na samym uwalnianiu, ale także porządnym budowaniu poczucia bezpieczeństwa (najlepiej przy pomocy afirmacji). Jeżeli nie zbudujesz w sobie pozytywów (bezpieczeństwo) to negatywy będą ciągle wracać (lęki). Czymś trzeba zapełnić to miejsce po uwolnieniu.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-06-02, 12:05:46
felixo
przeczytaj sobie artykuły o nerwicy Leszka Żądło, bo to są też klasyczne jej objawy
http://www.ezosfera.pl/leszek/artykuly
warto też sprawdzić czy się nie mieszka na żyle wodnej

Ja miałem podobne schizy w styczniu ale bardzie mi siadała energia, chociaż kołatanie sporadycznie się pojawiało. Stosowałem różne metody czyli EFT, regresing, uwalnianie. Ale na dzisiaj zauważam, że najważniejsze jest uzyskanie czegoś w rodzaju "stabilnej podstawy" w pozytywnym nastawieniu. Np "kocham i akceptuję" siebie jako wyjściowa postawa z punku widzenia której patrzymy na to co nam sie dzieje czyli np to twoje kołatanie i ból serca. Bo ja miałem tak że ciągle sie oczyszczałem i dawało to coraz lepsze rezultaty ale w pewnym momencie zauważyem, że jak zabieram się za oczyszczanie nowych wywałek to jakby tracę pewien poziom urzeczywistnienia osiągnięty wcześniej, czyli jakby traciłem grunt pod nogami.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felixo23 w 2012-06-02, 13:05:55
Siemaz chłopaki,fajnie ze sie odezwaliscie.
Odnosnie stabilnej postawy Mariusz i poczucia bezpieczenstwa Clint
W tym kursie techniki uwalniania który mam przed soba jest cos takiego jak Elementy Ego.Chęc Aprobaty(akceptacji),Cheć kontroli oraz chęc bezpieczenstwa,Pisze ze jak zaczne pracowac z tymi 3 programami to odkryje ze są one głównymi przyczynami wszystkich ograniczajacych uczuc,myśli,przekonan i zachowan i ze za kazdym razem kiedy pozwole odejśc jakiemukolwiek pragnieniu Aprobaty,kontroli lub bezpieczenstwa,to bede uwalniał sie od czesci lub całosci wewnetrznego ograniczenia zwiazanego z danym programem i ze jako rezultat tego działania zauważe wzrost zdolności do uwalniania sie z głębszych i bardziej bolesnych emocji i uczuc.
No i własnie to jest to o czym pisałem,ze robiłem cały czas ta standardowa metoda a problem wracał,wiec chyba powinienem najpierw uwolnic te pragnienia które opisałem teraz powyżej i które chyba dadzą mi tą stabilnosc i poczucie bezpieczenstwa o której pisaliscie,co o tym myslicie?
jest jest przy tym taki cytat Buddy hehe
"Zycie jest cierpieniem.Przyczyną cierpienia jest pragnienie.Kończąc z pragnieniami,kończymy z cierpieniem"   Pozdro

Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-06-02, 13:32:17
Jak dla mnie to jest to za baaaardzo ogólnikowe podejście do całej sprawy.

Nie ma czegoś takiego, że "a, wezmę se uwolnię pragnienia i będę się czuł bezpiecznie", bo równie dobrze mógłbym powiedzieć "a, wezmę się oświecę, bo mam wolny weekend" :P

Jesteśmy wielowymiarowymi, złożonymi istotami, a nasze problemy niestety są jeszcze bardziej złożone i skomplikowane. Wiele tematów się wzajemnie łączy i przenika niczym wielka, poplątana sieć, a każdy z nich przejawia się jednocześnie na różnych płaszczyznach - tam są jakieś emocje, tu głupie przekonania, gdzie indziej elementy samooceny, itd itp.

Na poczucie bezpieczeństwa składa się wiele rzeczy - żeby je odbudować często trzeba skonfrontować się z wieloma rzeczami i je uzdrowić. Konieczna może być praca nad uzdrawianiem dzieciństwa, odbudowywaniem poczucia niewinności i samooceny, otwieraniu się na postrzeganie naszych możliwości, zmiana wieeeeelu przekonań na temat świata, ludzi i życia oraz wiele innych rzeczy.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felixo23 w 2012-06-02, 16:55:53
Zgadzam sie z tobą Clint,nic nie przuchodzi łatwo i za pstryknieciem palca,ale od czegos trzeba zacząć,ufam tej metodzie bo dała mi jakis rezultat,tylko ze uświadomiłem sobie ze zaczołem ją robić od dupy strony,dlatego cały czas mam to co mam i nawet jak wyrzuce to wraca,odnosnie tych wszystkich czynnikow które napisałes,moge je uwalniac za pomocą tej metody,masz racje ze pewnie zajmie to troche czasu hehe napewno przez weekend sie doznam cudu bo przez te 6 miesiecy straciłem wiare w to ze jaka kolwiek metoda działa w taki sposób,ale myśle ze jak bede wytrwały to może uwolnie sie od tych wszystkich rzeczy które utrzymują mnie w tym stanie.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-06-02, 17:11:33
felixo
a jaka jest twoja sytuacja ogólnie tzn skąd się biorą te problemy? Masz ciężką sytuacje w rodzinie typu toksyczni rodzice, w pracy lub jakąś inną? Bo podejrzewam, że to w tobie narastało od jakiegoś czasu aż wreszcie przybrało taką postać. Tu trzeba by odreagowywac różne tematy które tworzą strukturę powodującą te problemy, a nie tylko sam ból na sercu czy kołatanie.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felixo23 w 2012-06-02, 17:24:54
nie nie z rodziną u mnie wszystko wporzo,poprostu pracowałem za granicą przez ostatnie 5 lat,i pewnego ferlanego dnia,we wrzesniu wziołem antybiotyki i lekarstwa na ból głowy ale dalej nie przechodziło to postanowiłem zapalic jointa no i dostałem ostrego wariata,serce zaczeło walić jak szalone ogołem myslałem ze zaraz zejde na zawał czy coś,no i od tego momentu mam cały czas ten lęk,strach ze to sie powtórzy,po tej akcji musiałem wrocic do Polski i tak siedze,najgorsze były pierwsze tygodnie po powrocie,normalnie nie dało sie wyjsc z domu,przez ten czas przerobiłem pare metod,odwiedziłem jednego coacha NLP w Wawie i moze to jakos pomogło,ale tak jak powiedziałem,moj najlepszy moment to 2 tygodnie temu kiedy robiąc technike uwalniania to cos ze mnie spłyneło,peirwszy raz od tych 8 miesiecy,potem wrociło,dlatego tak bardzo mi zalezy zeby robic to poprawnie tak zeby zazegnac problem. Dodam ze od tamtego czasu juz nie pale,nawet papierosy rzucilem,nie chce juz czegos takiego przechodzic,chodz pare razy sie powtórzylo.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-06-02, 17:29:30
To wygląda że mogły ci się odnowić od tego skręta jakieś silne wzorce narkotyczne z poprzednich wcieleń. Tutaj najlepiej pociągnąć regresingiem. W Tolkmicku masz Leszka, reszta regreserów na liście http://regresing.org/

Bo bez przyczyny z tego wcielenia od jednego skręta to dość podejrzane, żeby tak wywaliło. No chyba żeby coś z okresu okołoporodowego np mamusia miała dane jakieś silne środki znieczulające przy porodzie i dostała od tego takich reakcji, które sobie zakodowałeś i odpaliły ci się po zetknięciu z podobnie działającą substancją odurzającą
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-06-02, 17:35:13
możesz też napisac do Ani Atras z prośbą o sprawdzenie przyczyny choroby. Opisz sytuację -ona ma fajny jasnowidzący wgląd w takie sprawy
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felixo23 w 2012-06-02, 17:46:58
hehe nie nie,ja byłem czynnym palaczem(dzis nie jestem z tego dumny) i nigdy nie miałem z tym zadnych problemow,zawsze pozytywnie,problem był wtedy kiedy zmieszałem jointa z 2 apapami i jeszcze jakims antybiotykiem ktory wziolem wczesniej,podziałało tak ze musiałem biegac dokoła chaty w której mieszkałem bo myslałem ze mi serce stanie,i od tego momentu juz nawet nastepnego dnia rano chodz nie wiem jak wtedy zasnołem pierwsze na co zwracałem uwage to jak sie czuje,co mi jest itp i ta sama karuzela od nowa juz bez zadnych lekow i dymu.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-06-02, 18:03:21
to się w gwarze regresingowej nazywa "wzorce zatrucia". Trzeba sie od nich uwolnić. W Levensonie możesz też uwalniać się od pragnień i awersji do podtrzymywania wzorców zatrucia chemicznego, energetycznego, i ich skutków. A także intencji do dowalania sobie itp
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felixo23 w 2012-06-02, 18:06:20
Mariusz rozwiń,bo ciekawi mnie to co teraz powiedziałes o tych uwolnieniach.co jak,w jaki sposób??
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felixo23 w 2012-06-02, 18:11:11
Dodam jeszcze ze raczej czuje sie wolny od palenia,nie pale od tamtej akcji i raczej nie czuje zebym miał ciagotki,jesli ma to cos wspolnego do tego co napisalem ponizej.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-06-02, 20:47:53
Ale pojechałem Levensonem :-)) Udało mi sie dotrzeć do ślubowań z czasów hitlerowskich i zachwytów nad dziełami tamtejszej organizacji;p
I do czasów szlacheckich z jakimis zatruciami ciężkimi

Dobrze, że Felix przypomniałeś o tych pragnieniach i awersjach, dobrze to działa.

Felix
Nie wiem jak was uczyli na warsztatach  Levnsona ale obciążenia składaja się zwykle z warstw. Odreagowujesz sobie jedna warstwę i jak schodzi to po krótkim (niewielkim) doświadczeniu uwolnienia, pogłębia sie nieco relaksu i ... zaczynasz wyczuwać kolejną rzecz do odreagowania w temacie. Np za bólem serca może stać poczucie winy za coś tam itp itd. Odreagowanie tego jest niezbędne bo inaczej ból sie odnawia. Głębokie poczucie uwolnienia pojawia się po przepracowaniu tematu albo do końca albo przynajmniej w sporej części.


Po prostu mówisz "uwalniam sie od wszelkich pragnień i awersji do podtrzymywania  zatrucia i jego skutków z tej sytuacji gdy namieszałeś z róznymi substancjami".  i sie uwalniasz. Dalej czujesz, patrzysz co sie dzieje - napisz co sie pojawi dalej i rób procedure uwalniania na to, i tak dalej i tak dalej


"Dodam jeszcze ze raczej czuje sie wolny od palenia,nie pale od tamtej akcji i raczej nie czuje zebym miał ciagotki,jesli ma to cos wspolnego do tego co napisalem ponizej."

to bardzo dobrze ale w podświadomości głębiej ukryte wzorce moga przetrwać lata, a nawet dziesiątki wcieleń. Ja jak się logicznie rozprawiłem ze Świadkami Jehowy wiele lat temu to tez myslałem że już po temacie. A potem jeszcze wiele razy natrafiałem na wzorce w podświadomości z nimi związane, które musiałem uzdrawiać
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-02, 21:32:23
Felixo
Ja bym się zajeła tematem lęku przed śmiercią.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-03, 00:45:34
Felixo23
Jeśli nie miałeś nigdy regresingu, to bym nie polecał robić sobie samemu sesji. Tego może być dużo i dla początkującego jest zbyt trudne. Mogą to być do odreagowania wzorce reakcji na narkotyk, zmiany w strukturze energetycznej pod wpływem działania tych środków, zaburzenia na czakrze serca...
Tak więc regresing u terapeuty; może trzeba udać się do lekarza, zrobić jakieś badania, jesli nie ma wyraźnej poprawy.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-06-03, 10:32:24
wczoraj stwierdziłem jednak, że Levensonem tak jak to robiłem nie da się jechac dalej. Może dlatego, że uwalnianie np od awersji do negatywnych rzeczy trochę narusza systemy bezpieczeństwa. W każdym razie zaczęło mi się coś dziwnego dziać z energią (a mam te problemy od pewnego czasu) i musiałem przestawić na budowanie pozytywnego nastawienia afirmacjami
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-03, 14:42:56
wczoraj stwierdziłem jednak, że Levensonem tak jak to robiłem nie da się jechac dalej. Może dlatego, że uwalnianie np od awersji do negatywnych rzeczy trochę narusza systemy bezpieczeństwa. W każdym razie zaczęło mi się coś dziwnego dziać z energią (a mam te problemy od pewnego czasu) i musiałem przestawić na budowanie pozytywnego nastawienia afirmacjami

Nie wiem, w jaki sposób stosujesz technikę uwalniania, ale przyjrzyj się temu, bo z tego, co piszesz wynika, że źle ją stosujesz.
Skutkiem uwalniania powinien być wzrost świadomości bezpieczeństwa, a nie coś takiego, jak piszesz.

Uwalnianie to nic innego, niż akceptacja tego, co aktualnie jest w nas. Totalna akceptacja powoduje, że nie trzeba blokować świadomości na to, czego nie akceptujemy i tym samym świadomość się rozszerza. I wtedy odpadają różne fałszywe przekonania na temat siebie i świata.
Uwalniając się od ograniczających przekonań na temat bezpieczeństwa zyskuje się świadomość, że niezależnie od warunków zewnętrznych zawsze byliśmy, jesteśmy i będziemy bezpieczni. Afirmowanie czegoś takiego zwyczajnie staje się już niepotrzebne.

Właściwie stosowana technika uwalniania powinna działać właśnie w ten sposób (uwolnienie od tego, co nie jest nami, prowadzi do odsłonięcia tego, co jest naszą istotą. Po co to dodatkowo afirmować?). Uwalnianie to nic innego, niż forma medytacji dynamicznej i, jak każda medytacja, prowadzi do rozszerzenia świadomości, w tym świadomości bezpieczeństwa. Jeśli nie prowadzi, to znaczy, że jest źle stosowana.



Felixo23,
po pierwsze, z tego, co piszesz wynika, że popełniasz powszechny błąd (popełniają go nawet osoby, które uczestniczyły w warsztatach), który polega na zbyt mocnym koncentrowaniu się, by to odeszło.
A tymczasem uwalnianie polega na akceptacji tego, co jest. Na przyjmowaniu tego („więcej i więcej”) i pozwalaniu temu być i wreszcie odejść, czyli polega na nie-działaniu (czyli pozwalaniu bez jakiegokolwiek działania z Twojej strony. Masz być całkowicie bierny, no i ważny jest ten element przyzwolenia na to, by to sobie poszło - właśnie po to są te trzy pytania).
Zobacz, mówimy o uwalnianiu. A jak wyobrażasz sobie uwolnienie, np. wody? Bo ja tak: otwieram zaporę i pozwalam, by woda wypłynęła. Pozwalam by zalała wszystko, nie zatrzymuję jej, nie działam, po prostu pozwalam jej zalewać. Jeśli nie będę jej powstrzymywać, to ona odpłynie. Ale warunkiem jest brak jakiegokolwiek działania z mojej strony.
Tak samo jest z uwalnianiem uczuć. Jeśli nie będziesz im przeszkadzał, one odejdą. Ale na początku one zaleją Cię jeszcze bardziej. To może Cię przestraszyć (i tak zazwyczaj bywa). Wtedy możesz zacisnąć mięśnie, broniąc się przed tym, a to powstrzyma cały proces. Tym samym zatrzymasz te uczucia w sobie.
Tak więc warunkiem uwolnienia uczuć jest całkowita ich akceptacja, tzn. pozwolenie, by były, by ogarnęły Cię i odeszły.

Po drugie, do uwalania odczuć w ciele (do chorób, zranień, itp.) nie stosuje się pytań „Czy mogę uwolnić… itd.”, tylko przyjmuje się je, pozwala się im wychodzić. Po prostu. To musi mieć czas, żeby wyjść, a pytaniami można tylko zwiększyć presję, która hamuje cały proces.
Tak więc zrób tak: Gdy poczujesz to odczucie w ciele, którego chcesz się pozbyć, rozluźnij wszystkie mięśnie i przyjmuj to (to odczucie) bez żadnych ograniczeń. Mów sobie „więcej i więcej” i „pozwalam”. I pozwalaj, by Cię to ogarnęło, stań się tym, stop się z tym. Pozwalaj na wszystko, także na odejście, nie zatrzymuj tego. Jeśli poczujesz, że zaciskasz mięśnie, to je rozluźniaj. To bardzo ważne. Dlatego musisz zwracać na to uwagę.
Będą wychodzić emocje. Nie nazywaj ich, nie oceniaj, po prostu je zauważaj i przyjmuj. Tak samo jak to odczucie.  Koncentruj się przy tym na odczuciach w ciele, zauważaj je i przyjmuj. I pozwalaj im odejść.
Być może w tym przypadku nie będzie potrzebne sięganie do pragnień, przyczyn Twoich problemów. Być może da się to załatwić na wyższym poziomie. Ale tak czy inaczej wiedza o tym, z czego biorą się emocje (czyli wiedza o pragnieniach), przyda Ci się do innych kwestii do uwolnienia. Jeśli oczywiście będziesz chciał je uwolnić :) Dlatego jeśli będziesz zainteresowany, to daj tutaj znać, wtedy napiszę, na czym polega uwalnianie pragnień.
Może też być tak, że do uwolnienia tego ucisku w klacie też trzeba będzie odwołać się do pragnień. No ale zobaczymy. Na razie spróbuj tego, co napisałam.

Aha, napiszę Ci jeszcze, w jaki sposób najłatwiej uwalniać opór.
Otóż opór to też forma energii. Energii, która blokuj nas, nie pozwala działać. Tak naprawdę to forma lęku. Też do uwolnienia :) Uwalniamy ją tak, jak wszystkie inne uczucia: czyli pozwalamy jej być, zupełnie nie chcąc jej zmienić. Czyli akceptujemy. A przy tym uważnie obserwujemy i pozwalamy na inne emocje, które towarzyszą oporowi.
Czyli tak: chcesz coś uwolnić, ale masz opór. Nie możesz zacząć działać. Więc zamiast zmuszać się do tego, pozwól sobie na to. Ale bez żadnych pretensji do siebie, z pełną akceptacją, z pełną świadomością. Na zasadzie totalnego luzu: „Będę do końca życia w czarnej dupie? No i co z tego” ;) Zostaw to, zajmij się czyś innym, ale nie na zasadzie ucieczki, tylko na zasadzie świadomego wyboru. Nie staraj się przegwałcić oporu, wtedy on minie.
Można też inaczej postępować z oporem, ale do tego trzeba wiedzieć na czym polega uwalnianie pragnień. Pisałam o tym (jak uwalniać opór), w tym wątku (chyba do Lynda).
Powodzenia :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felixo23 w 2012-06-03, 15:04:23
WOW Felicite,dzieki wielkie własnie taki advice potrzebowałem,bo masz racje jestem ostro zdeterminowany wiec proboje uwalniac wszystko na siłe,od teraz bede to robił taj jak napisałas.
Ps.czy może wiesz dlaczego jak raz to wypusciłem i poczułem luz to wróciło??? tak było do tej pory,czy robiąc to tym sposobem który napisałas czy myslisz ze jak tym razem to sie rozpłynie to nie wróci??
Dzieki ślicznie Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-06-03, 15:38:01
 Feli, jesteś niesamowita : ) Dziękuję bardzo za te opisy, sama skorzystam, mimo że nie znam tej metody, jakoś po swojemu to sobie jednak przyswajam i używam. Jeśli możesz opisać jeszcze sposób na uwolnienie od pragnień to byłoby super :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-03, 21:33:13
Felixo, Indra, proszę bardzo :)


czy może wiesz dlaczego jak raz to wypusciłem i poczułem luz to wróciło???

Bo nie uwolniłeś wszystkich lęków (czy innych emocji) do końca.
Skoro chciałeś się tego pozbyć za wszelką cenę, tzn. że nie było w Tobie pełnej akceptacji. A skoro nie akceptowałeś tego w pełni, tzn. że nie pozwalałeś temu się z Ciebie wydobyć, zawsze więc coś zostawało. Coś, czego nie chciałeś nawet zobaczyć.
W pewnym momencie, ten lęk wychodził, czyli uczucie ucisku powracało. Prawdopodobnie był to lęk przed tym, że to wróci. Czyli że nie zaakceptowałeś tego w pełni. Gdybyś w pełni zaakceptował to odczucie (czyli dawał byś pełne przyzwolenie temu, żeby ten ucisk trwał nawet do końca życia), to wtedy odeszłyby wszystkie emocje (i odczucia w ciele) z tym związane, bo niczego byś już nie trzymał.
Może to być też lęk przed uzdrowieniem.  A może jedno i drugie. Też tak może być.
Teoretyzując nie dojdziemy do tego, Ty sam musisz do tego dotrzeć. A zrobisz to jedynie wtedy, gdy pozwolisz wypłynąć wszelkim uczuciom związanym z Twoją dolegliwością.
Kiedy już uwolnisz wszystko to, co masz w ciele, gdy poczujesz się wolny od tego, pomyśl o tym, że to wróci, że nigdy nie wyzdrowiejesz. I obserwuj siebie. Zobacz, co czujesz. Powinieneś czuć tylko spokój i pełną akceptację, nawet na taką myśl. A jeśli jeszcze będzie jakiś lęk, tzn. że jeszcze jest coś do uwolniania. I uwalniaj to.
Gdy to uwolnisz, pomyśl, że od teraz zawsze będziesz zdrowy i będziesz mógł robić, co tylko chcesz. Wyobraź sobie to. I znów, jeśli poczujesz jakąś emocję (np. lęk przed tym, że gdy nie będziesz miał żadnych ograniczeń, to będziesz palił aż do zajarania na śmierć), to uwalniaj ją. I tak aż do momentu, w którym będziesz całkowicie uwolniony od wszelkich emocji na temat Twojej dolegliwości.
A jeśli jeszcze będzie wracać, to wtedy będzie trzeba odwołać się do uwolnienia pragnień.

,czy robiąc to tym sposobem który napisałas czy myslisz ze jak tym razem to sie rozpłynie to nie wróci??

Tego nie jestem w stanie ani stwierdzić, ani zagwarantować :)
Mogę Ci tylko napisać, że z mojego doświadczenia wynika, że jeśli zaakceptuje się wszelkie odczucia związane z chorobą, to ta choroba znika. Ale nie zawsze łatwo jest je dostrzec, a co dopiero zaakceptować. No ale każdy z nas jest inny, ja np. mam duże opory, Ty możesz ich nie mieć, więc nie warto się sugerować.
Jeśli więc na 100% zaakceptujesz to odczucie ucisku w klacie i wszelkie kwestie z tym związane (czyli gdy uwolnisz wszelkie lęki i inne emocje), to nie powinno to wrócić. Chyba, że coś się przed Tobą (przed Twoją świadomością) ukryje. Będzie Ci się wydawało, że temat jest czysty, a to znów zaatakuje. Dlatego tak ważna jest kwestia uważności oraz szczerości i uczciwości ze sobą samym. Nie uciekanie od tego, co boli, tylko wyciąganie tego na wierzch i pełne przeżywanie tego (akceptacja). Im więcej wychodzi, tym lepiej, bo wtedy szybciej ma okazję się oczyścić :)
Zauważyłam, że choroba ma nas nauczyć specyficznego podejścia: całkowitego puszczenia kontroli, czyli inaczej poddania się, całkowitej akceptacji. Gdy taki stan osiągasz, to nic więcej nie potrzeba. Ale z różnych względów nie wszyscy są to w stanie zrobić (w grę wchodzą – jak się pewnie domyślasz – pragnienia aprobaty i bezpieczeństwa, no i na końcu jedności).
Np. u mnie lżejsze kwestie związane z ciałem schodzą bez niczego (bóle głowy, czy tego typu dolegliwości), ale mam opory przed wzięciem się za poważniejsze choroby. Mój umysł wierzy, że z nimi potrzeba zrobić trochę więcej, a ja nie zamierzam go na siłę przekonywać do czego innego, bo wiem, że to nic nie da. Dlatego daję sobie czas i łagodnie rozpracowuję temat od innej strony :)
Ale – tak jak pisałam - każdy z nas jest inny, więc u Ciebie może być inaczej.  Może już jesteś gotowy puścić swoją chorobę :)

Jeśli możesz opisać jeszcze sposób na uwolnienie od pragnień to byłoby super :)

Pewnie, że mogę :) Wykorzystam do tego część mojej prywatnej wiadomości do pewnej osoby, będzie mniej roboty :)

Najpierw o powiązaniu emocji z pragnieniami.
Emocja jest tylko wskaźnikiem, że coś jest nie tak. Że nasze granice są naruszane, że nasze potrzeby nie są zaspokajane, że nasze oczekiwania są "z sufitu", itd. Emocja jest więc pomocnikiem, nie trzeba z nią walczyć, tylko się w nią wsłuchac. W to, co ma do przekazania.
Emocje wiążą się z pragnieniami: bezpieczeństwa (B), aprobaty (A), Kontroli (K) i jedności.
Pragnienia mogą być zdrowe (czyli takie, które mogą i powinny być zaspokojone) i chore (takie, których nie da się zaspokoić - trzeba je uwolnić).
Pisałam o tym np. tutaj:
http://designersites.pl/cudaducha/index.php?topic=315.msg13016#msg13016
Jeden i ten sam rodzaj emocji może wynikać tak samo z pragnienia A.B. i K.
Np. Lęk.
1) Powiedzmy, że boisz się podróży samolotem. Z czego wynika ten lęk? Boisz się umrzeć, masz więc pragnienie bezpieczeństwa, inaczej uczucie braku bezpieczeństwa. Do uwolnienia (czyli akceptujesz to pragnienie: pragniesz więcej, więcej i więcej, aż wyjdzie).
2) Boisz się wystąpić publicznie. Dlaczego? Bo boisz się oceny. Z czego wynika ten lęk? Z pragnienia aprobaty. Gdyby coś Ci nie wyszło, ludzie by Cie nie zaaprobowali. Czyli tutaj uwalniasz pragnienie aprobaty.
3) Chcesz wygrać w toto lotka (bardzo potrzebna Ci kasa).  Afirmowałaś na to, modliłaś się. Mało tego – w medytacji dostałaś wskazówkę, że wygrasz! Obstawiłaś numery, teraz boisz się sprawdzić wyniki. Skąd wynika ten lęk? Z pragnienia kontroli. Założyłaś sobie, że wygrasz. Bardzo byś tego chciała, teraz nie chcesz z tego zrezygnować. Lęk powstrzymuje Cię przed sprawdzeniem, czyli dłużej tkwisz w słodkiej nieświadomości.
Jak widzisz pragnienie kontroli to chęć zmiany czegoś lub kogoś (w tym siebie), albo chęć by coś lub ktoś się nie zmieniał. Ma być po Twojej myśli. To inaczej brak akceptacji, brak elastyczności.
Wychodzisz z domu i widzisz, że się chmurzy, a Ty nie masz parasola. Gdy pojawi się w Tobie jakaś emocja (np. złość), to będzie ona wynikać z chęci kontroli. Bo chcesz kontrolować pogodę, nie godzisz się na to, by była taka, jaka jest.
Chęci bezpieczeństwa i aprobaty nie tłumaczę, bo chyba wiesz, o co chodzi? Jak nie, to pytaj.
Chęć aprobaty, to też chęć miłości. Jeśli robisz coś, by ktoś Cię kochał, opiekował się Tobą, aprobował, potakiwał, albo tylko nie oceniał, to masz pragnienie (inaczej uczucie braku) aprobaty.
Inny przykład:
1) Złość wynikająca z chęci bezpieczeństwa: złościsz się, że na lotnisku podstawili samolot-gruchota (boisz się, że będzie katastrofa)
2) Złość wynikając z chęci aprobaty: Ktoś Cię ocenił, skrytykował (inaczej – ktoś chciał Cię kontrolować)
3) Złość wynikająca z chęci kontroli:  ktoś nie jest taki, jaki chciałabyś go widzieć. Każde pragnienie zmiany kogoś wynika z chęci kontroli.
Np. złościsz się, że dziecko rozrzuca skarpetki ;)

I teraz tak: większość emocji wynika z wyssztkich trzech pragnień. Np. Dziecko rozrzuca skarpetki, Ty się na nie złościsz. Dlaczego? Bo chciałabyś, żeby było inne (chęć K.). Ale to jest podszyte czymś głębszym – chęcią aprobaty (np. boisz się, co ludzie powiedzą, gdy zobaczą porozrzucane po całym domu skarpety) i chęcią bezpieczeństwa (bo boisz się, że Ty będziesz musiała to posprzątać).
Uwalnia się te pragnienia po kolei, albo to, co aktualnie wychodzi (bo nie musi wyjść wszystko na raz).
Podobnie z lękiem: np. boisz się o życie matki. To wynika z pragnienia kontroli (bo chcesz kontrolować coś, czego kontrolowac nie możesz, czemu musisz się poddać), pragnienia aprobaty (kto Cię będzie kochał, gdy matka umrze?), i z pragnienia bezp. (kto Ci będzie pomagał, gdy matka umrze?).

Brak akceptacji czegokolwiek (chęć zmiany, albo nie-zmiany) to chęć kontroli. Chęć kontroli zawsze wynika z braku bezpieczeństwa (np. wspomniana złość na deszcz – wynika z braku bez., bo za tym kryje się lęk, że np. zmokniesz i zachorujesz) lub z braku aprob. (np. lęk, że mama umrze).
Generalnie to jest: utraciliśmy jedność i przez to poczuliśmy się zagrożeni (chęć bezp.). Żeby zapewnić sobie bezp. zapragneliśmy kontrolować (np. pogodę), albo – w odniesie do ludzi – zapragnęliśmy ich aprobaty (w ten sposób chcieliśmy zapewnic sobie bezp.). A gdy nas nie aprobują, to chcemy to zmienić (chęć kontroli). Tak więc na końcu zawsze jest chęć kontroli, czyli brak akceptacji. Ale niekoniecznie trzeba go czuć. Uwalnia się to, co pierwsze wychodzi. Chyba, że od razu wychodzi wszystko, wtedy uwalnia się po kolei. Dopóki nie przerobi się z grubsza podstawowych pragnień (B.A.K.), dopóty nie nawiąże się kontaktu z pragnieniem jedności (które stoi za wszystkimi pragnieniami).
Uwalniamy na bieżąco, jakby „od góry” (wychodzisz z domu patrzysz – deszcz, czujesz złość, więc uwalniasz pragn. Kontroli) i „od dołu”, czyli wchodzisz w proces introspekcji, rozpracowujesz męczący Cię problem w samotności i ciszy. Np. przywiązania i awersję do pieniędzy.
W jaki sposób to robić pisałam w wątku "Technika uwalniania...":
"Nie wiem, czy tu już było o awersjach i przywiązaniach, więc pokrótce napiszę.
Rzecz ma się tak samo jak z celami. Tylko że zadaje się następujące pytania: "Co lubię w pieniądzach/na temat pieniędzy?", "Czego nie lubię w pieniądzach/na temat pieniędzy", "Jaka jest korzyść z tego, że mam pieniądze?, "Jaka jest niekorzyść z tego, że mam pieniądze?".
Zadaje się te pytania po kolei i to, co przychodzi na myśl, wiąże się z którymś z pragnień. I uwalnia się do skutku, tj. do momentu, gdy odpowiedzi nie będą wynikały z braków.
I tak z każdym innym tematem, nie tylko z pieniędzmi :)".

Jak uwalniać te pragnienia?
Tak samo, jak odczucia w ciele. "Więcej i więcej" i "pozwalam". Po prostu wchodzisz w to pragnienie jeszcze bardziej. Pozwalasz mu być, wzmacniać się, pozwalasz mu się owładnąć. W kulminacyjnym momencie można zadać 3 standardowe pytania "Czy chcę uwolnić...?" itd.
Ale nie trzeba pytać. A można od razu zapytać i potem tylko pozwalać, by wyszły. Robisz tak, jak do Ciebie bardziej przemawia. Najważniejsze jest to, żeby zaakceptować te pragnienia w sobie i nie trzymać ich swoją awersją. No i przyzwolenie na ich odejście jest bardzo ważne. Rozluźniaj więc mięśnie i pozwalaj im odejść :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-06-03, 21:39:26
Felicite
dzięki za uwagi
starałem się je zastosować i na razie jest fajnie - dużo spokojniej :-)))
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-06-03, 21:40:27
Felicite
Naprawdę super post - ja bym go na Twoim miejscu przerobił na artykuł, bo zdecydowanie się na to nadaje, a szkoda by było żeby miał zaginąć w otchłaniach forum :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: kinga roszczyniała w 2012-06-03, 21:56:46
Dobry pomysł z tym artykulem :)

Sama czytam wszystkie posty Feli, mimo ze wydaje mi się, że dość umiejętnie pracuję z techniką, to zawsze się czegoś nowego dowiem i nauczę :)

Feli mam nadzieje, że zobaczę się z Wami we wtorek :)))
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-03, 22:06:23
Mariusz,
cieszę się bardzo :))

Clint, Kinga - dzięki za docenienie :)
No ale nie wiem, póki co wiele o tym nie myślę, bo mam na głowie swoje wewnętrzne dziecko, które domaga się mojej uwagi :P
I ja zamierzam mu ją dać :))
Mam taki wstępny pomysł, żeby te moje przemyślenia gdzieś umieścić (może jakaś własna strona, blog? bo 1 artykuł to za mało), ale na pewno nie będzie to szybko. Z wyżej wymienionych powodów ;)

A z zaginięciem tych info, to spokojnie - jeśli do kogoś ma to trafić, to trafi :)

Kinga, my też mamy nadzieję, że nam się uda i bardzo się cieszymy :)))
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-06-03, 23:00:12
Wow, Felicite, wielkie dzięki :)))) jak się wzbogacę nieco to poszłabym kiedyś na te warsztaty TU, a póki co postaram się z metodą zapoznać i sama działać. Już czuję efekty, bo czuję się znacznie lepiej w temacie odrzucenia. Dwa dni temu usłyszałam od kogoś wprost "Nie dam ci miłości" (od osoby, na której mi naprawdę zależy), wywaliło mi masakrycznie... męczyłam się cholernie z tymi emocjami odrzucenia, aż w jednej chwili po prostu odpuściłam i jakoś poszło:) zobaczymy, co dalej.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-03, 23:23:51
Indra, super! :D
Myślę, że warsztaty dobrze by zrobiły, ale samodzielnie też można dać radę :) [choć na pewno problemem jest to, że jest zbyt mało informacji na ten temat]
Kiedyś patrzyłam na tę kwestię nieco inaczej, trochę za bardzo przez pryzmat własnego doświadczenia. Ja miałam duże opory i czułam, że samodzielnie bym się tego nie nauczyła.
Pewnie stwierdziłabym, że to nie dla mnie i po sprawie ;) Stąd wiem, że samodzielna nauka rzeczy tak prostych (i nie-umysłowych), nie jest dla osób z dużymi oporami. No ale nie wszyscy muszą je mieć :))

A jeszcze co do Adama Krasowskiego - zauważyłam, że coraz bardziej stawia akcent na pracę przede wszystkim dla innych. To dla osób, które już mają taką tendencję ("nic dla siebie, wszystko dla innych") może być niebezpieczne.
Co prawda na warsztatach TU nie rozpowszechniał tego za bardzo (a może nawet wcale? nie pamiętam dokładnie), ale nie wiem, jak to się teraz odbywa (choć tam jest za dużo ćwiczeń i innych spraw do omówienia, by mieć czas jeszcze na to). Dlatego uczulam na tę kwestię.
Pomimo tego uważam, że na warsztaty TU warto jest iść. Na inne jego zajęcia niekoniecznie, bo choć wiele można się nauczyć, to jednak można się też naciąć na wspomniane kodowanie.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-06-03, 23:33:09
 Póki co na warsztaty i tak się nie wybieram, samodzielnie będę z metodą pracować na bazie tego, co tylko możliwe jest do przeczytania. Potem będę odczuwać i się uwalniać ; ) mam o tyle dobrze, że przestaję tłumić emocje, jak mi wychodzą, to zalewają jak wodospad, zwłaszcza, kiedy są powiązane ze starymi zranieniami, jak np. to odrzucenie. Poczułam się jak zranione, odrzucone, odepchnięte dziecko, zupełnie jak wtedy, gdy w domu rodzinnym próbowałam zdobyć uwagę, akceptację i miłość rodziców, a oni mi tego nie dawali. Aż normalnie pś w środku płakała "dlaczego nie chcesz mnie kochać?" ; > jest jeszcze to we mnie, ale czuję, że dam sobie z tym radę. Nie ma takich obciążeń, od których nie można by się uwolnić.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-06-03, 23:52:36
Do uwolnienia emocji tak naprawdę nie jest nam potrzebna jakaś specjalna technika (w rozumieniu sposób postępowania, który trzeba przestrzegać by doszło do uwolnienia).

Każdy może wypracować swój własny.

Choć są zasady, o których pamiętanie ułatwia sprawę.

Mi na przykład niemiłosiernie wywalało do pewnego guru. Choć go na żywo nigdy nie widziałam, nawet zbyt dużo jego wypowiedzi nie czytałam, ale sama jego fotografia już działała mi na nerwy. Moja podświadomość kojarzyła go z zapijaczonym, nieprzytomnym gościem, który bawiąc się w najlepsze nie zwraca uwagi jakie szkody i krzywdy czyni.

I kilka dni temu stwierdziłam, że dosyć tego, po kie licho mi te mało przyjemne emocje, nie znam gościa, krzywdy mi nie zrobił a ja ciągnę te emocje i się nakręcam. Stwierdziłam, że już nie są mi do niczego potrzebne, że je puszczam, zrobiłam krótką modlitwę w tej intencji i..... emocje znikły.

Teraz jedynie odczuwam rozbawienie na widok jego fotografii i nie jestem wstanie dokonać oceny tego co on robi. Teraz to już po prostu nie mój interes i jest ok.

W procesie uwalniania ważne jest by zaakceptować to co czujemy. Stwierdzić fakt. Czuje to i to.
Ważne jest też, by zgodzić się na uwolnienie, puszczenie tych emocji. Bardzo często trudno nam jest puścić emocje, bo mamy jakiś podświadomy interes, by je trzymać. Coś nam te emocje gwarantują, zapewniają i takie świadome wyrażenie woli ich uwolnienia może być pomocne.
W procesie uwalniania nie trzeba docierać do przyczyny tego, po co je trzymamy. Ja nie wiem czemu mi wywalało do tego guru, co mnie w nim złościło. Może się kiedyś dowiem, a może nie. Teraz to juz nie ma znaczenia.
A potem można postąpić z tymi emocjami, albo techniką uwalniania lub w inny sposób, który u nas zadziała.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: małgosia w 2012-06-04, 12:42:13
Technika Uwalniania bardzo przypomina w założeniach i działaniu vipassanę - dążenie do stanu umysłu, w którym widzi się rzeczy takimi, jakimi są. Widzę coś, czuję, akceptuję i nieprzywiązuję się i nie walczę, bo walka to już przywiązanie. Niereagowanie ani pragnieniem ani niechęcią na to, co się pojawia. No i podstawowe nauki Buddy, że wolność od pragnień i przywiązań daje wyzwolenie.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-04, 13:45:17
W procesie uwalniania nie trzeba docierać do przyczyny tego, po co je trzymamy.

Oczywiście, że większość emocji da się uwolnić bez wchodzenia w ich przyczyny, jednak w Technice Uwalniania nie chodzi tylko i wyłącznie o uwalnianie emocji, podobnie jak w regresingu nie chodzi o cofanie się do poprzednich wcieleń (choć są tacy, co  właśnie po to chcieliby go stosować).
Celem TU,  jako metody, jest uwolnienie się od fałszywych przekonań o sobie i rzeczywistości, czyli uświadomienie sobie prawdy (albo inaczej – jak napisała Małgosia - osiągnięcie takiego "stanu umysłu, w którym widzi się rzeczy takimi, jakimi są") . Emocje są tutaj drogowskazem, wskazówką, cenną informacją. Wskazują na pragnienia do uwolnienia, a z kolei praca z pragnieniami demaskuje ograniczające przekonania, a tym samym prowadzi do odsłonięcia prawdy na swój własny temat.

Przykład (w telegraficznym skrócie): lęk przed wystąpieniem publicznym. Można go uwalniać bez dążenia do poznania jego przyczyny, ale to będzie przypominać likwidowanie skutku, zamiast likwidację przyczyny. I tak można się bawić całą wieczność.
Ogólnie rzecz biorąc przyczyną tego lęku jest pragnienie aprobaty z zewnątrz, a taże uczucie braku bezpieczeństwa (czyli pragnienie bezpieczeństwa). Uwolnienie (zaakceptowanie) tych pragnień prowadzi do odkrycia ich przyczyny, czyli przekonania "sama nie poradzę sobie w świecie, za wszelką cenę muszę trzymać się ludzi" oraz do świadomości bezpieczeństwa. W ten sposób pozbywamy się niechcianego wzorca, co prowadzi do tego, że emocja, któa wyrastała na jego bazie, przestaje mieć rację bytu.

Małgosia,
masz rację. Już kiedyś Mirek zwrócił na to uwagę. Zresztą Adam K. też mówi o tym na warsztatach. Co prawda nie posługuje się terminem "vipassana", ale przyznaje, że TU to nic nowego, że odwołuje się do tego, co sprawdzone :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felixo23 w 2012-06-04, 21:50:26
Felicite
"Po drugie, do uwalania odczuć w ciele (do chorób, zranień, itp.) nie stosuje się pytań „Czy mogę uwolnić… itd.”, tylko przyjmuje się je, pozwala się im wychodzić. Po prostu. To musi mieć czas, żeby wyjść, a pytaniami można tylko zwiększyć presję, która hamuje cały proces."

Czyli jak to powinienem robić? Znaczy co mam sobie powtarzać?Czy mogła podać bys jakis przykład jak to powinno wyglądać.


Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-04, 23:29:34
Felixo,
podam na przykładzie zacięcia się w palec. No więc zaciąłeś się dość mocno, boli. Co odruchowo robisz? Zaciskasz mięśnie, kurczysz się, uciekając przed bólem. Chcesz go wyprzeć, nie chcesz by to się stało, złościsz się, że to się stało itd.
A trzeba zrobić odwrotnie: rozluźnić się (rozluźnić mięśnie), zrelaksować, przyjąć tego bólu jeszcze więcej. Pomyśl, ze to Twój przyjaciel i go witasz. Mówisz mu: „więcej, więcej” i „pozwalam”. Tak samo z wszystkimi emocjami temu towarzyszącymi. Czyli czujesz złość, że to się stało? To dobrze, pozwalaj by wyszła, nie blokuj jej, obserwuj. Czujesz lęk, że będziesz miał ranę? Też pozwalaj być temu lękowi. I rozluźniaj się.
Efekt jest bardzo szybki. Gdy nie blokujemy bólu, gdy go akceptujemy, to ból mija błyskawicznie.

Tak samo zrób z tym uciskiem w klacie, czy co tam czujesz. Gdy to przychodzi, to nie uciekaj przed tym, nie wypieraj, nie blokuj. Przyjmuj jeszcze więcej. Powitaj jak przyjaciela słowami „więcej, więcej” i „pozwalam”. Na pewno wyjdzie opór przed tym. Lęk, że to nie odejdzie, że się wzmocni, itd.. Pozwól sobie na te emocje. Nie uciekaj od nich, tylko je znieś. Nie uciekaj od niczego, co będzie wychodzić. Wręcz przeciwnie, pozwól temu być.  Po prostu NIE DZIAŁAJ (w ciele objawia się to rozluźnieniem zaciśniętych mięśni). Wiesz jak wygląda nie działanie, tylko pozwalanie? No to tak zrób z tą Twoją dolegliwością. Na tym właśnie polega akceptacja.
Aha, i koncentruj się na odczuwaniu, a nie na powtarzaniu słów, no chyba że to pomaga Ci odczuwać.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Kejt w 2012-06-12, 12:11:49
cześć
szukam trzech osób chętnych do uczestniczenia w Warsztatach Techniki Uwalniania
termin: 23-24 Czerwiec – Warszawa prowadzący: Adam Krasowski
miejsce: Jupiter Centrum Warszawa
cena dla 1 osoby 870 zł
cena dla praty 500 zł/osoba
cena dla 4 osób 400 zł /osoba
(już jasne czemu szukam 3 osób :-)
informacje o płatnosciach: http://www.technika-uwalniania.pl/index.php/platnosci-warsztat/

proszę o kontakt przez forum, zgłoszę razem nasze 4 nazwiska, po czym każdy osobno dokonuje przedpłaty.

Pozdrawiam
Kejt
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-06-12, 21:22:50
Bardzo, bardzo bym chciała wziąć udział w tych warsztatach! Dlatego już teraz składam zamówienie do Wszechświata, aby mi to umożliwił, aby znalazły się dla mnie środki na wzięcie udziału w tych zajęciach.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2012-06-13, 10:07:13
Kejt
Znam dwie osoby, które już się zapisały na ten termin. Mogę podać do ciebie e-mail i może się dogadacie.
To by były już trzy. Może czwarta znajdzie się na tym forum.

Jeśli chodzi  o technikę uwalniania, to polecam jako jedną z bardziej skutecznych, obok regresingu, EFT i WHH.
Temat braków to jeden z kluczowych w zdrowieniu podświadomości, gdy wychowało się w kraju z taką historią i wzorcami.

4 osoby, które skorzystały z tej promocji w ostatni weekend są zadowolone z efektów i kolejnego narzędzia w rozwoju, jako naprawdę skutecznego.


Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2012-06-13, 12:24:50
Sylvia,
fajnie, że się podobało :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2012-06-13, 18:21:04
Karola
Dzięki za wcześniejsze praktyczne informacje. Byłaś pierwszym ogniwem w tej decyzji - inspiratorem:)


Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2012-06-13, 19:00:29
Jeszcze tylko dodam, że kurs jest związany z książką "Siła, czy moc" Dawida R. Hawkinsa i jest to metoda stworzona przez tego autora, psychiatrę klinicznego, który miał bardzo dużą skuteczność w swojej pracy, również z Lesterem Levensonem, podawanym jako twórca metody w tytule wątku.
Wprawdzie z książki nie można się nauczyć metody, ale można wiele sobie uświadomić, czy zweryfikować z własnych wglądów, z praktycznymi badaniami na wielu osobach i zobaczyć jak wiele ma to wspólnego z rozwojem duchowym i w jakim zakresie.
Czytałam ją kilka lat temu i naprawdę polecam, również, gdy pracuje się innymi metodami ze sobą, czy z innymi. Szczególnie ciekawe są rozdziały o Poziomach Energii i wypadkowych rożnych poziomów w rożnych obszarach. Jest to interesująca skala dla rozwojowców i może być uzupełnieniem dla badania ERD i skanu w WHH. Test kinezjologiczny ma jakiś procent błędów, jest jednak na tyle wiarygodny, że można z nim pracować na co dzień. EFT też czasami z niego korzysta, chociaż ze względów praktycznych, częściej z subiektywnego skalowania odczuwanego przez daną osobę.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-13, 19:47:02
Jeszcze tylko dodam, że kurs jest związany z książką "Siła, czy moc" Dawida R. Hawkinsa i jest to metoda stworzona przez tego autora, psychiatrę klinicznego, który miał bardzo dużą skuteczność w swojej pracy, również z Lesterem Levensonem, podawanym jako twórca metody w tytule wątku.

Sylvia, a skąd masz taką informację, że twórcą był D. Hawkins?
Nigdzie nie spotkałam się z czymś podobnym. Wręcz przeciwnie, sam Hawkins pisze, że to L. Levenson odkrył tę technikę:
"Innymi słowy jest to bardzo prosta technika, co odkrył Lester a co jest tak bardzo zadziwiające – że istnieje jeszcze jedna metoda, której nie odnalazła psychiatria – metoda która służy radzeniu sobie z uczuciami – i to uwolnienie ich, pozwolenie im odejść. Dzięki Annie Freud i jej książce ‘ Ego i mechanizmy obronne ‘ wiemy, że tłumimy, wyrażamy lub uciekamy od uczuć, a Lester odkrył, że te uczucia mogą być po prostu uwolnione."

A sam Hawkins poznał metodę dopiero w 1976 r. (zwyczajnie brał udział w warsztacie):
"Poznałem technikę w 1976 roku. Ktoś powiedział mi, że jest to narzędzie znacznie dalej wykraczające poza wszystko co znam. Przekonałem się na sobie jak wspaniale działa ta technika, już od pierwszego dnia. Zacząłem z nią eksperymentować. Gdy udałem się na pierwszy warsztat – posiadałem w ciele problem, który wymagał operacji. Byłem umówiony na piątek. Lekarze powiedzieli mi, że jedyne co może mi pomóc to operacja. Jednak jeszcze przed zakończeniem weekendu – cała operacja stała się niepotrzebna, problem zniknął. Gdy udałem się do lekarza by to potwierdzić, jedyne co powiedział to wow."
http://www.facebook.com/note.php?note_id=10150908082505203

Jeśli chodzi o tytuł wątku, to były z nim przeboje. Tytuł pierwotny (o ile sobie przypominam, dałam taki: "Technika Uwalniania") został zmieniony przez moderatora na "Technika Uwalniania dla DDA", czy jakoś tak;))
Nie wiem, skąd się to wzięło, bo ja pisałam coś odwrotnego - że w przypadku dużego obciążenia syndromem DDA nie polecam tej metody.
Na szczęście taki tytuł nie powisiał długo (ktoś to zmienił na ten, który jest obecnie) :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-14, 09:46:53

Nie wiem, skąd się to wzięło, bo ja pisałam coś odwrotnego - że w przypadku dużego obciążenia syndromem DDA nie polecam tej metody.


Dlaczego nie polecasz?
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-14, 12:19:29
Inga,
nieprecyzyjnie się wyraziłam. Nie chodzi o to, że nie polecam, ale o to, że uważam, że syndrom DDA może przeszkadzać w wykorzystywaniu potencjału TU. Znalazłam ten fragment, w którym pisałam o tym:

Długo miałam opór przed wykorzystaniem całego potencjału tej metody. I nadal jeszcze nie do końca wykorzystuję. A ta technika, tak jak inne, nie działa, gdy się ją zna tylko teoretycznie.
Zauważyłam, że opór związany jest z silnymi wzorcami DDA/DDD. Im silniejsze wzorce, tym silniejszy opór. Dlatego w takim przypadku dobrze jest najpierw (albo równolegle) zająć się ukochaniem swojego wewnętrznego dziecka. Zresztą technika uwalniania bardzo dobrze nadaje się do puszczania wszelkich emocji, wzorców i przekonań z dzieciństwa.
No ale żeby w ogóle zacząć ją stosować, to trzeba już być względnie oczyszczonym. Tak przynajmniej mi się wydaje.

Jednym z głównych problemów DDA jest wyparcie, ucieczka. Kiedy ucieka się przed samym sobą, nie będzie chciało wchodzić w procesy introspekcji, nie bedzie sie dopuszczało do uświadomienia pewnych bolesnych kwestii. Dlatego, tak jak napisałam, dobrze jest wcześniej, albo przynajmniej równolegle, "ruszyć" swoje obciążenia wzorcem DDA/DDTR.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: małgosia w 2012-06-14, 14:56:10
U niektórych osób pierwszym etapem musi być uznanie krzywdy (czyli to przytulenie wewnętrznego dziecka), potem dopiero uwalnianie syndromu ofiary (ty mi to zrobiłeś).
W przeciwnym razie może nastąpić pogłębienie traumy i wyparcie jej głębiej, jeśli od razu zastosuje się techniki wyjścia poza umysł.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: małgosia w 2012-06-14, 14:59:54
Ważne też, by nie zatrzymać się na etapie wiecznego uzdrawiania wew. dziecka. Wewnętrzne dziecko to również pewna struktura w podświadomości (jej część) i świadomość powinna ją objąć (rozpuścić) w pewnym momencie.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-14, 23:29:57
U niektórych osób pierwszym etapem musi być uznanie krzywdy (czyli to przytulenie wewnętrznego dziecka), potem dopiero uwalnianie syndromu ofiary (ty mi to zrobiłeś).
W przeciwnym razie może nastąpić pogłębienie traumy i wyparcie jej głębiej, jeśli od razu zastosuje się techniki wyjścia poza umysł.

Zgadzam się. To mi się chyba wydawało oczywiste do tej pory, dlatego nigdy tego nie akcentowałam w swoich wypowiedziach. No ale zapomniałam o tym, że to, co dla mnie oczywiste, dla kogoś innego wcale takie być nie musi (i odwrotnie). Dobrze więc, że to napisałaś :)

Ważne też, by nie zatrzymać się na etapie wiecznego uzdrawiania wew. dziecka. Wewnętrzne dziecko to również pewna struktura w podświadomości (jej część) i świadomość powinna ją objąć (rozpuścić) w pewnym momencie.


To zależy od tego, co rozumiemy przez „uzdrawiane wewnętrznego dziecka” i  w ogóle przez „wewnętrzne dziecko”.

Dla mnie praca nad tematem wewnętrznego dziecka to nie tylko uzdrawianie pewnej struktury podświadomości (choć to jest bardzo ważny etap tej pracy; i on faktycznie ma swoje granice), ale też, a może nawet przede wszystkim, odkrywanie swojej prawdziwej (boskiej) natury i nawiązywanie kontaktu z sobą prawdziwym, a to powinno trwać aż do oświecenia.
Nie wiem, jak dla kogoś innego, ale dla mnie oświecenie to stan totalnej niewinności, spontaniczności, beztroski, poddania się (Bogu), ufności, bezwarunkowej miłości i radości w każdej chwili, zupełnie bez powodu. A tak się składa, że to cechy przypisywane właśnie dziecku [w  naszej kulturze (zresztą nie tylko w naszej) pogardzane, w pewien sposób wstydliwe, przeciwstawiane cechom dorosłego, które to cechy związane są bardziej z rozumiem, czy umysłem i jego kontrolowaniem].

Myślę, że to dlatego Jezusowi przypisywane są słowa „Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego”. Mniejsza z tym, kto to faktycznie powiedział, ale te słowa w powyższym kontekście nabierają głębokiego sensu :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: małgosia w 2012-06-15, 12:54:00
Felicite,

<To zależy od tego, co rozumiemy przez „uzdrawiane wewnętrznego dziecka” i  w ogóle przez „wewnętrzne dziecko”. >

Wewnętrzne dziecko rozumiem jako część podświadomości, która im bardziej została skrzywdzona, tym bardziej daje nam się we znaki;), bo domaga się od innych miłości, akceptacji, uwagi itp. Ta część rozpuszcza się pod wpływem uzdrawiania, a takie uczucia i stany jak `niewinność, spontaniczność, beztroska, poddanie się (Bogu) (...)` wynikają z naszej prawdziwej natury, która jest poza wszelką strukturą również wewnętrznego dziecka, choć z tego poziomu też można przejawiać pozytywne stany.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-15, 13:29:31
Wewnętrzne dziecko rozumiem jako część podświadomości, która im bardziej została skrzywdzona, tym bardziej daje nam się we znaki;), bo domaga się od innych miłości, akceptacji, uwagi itp.

Tak właśnie myślałam :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-06-15, 22:26:26
Ostatnio próbuję uwalniać emocje metodą Levensona na sucho, bazując na tym, co tutaj przeczytałam i na nagraniu Adama z instrukcją uwalniania strachu, no ale ja nie tylko ze strachem pracuję. Niestety bez warsztatów chyba jednak trudno to robić, bo chyba coś robię zle. Kiedy staram się wejść w emocje na zasadzie "więcej" to one uciekają. Nagle "ciach" i koniec, nie ma. Wywalają mi co jakiś czas, pewnie dlatego, że nie uwolniłam pragnienia, jakie za nimi stoi. Czy można za pomocą metody uwolnić pragnienia wobec jednej konkretnej osoby?
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-06-15, 22:36:36
Ostatnio próbuję uwalniać emocje metodą Levensona na sucho, bazując na tym, co tutaj przeczytałam i na nagraniu Adama z instrukcją uwalniania strachu, no ale ja nie tylko ze strachem pracuję. Niestety bez warsztatów chyba jednak trudno to robić, bo chyba coś robię zle. Kiedy staram się wejść w emocje na zasadzie "więcej" to one uciekają. Nagle "ciach" i koniec, nie ma. Wywalają mi co jakiś czas, pewnie dlatego, że nie uwolniłam pragnienia, jakie za nimi stoi. Czy można za pomocą metody uwolnić pragnienia wobec jednej konkretnej osoby?

Mam ten sam problem.
Troche pomaga mi skupianie się na wydarzeniu i pozwalanie by poziom emocji sam się podnosił, bez skupiania uwagi na nich.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Kaśka w 2012-06-15, 22:54:36
też miałam taki problem,że emocje jak sie na nich skupić uciekały
Feli doradziła,żeby najpierw uwolnić opór przed uwolnieniem danej emocji
mi bardzo pomogło to co pisze Grażynka ,że skupiałam się bardziej na obserwowaniu emocji jakby z boku i skanowaniu całego ciała,żeby być rozluźnioną
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-15, 23:24:20
Ostatnio próbuję uwalniać emocje metodą Levensona na sucho, bazując na tym, co tutaj przeczytałam i na nagraniu Adama z instrukcją uwalniania strachu, no ale ja nie tylko ze strachem pracuję. Niestety bez warsztatów chyba jednak trudno to robić, bo chyba coś robię zle. Kiedy staram się wejść w emocje na zasadzie "więcej" to one uciekają. Nagle "ciach" i koniec, nie ma. Wywalają mi co jakiś czas, pewnie dlatego, że nie uwolniłam pragnienia, jakie za nimi stoi. Czy można za pomocą metody uwolnić pragnienia wobec jednej konkretnej osoby?

Indra, uczenie się uwalniania techniką pytań, bez udziału w warsztatach może skutkować właśnie czymś takim, jak piszesz. Uważam, że dużo korzystniej jest zacząć od tego, co ja opisuję w tym wątku (chociażby w poście do Felixa). Czyli bez pytań. Pozwalaj na to, by dane odczucie Cię opanowało. Po prostu nie działaj, tylko pozwalaj. Tak jak piszą Grażynka i Kaśka.
Poczytaj moje posty tutaj. Piszę, jak dokładnie to robić.
No i dobra uwaga Kaski z tym oporem. Jak uwalniać opór? Totalna akceptacja, czyli pozwalanie, by Cię opanował. Gdy sobie na to pozowolisz, to wyjdą rózne emocje. Obserwuj, bądź ich świadoma i akceptuj. Czyli pozwalaj im być. Wtedy same wyjdą.
Gdy zadajesz pytania, to może skutkować presjami na siebie, na wychodzenie emocji. A presje to odwrotność uwalniania. Grunt to nie wywierać na siebie i emocje presji. Totalnie akceptować, pamiętając o rozluźnianiu mięśni (to b. ważne). No i podjąć decyzję (okręślić intencję) o tym, że chcesz coś uwolnić.
Jak się tego nauczysz, to będziesz mogła powrócić do pytań.
Jeśli chodzi o pragnienia wobec konkretnej osoby - to tak. Można je uwolnić tą metodą :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-15, 23:25:59
mi bardzo pomogło to co pisze Grażynka ,że skupiałam się bardziej na obserwowaniu emocji jakby z boku i skanowaniu całego ciała,żeby być rozluźnioną

Skanowanie całego ciała - świetne określenie! Takie obrazowe, więc łatwo można sobie to wyobrazić :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-06-15, 23:30:15
 Feli
 Dzięki! Jasne, że przeczytałam cały wątek ze dwa albo i trzy razy ;) Przeczytam i czwarty raz... Już rozumiem- czyli na razie odpuścić pytania i skupić się na odczuwaniu, dać sobie luz. Fajna uwaga z tym presjowaniem siebie, bo dotychczas chyba faktycznie trochę się presjowałam :/  chciałam jak najszybciej pozbyć się emocji, ale chyba nie  o to chodzi
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-16, 22:59:06
chciałam jak najszybciej pozbyć się emocji, ale chyba nie  o to chodzi

Zdecydowanie nie o to chodzi, Indirko :)
Jeszcze coś do Twojego poprzedniego pytania (o "uciekaniu" emocji) dopiszę, bo może też chodzić o coś takiego:
Kiedy chcesz coś konkretnego uwolnić, a to się "chowa", to wtedy przecież nie czujesz pustki emocjonalnej, tylko masz jakieś odczucia, inne emocje, które pojawiają się w reakcji na to zdarzenie (czyli na to, że tamta uwalniana emocja uciekła.
Zaobserwuj, co to jest. Może to jest wkurzenie (złość), że to uciekło, a może lęk, że nigdy tego nie uwolnisz, a może żal, smutek, itd. I podążaj za tym. Czyli bądź uważna. Wyczuj tę emocję i pozwól jej trwać. Pozwól,by samo się działo, Ty tylko obserwuj i rozluźniaj mięśnie (nie-działaj).
Bo w uwalnianiu chodzi o to, by samo się działo, a nie o to, żeby kontrolować: teraz ta emocja i tylko ta! Przecież żeby coś puścić, trzeba czasem, a nawet często pozwolić odejść czemuś innemu. Nie możesz kierować tym procesem, bo to nie wyjdzie. Czyli puść kontrolę i poddaj się :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-06-16, 23:29:43
To prawda, że w tych momentach coś innego się pojawia, własnie rozczarowanie i lęk, czy złość, że nigdy tematu nie uzdrowię i że na zawsze zostanę w czarnej dupie zranionego serca :/  Co ciekawe pojawiają mi się ostatnio jakieś masakryczne bóle menstruacyjne, od jakichś dwóch dni, a jestem w środku cyklu i okres się nawet nie powinien zbliżać. Próbowałam te bóle uwalniac, ale póki co nędznie mi idzie. Spróbuję zwyczajnie wrzucić na luz, nie spinać się i nie presjować, że uzdrowić temat muszę w dzień czy dwa. Nie wszystko od razu...Dziękuję Ci :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-16, 23:39:44
Indra, a robisz tak, że "wchodzisz" w te bóle jak w dym? Przyjmujesz je, "relaksujesz się" w nich i pozwalasz się im owładnąć całkowicie? Pozwalasz, by Cie trzymały nawet do końca życia i jeden dzień dłużej? ;) tak właśnie trzeba robić z bólem. Da się! :)
Tylko trzeba wyćwiczyć podejście i uwalniać emocje, które się pojawiają przy okazji.
Z takich przykładów motywacyjnych, to Karola mówiła, że uwolniła się od bólu menstr. za pomocą TU (chyba tez pisała o tym) :)

Kiedyś pytałaś, co oznaczają bóle menstr. Mam fajną książkę w domu o metafizycznych przyczynach chorób, jeśli chcesz, to mogę zrobić Ci zdjęcie odpowiednich stron i wysłać mailem. (wtedy, gdy to pisałaś, nie było mnie w domu, więc nie mogłam Ci pomóc)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-06-16, 23:50:14
 No właśnie staram się w ten ból tak wchodzić, ale chyba jeszcze blokuję, bo zaciskam mięsnie brzucha mimowolnie. Potem oczywiscie rozluzniam, ale to jednak nie jest chyba to... Dziwne, że jest ten ból, bo to nie jest mój czas na menstruacje, no ale co poradzę. Muszę to zaakceptować ;)
Gdybyś mogła z tej książki udzielic mi info na temat przyczyny bólu i zakażenia pochwy to bylabym wdzięczna! Bo właśnie się na infekcję kobiecą leczę, może ma to coś wspólnego. Pewnie ma, bo ogólnie przerabiam temat odrzucenia ze strony mężczyzny i zapewne te problemy sie na siebie jakoś nakładają.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-06-17, 01:08:41
Felicite,

dolaczam sie do prosby Indrusi, jesli chodzi o infekcje pochwy :-(  Bardzo prosze...
Obie mamy wlasciwie identyczny problem ( odrzucenie przez mezczyzne ) i taka sama dolegliwosc fizyczna i te dwie rzeczy na pewno maja zwiazek ze soba. Ta informacja od Ciebie moglaby pomoc, sa na to duze szanse! :-)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-06-17, 01:14:54
Indrus,

nie wiem czy podjelas jakies leczenie? chyba powinnas miec zrobiony posiew zeby sprawdzic rodzaj bakterii i miec odpowiednio dobrany lek. Ja wlasnie zakonczylam leczenie. Trwalo 5 miesiecy!( bo jak choroba przewlekla to tez leczenie mialo charakter przewlekly) Chyba pomoglo. Jeszcze nie bylam na kontroli, ale dobrze wiem ze jesli nie rozprawie sie z przyczyna natury psychicznej to to badziewie powroci, dlatego tak mi zalezy na tych informacjach od Felci.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-06-17, 10:03:32
5 miesięcy? Masakra... miałam posiew z szyjki macicy, ale nic nie wykazał. U mnie infekcja ma najpewniej charakter grzybiczny, ewentualnie mieszany, no ale w posiewie nic nie wyszło. Obecnie leczę się globulkami Macmiror, zobaczę, co będzie potem... mam nadzieję, że pomoże.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-06-17, 10:34:35
Indra,

na mnie Macmiror nie zadzialal, natomiast Flumycon tak. Mam nadzieje...
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-17, 21:00:47
Indra i Amelka
Dobrze było by jakoś doenegetyzować czakrę seksualną, może podstawę też. Może odpowiednia muzyka, mantry, medytacje kolorami, np. Leszka, czy zwyczajnie z przykładaniem ręki do czakry i wypowiadaniem afirmacji.

Jeśli chodzi o wzorce to mi się nasuwają takie skojarzenia: odrzucanie swojej seksualności, kobiecości, uznawanie tej części ciała za nieczyste, grzeszne, niegodne. Jakieś potępianie.
Trzeba więc w tej medytacji afirmować sobie, pozytywne podejście do tej części ciała. zaakceptować, polubić, pokochać.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-06-18, 09:08:27
Mateusz
 Całkiem niedawno miałam sesję EFT w temacie złości i obrzydzenia dla swoich narządów rodnych, więc podstawowe wzorce się zgadzają. Spróbuję jeszcze pomedytować na kolory i podziałać z afirmacjami podczas przykładania ręki w okolice czakry, to może chyba pomóc. Dzięki :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-06-18, 13:54:45
Mateusz,

dziekuje Ci za fajne wskazowki, na pewno cos jest na rzeczy. Z ta moja akceptacja albo raczej nieakceptacja kobiecosci. Niby to czulam i "wiedzialam", ale ewidentnie musialam to od kogos uslyszec chociazby literami, widocznie  mialam duzy opor przed jasnym uswiadomieniem sobie tego.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-18, 16:12:06
Dziewczyny, ok, napiszę do Was na priv w najbliższym czasie :)

Jasne, że przeczytałam cały wątek ze dwa albo i trzy razy ;) Przeczytam i czwarty raz...

Jeśli cos jest dla nas zupełnie nowe, to warto rzeczywiście czytać kilka razy [oczywiście, jesli uznamy, że coś jest tego warte :)], bo umysł ma tendencje do nie zauważania tego, co dla niego niewygodne.
A uwalnianie to coś naprawdę nowego dla większości umysłów ;)
Po pierwsze dlatego, że uwalnianie to zupełnie nowy sposób (dla większości osób dorosłych, bo dla dzieci nieskażonych przystosowaniem jest on naturalny) postępowania z emocjami i innymi odczuciami (akceptuje się je, a one odchodzą, a nie jak do tej pory - tłumi bądź wyraża).
A w ogóle w uwalnianiu chodzi o zupełnie nowe, niezrozumiałe dla umysłu, podejście do problemów, niechcianych emocji, dolegliwości fizycznych, itd. Do tej pory postepowaliśmy z nimi w ten sposób: uciekaliśmy, walczyliśmy, omijaliśmy, chcieliśmy jak najszybciej się tego pozbyć, itd., a teraz mamy to przyjmować więcej i więcej, wchodzić i jeszcze się w tym relaksować. No coś takiego! ;)
To dla umysłu nie do przyjęcia, dlatego się przed tym broni :)
Znam osobę, która jest po warsztatach TU, chodziła na środowe spotkania z Adamem, po seminariach u niego i na pewno po choć jednych warsztatach dla zaawansowanych (tyle wiem, bo tam go spotkałam, ale może i był więcej razy :) i nadal, po tylu zajęciach nie czaił na czym tak naprawdę to polega. A takich osób możę być dużo więcej, przyjmując że on ujawnił się nie dlatego, że jest niejarzący, ale dlatego że po prostu jest odważny i zadaje pytania, gdy mu coś nie pasuje (a gość ma faktycznie wysoką samoocenę).
To tylko pokazuje, jak umysł się przed tym broni i że naprawdę trzeba uważać na to, by czegoś źle nie zrozumieć, zwłaszcza, gdy samemu się uczy :)

Heh, taki przykład przyszedł mi do głowy:
Gdy mówimy: Uwolnij radość, to co myślimy? Że zaraz ten ktoś poczuje radość i będzie się cieszył (dlatego Coca Cola wykorzystuje ten slogan jako reklamę).
A gdy mówimy: Uwolnij smutek, to myślimy odwrotnie: że ten smutek sobie zaraz pójdzie.
A tymczasem nie ma tu różnicy. Jak coś uwalniasz, to musisz to poczuć, nie ma siły :) Trzeba pozwolić się temu opanować i nie-działać. A wtedy to odejdzie. Jeśli tylko nie będziemy tego podtrzymywać. A podtrzymywać można bądż to przywiązaniem (np. do radości jesteśmy przywiązani, dlatego nie odchodzi, bo jej nie pozwalamy zazwyczaj), bądź awersją (np. do smutku - tutaj działa to tak, że nie chcemy go czuć, więc zaciskamy mięśnie, blokujemy się na jego odczuwanie. I to go zatrzymuje w nas).

***

Jeszcze kilka słów a propos pytania Ingi, dlaczego DDA/DDTR może być ciężko stosować tę metodę, bez równoczesnej pracy nad tym syndromem.
Oprócz kwestii wyparcia chodzi  jeszcze o to, że uwalnianie to pozwalanie, poddanie się, czyli całkowite puszczenie kontroli. A żeby puścić kontrolę  (poddać się, w domyśle - Bogu) trzeba mieć zaufanie, że cokolwiek się stanie, będzie ok, że będzie dobrze. Gdy nie ma zaufania do Siły Wyższej (gdy ma się spaczony jej oraz) to trudno coś takiego zrobić. Lęk jest wtedy zbyt duży.
A DDA/DDTR brak jest zaufania. Podświadomie utożsamia Boga z rodzicem (rodzicami), więc trudno się dziwić, że jest całe napięte od kontroli siebie i otoczenia i że nie chce jej puścić.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-06-18, 19:04:41
Feli,

fajnie, dzieki :-)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-06-18, 19:23:53
 Feli
 Dziękuję:)
 Tak w ogóle to widzę, że cała ta sprawa z uwalnianiem jest jednak trudna, skoro nawet ludzie po tylu zajęciach nadal mają problemy, a ja sie dziwiłam, że mi nie idzie ;) Niby to takie intuicyjne i naturalne, ale widocznie umysł musi to zaakceptować, a może też chodzi i o to, żeby umysł się wyłączył i żeby skupić się na odczuwaniu, a nie na myśleniu. Intelektualnie rozumiem, o co w tym wszystkim chodzi, tylko w praktyce jeszcze mam problemy. Mam problem z akceptacją emocji, z gniewem i złością radzę sobie lepiej, niż  ze zranieniem, żalem, bólem odrzucenia, związanym z porzuceniem. Rzeczywiście blokuję to, zaciskam mięsnie i dlatego te emocje cały czas jakoś tam wracają. No i zapewne trzyma je jeszcze we mnie poczucie braku, nieuwolnione pragnienia. Jutro się spotkam z Hydrozagadką, może od niej się czegoś nauczę, bo zdaje się, że uczyła się trochę TU od Ciebie:)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-18, 22:01:14
Felicite
Ciekaw jestem co o tym sądzisz.
Nasze emocje najczęściej ujawniają się w kontaktach z ludźmi. Wtedy pojawia się stres, jak nam coś nie wychodzi, poczucie wstydu, kiedy okazuje sie że sie "zbłaźniliśmy". Wtedy, ja np jestem świadomy emocji, przyznaję się przed sobą, ale zachowuję się jakbym chciał je ukryć przed innymi. Co z takim mechanizm ukrywania swoich wad, słabości przed innymi ludźmi. Bo są obawy, jak oni zareagują, poczują się lepsi, ważniejsi, czy też np. nie zechcą to w najbliższym czasie wykorzystać przeciwko nam. Jak to się ma do akceptowania swoich emocji?
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-18, 23:26:34
Indra,
cholerna trudność tej metody polega na tym, że jest to za łatwe dla większości ludzi ;P
A co do Hydrozagadki, to wtedy, gdy jej pokazywałam proces TU (dokładnie rok temu :), sama jeszcze nie do końca kumałam, o co chodzi. Oczywiście wydawało mi się, że wiem, oczywiście uwalniałam, skutki były, ale teraz widzę, że jednak rozumiałam to po swojemu (jak pewnie większość ludzi po warsztatach :)

Mateusz,
Jak to się ma do akceptowania swoich emocji?

Nie akceptujesz tych emocji, bo blokujesz je (ze strachu). Co prawda nie wypierasz ich całkowicie, ale jednak nie pozwolisz im z Ciebie wyjść.
Akceptacja to pozwalanie by je poczuć całym sobą, bez żadnego blokowania. Emocje ujawniają się nie tyle w psychice, ile w ciele. Akceptacja emocji polega więc na tym, żeby pozwolić ciału odpowiednio reagować.
Podam przykład z życia wzięty: wczoraj graliśmy w Satori. Jeden z graczy miał opowiedzieć coś tam o sobie i wyszedł mu wielki wstyd. Nie blokował go, przyjął. Powiedział, że nie jest w stanie mówić o tym, bo się wstydzi. Przytuliłam go i poczułam, że jego ciało drga, nawet nie drży, to było takie dziwne drganie. Po prostu reakcja ciała na wstyd. Po chwili wstyd przeszedł i był w stanie powiedzieć o sobie bez większego problemu.
[Tak na marginesie: Na tym polega uwalnianie wstydu: wyciągnięcie go na wierzch i pozwolenie, by nas opanował, nie blokowanie reakcji ciała.]
Tak właśnie działa uwolnienie wstydu. Gdy faktycznie wyjdzie, to już go nie ma i to, czego się wstydziłeś już nie wydaje Ci się wstydliwe.
Tylko czasem musi to potrwać dłuzej, bo człowiek rzadko kiedy bywa gotowy, żeby wypuścić od razu cały wstyd dotyczący np. danego wydarzenia. Ale to jest tylko kwestia gotowości i reakcji ciała. Bo ciało musi mieć czas oddać całe zgromadzone wcześniej napięcie.

Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-06-19, 10:21:37
 Felicite
Nie myślałaś o tym, żeby poprowadzic własne warsztaty, uzupełniające warsztaty Krasa ?:D  Wygląda na to, że są potrzebne i że cieszyłyby się dużym zainteresowaniem :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Kaśka w 2012-06-19, 13:04:13
popieram Indrę !!!
wpisuję się na listę chętnych :))))
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-19, 17:40:40
Indra
Zacznij najpierw może od obserwacji siebie co robisz gdy pojawia ci się jakieś nieprzyjemne odczucie. Co wtedy do siebie mówisz, jak reagujesz, czy go wypierasz, czy może siebie uspokajasz.
Wczoraj miałam taką sytuację, że zobaczyłam że mój przełożony jest na mnie zły. Natychmiast miałam skok silnego lęku a a tym samym momencie  zaczęłam siebie uspokajać że nic takiego się nie stało i wypierać ten lęk. Wszystko się działo błyskawicznie i nieświadomie ale udało mi się to przechwycić.
Teraz już świadomie postanowiłam to coś poczuć. Wyłączyłam myślenie i starałam się czuć to o czułam, co by to nie było.
Ja ,aby się nie presjonować i nie wymuszać jakichś uczuć, powtarzam sobie- czuję to co czuję i obserwuję to co się pojawia i nie robię niczego więcej. Chodzi o to aby wyłączyć myślenie i zamienić się w uczucie Itak w nim trwać. A jak się zaciskają mieśnie to obserwować zaciskanie mięśni i czuć to co się samo pojawia.
Trzeba się powoli z tym oswajać aby to przestało się wydawać zagrażające.
Można na początku sobie powiedzieć- tylko troszeczkę tego wytrzymam i za chwilę zakończyć eksperyment.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-06-19, 22:05:15
 Inga
 Dzięki za wskazówkę! bardzo cenna rada. Jak o tym myślę, to zauważam, że jeśli czuję jakąś niefajną emocję to często wypieram i uciekam w uspokajanie się. Dobre z tym eksperymentem, to może zachęcić, bo jakoś tam zredukuje lęk przed trudnymi emocjami. Fakt, że pewne emocje są dla mnie trudne i nie do końca je akceptuję, np. zranienie, ból i poczucie straty. Gniew, czy złość nie sprawia aż takich problemów, jest to dla mnie latwiejsze do zniesienia.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-20, 09:56:33
Indra, Kaśka :))))

Nie myślałaś o tym, żeby poprowadzic własne warsztaty, uzupełniające warsztaty Krasa ?:D  Wygląda na to, że są potrzebne i że cieszyłyby się dużym zainteresowaniem :)

Przede wszystkim, dziękuję Ci za to pytanie, Indirko :* Dzięki niemu mogłam sobie przemyśleć i uporządkować pewne rzeczy :)

Tak, myślałam o prowadzeniu warsztatów.
Ale nie były to jakieś plany, tylko luźne myśli, w sensie, że dopuszczałam taką możliwość.
Nie planowałam tego robić z kilku powodów: Po pierwsze i najważniejsze miałam wzorzec (przymus, misję) pomagania innym za cenę wyrzekania się siebie (+ kilka innych niemiłych wzorców z tym związanych). Byłam tego świadoma i nie chciałam, żeby to pomaganie innym odbywało się na chorych zasadach (bo nic nie chcę robić na chorych zasadach).
Na szczęście ostatnio mi odpuściło (jakiś czas temu się to zaogniło, więc domyśliłam się, że chce się wypalić ;) i pozwoliłam sobie np. pisać na forum, tak dużo, jak chciałam, nawet jeśli wynikało to z wewnętrznych przymusów :)))
Teraz, kiedy już nie czuję tych przymusów, pozostało to jeszcze dobrze ugruntować.
No ale znikło też moje nadmierne zainteresowanie tym, żeby żyć sprawami innych, w związku z tym nie wiem, czy chciałoby mi się pracować bezpośrednio z ludźmi /powadzić zajęcia z ludźmi.
W ogóle nie wiem, czy chciałabym to robić „zawodowo”. W sumie nigdy nie ciągnęło mnie do terapeutycznej pracy z ludźmi, np. żeby być psychoterapeutą, czy regreserem. Można powiedzieć, że nawet wręcz przeciwnie :) Do nauczania zawsze miałam ciągoty, ale tym się nasyciłam się już chyba pracując na uczelni ;)
Teraz pojawia się chęć malowania, rysowania, tworzenia. Kto wie, może to zajęcie będzie mi teraz dostarczać najwięcej satysfakcji? Ale niczego nie wykluczam :)

Po drugie, moja praca nad sobą nie dobiegła jeszcze końca. Praca czyli zdrowienie. Jest już git, no i wszystko bardzo przyspieszyło ostatnio (tak to czuję), ale jeszcze nie pora, by poświęcać czas na coś innego, niż bycie z sobą samą i poznawanie siebie :) Najpierw muszę dokładnie wiedzieć czego chcę, a potem dopiero zabiorę się za robienie planów na przyszłość. Wiem, że wszystko ma swój czas i ja nie zamierzam niczego przyspieszać :)

Natomiast trochę bardziej poważnie myślę o napisaniu książki. Lubię pisać, umiem pisać i mam co pisać, więc bardzo możliwe, że to zrobię :) To by mnie naprawdę cieszyło. Dla samego pisania (a w sumie o to chodzi), nawet nie dla ludzi, czy dla satysfakcji, że ktoś to potem przeczyta i może nawet mu się spodoba. Choć nie miałabym nic przeciwko temu, żeby książka się sprzedawała i była inspiracją dla innych. Ale to jakby przy okazji.
W ten sposób napisałam już pracę doktorską, która – choć recenzentce podobała się niesamowicie (mój promotor przyznał, że nigdy jeszcze nie czytał tak pozytywnej recenzji) – leży w szufladzie. Nie mam chęci jej wydać, ale cieszy mnie, że ją napisałam :) Nawet jeśli materia, której dotyczy mnie nie interesowała. A teraz pisałabym książkę o sprawach dla mnie interesujących.  To zupełnie co innego.
Kiedyś Kraso dostał inspirację dotyczącą mojego „przeznaczenia”. Pytał, czy piszę książki (chodziło mu o to, czy piszę cokolwiek, nawet jeśli jest to pisanie w zeszycie do szuflady), bo coś mu podpowiada, że to jest zajęcie dla mnie ;)
No ale to też jeszcze nie w najbliższym czasie (jeśli w ogóle). Póki co mam coś ważniejszego i przyjemnego do roboty :))

Wczoraj miałam taką sytuację, że zobaczyłam że mój przełożony jest na mnie zły. Natychmiast miałam skok silnego lęku a a tym samym momencie  zaczęłam siebie uspokajać że nic takiego się nie stało i wypierać ten lęk. Wszystko się działo błyskawicznie i nieświadomie ale udało mi się to przechwycić.

To się dzieje tak automatycznie zazwyczaj, że jak ja to mówię – trzeba mieć oczy w d… ;), żeby to zauważyć i nie wyprzeć. Ale się da. Uważność i szczerość wobec siebie (i innych) to podstawa na ścieżce RD :)
W sumie, Inga, dużo się w tej kwestii nauczyłam od Ciebie (obserwując Cię jeszcze na Cudzie), więc - dzięki!

Tak w ogóle a propos ucieczki to uświadomiłam sobie, że jeśli chcemy pozbyć się problemów, to przede wszystkim musimy zaprzestać uciekania przed nimi.
A to dlatego, że wszelkie problemy są tak naprawdę złudzeniem. Kiedy przed nimi uciekamy, to nie możemy tego zauważyć. Rosną wtedy jeszcze bardziej. A kiedy się je przyjmuje, staje z nimi twarzą w twarz, nie wypiera niczego, nie bagatelizuje, tylko się je akceptuje, to wtedy znikają, a właściwie one nie znikają, ale my uświadamiamy sobie, że tak naprawdę nigdy nie istniały (wtedy problem przestaje być problemem, a staje się zwykłym doświadczeniem, czy kwestią do rozwiązania). To nasz lęk je stworzył i nadał im wagę.
Bardzo dobrze obrazują to słowa Kardynała Wyszyńskiego:
„Do drzwi zapukał Strach. Otworzyła mu Odwaga. Za drzwiami nie było nikogo”.

Bo są obawy, jak oni zareagują, poczują się lepsi, ważniejsi, czy też np. nie zechcą to w najbliższym czasie wykorzystać przeciwko nam.

Mateusz, wczoraj przypomniało mi się coś, co mi się kiedyś przytrafiło. Ma to związek z tym, o czym piszesz, dlatego Ci to opowiem :)
Pracuję na uczelni wyższej jako pracownik dydaktyczno-naukowy (w sumie jeszcze tak, ale na szczęscie już niedługo :)). Otóż jakiś czas temu nasz dziekan wymyślił, żeby kierownicy katedr chodzili raz w roku do prowadzących zajęcia na naszym wydziale. A ponieważ mój szef nigdy nie ma czasu, to poprosił moją koleżankę z katedry, żeby zrobiła to za niego i przyszła na moje zajęcia.
W tym czasie weszła w życie całkiem nowa, bardzo różna od starej, ustawa, której w całości nie znałam (prawo finansów publicznych nie jest moją pasją – moją specjalnością jest prawo podatkowe - więc zazwyczaj nie czytam tego dla przyjemności do poduszki ;p). A musiałam się dobrze przygotować, żeby dobrze wypaść, bo jednak koleżanka z katedry (surowa perfekcjonistka) to nie studenci ;) No ale wyszło tak, że miałam wywałki cały tydzień (hehe) i nic nie zrobiłam. Została mi noc przed wiadomymi zajęciami. W nocy ledwo co udało mi się wkuć na pamięć „nazywam się tak i tak” hehe, taką miałam nieprzytomność.
Zajęcia wypadły fatalnie. Nie potrafiłam sklecić zdania po polsku. Merytorycznych błędów nie zrobiłam, bo starałam się odnosić zwłaszcza do poprzedniego stanu prawnego, ale i tak się zbłaźniłam. Wcale nie koloryzuję. Totalna wpadka.
Kiedy wszyscy wyszli, ja nie mogłam wyjść z sali. Wstyd mnie dosłownie sparaliżował. Stało się to, czego się zawsze najbardziej bałam – ośmieszyłam się publicznie. Koniec świata, śmierć w oczach. Wstyd mnie przywalił, już nawet nie potrafiłam się bronić. I to mnie chyba uratowało, bo wtedy musiałam sobie na niego pozwolić, nie było innego wyjścia. Czyli nieświadomie zastosowałam uwalnianie (nieświadomie, bo wtedy jeszcze tego nie znałam). I to pomogło. Ale jak!
Kiedy przyszły te myśli o śmierci, to chwilę potem uświadomiłam sobie, że przecież żyję! Że słońce świeci tak samo, że mnie nie ubyło, że właściwie nic się nie zmieniło. To było tak wyzwalające, jak nic dotąd. Nagle poczułam, że cały wstyd znika, że znika ogromne pragnienie aprobaty ze strony ludzi (bo ono NIC nie daje, doświadczyłam tego przecież). Przestało mi zupełnie zależeć na opinii kolegów z pracy, studentów i w ogóle. Poza tym najgorsze się już stało, więc nic gorszego nie mogło mi się przytrafić. Uff… Poczułam się tak wolna, że wybiegłam na korytarz i chyba jeszcze godzinę chodziłam po wydziale, napawając się brakiem lęku i wstydu. Czułam się jak młody bóg! :)))
Ale co najważniejsze (tzn. co chciałam Ci pokazać na przykładzie tego doświadczenia) – ta koleżanka, osoba krytyczna i surowa, stała się dla mnie serdeczna jak nigdy dotąd. I co więcej – zaczęła się przede mną przyznawać do swoich słabości! Nawiązała się pewna bliskość między nami. A to wszystko dlatego, że ja pokazałam ludzką twarz. Ona mogła więc przy mnie pokazać swoją, czyli zdjąć maskę (a maska bardzo uwiera, dlatego czuje się ogromną ulgę, gdy można ją zdjąć choć na chwilę). Ludzie na stanowiskach, jeśli nie mają naturalnej, wysokiej samooceny, zazwyczaj są sztywni i surowi, nie pozwalają sobie na luz, bo boją się pokazać, że mają wady, słabości itd. Są spętani wstydem! Widzę to po kolegach na wydziale. Każdy tylko szpanuje i chwali się, żeby pokazać, ze jest lepszy, bo wtedy nikt go nie ruszy, bo będą się go bali. A każdy ma jakieś kompleksy, nie ma siły. Zauważyłam taką prawidłowość - im ktoś ma mniejsze kompleksy, tym większy luz i prawdziwość, czyli pokazywanie swoich słabości, wrażliwości, itd.
Tak więc to nie do końca jest tak, że gdy okażesz swoją słabość, to ktoś to potem wykorzysta (choć tak też może być).
Ja Cię nie namawiam, żebyś się błaźnił na siłę, hehe. Jeśli jest duży wstyd, to najlepiej jest zacząć od przyznania się do niego przed samym sobą (i wytrzymania tego). Potem dopiero przed kimś bliskim, przyjaźnie nastawionym, a potem można przed całym światem :) Jeśli oczywiście się chce, bo nie wszystko warto mówić (w sensie, że jeśli nie ma takiej potrzeby, to lepiej się nie narzucać ze swoją „innością”).

No i w sumie na tym przykładzie widać, że to, co nam się wydaje katastrofą, może okazać się najbardziej wyzwalającym i korzystnym doświadczeniem w życiu (ja przeżyłam 3 takie "katastrofy"; te dwie kolejne jeszcze bardziej wyzwalające niż ta, którą przytoczyłam :))
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2012-06-20, 17:17:12
Ważne też, by nie zatrzymać się na etapie wiecznego uzdrawiania wew. dziecka. Wewnętrzne dziecko to również pewna struktura w podświadomości (jej część) i świadomość powinna ją objąć (rozpuścić) w pewnym momencie.

Też widzę takie przejcie z etapu pewnych struktur np. wewnętrznego dziecka, do rozpuszczenia się ich w boskości.
To jest kolejny krok, jednak nie da się pominąć wcześniejszych i na każdym etapie widzenie tego w określony sposób jest odpowiednie, w taki sposób, żeby mogło doprowadzić do przejścia do kolejnego. Nie da się tego przeskoczyć, można tylko po kolei.
Boskość jest poza strukturami podświadomości na pewnym etapie.

Felicite
Co do źródła części informacji, to jest to samo na które się powołujesz. Domyślam się przyczyny takiej sytuacji, ale opisywanie jej tutaj nic nie wniesie do metody, która jest skuteczna. 
Z tego co wiem, to Dawid Hawkins nie brał udziału w warsztacie jako uczestnik, tylko był ekspertem, który pomógł uporać się z czymś, co nie wychodziło Levensonowi i docenił technikę. Przypomina mi to sytuację z EFT, które powstało na bazie TFT metody Callahana,
tutaj więcej http://blog.ezosfera.pl/?p=114
O takim uwalnianiu, żeby dopuścić coś w pełni i zaakceptować to pisał też Osho ze wschodnich źródeł, a przed nim inni ze wschodu, tylko jeszcze nie dla zachodu.
Samo uwalnianie, gdy poszuka się głębiej jest jeszcze z innych źródeł wschodnich, a w Technice Uwalniania uczonej na kursach Adama Krasowskiego, chodzi też o identyfikację pewnych stanów, żeby dojść do innych, co merytorycznie było opracowane przez Hawkinsa.
Korzystałam zresztą na początku mojego rozwoju, z tej techniki uwalniania "więcej z akceptacją" Osho, tylko nie była ona związana ze stanami opisanymi u Hawkinsa jako Pola Energii, więc było to częściowe wykorzystanie jej możliwości. Później intuicyjnie dąży się do tych uczuć wyższych.

Z tego co przeczytałam, ktoś szukał osób na warsztat, więc jest tutaj mowa o tej Technice Uwalniania, którą uczy na warsztacie Adam Krasowski z uwzględnieniem rozwiniętej metodologii. Raczej nie ma za bardzo znaczenia kto nadał tytuł wątkowi, jednak nie jest on (tytuł) dokładnie o tej metodzie z warsztatów, która bazuje w dużej części na mapie świadomości Dawida Hawkinsa. Także jest w tej metodzie i na warsztatach coś więcej, i techniki wschodu, i badania zachodu, i coś jeszcze dodatkowo z innych metod, zasymilowane przez prowadzącego.


Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-20, 17:25:25
A mnie ciekawi jak ta technika trafiła do psychologii, i gdzie była najpierw stosowana. Bo to jest jedna z podstawowych metod stosowanych w psychoterapii i jest tam bardzo znana i powszechna.
Ja piszę na forum poświęconym psychoterapii i stamtąd mam informacje.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-20, 17:36:19

W sumie, Inga, dużo się w tej kwestii nauczyłam od Ciebie (obserwując Cię jeszcze na Cudzie), więc - dzięki!



Naprawdę? Nie myślałam że komuś się przydaje to co piszę.
A mogłabym pisać dużo więcej, tylko że Ania nie chodziła na terapię i nie bardzo ją to interesowało. A to co pisałam to i tak jej to wpychałam na siłę.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-20, 17:50:40
Ja obecnie staram się na bieżąco, w trakcie rozmów z ludźmi analizować swoje odczucia i dopuszczać te które się same pojawiają. Jest to bardzo trudne bo w kontakcie z ludźmi jestem w maksymalnym stresie i jedyne czego pragnę to jakoś przetrwać. Ale trochę mi się to udaje. Przeżywam uczucia lęku, wstydu że jestem beznadziejna, przymusu wypadania jak najlepiej, przymusu spełniania ich oczekiwań.  Dzięki temu że trochę daję radę i widzę na czym stoję, mam trochę więcej pewności siebie i uczucia że może sobie poradzę. To przeżywanie tych uczuć jest okropne, ale lepsze od bycia martwą to znaczy całkowitego odcięcia od swoich uczuć. Widzę że to mój jedyny ratunek aby się przestać bać ludzi i wchodzić z nimi w rzeczywiste relacje.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w 2012-06-20, 21:40:30
Inga
a potrafisz doświadczac pozytywnych uczuć, np sama w odosobnieniu lub w relacji z miła osobą?
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-20, 23:46:26
O takim uwalnianiu, żeby dopuścić coś w pełni i zaakceptować to pisał też Osho ze wschodnich źródeł, a przed nim inni ze wschodu, tylko jeszcze nie dla zachodu.

Ja to widzę w ten sposób: rzeczywistość jest jedna, a więc wglądy różnych osób, jeśli są w miarę czyste, muszą być ze sobą zbieżne w zasadniczych kwestiach, albo się przynajmniej zazębiać (zakładając, że obejmują trochę inną część tej rzeczywistości).  Tak to jest właśnie z uwalnianiem, akceptacją i innymi kwestiami, o których tutaj piszemy. Ostatnio wpadła mi w ręce książka Krishnamurtiego i widzę, że on podobnie to przedstawia.

A propos Osho i jego poglądów na temat akceptacji. Ja np. samodzielnie doszłam do tego, co on pisze w swoich książkach.
Nigdy za nim nie przepadałam (tak jakoś mnie nie pociągał ;), więc i jego książek nie czytałam. Jednak gdy szukałam informacji na temat wewnętrznego dziecka, trafiłam na jego książkę. Spodobało mi się to, co pisał o dzieciach (również o dziecku w nas jako boskiej cząstce, bo takie ujęcie tej kwestii jest mi bliskie), więc sięgnęłam po jego książkę o emocjach. I zobaczyłam zbieżność. Ale jaką! Niekiedy Osho używa nawet tych samych zwrotów :)) Kilka dni temu trafiła w moje ręce jego książka o technikach medytacji. Otworzyłam ją akurat na opisie medytacji palenia papierosów, czy jakoś tak. To już jest żywcem to, co ja „wymyśliłam”, a nazwałam pozwalaniem sobie na trzeźwo i przytomnie. Nawet tu na forum o tym nadmieniałam. Gdyby ktoś posłuchał, jak o tym mówię, a znał Osho, to na 100% by pomyślał, że ściągnęłam od niego. A tymczasem to samo wypłynęło z mojej praktyki akceptacji :)

Korzystałam zresztą na początku mojego rozwoju, z tej techniki uwalniania "więcej z akceptacją" Osho, tylko nie była ona związana ze stanami opisanymi u Hawkinsa jako Pola Energii, więc było to częściowe wykorzystanie jej możliwości. Później intuicyjnie dąży się do tych uczuć wyższych.

Zgadzam się :)
I dlatego ja bardzo się cieszę, że trafiłam na warsztaty Adama, bo dzięki niemu poznałam m.in. mapę świadomości Hawkinsa, już nie mówiąc o tym, że cała idea uwalniania/akceptacji była dla mnie nowa. I choć nie zgadzam się z Adamem w innych kwestiach zasadniczych, to doceniam to, że na niego trafiłam i jestem mu wdzięczna :)

Inga,

Psychologia jest dość młodą nauką, a podejście, o którym piszemy było znane już od dawna na wschodzie. Nic dziwnego, że psychologia to zasymilowała, przecież to nauka o działaniu umysłu ludzkiego, nie może przeczyć podstawowym faktom :P
Psychologia wykorzystuję pewną technikę, bo dostrzega pewne fakty, ale nie wchodzi "głębiej" w pewne procesy, czyli ogólnie rzecz biorąc duchowość - tak to widzę.

Naprawdę? Nie myślałam że komuś się przydaje to co piszę.
A mogłabym pisać dużo więcej, tylko że Ania nie chodziła na terapię i nie bardzo ją to interesowało. A to co pisałam to i tak jej to wpychałam na siłę.

Nie chodzi o to, co pisałaś w wątku o BPD z Anią (bo tam dość rzadko wchodziłam), ale ogólnie o Twoje przejawianie się na forum. Byłaś tam jedną z niewielu szczerych, bezwstydnych (w dobrym tego słowa znaczeniu :p) osób (bez maski). Bardzo mi to imponowało i przez to mnie inspirowałaś. Ja zaliczałam siebie (niestety) do osób w masce (byłam spętana wstydem), więc byłaś dla mnie przykładem w tej kwestii.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2012-06-21, 13:56:03
Felicite
To dobrze, że coraz bardziej otwierasz się na docenianie tego co realnie korzystne i na integrowanie tego na różne sposoby.

Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-21, 16:04:46

 Byłaś tam jedną z niewielu szczerych, bezwstydnych (w dobrym tego słowa znaczeniu :p) osób (bez maski). Bardzo mi to imponowało i przez to mnie inspirowałaś.
Coś podobnego. Nie pomyślałabym.

A mnie się bardzo nie podobało że tam prawie każdy przedstawiał siebie w superlatywach i pisał wyłącznie o tym jaki jest wspaniały i jakie duchowe sukcesy odnosi.
Żadnej samokrytyki.
 A ja hipokryzji miałam dość w swoim domu.
Oraz te kłótnie w stylu - nie, to ja mam rację.
Niestety, ale były tam też osoby widzące moją słabość i próbujące się dowartościować moim kosztem.

Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-21, 22:06:30
Felicite
Dzięki za odpowiedź :)
No właśnie, po przemyśleniu przyznaję, że jest tak jak piszesz.
Z tym związana jest jeszcze jedna kwestia, która mnie nurtuje. W książkach o pozytywnym myśleniu autorzy na każdym kroku podpowiadają, żeby zmieniać swoje myślenie, negatywnego na pozytywne. Od pewnego czasu mam wyraźną poprawę świadomości swoich myśli i emocji. Przyglądam się tym swoim myślom i widzę jak napływają. Mam możliwość przerwania strumienia negatywnych myśli i emocji na pozytywne. No i właśnie mogę to robić bez problemu, no bo tak uczą książki o pozytywnej kreacji, a czy to jest właściwe. Czy zmiana nie będzie wyparciem negatywów- czyli brakiem akceptacji. No ale z kolei trzeba przecież zmieniać negatywne myślenie, programy na pozytywne. Jak więc do tego należałoby podejść?
 
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-21, 22:31:49
Inga
Cytuj
w kontakcie z ludźmi jestem w maksymalnym stresie i jedyne czego pragnę to jakoś przetrwać. Ale trochę mi się to udaje. Przeżywam uczucia lęku, wstydu że jestem beznadziejna, przymusu wypadania jak najlepiej, przymusu spełniania ich oczekiwań.

Mam podobny problem. Właśnie jak pisałem nie jest dla mnie trudne przyznać się do jakichś emocji przed samym sobą, ale prze innymi to już tak. Mam taką myśl, żeby dobrze wypaść przed ludźmi. To wtedy mnie zaakceptują, zyskam na wartości w ich oczach. Natomiast naga prawda o mnie może sprawić, że mną wzgardzą. Ale rzeczywiście lepsza jest akceptacja bez względu na to co myślą i mówią inni.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-21, 22:40:49
Z tym związana jest jeszcze jedna kwestia, która mnie nurtuje. W książkach o pozytywnym myśleniu autorzy na każdym kroku podpowiadają, żeby zmieniać swoje myślenie, negatywnego na pozytywne. Od pewnego czasu mam wyraźną poprawę świadomości swoich myśli i emocji. Przyglądam się tym swoim myślom i widzę jak napływają. Mam możliwość przerwania strumienia negatywnych myśli i emocji na pozytywne. No i właśnie mogę to robić bez problemu, no bo tak uczą książki o pozytywnej kreacji, a czy to jest właściwe. Czy zmiana nie będzie wyparciem negatywów- czyli brakiem akceptacji. No ale z kolei trzeba przecież zmieniać negatywne myślenie, programy na pozytywne. Jak więc do tego należałoby podejść?

Wg mnie pozytywne myślenie jest nie lada pułapką. Właśnie dlatego, że jest „pozytywne” i większość ludzi nie dostrzega w nim żadnych negatywów.
Wśród ludzi panuje powszechne przekonanie, że wystarczy zmienić negatywy na pozytywy i będzie ok. Wiadomo – film The Secret, prawo przyciągania i te sprawy. A tymczasem to nie o to chodzi w pozytywnym myśleniu.
Z pozytywnym myśleniem jest tak  samo jak z afirmacjami – możesz je stosować po to, żeby zaprogramować się na uzyskiwanie jakichś efektów, a możesz stosować je po to, żeby odkryć prawdę. Jeśli odkryjesz (uświadomisz sobie) prawdę o sobie, wtedy nie trzeba będzie wprowadzać żadnych programów. Bo po co?
Koncepcja zmiany negatywnych programów na pozytywne zakłada, że jesteśmy „czystą kartą”, którą trzeba czymś zapisać. To nie tak. Mamy umysł, który działa w taki sposób (trzeba skasować jeden program i w jego miejsce wprowadzić nowy), ale my nie jesteśmy naszymi umysłami (umysł jest tylko narzędziem i tak powinien być traktowany). Nasza prawdziwa natura jest doskonała i chodzi o to, żeby odrzucić wszystko, co przesłania tę doskonałość. Odrzucić nie na zasadzie walki (bo walka tylko wzmacnia to, z czym walczymy), ale na zasadzie akceptacji. Bo pełna akceptacja powoduje, że to, co nie jest nami (naszą prawdziwą naturą), odpada i odsłania to, co w nas prawdziwe.
Dlatego nie warto bać się akceptacji :)
Wprowadzanie nowych programów w miejsce tych, które się nie podobają, dobre jest dla ludzi, którzy zgadzają się na to, by działać jak automaty. Mnie to nie satysfakcjonuje. W ogóle w rozwoju duchowym nie o to chodzi. Przynajmniej ja tak myślę, że chodzi o to, żeby zlikwidować wszelkie programy (i te negatywne i „pozytywne”) i dotrzeć do swojej prawdziwej natury. Gdy tak się stanie, będziesz wiedział, co robić, choć nie będziesz miał żadnych programów. Będziesz wiedział, czego chcesz i będziesz to dostawał (bo będzie to zgodne z ND). Bez żadnych programów :) Wystarczy, że będziesz wyrażał to, kim naprawdę jesteś.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-06-21, 23:26:30
Nasza prawdziwa natura jest doskonała i chodzi o to, żeby odrzucić wszystko, co przesłania tę doskonałość. Odrzucić nie na zasadzie walki (bo walka tylko wzmacnia to, z czym walczymy), ale na zasadzie akceptacji. Bo pełna akceptacja powoduje, że to, co nie jest nami (naszą prawdziwą naturą), odpada i odsłania to, co w nas prawdziwe.
Dlatego nie warto bać się akceptacji :)
Wprowadzanie nowych programów w miejsce tych, które się nie podobają, dobre jest dla ludzi, którzy zgadzają się na to, by działać jak automaty. Mnie to nie satysfakcjonuje. W ogóle w rozwoju duchowym nie o to chodzi. Przynajmniej ja tak myślę, że chodzi o to, żeby zlikwidować wszelkie programy (i te negatywne i „pozytywne”) i dotrzeć do swojej prawdziwej natury. Gdy tak się stanie, będziesz wiedział, co robić, choć nie będziesz miał żadnych programów. Będziesz wiedział, czego chcesz i będziesz to dostawał (bo będzie to zgodne z ND). Bez żadnych programów :) Wystarczy, że będziesz wyrażał to, kim naprawdę jesteś.

Dokładnie :)

Co do akceptacji to chyba największy problem jest z tym że jest strach że jak zaakceptuje to że jest źle, to tak zostanie. Aczkolwiek zauważyłem, że działa to tak że cały sens złej sytuacji jest w tym abyśmy się źle czuli, gdy jesteśmy pełni akceptacji to negatywny tracą sens, zanikają, a my wtedy mamy dużo czasu i energia żeby realizować to co fajne, przyjemne itd.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-22, 00:05:35
Felicite
Dzięki za odpowiedź.
To co piszesz w praktyce oznacza, że afirmacje poza wyciąganiem czegoś na zewnątrz są zbędne.
Ja na początku miałem taki oto dylemat w oparciu o książki, które wtedy czytałem: podejście Krishnamurtiego, który pisał podobnie do Twoich wypowiedzi i Luizę Hay, która stawiała na intensywną pracę z afirmacjami, by się przeprogramować.
Po próbach pierwszej drogi wybrałem drugą, bo zbyt wielkie miałem obciążenia.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-22, 00:25:52
Zaś co do pułapek z pozytywnym myśleniem, które mogą się zdarzać, ale nie muszą masz rację. Też mam wrażenie, że przynajmniej niektórzy nauczyciele pozytywnego myślenia wyglądają jakby na siłę narzucali sobie pozytywne podejście i myślenie, a tak naprawdę wewnątrz mają wiele negatywów i nieakceptacji. No ale też jest to jakiś sposób na siebie i rozwój, choć daleki od ideału. Na pewno coś im tam pomaga, czasem dość sporo patrząc na ich sukcesy.

lukaszlm
Cytuj
zauważyłem, że działa to tak że cały sens złej sytuacji jest w tym abyśmy się źle czuli,
Ha ha, rozbawiłeś mnie tym stwierdzeniem, podoba mi się.

A dalej:
 
Cytuj
gdy jesteśmy pełni akceptacji to negatywny tracą sens, zanikają


A co z pozytywami, jeśli też jesteśmy pełni akceptacji dla nich? Czy też tracą sens? Bo tego się obawiam :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-06-22, 08:58:38
A co z pozytywami, jeśli też jesteśmy pełni akceptacji dla nich? Czy też tracą sens? Bo tego się obawiam :)

Akceptacja jest jak kąpiel, zmywa brudy, i odkrywa piękne zdrowe, ładnie ciało. Także nie ma się co martwić, zostaje zawsze to co naturalne w nas. Pozytywny, miły stan, ciepłe myśli to nasza natura.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2012-06-22, 10:03:00
Moim zdaniem afirmacje prawidłowo stosowane nie doprowadzają do bycia zaprogramowanym jak robot. Zwróćmy uwagę na to co afirmujemy (a przynajmniej co powinniśmy) - prawdę. Przykładem takiej prawdy może być afirmacja "zasługuje na miłość". Czy afirmowanie tego będzie tworzeniem sobie pozytywnej nakładki w umyśle zamiast urzeczywistniania czystej świadomości tego, że się zasługuje na miłość? Tak, ale tylko wtedy kiedy człowiek afirmuje w zły sposób, czyli bez zwracania uwagi na swoje odczucia, bez refleksji i medytacji oraz pracując automatycznie bez wczuwania się w treść.

Jeżeli jednak pracujemy nad afirmacją prawidłowo to nie jest ona wciskaniem sobie czegoś do umysłu, a jedynie regularnym koncentrowaniem się na pewnej prawdzie w celu jej utrwalenia i poruszenia wszelkich mentalnych oraz emocjonalnych struktur stojących w opozycji do niej.

Wg mnie technika opisywana w temacie jest świetna, ale jako uzupełnienie do pracy z afirmacjami, a nie jej zastąpienie. Jasne, że wiele rzeczy można w ten sposób puścić i zacząć przejawiać siebie w dużo większym stopniu, ale imo to nie rozwiąże wszystkich kwestii do uzdrowienia. Wiele z nich będzie na tyle głęboko wrytych w nas, że sama akceptacja ich nie ruszy. Często trzeba naszą podświadomość przyzwyczajoną do podążania w złym kierunku, przyzwyczaić do nowych, lepszych dróg i choć z początku może to się wydawać nieco sztuczne i na siłę - prawda jest taka, że to co z początku może się wydawać wbrew sobie, jest tylko wbrew starym przyzwyczajeniom i strukturom mentalnym, a nie wbrew sobie.

Dla mnie Osho jest świetnym przykładem, że sama akceptacja nie wystarczy, bo wywali mocniejsza karma i już jest po ptakach. Taka droga to droga, na wiele, wiele wcieleń ponieważ bez świadomego, regularnego koncentrowania się na pozytywach siła przebicia tego wszystkiego będzie za mała i cały proces będzie się ciągnął strasznie w czasie.

Oczywiście przy afirmacjach nie da się uniknąć przynajmniej częściowego programowania umysłu, ale to jest tylko etap pracy nad sobą, budowanie dobrej karmy, która może się okazać niezbędna do przekroczenia co większych obciążeń. Potem jak już się ma z grubsza poczyszczone wszystko i jest się kozakiem duchowym, to przychodzi czas na puszczenie tego, ale na wszystko jest swój czas.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2012-06-22, 11:00:50
Ja na początku miałem taki oto dylemat w oparciu o książki, które wtedy czytałem: podejście Krishnamurtiego, który pisał podobnie do Twoich wypowiedzi i Luizę Hay, która stawiała na intensywną pracę z afirmacjami, by się przeprogramować.
Po próbach pierwszej drogi wybrałem drugą, bo zbyt wielkie miałem obciążenia.

Tez kiedyś czytałam Krishnamurtiego (przy początkach świadomego rozwoju czytaliśmy sobie w grupie zaprzyjaźnionych rozwojowców i dyskutując kontemplacyjnie poszerzaliśmy sobie świadomość spontanicznie, co było przyjemne i entuzjastyczne:)), i też L. Hay, a wcześniej Huna i Eveline Monahan i ćwiczenia na warsztatach utwierdziły mnie w celowości afirmacji. Szczególnie poczułam ich działanie przy afirmacji "Moja świadomość i podświadomość doskonale współpracują z moją Nadświadomością".  I wtedy wyszło, ze tak naprawdę jedno podejście nie wyklucza drugiego,, nie ma konfliktu "albo, albo", czy dylematu, bo jesteśmy tak złożonymi istotami, że można równocześnie przejawiać się i pracować rozwojowo na kilku poziomach, na różne sposoby, aż do pełnej harmonii z Nadświadomością.
W medytacji, kontemplacji, czy po prostu spontanicznie, czyli w każdym przypadku intuicyjnie, często wychodzi jaka jest odpowiednia afirmacja na dany moment, żeby dostroić się do siebie prawdziwego. Mamy coś takiego jak własna natura w materii, która się przejawia w świece pozytywnie, czyli tak rezonuje ze światem na pewnym pułapie bycia. Tak jak było napisane wcześniej akceptacja pozytywów, afirmacji, takich z poziomu prawdy i rzeczywistości o nas, z boskiego pułapu, zostaje, a wręcz się wzmacnia.
W EFT dodano afirmacje w pewnym momencie do metody, bo czasami podświadomość tylko tak załapuje co jest w zamian za negatywne programy i na czym się koncentrować, do czego dostrajać w sobie, szczególnie gdy podświadomość uczy się nowych mechanizmów funkcjonowania w jakimś temacie.
W innych metodach: Huna, regresing, afirmacje też mają taki sens.

Różne działania na optymalnej drodze (nie wszystkie, ale zawsze jest kilka właściwych opcji) prowadzą skutecznie do tego samego celu.
Wygląda, że dobrałeś odpowiednią metodę pracy dla siebie na dany czas poprzez samoświadomość:)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2012-06-22, 11:43:55
Wprowadzanie nowych programów w miejsce tych, które się nie podobają, dobre jest dla ludzi, którzy zgadzają się na to, by działać jak automaty. Mnie to nie satysfakcjonuje. W ogóle w rozwoju duchowym nie o to chodzi. Przynajmniej ja tak myślę, że chodzi o to, żeby zlikwidować wszelkie programy (i te negatywne i „pozytywne”) i dotrzeć do swojej prawdziwej natury. Gdy tak się stanie, będziesz wiedział, co robić, choć nie będziesz miał żadnych programów. Będziesz wiedział, czego chcesz i będziesz to dostawał (bo będzie to zgodne z ND). Bez żadnych programów :) Wystarczy, że będziesz wyrażał to, kim naprawdę jesteś.

To chyba specyficzne wzorce muszą się odpalić, braku kontaktu ze sobą, ze swoimi uczuciami, żeby afirmować sobie coś co jest sztuczne. To już bardziej przypomina autohipnozę za pomocą afirmacji, czyli zamknięcie w jakimś fałszywym świecie opartym na strukturach ego, a nie afirmowanie z poziomu prawdy. Możliwe, że zabrakło  takiej osoby/osobom, które masz na myśli, tego kontaktu ze sobą, ze swoimi uczuciami, samooceną i nastąpiło wyparcie się jakiś swoich wzorców negatywnych i branie pseudopozytywnych za ostateczną prawdę o sobie, i gdzieś po drodze zabrakło dbałości o czystość intencji w rozwoju.

Nie zauważyłam, żeby osoby afirmujące, działały jak automaty (chociażby z tego forum), gdy mają intencje afirmowania prawdy o sobie, czyli dostrajania się do tego swoją pracą rozwojową. Można afirmować sobie też to co jest zgodne z ND, czyli pogłębiać swoją otwartość na dostawanie tego i bycie w tym sobą. Są rożne metody dojścia do stanu całkowitego poddania się/zgodności z Nadświadomością.

Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-22, 11:59:35
Co do akceptacji to chyba największy problem jest z tym że jest strach że jak zaakceptuje to że jest źle, to tak zostanie. Aczkolwiek zauważyłem, że działa to tak że cały sens złej sytuacji jest w tym abyśmy się źle czuli, gdy jesteśmy pełni akceptacji to negatywny tracą sens, zanikają, a my wtedy mamy dużo czasu i energia żeby realizować to co fajne, przyjemne itd.

:))

Ja to ujęłam w ten sposób:
"Uświadomiłam sobie, dlaczego tak jest, że akceptacja jest niezbędnym warunkiem dokonania zmiany.
Wydaje się to nielogiczne, ale jest takie tylko na pozór. Wydaje się takie, ponieważ akceptacja bardzo często utożsamiana jest ze stagnacją.
A tymczasem akceptacja nie ma z nią nic wspólnego. Wręcz przeciwnie: Akceptacja to pozwolenie na to, by się działo samo, bez mojej kontroli, bez mojej ingerencji, czyli jest to puszczenie kontroli, całkowite poddanie się Bogu. Pozwolenie na wszystko, oznacza również pozwolenie na zmianę.
Pozwolenie na wszystko oznacza, że pozwalam Bogu, by działał, więc jeśli tylko jest to zgodne z ND, ta zmiana, której tak bardzo pragnę, nastąpi. A jeśli nie (bo np. wcale nie byłoby to dla mnie korzystne), to i tak spotka mnie coś lepszego. Bo gdy pozwalamy działać Bogu inaczej być nie może :)"

zauważyłem, że działa to tak że cały sens złej sytuacji jest w tym abyśmy się źle czuli

Właśnie tak :)

To co piszesz w praktyce oznacza, że afirmacje poza wyciąganiem czegoś na zewnątrz są zbędne.
Ja na początku miałem taki oto dylemat w oparciu o książki, które wtedy czytałem: podejście Krishnamurtiego, który pisał podobnie do Twoich wypowiedzi i Luizę Hay, która stawiała na intensywną pracę z afirmacjami, by się przeprogramować.
Po próbach pierwszej drogi wybrałem drugą, bo zbyt wielkie miałem obciążenia.

Dla mnie afirmowanie to nie tylko wyciąganie na wierzch brudów, które zaciemniają prawdę, choć pewnie i tak można by to nazwać (jakby się ktoś uparł ;p). Napiszę o tym niżej.

Wiesz, być może jest tak, że niektórzy ludzie muszą najpierw przeprogramować umysł, żeby mógł się w ogóle wyciszyć i dostrzec prawdę.
Ja w każdym razie tego nie musiałam (wręcz mnie od tego odrzucało), a też miałam wielkie obciążenia. Więc nie wiem od czego to zależy. Od gotowości, otwartości? (tak sobie głośno myślę)
Ja dostrzegam coś takiego: wszystko co nam się przytrafia jest do czegoś potrzebne. Nawet "katastrofy" okazują się wyzwalające, gdy się do nich odpowiednio podejdzie :) Być może w pewnych sytuacjach trzeba doświadczyć czegoś, co komuś innemu, patrzącemu z innej pozycji, wydaje się zbędne. Jeśli więc Tobie posłużyło programowanie to ok :)

Do mnie coraz bardziej dochodzi, że porównywanie się z innymi, staranie się ich zrozumieć za wszelką cenę, nie ma sensu.
Nie muszę wchodzić ani w czyjeś wzorce i zaślepienia (bo ja JUŻ tego tak nie postrzegam), ani zastanawiać się nad czyimiś wglądami w rzeczywistość, których nie rozumiem (bo JESZCZE nie ten czas).
Wystarczy, że rozumiem siebie na etapie, na jakim jestem i że robię to, co mi służy. A resztą mogę sobie odpuścić i to mi wyjdzie tylko na dobre (bo tamto niesamowicie hamuje rozwój).

Na pewno coś im tam pomaga, czasem dość sporo patrząc na ich sukcesy.

Ja bym nie oceniała pochopnie tego, czy ktoś faktycznie odnosi sukcesy. Wiem po sobie.
Przez wiele lat byłam tak oceniana przez ludzi z zewnątrz: świetnie zapowiadająca się kariera, świetny związek, zawsze uśmiechnięta, na brak kasy też nigdy nie narzekałam, nawet rodziców mi zazdrościli (!). Co z tego, skoro to nie było to. Skoro byłam tak oddalona od siebie, że w środku aż wyłam z bólu. Choć były i dobre momenty - gdy znieczulałam się tak bardzo, że tego nie czułam.
Najśmieszniejsze, że do pisania doktoratu motywowałam się wizją, że kiedyś zostanę rektorem i zmienię tę starą strukturę (czuli uniwersytet), hehe. Nie to jeszcze nie jest najśmieszniejsze. Najśmieszniejsze jest to, że to działało!
Aż wreszcie dupło (jak to się u nas na Śląsku mówi ;): szpital (z podejrzeniem choroby nowotw. w zaawansowanym stanie! Taka byłam wyniszczona), załamanie psychiczne I poczułam taką ulgę, jak nigdy dotąd! :)
Posłuchaj Grzesiaka (tego od NLP), on też patrzy teraz na te kwestie inaczej :)

Wg mnie technika opisywana w temacie jest świetna, ale jako uzupełnienie do pracy z afirmacjami, a nie jej zastąpienie.

A ja patrzę na to z zupełnie innej strony: dla mnie kwestia akceptacji i kwestia afirmacji to nie dwie odrębne, równorzędne tematy, czy „techniki”. Afirmowanie jest metodą (techniką) pracy ze sobą, ale już akceptacja to podejście. Można w ten sposób podchodzić do wszystkiego, do całego swojego życia. Do afirmacji też :) A kto powiedział, że akceptować można (czy powinno się) tylko negatywy?
Chodzi również o to, żeby akceptować (czyli pozwalać na) pozytywy.
Weźmy taką afirmację „zasługuję na miłość”. Akceptacja tego twierdzenia na początku prowadzić będzie do poczucia, że faktycznie tak jest, a potem do czegoś więcej (ja coś takiego czuję): do uświadomienia sobie, że ja jestem miłością, więc słowo „zasługuję” jest tutaj nieadekwatne.
Oczywiście to nie jest tak, że wystarczy jednorazowy zabieg, żeby to sobie uświadomić (a przynajmniej nie w moim przypadku :p). To trzeba powtarzać aż do skutku, czyli pełnej świadomości tego, że jest się miłością i odczuwania tego cały czas.

Co do Osho i jego praktyki afirmacji. Mam to samo wrażenie co Sylvia, że Osho nie wiąże tego z innymi ważnymi kwestiami, jak chociażby ze "stanami opisywanymi przez Howkinsa jako Polami energii". Poza tym teoria pragnień też wiele wyjaśnia i rozwiązuje. A nie wiem, czy Osho się do niej odwołuje (bo nie czytałam go tak dokładnie).
Inna sprawa to to, że ktoś może mówić jedno, a (w pewnych obszarach) robić coś innego, bo jest zaślepiony i tego po prostu nie dostrzega.
Zauwżyłam to u Krasowskiego i u Osho też podejrzewam (ale nie mam pełnych danych, bo zbyt mało go znam). Tak więc nie zawsze warto sugerować się życiorysem "guru".

I na koniec jeszcze wyjaśnienie: Technika uwalniania to nie tylko to, co tutaj piszemy. Nie ma siły, żeby tutaj to wszystko opisać dobrze i wytłumaczyć (a przynajmniej ja nie jeszcze umiem). Dlatego potem wyciągane są różne fałszywe wnioski.
W ogóle słowo „technika” nie jest tutaj właściwe. To coś znacznie więcej niż kolejna technika. Oczywiście, można to tak traktować i na tym poprzestać, jeśli to zadowala, ale można też na podstawie tego dążyć do czegoś więcej.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-22, 12:05:40
Sylvia, co do mojego poglądu na temat afirmowania - wyjaśniłam to w odpowiedzi do Clinta. Być może to rzuci na tę kwestię nieco więcej światła, bo wcześniej wyraziłam się zbyt lakonicznie.
I żeby nie było niedomówień: nie twierdzę, że wszystkie afirmujące osoby działają jak automaty. Nie mam nic przeciwko afirmacjom. Przeciwnie, sama je stosuję.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-22, 15:57:42

A co z pozytywami, jeśli też jesteśmy pełni akceptacji dla nich? Czy też tracą sens? Bo tego się obawiam :)

O jakie pozytywy chodzi? O pozytywne uczucia?
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-06-22, 17:10:54
Akceptacja to pozwolenie na to, by się działo samo, bez mojej kontroli, bez mojej ingerencji, czyli jest to puszczenie kontroli, całkowite poddanie się Bogu. Pozwolenie na wszystko, oznacza również pozwolenie na zmianę.
Pozwolenie na wszystko oznacza, że pozwalam Bogu, by działał, więc jeśli tylko jest to zgodne z ND, ta zmiana, której tak bardzo pragnę, nastąpi. A jeśli nie (bo np. wcale nie byłoby to dla mnie korzystne), to i tak spotka mnie coś lepszego. Bo gdy pozwalamy działać Bogu inaczej być nie może :)"

Super napisałaś :) Ja zauważyłem że wtedy dzieją się najlepsze rzeczy naglę coś przychodzi z zewnątrz, albo nagle ciągnie nas do zrobienia czegoś, co potem ma bardzo miłe skutki, takie trochę jakby bóg działał na naszą korzyść poprzez innych albo przez nas działał, w obu przypadkach wystarczy właśnie pozwolić aby się działo. Ja z tego korzystam w modlitwach, kiedyś robiłem na zasadzie chce uzdrowienia , teraz na zasadzie akceptuje i pozwalam, działa dużo mocniej i jest dużo przyjemniejsze :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-22, 21:04:05
Dzięki Wszystkim za ciekawe posty :)

Inga

O jakie pozytywy mi chodzi? O takie, które pozwalają nam radzić sobie w życiu na TYM świecie, a nie zbierać cięgi, być ofiarą i żyć w ciągłym strachu przed tym co przyniesie jutro i co nas może spotkać.

Co do nauki Osho, to na podstawie jego książek wynika, że ma zupełnie inne podejście do problemów niż Krishnamurti. Sam o tym mówi. Podaje, że dla Krishnamurtiego JEDYNĄ metodą rozwoju jest bycie świadomym, bycie świadkiem i wynikające z tej postawy ZROZUMIENIE, które daje uwolnienie od wszelkich ograniczeń. Osho mówi, że jest to dobra metoda, ale bardzo wolna, może trwać wiele wcieleń. A sam Osho podaje setki technik medytacyjnych, które mają na celu wyrzucenie wszelkich obciążeń. Zaczynają od ciała, idą przez serce, docierają do umysłu a potem wykraczają dalej. A osobę oświeconą określa bardzo różnie, np. jako osobę, u której jest totalna akceptacja życia. Fajna definicja.
Dlatego Osho mówi o akceptacji i przy okazji o całkowitym byciu sobą, a droga do tego wiedzie przez techniki katharsis.

Sylvia i Clint
Też łączę afirmacje z akceptacją i zrozumieniem. Prawidłowe stosowanie afirmacji na tym właśnie polega. To nie może być tak, że do jednej szufladki umysłu wtłaczamy pozytywną sugestię, a w innych dalej podtrzymujemy stare destrukcyjne programy.
W sumie to wybrałbym się na te zajęcia do Adana, bo TU pięknie współpracują z metodami afirmacyjnimi.

Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-22, 21:28:27
Felicite
Cytuj
Afirmowanie jest metodą (techniką) pracy ze sobą, ale już akceptacja to podejście. Można w ten sposób podchodzić do wszystkiego, do całego swojego życia. Do afirmacji też :) A kto powiedział, że akceptować można (czy powinno się) tylko negatywy?

Przytoczę jeszcze raz Osho, bo się z nim zgadzam. Oświecenie to totalna akceptacja.
Myślę, że akceptację można nazwać podejściem, czy postawą, ale żeby taki stan osiągnąć trzeba przejść pewną drogę i do tego służą afirmacje (i inne metody). Bo co zrobić jeśli ktoś niczego nie akceptuje, bo tak jest zbuntowany? Własnie może posłużyć sie afirmacjami na akceptację. W sumie taką postawę akceptacji nie osiągnie się inaczej jak własnie poprzez akceptowanie coraz bardziej i bardziej.
Jak dla mnie technika UW lepiej działa u ludzi na wyższym poziomie. Trzeba nieć już pewną świadomość.

Felicite
Też mi już wcześniej przyszło na myśl, że mogłabyś pisać ciekawe książki :)
Fajnie się je czyta :)
To talent odblokowany czy miałaś go cały czas?
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-22, 21:32:43
Muszę siebie zacytować
Cytuj
Też mi już wcześniej przyszło na myśl, że mogłabyś pisać ciekawe książki :)
Fajnie się je czyta :)
Oczywiście miałem na myśli Twoje posty, bo książki to pieśń przyszłości.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-06-23, 13:39:31
Dla mnie Osho jest świetnym przykładem, że sama akceptacja nie wystarczy, bo wywali mocniejsza karma i już jest po ptakach. Taka droga to droga, na wiele, wiele wcieleń ponieważ bez świadomego, regularnego koncentrowania się na pozytywach siła przebicia tego wszystkiego będzie za mała i cały proces będzie się ciągnął strasznie w czasie.

Tylko że u osho, ta akceptacja też wynikała z jego filozofii życia. Jeśli źródłem akceptacji jest bóg, to akceptacja wtedy rozszerza świadomość tak mocno, że karma która wywala w zderzeniu z akceptacją i świadomością, rozbryzguje się jak woda o wybrzeże. Jeśli źródłem akceptacji jest światopogląd, filozofia, wymuszanie to wtedy faktycznie karma wywala i  'pozorna akceptacja' rozsypuje się jak domek z kart.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-24, 23:34:42
Też mi już wcześniej przyszło na myśl, że mogłabyś pisać ciekawe książki :)
Fajnie się je czyta :)
To talent odblokowany czy miałaś go cały czas?

Mateusz, dziękuję za miłe słowa :)
Miałam go od dziecka, ale przez jakiś czas był zablokowany. W ogóle to jako dziecko miałam bardzo dużo różnych talentów (tylko że ich nie chciałam rozwijać), m.in. lekkość wyrażania się poprzez słowo pisane i mówione. A nawet mówić potrafiłam ładniej (wróżono mi karierę dziennikarską, bo byłam też bardzo aktywna i ciekawa świata). Tak było do początków liceum. Potem powstała jakaś blokada objawiająca się ogromną nieprzytomnością, gdy tylko chciałam się wyrazić. To zjawisko narastało i w czasie studiów sięgnęło zenitu. W tym czasie np. gdy chciałam gdzieś zadzwonić, to musiałam pisać na kartce „Dzień dobry, nazywam się…” ;)))) Serioza. To był koszmar! Na studiach wybierałam egzaminy pisemne, bo wtedy nieprzytomność była mniejsza (nie było bezpośredniego kontaktu z ludźmi, nie byłam też w centrum uwagi). [Na szczęście miałam tak świetną kreację (i to nie tylko odnośnie egzamów), że zdawałam bez trudu i na dobre oceny, nawet te ustne :)]
Teraz widzę, że łączyło się to z zakazem działania dla siebie (mogłam działać tylko dla innych), ale nie wiem jeszcze, dlaczego uaktywniło się to akurat wtedy.
Do tej pory włącza mi się nieprzytomność, gdy mam powiedzieć coś ważnego dla mnie, choć jest już dużo lepiej niż kiedyś. Jednak talent krasomówczy nie wraca :( A na nim najbardziej mi zależy.
Ale może kiedyś go odzyskam :))

Tylko że u osho, ta akceptacja też wynikała z jego filozofii życia. Jeśli źródłem akceptacji jest bóg, to akceptacja wtedy rozszerza świadomość tak mocno, że karma która wywala w zderzeniu z akceptacją i świadomością, rozbryzguje się jak woda o wybrzeże. Jeśli źródłem akceptacji jest światopogląd, filozofia, wymuszanie to wtedy faktycznie karma wywala i  'pozorna akceptacja' rozsypuje się jak domek z kart.

Co do nauk Osho, to się nie wypowiadam, bo nie znam ich w całości (choć to, co znam, póki co, bardzo mi odpowiada. A to dlatego, że do większości tego, co przeczytałam u niego, sama doszłam, a reszta też bardzo mi pasuje), ale  dopiszę jeszcze coś w temacie sugerowania się faktami z życiorysów autorytetów.
Uważam, że żadna nauka, nawet najczystsza nie zagwarantuje nikomu oświecenia. A to dlatego, że do samego oświecenia w umyśle będą funkcjonować jakieś zaślepienia, które mogą sprowadzić na manowce. Dlatego na ścieżce RD tak ważna jest uważność i umiejętność przyznania się do błędu, szczerość i uczciwość, oraz nie uciekanie od niczego W SOBIE, co boli, czy wywołuje nieprzyjemne emocje.
Zauważyłam, że niebezpieczeństwo wyparcia tego, co niemiłe wzrasta w miarę podnoszenia wibracji. Wzrasta też świadomość, widzi się dużo więcej, ale jednak pokusa nie widzenia tego, co nie pasuje do reszty jest bardzo duża. Chodzi o to, że człowiekowi jest już tak dobrze, że nie chce wracać do niższych stanów emocjonalnych.
Dużo poważniejsze są też wtedy skutki każdego wyparcia.
Dlaczego? Bo z wypieraniem negatywów jest tak, jak z rozciągającą się gumką. Możesz przed nimi uciec, ale tylko do pewnej granicy. Im dalej uciekniesz, tym napięcie jest większe i w końcu gumka ściąga Cię z powrotem i siłą rozpędu spadasz bardzo nisko. Być może dlatego z bardzo wysokich poziomów tak łatwo jest „upaść” bardzo nisko.


Odnośnie Boga, to coś jest na rzeczy, bo od kiedy zrozumiałam, że Bóg to po prostu moja prawdziwa natura, wszystko się zmieniło, ulżyło mi niesamowicie, a akceptacja zyskała zupełnie inny wymiar.
Do tamtej pory buntowałam się przeciwko Bogu, bo postrzegałam go, jako coś „obcego”, jako coś co nie jest mną. Niby wiedziałam, że Bóg jest we mnie, bla bla bla…, ale nie czułam tego.
A potem zrozumiałam, że Bóg to ja-prawdziwa, a to, co się we mnie buntuje przeciwko temu, nie jest mną, że to jest element „obcy”. I zmieniła się moja percepcja rzeczywistości.
Poczułam, że Bóg (moja prawdziwa natura) to nie tylko JA, ale coś więcej. Bóg to doskonała natura we mnie i innych ludziach. Bóg to jedność nas wszystkich.
To dlatego, gdy szczerze życzymy szczęścia innym, to tak jakbyśmy sobie życzyli (i wtedy to szczęście przychodzi). I odwrotnie: gdy życzymy szczęścia sobie, to innym też, gdy kochamy siebie, to innych też kochamy, nie ma innej możliwości :)
To dlatego mówimy, że „Bóg działa przez innych ludzi”. A czemu nie miałby działać, skoro jest tak samo w nas, jak i w nich? :)

I co jest jeszcze ważne: poddanie się Bogu nie oznacza, że „coś” będzie działało za nas, a my będziemy leżeć i się nudzić. Nie, bo poddajemy się boskiej cząstce w NAS. Tzn. że to my (my-Bóg) będziemy wiedzieć, czego chcemy i będziemy to realizować (działać).

Wrócę jeszcze do podziału, którego dokonałam na początku, na to, co we mnie boskie i na element „obcy” czyli Ego. Taki podział nie powinien prowadzić do podziału siebie na części i różnego traktowania tych części.
Całą siebie - taką, jaką jestem, powinnam traktować z miłością i akceptacją. Czyli akceptować w sobie wszystko, niezależnie czy jest boskie, czy pochodzi od Ego. Dlaczego? Bo to właśnie akceptacja  powoduje rozpuszczenie tego, co nie jest mną (czyli Ego) i pozwala wypłynąć na wierzch temu, co prawdziwie moje (czyli boskie) :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-26, 16:22:57
Ja bardzo lubiłem czytać Osho, teraz też sięgam do niego. Choć może on być bardzo różnie rozumiany, a świadczy zachowanie niektórych jego sanjasinów. Ale jeśli się ma świadomość rozróżniającą i intuicyjne rozumienie, to też się go rozumie tak ja potrzeba. Czasem coś można odrzucić, coś zrozumieć własciwie, nawet chyba inaczej niż miał  na myśli autor, a w większości sa one wspaniałe, inspirujące, mądre, toteż jego słowo czasem bawią, czasem szokują, poszerzają rozumienie, i docierają z wielką siłą.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-26, 17:37:10
Choć może on być bardzo różnie rozumiany (...). Ale jeśli się ma świadomość rozróżniającą i intuicyjne rozumienie, to też się go rozumie tak ja potrzeba. Czasem coś można odrzucić, coś zrozumieć własciwie, nawet chyba inaczej niż miał  na myśli autor, a w większości sa one wspaniałe, inspirujące, mądre, toteż jego słowo czasem bawią, czasem szokują, poszerzają rozumienie, i docierają z wielką siłą.

Dobrze to ująłeś, Mateo :) Ja myślę tak samo :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-06-26, 17:48:47
Felicite

Mam do Ciebie pytanie,ktore nasunelo mi sie po paru zastosowaniach metody tutaj opisanej przez Ciebie.W momencie ,gdy chce uwolnic jakas emocje ,wchodze w nia cala soba ,czuje ja ,nie musze dlugo zazwyczaj czekac az ona sobie odejdzie i tutaj moje pytanie:czuje sie zupelnie wolna,obojetna na dana sytuacje przez ktora pojawila sie ta emocja to uczucie oczywiscie zazwyczaj negatywne,ale po jakies chwili wraca pytanie gdzie to poszlo??Ego mowi mi ze na pewni zrobilam,zle cwiczenie bo nie doszlam do pierwotnej przyczyny tego uczucia czyli nie odkrylam co sie pod tym  krylo czy to byl brak poczucia bezpieczensta,czy kontroli czy czegos innego wiec mowi ,ze oszukuje sama siebie  i wypieram tak naprawde zle emocje i udaje,ze ich nie ma a one i tak wroca do mnie pomnozone milion razy w najmniej oczekiwanym momencie.
o co chodzi bo troche tego nie kumam
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Quorthon w 2012-06-26, 18:41:18
Też dołączyłbym się z pytaniem odnośnie akceptacji. To jest coś co powinienem poczuć stosując technikę uwalniania czy może coś co powinienem stosować jak w/w technikę?:> Coś na styku czy mogę pozwolić sobie zaakceptować siebie takim jakim jestem tu i teraz? I hmm czy taka generalizacja jest ok, czy może to się rozbija na mniejsze fragmenty w sensie akceptujemy po kolei jakieś części siebie, wady, nawyki itd Przyznam, że czuję jakiś wewnętrzny opór kiedy próbuje zaakceptować coś co mi się nie podoba w sobie, chyba że to wynika z tego iż podchodzę do tego na opak:> W kazdym razie trochę się zapętliłem w tym. Będę wdzięczny na skierowanie mnie na właściwy tor.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-06-26, 20:21:04
osho fajnie mówi, ale nie czuje w tym lekkości czy miłości. Np odbieram dużo lepiej moojina, który zresztą wg mnie jest jedynym sensowym nauczycielem duchowym, który nie wtyka różnych bzdur w to co mówi. Chociaż już i jego nie chce mi się czytać, jakoś wolę te uczucie gdy na świeżo uświadomię sobie coś - jest to wtedy bezcenne i prawdziwe.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-26, 22:26:49
Felicite
:)

lukaszlm
Mam odwrotne odczucia, jeśli chodzi o lekkość. Osho o wiele lepiej się prezenuje, choć ma też swoje obciążenia.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-27, 10:07:17
Coś na styku czy mogę pozwolić sobie zaakceptować siebie takim jakim jestem tu i teraz? I hmm czy taka generalizacja jest ok, czy może to się rozbija na mniejsze fragmenty w sensie akceptujemy po kolei jakieś części siebie, wady, nawyki itd Przyznam, że czuję jakiś wewnętrzny opór kiedy próbuje zaakceptować coś co mi się nie podoba w sobie, chyba że to wynika z tego iż podchodzę do tego na opak:> W kazdym razie trochę się zapętliłem w tym. Będę wdzięczny na skierowanie mnie na właściwy tor.

w tej technice chodzi o coś innego. Nie o akceptowanie siebie ze swoimi wadami, tylko o pozwalanie sobie na odczucie tej nieakceptacji, tych wszystkich negatywnych uczuć jakie mamy wobec siebie, gdy siebie nie akceptujemy.
To jest zupełnie inne podejście. Bo tu akceptujemy to co czujemy do siebie, czyli np to że siebie odrzucamy.

No chyba że cię źle zrozumiałam bo o co innego pytałeś.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-27, 10:13:19
Mnie się wczoraj udało przez moment wejść w swoje najbardziej bolesne uczucia.
Miałam scysję z córką, która też jest zaburzona. Córka zareagowała tak, że mi nie odpowiedziała na pytanie tylko sobie poszła. Ja miałam cały czas te same nieprzyjemne uczucia co zwykle gdy jest między nami konflikt. Zawsze w takich sytuacjach jestem na nią zła i ją obwiniam za to jak okropnie się czuję. Teraz chciałam poczuć swoje rzeczywiste uczucia. To było nieskończenie trudne, bo ja ich za wszelką cenę nie chciałam czuć. Mimo to próbowałam i czułam że to coś okropnego. Udało się przez chwilę być w tym czyms tak strasznym. To były uczucia 2-3 letniego dziecka, którego mama nie słucha, nie odpowiada na pytania, lekceważy i odchodzi. Cierpienia małego dziecka są straszne, niewyobrażalne, o wiele gorsze niż ludzi dorosłych. Bo dziecko nie wie niczego. Ja jako dziecko  myślałam że mama już nigdy się do mnie nie odezwie, że straciłam ją na zawsze i stąd takie straszne cierpienie. Myślałam że mama mnie porzuciła i zostawiła samą, a mając 2 lata, nie poradziłabym sobie i czekała mnie śmierć. Taką dziecko ma perspektywę  i dlatego tak bardzo musi zabiegać o rodziców.
Jestem zadowolona że chociaż przez moment udało mi się skontaktować ze sobą z dzieciństwa.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-27, 12:09:09
Semira,
nie bardzo wiem, w czym problem. Przecież w TU chodzi właśnie o to, żeby powiązać emocje z uczuciami braku, czyli pragnieniami, i te pragnienia uwolnić. Skoro więc czujesz, że tak chcesz zrobić, to tak zrób :)

Też dołączyłbym się z pytaniem odnośnie akceptacji. To jest coś co powinienem poczuć stosując technikę uwalniania czy może coś co powinienem stosować jak w/w technikę?:> 

Po pierwsze - nic nie powinieneś :) TU jest prosta (tylko umysł za bardzo komplikuje): to, co czujesz jest ok, pozwól sobie na to, podejmij decyzję, że chcesz to uwolnić, a wtedy to, co nie jest Tobą odejdzie. Na tym właśnie polega akceptacja. Ale jeśli nie czujesz słowa "akceptacja" to go nie używaj i po sprawie :P

Coś na styku czy mogę pozwolić sobie zaakceptować siebie takim jakim jestem tu i teraz? I hmm czy taka generalizacja jest ok, czy może to się rozbija na mniejsze fragmenty w sensie akceptujemy po kolei jakieś części siebie, wady, nawyki itd Przyznam, że czuję jakiś wewnętrzny opór kiedy próbuje zaakceptować coś co mi się nie podoba w sobie, chyba że to wynika z tego iż podchodzę do tego na opak:> W kazdym razie trochę się zapętliłem w tym. Będę wdzięczny na skierowanie mnie na właściwy tor.

W odpowiedzi na to pytanie posłużę się przykładem: A czy życie można przeżyć w całości bez rozbijania go na każdą chwilę? :P
Tak samo jest z akceptacją siebie. Chcąc to zrobić, trzeba zacząć od tych mniejszych fragmentów. Możesz to zrobić tak, że wypisujesz na kartce to, co Ci się w sobie nie podoba i obserwujesz uczucia na ten temat (tak, jak napisała Inga). Bez uciekania, bez oceniania, całkiem świadomie pozwalasz im być (czując to w ciele).
Ale nie musisz zaczynać od akceptacji siebie. Możesz uwalniać (czyli akceptować) emocje lub inne uczucia, które aktualnie odczuwasz. Choć to jeden gips (na to samo wychodzi - bo tutaj też akceptujesz siebie, czyli to, co masz w środku), ale jeśli to podejście bardziej Ci się podoba, to tak rób :)

I jeszcze jedno odnośnie akceptacji siebie: Jeśli nie jesteś w stanie zaakceptować tego, co Ci się w sobie nie podoba, możesz wybrać wariant akceptacji siebie pomimo tego. Czyli stosujesz wtedy formułkę z ustawienia EFT: "Pomimo że np. palę papierosy (piję wódę, itp ;), to i tak akceptuję siebie całkowicie i do końca", masując przy tym punkt wrażliwy.
Ja stosowałam to wtedy, gdy nieakceptacja siebie była tak wielka, że aż bolała. I pomagało :) Grunt to wybrać coś, co na Ciebie dobrze działa i być elastycznym. A możliwości jest całkiem sporo.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-27, 12:13:45
Cierpienia małego dziecka są straszne, niewyobrażalne, o wiele gorsze niż ludzi dorosłych. Bo dziecko nie wie niczego. Ja jako dziecko  myślałam że mama już nigdy się do mnie nie odezwie, że straciłam ją na zawsze i stąd takie straszne cierpienie. Myślałam że mama mnie porzuciła i zostawiła samą, a mając 2 lata, nie poradziłabym sobie i czekała mnie śmierć. Taką dziecko ma perspektywę  i dlatego tak bardzo musi zabiegać o rodziców.
Jestem zadowolona że chociaż przez moment udało mi się skontaktować ze sobą z dzieciństwa.

To bardzo cenne doświadczenie. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo cierpi dziecko (jak bardzo ona/on cierpiał jako dziecko).
A to rzutuje na całe dorosłe życie (jeśli się tego nie uzdrowi, oczywiście).
Gratuluję, Inga :)


Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Quorthon w 2012-06-27, 15:54:13
Dzięki za odpowiedzi, wreszcie czuję że rozumiem a nie tylko rozumiem:> Rzecz w tym, że do tej pory tak naprawdę nie zagłębiałem się w swoje uczucia, podchodziłem do tego intelektualnie, chciałem całą technikę ogarnąć rozumem, co za tym idzie przerabiałem to w najlepszym wypadku na pół gwizdka no i hmm efekty były jakie były;p Fajnie że ktoś wreszcie zrobił wyłom w moim postrzeganiu. Pozdrawiam:>
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-27, 16:16:44
Inga
Cytuj
w tej technice chodzi o coś innego. Nie o akceptowanie siebie ze swoimi wadami, tylko o pozwalanie sobie na odczucie tej nieakceptacji, tych wszystkich negatywnych uczuć jakie mamy wobec siebie, gdy siebie nie akceptujemy.

W tej technice może i o to chodzi jak piszesz, ale tak w ogóle chodzi o akceptację siebie ze swoimi wadami, brakami, ograniczeniami czy słabosciami.
Czyli akceptuję swoje wady itd.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-27, 18:01:27
Quorthon, fajnie :)
Pozdro!

Inga
W tej technice może i o to chodzi jak piszesz, ale tak w ogóle chodzi o akceptację siebie ze swoimi wadami, brakami, ograniczeniami czy słabosciami.
Czyli akceptuję swoje wady itd.

Nieporozumienie wynika z faktu, że Inga - jak zaobserwowałam - odnosi się tylko i wyłącznie do jednej techniki, która to technika ma zastosowanie zarówno w psychologii/psychiatrii, jak i w TU. Bo jest to jeden z możliwych sposobów traktowania emocji, czy innych uczuć (sposób naturalny) :)
Natomiast TU jako metoda to oczywiście nie jedna technika, ani nawet nie zbiór technik, tylko coś więcej - całościowe podejście do RD.
I - tak, jak piszesz, Mateo, oczywiście chodzi o akceptację siebie ze swoimi wadami, brakami, ograniczeniami i słabościami :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-28, 08:12:20
Inga
W tej technice może i o to chodzi jak piszesz, ale tak w ogóle chodzi o akceptację siebie ze swoimi wadami, brakami, ograniczeniami czy słabosciami.
Czyli akceptuję swoje wady itd.

A właśnie że tu jest odwrotnie o czym już wczesniej rozmawialiśmy.
W tej technice aby uzyskać akceptację, idzie się drogą prowadzącą w przeciwnym kierunku od powszechnie przyjętego i z tego względu ona jest taka inna i szokująca dla podświadomości.
Gdy po raz pierwszy na sesji oddechowej powiedziałam do terapeuty, że ja się nie chcę zmieniać, a on zamiast się zmartwić powiedział że to wspaniale- to zaczęłam się śmiać bo to był dla mnie paradoks, coś czego bym się nigdy nie spodziewała. A on mnie zaakceptował taką jaka byłam, czyli taką która nie chce się zmieniać.

Akceptować swoje wady można inaczej, bezpośrednio np. poprzez staranie się aby je zaakceptować oraz poprzez pisanie afirmacji że się je akceptuje.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-28, 10:18:55
A on mnie zaakceptował taką jaka byłam, czyli taką która nie chce się zmieniać.

Czyli zaakceptował Cię z "wadami, brakami, ograniczeniami czy słabosciami".
Piszesz dokładnie o tym samym, co Mateusz. W ogóle to, o czym piszesz, ta konkretna technika, prowadzi właśnie do akceptacji siebie z wadami, graniczeniami, itd. Przecież skutkiem pozwalania sobie na "odczucie tej nieakceptacji, tych wszystkich negatywnych uczuć jakie mamy wobec siebie, gdy siebie nie akceptujemy" (czyli to, co Ty opisujesz jako tę swoją technikę), powinna być właśnie całkowita akceptacja siebie.

Z tego, co widzę, to Ty jakoś inaczej rozumiesz słowo "akceptacja". A przecież akceptacja to pozwolenie na coś, by było takie, jakie jest.
Akceptacja siebie to pozwolenie sobie być takim, jakim się jest, ze wszystkimi swoimi wadami i niedociągnięciami. To także pozwolenie na negatywne uczucia wobec siebie.
Akceptacja negatywnych odczuć wobec siebie (swoich wad) to pozwolenie tym uczuciom być (odwrotnością jest ucieczka i wypieranie).
Akceptacja swoich wad to pozwolenie im być, takimi jakimi są i pozwolenie sobie na odczuwanie swoich odczuć wobec nich.
Akceptacja to po prostu wolność od oczekiwań. Całkowita wolność.

Akceptować swoje wady można inaczej, bezpośrednio np. poprzez staranie się aby je zaakceptować oraz poprzez pisanie afirmacji że się je akceptuje.

A jak konkretnie?
Bo wg mnie tego nie da zrobić się inaczej. Akceptacja zawsze jest akceptacją i nie zmienia się w zależności od techniki, jaką zastosujemy :P
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-28, 10:29:04

Z tego, co widzę, to Ty jakoś inaczej rozumiesz słowo "akceptacja". A przecież akceptacja to pozwolenie na coś, by było takie, jakie jest.
Akceptacja siebie to pozwolenie sobie być takim, jakim się jest, ze wszystkimi swoimi wadami i niedociągnięciami. To także pozwolenie na negatywne uczucia wobec siebie.
Akceptacja negatywnych odczuć wobec siebie (swoich wad) to pozwolenie tym uczuciom być (odwrotnością jest ucieczka i wypieranie).
Akceptacja swoich wad to pozwolenie im być, takimi jakimi są i pozwolenie sobie na odczuwanie swoich odczuć wobec nich.
Akceptacja to po prostu wolność od oczekiwań. Całkowita wolność.


No właśnie cały czas o tym piszę że na tym polega akceptacja.
Rozumiem to tak samo jak ty.
A jak ja wg ciebie rozumię akceptację?

Chodzi tylko o to że mozna tę akceptację uzyskiwać różnymi technikami.
I ja właśnie zapodałam 3 techniki
1. ta technika uwalniania emocji
2. afirmacji
3. starania się aby się zaakceptować takim jakim się jest
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-28, 10:56:09
Inga, no właśnie nie wiem, jak Ty to rozumiesz, ale z tego, co piszesz wynika, że jednak nie tak samo jak ja.
Np. piszesz "Akceptować swoje wady można inaczej, bezpośrednio (...)'. Twierdzisz też, że w uwalnianiu emocji nie chodzi o akceptację siebie z wadami, itd., że jest odwrotnie. Chociażby to świadczy o tym, że jednak widzimy to inaczej.

No i właśnie chciałam się dowiedzieć, co to znaczy to "bezpośrednio" wg Ciebie.
Wg mnie nie da się zaakceptować "bezpośrednio". Trzeba przejść przez wyciągnięcie na wierzch wszystkich negatywnych emocji na dany temat (czyli takich, które powodują, że się nie akceptujemy) i zaakceptowanie ich. Czyli w dobrze stosowanej afirmacji odbywa się to tak samo, jak w uwalnianiu, tylko forma jest inna.
Natomiast technika "starania się aby się zaakceptować takim jakim się jest" jest mi zupełnie nieznana. Możesz opisać na czym polega?
To wtedy będę się mogła ustosunkować do tego.


Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-06-28, 11:03:58
Odnoszę wrażenie, że chodzi o akceptację w umyśle, czyli bez pisania afirmacji, tak jakby "wewnętrznie"
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-28, 11:24:19
Indra, pomijając to "w umyśle" [bo akceptacja nie płynie z umysłu, ale podejrzewam, że chodziło Ci o coś innego, choć do końca nie wiem :)], to takie technika różniłaby się od innych tylko formą. Choć nadal nie bardzo wiadomo, na czym dokładnie miałaby polegać, bo takie ogólniki niczego nie wyjaśniają :P

Ja to widzę tak - sposób na akceptację jest tylko jeden, bo zaakceptować można tylko w ten sposób, że powoli się być temu i wszystkim myślom i emocjom na ten temat (czyli się je uwolni), ale drogi (formy pracy) prowadzące do tego mogą się różnić. Np. można pisać afirmację, stosować kolumnę reakcji, z której wychodzą nowe afki, itd. i w ten sposób doprowadzić do stanu wolności od oczekiwań. A można to zrobić techniką uwalniania emocji. Ja uważam, że ta druga technika jest dużo szybsza i lepiej "wchodzi" ;), ale pewnie to kwestia indywidualna.
Można też połączyć obie techniki. Nic nie stoi na przeszkodzie :) Ja bardzo lubię eksperymentować. Nie lubię trzymać się sztywnych reguł, bo to mnie ogranicza.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-06-28, 11:45:31
No właśnie zle się wyraziłam, bo nie chodziło mi o akceptację z intelektu- wiadomo, że to nie działa. Wydawało mi się, że Indze chodzi o wewnętrzne dochodzenie do akceptacji, coś na zasadzie, że mówię sobie, iż coś akceptuję i odpuszczam to. Pytanie tylko, na ile to może być skuteczne bez uwolnienia emocji. Z mojego własnego doświadczenia wynika, że bez uwolnienia emocjo daleko się nie zajedzie, bo one cały czas wracają i wracają i wracają :/ ale tutaj mogę mówić tylko za samą siebie, może innym to jakoś szybciej i łatwiej wychodzi i wystarcza im tylko podjecie wewnętrznej decyzji o zaakceptowaniu czegoś.

Co do afirmacji to ni cholery nie umiem z nimi pracować pisemnie. W kolumnie reakcji jakoś mało co mi zwykle wychodziło, w trakcie pisania umysł mi gdzieś uciekał w jakieś pierdoły, nie mogłam skupić uwagi. Niestety nie odnajduję się w tej metodzie, a szkoda, bo chyba wielu osobom daje efekty.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-28, 13:51:46
Tak sobie myślę, że być może Indze - przynajmniej w części - chodziło o "koncentrację uwagi na...".
W technice uwalniania emocji, o której pisała Inga, koncentruje się uwagę na negatywnych emocjach wobec siebie, akceptuje się je, czyli pozwala im być takimi, jakie są. Natomiast w technikach, nazwijmy je "akceptacją siebie pomimo... (wad, itd.)" koncentruje się na pozytywnych uczuciach wobec siebie, oczywiście nie wypierając negatywów (czyli warunek akceptacji tych odczuć jest spełniony, bo pozwala się im być).
Oba podejścia prowadzą jednak do tego samego: do akceptacji siebie z wszelkimi niedoskonałościami. Tak więc ja nie widzę sprzeczności pomiędzy tym, co napisał Mateusz i co pisała Inga, bo M. odnosił się do ogółu (do skutku), natomiast I. do szczegółu (do konkretnego sposobu postępowania).

Indra,
to co dla innych dobre, niekoniecznie musi takie być dla Ciebie. I odwrotnie :) Dlatego nie ma co żałować, że afki pisemne u Ciebie nie działają. Pewnie są inne metody, które przyniosą/przynoszą Ci dużo więcej pożytku niż pisanie afirmacji.
Nie musimy być tacy sami. Różnorodność jest piękna :)
Na mnie też to nigdy nie działało. Aż w końcu przestałam się do tego przekonywać i otwarłam się na lepsze dla mnie metody :)
Dla mnie pisanie afirmacji to coś mechanicznego, kojarzy mi się bardzo schematycznie. A ja nie lubię schematów :P Lubię elastyczność, swobodę i działanie intuicyjne. I takie podejście u mnie daje dobre rezultaty. Dlatego bardzo się cieszę, że nigdy nie przekonałam się do tradycyjnego pisania afek :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-06-28, 14:45:41
Mamy dokładnie to samo odczucie na temat pisania afirmacji, dla mnie to też jest sztywne i schematyczne. Może po prostu nie umiałam działać z nim w sposób nie-mechaniczny, ale ok, widocznie to nie jest dla mnie dobra metoda. Dość dobrze u mnie się sprawdza Radykalne Wybaczanie, próbuję sił z EFT- podoba mi się, fajna metoda, modlitwy też mocno pozytywnie czuję, ciekawe tylko ile trafia do wyższej instacji, bo mogę mieć poblokowaną koronę ;) Próbuję też uskuteczniać TU, bardzo mi się podoba idea tej metody, bo jest taka prosta i myślę, że szybko i dobrze działa. Na razie jeszcze średnio mi to wychodzi, ale nie zrażam się, będę próbowała dalej :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2012-06-28, 18:39:55
Co do pisania afirmacji, dla jednych to schematyczność, dla innych kontakt przez ciało, systematyczność i uważność.
U wielu osób więcej wychodzi, gdy jest kolumna reakcji dla podświadomości podczas pisania, to jest przestrzeń na kontakt ze sobą w stanie medytacyjnym.


Sylvia, co do mojego poglądu na temat afirmowania - wyjaśniłam to w odpowiedzi do Clinta. Być może to rzuci na tę kwestię nieco więcej światła, bo wcześniej wyraziłam się zbyt lakonicznie.
I żeby nie było niedomówień: nie twierdzę, że wszystkie afirmujące osoby działają jak automaty. Nie mam nic przeciwko afirmacjom. Przeciwnie, sama je stosuję.

Dobrze, ze wyjaśniłaś o co tobie chodzi tak naprawdę z afirmacjami, bo inaczej to wyglądało by na "jestem za, a nawet przeciw",
tylko, że odwrotnie, najpierw przeciw, a później za.


Inga
"W kolumnie reakcji jakoś mało co mi zwykle wychodziło, w trakcie pisania umysł mi gdzieś uciekał w jakieś pierdoły, nie mogłam skupić uwagi."

Umysł jest  całym ciele. Traumy w ciele czasami nakazuj uciekać z ciała i umysłu, a systematyczne skupienie pokazuje ucieczkę od tu i teraz.
U niektórych korzystanie z EFT nie wykracza poza obszar emocjonalno-mentalny. Poszerzanie płynięcie przez koronę wymaga innych metod np. medytacji i modlitw oraz uzdrawiania związku z Bogiem.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Sylvia w 2012-06-28, 18:52:01
O skali Poziomu Energii  opracowanej przez Davida Hawkinsa w Technice Uwalniania:
http://happy-firewalker.blogspot.com/2010/03/dr-david-hawkins-reading-list.html
W różnych tematach można być w różnych miejscach na skali.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-06-28, 19:53:21
Ciekawy ten artykuł o skali poziomu energii, bardzo mnie to zainteresowało.

 Jeśli o afirmacje chodzi to uważam je za generalnie fajną metodę, ale nie dla mnie. Może jestem za mało zaawansowana, bo mam problem z uważnością- podczas pisania uciekałam umysłem w zastanawianie się, co powinnam kupić na obiad, że trzeba wynieść śmieci, itp. itd. Mogłam myśleć o wszystkim, tylko nie o tym, nad czym się powinnam skupić. Więc dałam sobie z tym spokój, nie chciałam na siłę się tym cisnąć. Może na lepsze mi wyjdzie, jak będę się wiecej modlić.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-29, 08:36:11
Felicite
Do mnie w pracy wprowadził się człowiek podobny do mojego ojca i już jest między nami konflikt. On jest na mnie wściekły, a ja się go boję i czuję się winna.
Piszę to wszystko w pracy w pośpiechu będąc w silnym stresie, więc piszę skrótowo i niejasno i stąd się wzięło to nieporozumienie, zwłaszcza że co chwila wchodzi interesant i mi przerywa tok myślowy.
Zgadzam się w pełni ze wszystkim co piszesz .
W technice uwalniania właśnie chodzi o akceptację siebie z wadami.
Mnie też nie udawało się akceptować swoich wad bezpośrednio i ja nie znam żadnych konkretnych technik a wyjaśnianie o co mi w tym chodziło jest dość skomplikowane.
Z tą odwrotnością to też dużo wyjaśniania, ale tu przykładem o co mi chodziło może być ta sytuacja z terapeutą którą opisałam.
Co do pozostałych pytań, musiałabym wyjaśniać bardzo długo i zawile o co mi chodziło. Myślę że szkoda na to czasu bo to nie wniesie niczego pozytywnego.
Na napisanie tego krótkiego tekstu przeznaczyłam 1,5 godziny, bo co chwila mi ktoś przerywa i już mam dość. Tak mam w zyciu że nigdy nie mogę robic tego co bym chciała, bo zawsze są jakieś przeszkody.
Pewnie znów zostanę źle zrozumiana ale nie mam warunków aby pisać jasno, bo mam na pisanie przerwy 10 sekundowe.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-29, 11:13:22
Inga,
czyli wygląda na to, że ja na początku dobrze Cię rozumiałam (intuicyjnie), ale potem zmyliły mnie pewne Twoje wypowiedzi. I zaczęłam się zastanawiać, czy ja aby dobrze Cię zrozumiałam (umysł włączył się do akcji ;) i dopytywać.
Teraz, gdy wyjaśniłaś, o co chodzi, nie mam już wątpliwości.
Wspieram, żeby sytuacja z tym człowiekim rozwiązała się zgodnie z ND :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-29, 11:54:01
Wydaje mi się że terapia którą stosuje mój terapeuta jest bardzo podobna do tego w jaki sposób ty się uzdrawiasz i dlatego wszystko co piszesz jest dla mnie prawdziwe i oczywiste.
On do dziecka wewnętrznego podchodzi też tak samo jak ty.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-29, 13:25:50
Inga
Mam chwilę czasu i zrobię to za Ciebie, wyjaśnie o co Ci chodziło, bo myślę, że dobrze Cię rozumiem. Ach dzięki Ci kochana intuicjo.
Inga, Ty ponieważ byłaś zniewalana i tworzyłaś sobie swój świat, sztuczną osobowość  i jeszcze dalej w tym stylu, to teraz masz potrzebę, żeby móc sie swobodnie wypowiedzieć, wyrazić to co czujesz i myślisz przed innymi, którzy Cię w pełni zaakceptuję. I nie powiedzą: Inga, to jest złe, musisz to zmienić, bo to i owo. Ale powiedzą: Inga, to jest w porządku, że tak myslisz, czujesz itd., masz do tego pełne prawo, jesteś w pełni akceptowana. To dlatego u ciebie pojawiło się odczucie, że nie tylko chodzi o akceptację wad, ale przyznanie się, że Ty sama czegos nieakceptujesz. Pozwalasz sobie odczuwać nieakceptację; "akceptujesz nieakceptowanie". Dla kogoś innego, ten proces nie musi się odbywać, i nie trzeba tego tak analizować na czynniki pierwsze. Ale Ty sobie właśnie potrzebujesz przyzwolić na to, że nie chcesz się zmieniać, że czegoś nieakceptujesz. Co więcej Ty chcesz, żeby ktoś inny uznał, że Ty tak właśnie masz.

Felicite
Myślę tak samo jak piszesz. Dzięki za zwrócenie uwagi na pracę z emocjami, ciekawe wyjasnienia i w ogóle, piszesz tak cudownie, jasno i lekko, że z przyjemnością się ciebie czyta :)

Akceptacja- myślę, że ja to słowo rozumiem tak jak piszesz. Nie wiem czy to też ujęłaś, ale ja przy akceptacji oprócz tego co napisałaś mam na myśli taką treść: przyjmuję "to", że to mi nie przeszkadza, zgadzam się z tym, ale też nie potwierdzam czy zatwierdzam nadając temu rangę, jak to się robi poprzez przybicie pieczątki, czy zatwierdza do realizacji.

Myślę że taka jest treść słowa akceptacja w uzdrawianiu. A jakie jest Twoje zdanie?
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-29, 13:35:42
Inga
. Dla kogoś innego, ten proces nie musi się odbywać, i nie trzeba tego tak analizować na czynniki pierwsze.

Nie wiedziałam.
 Myślałam że każdy musi tak jak ja wszystko rozebrać na czynniki pierwsze aby potem spowrotem to składać.
I dlatego daję rady innym takie jakie mnie by pomogły.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-29, 13:41:27
Mateusz
odwdzięczę się i napiszę ci że my mamy ze sobą niezbyt dobrą karmę, ja np mam misję doprowadzenia cię do Boga, ale na szczęście czyści się między nami, co mnie bardzo cieszy.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-29, 14:05:00
Inga
A to ciekawe z tą karmą, bo ja jak do tej pory oprócz podobieństwa obciążeń, nie przypomniałem sobie żebyśmy mieli ze sobą karmę, choć kilka dni temu zainteresowało mnie zdjęcie znanej świętej i zastanawiałem się co mnie z nią łączy, więc wszystko możliwe. Jak chcesz, możesz spokojnie napisać tu, czy na priv, to może ja coś znajdę i oczyszczę.

Co do wcześniejszego mojego postu, to napiszę, że nie wspomniałem o tym, ale Twój głos jest bardzo cenny w dyskusji i jestem Ci wdzięczny za dzielenie się.
Czasem na pewne sprawy patrzy sie pobieżnie, a tu przydaje się większe uświadomienie, czy zwrócenie na coś uwagi, co Ty właśnie robisz. Tak więc bardzo dobrze piszesz. Oczywiscie  o tym analizowaniu to pisałem tylko w kontekscie tego wątku.
 
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-06-29, 16:58:08
Ale fajni jestescie :-))
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-06-30, 08:51:51
Mateusz
Ja nie przypominam sobie niczego związanego z tobą z okresu zakonnego.
Tę misję mam z Atlantydy lub z jeszcze starszego okresu.
Ja na podstawie obrazów nie potrafię sobie niczego przypomnieć,mogę to zrobić idąc po uczuciach.

Wiem, też że czegoś ci naobiecywałam.
A teraz tu na forum, publicznie odwołuję te obietnice, stwierdzając że nie dam ci niczego, więc już na to nie czekaj.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-06-30, 15:18:11
Felicite
Myślę tak samo jak piszesz. Dzięki za zwrócenie uwagi na pracę z emocjami, ciekawe wyjasnienia i w ogóle, piszesz tak cudownie, jasno i lekko, że z przyjemnością się ciebie czyta :)

Dziękuję, Mateo, że podzieliłeś się ze mną swoimi odczuciami :) To dla mnie ważne (akceptacja i docenienie przez innych jest bardzo potrzebne mojej wewnętrznej nastolatce :).
I bardzo miłe :D
Ja z kolei w stosunku do Ciebie (jak już sobie piszemy tutaj takie różne rzeczy, hi hi) mam bardzo ciepłe uczucia. Dużo uczę się od Ciebie; szczególnie (bo nie tylko) podoba mi się Twoja bezpretensjonalność, szczerość, otwartość i umiejętność przyznania się do błędu.
To bardzo cenne cechy, zwłaszcza na ścieżce RD :)

Akceptacja- myślę, że ja to słowo rozumiem tak jak piszesz. Nie wiem czy to też ujęłaś, ale ja przy akceptacji oprócz tego co napisałaś mam na myśli taką treść: przyjmuję "to", że to mi nie przeszkadza, zgadzam się z tym, ale też nie potwierdzam czy zatwierdzam nadając temu rangę, jak to się robi poprzez przybicie pieczątki, czy zatwierdza do realizacji.

Myślę że taka jest treść słowa akceptacja w uzdrawianiu. A jakie jest Twoje zdanie?

Fajnie to wyjaśniłeś :) Ja też tak to czuję. Ja bym jeszcze dodała, że zgadzam się na to (na istnienie tego), choć niekoniecznie muszę to wybrać (bo to inna sprawa).
Twoje słowa skojarzyły mi się z maksymą (zdaje się O. de Mello): „Niczego się nie wyrzekać, do niczego się nie przywiązywać”.
Bardzo mi się podoba taka postawa :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Mateusz w 2012-06-30, 19:45:46
Felicite
Miło mi :)
Z wzajemnością - z tym wszystkim co napisałaś, zwłaszcza z ciepłymi uczuciami :)

 
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-07-01, 17:06:28
Z wzajemnością - z tym wszystkim co napisałaś, zwłaszcza z ciepłymi uczuciami :)

:D
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-07-24, 08:27:57
Czytałam na tym forum że kiedyś ktoś zastosował technike uwalniania w przypadku oparzenia się.
Ja wczoraj sobie oparzyłam palec i bolał mnie tak że go musiałam włożyć do zimnej wody.
i wtedy sobie przypomniałam o tym co tu przeczytałam. zastanowiłam się nad tym co czuję. Przyszło mi na myśl że boli mnie po to abym coś czuła, bo jak włozyłam palec do wody i przestało boleć to poczułam pustkę. Przypomniało mi się jak mnie hipnotyzowali i wmawiali że czuję wtedy gdy boli, że ból to uczucie, że na tym polega odczuwanie.
Postanowiłam wyciągnąć palca z wody po to aby mieć to czucie, aby wyjść z pustki uczuciowej. Wyciągnęłam i czekam na ból. Ból się nie pojawił a zaczerwienienie bardzo szybko zeszło.
Przy takim oparzeniu powinno mnie boleć ze 2 godziny.
To moje pierwsze takie cudowne wyzdrowienie.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-07-24, 13:19:15
Inga, wspaniale, gratulacje!
Twoje doświadczenie potwierdza to, co ja też coraz częściej zauważam. Że nawet ból niesie jakieś informacje i nie warto przed nim uciekać. Bo gdy spełni swoją rolę (czyli dojdzie do nas ta informacja), to po prostu znika. A człowiek będąc nieświadomy, zwalcza ból, chorobę nie zdając sobie sprawy z tego, że ścina głowę posłańcowi, którego zadaniem było dostarczenie cennych wskazówek ;)
Tak swoją drogą, to coraz bardziej doceniam ciało i jego rolę w życiu i na ścieżce RD :))
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-07-24, 13:26:35
Inga,

brawo i teraz tak samo ze złością trza zrobić.:)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Indra w 2012-07-24, 13:43:28
Wrzucę tutaj, bo chyba nawet pasuje :)
Fajny fragment wypowiedzi Mateusza Grzesiaka, autora "EGO-rcyzmów", inspirujące to!

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=8G2vJPtOhSw
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-07-24, 14:08:42
Indra, lubię słuchać Grzesiaka po "przemianie" :))
Tego akurat teraz nie mam okazji otworzyć, ale w niedalekiej przyszłości posłucham (a być może już słuchałam).
Cieszę się, że facet wreszcie zaskoczył, że szczerość i bycie zawsze prawdziwym jest The Best :D (bo dobrze umie naświetlać swój punkt widzenia, jest w tym naprawdę dobry i może pociągnąć za sobą wielu ludzi ) :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-07-24, 14:18:29
Felicite

Ja uwielbiam Mateusza po przemianie,tak jak napisalas.W tamtym roku bylam u Niego na praktyku 8-dniowym i to bylo najlepsze szkolenie w moim zyciu.Fakty same mowia za siebie 80% ludzi,ktorzy biora udzial w jego szkoleniach wraca z powrotem:)Mateusz ma charakterystyczne tylko dla Niego podejscie do wielu spraw,m.in to w jaki sposob prowadzi szkolenia,ale mi to odpowiada jak najbardziej;)Kocham Go za to:)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-07-24, 14:23:22
Semira,
fajnie, że potwierdzasz to, jaki teraz jest (jak się zmienił), znając go osobiście :)) Bo ja znam go tylko z filmików na Youtube.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-07-24, 14:27:43
Feli

Dla mnie poznanie Go osobiscie bylo jedna z najlepszych rzeczy jakie mogly mnie  spotkac w zyciu.Bez sciemy;)))))Jest swietny.A wedlug mnie ktos ,kto osiagnal tyle w tak mlodym wieku-bo ma zaledwie 32 lata,jest dla mnie meeega inspiracja.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-07-24, 14:32:25
Semira :)
Mnie się podoba to, że miał tak otwarty umysł, że potrafił z "zatwardziałego" NLP-owaca "starego typu" ;), zmienić się prawie o 180 stopni (a przynajmniej takie mam wrazenie :).
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-07-24, 14:36:18
Feli

Dobre masz wrazenie:))Dodam tylko,ze jest ulubionym obiektem atakow innych osob prowadzacych szkolenia ,co oczywiscie wynika tylko z czystej zazdrosci,no bo jak to mozliwe ze niektorzy cale zycie nie potrafia osiagnac tyle co on w przeciagu paru lat.Ale to juz inny temat.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-07-24, 14:50:39
Ja w pewnym momencie zaczęłam mieć wątpliwości czy jego przemiana jest prawdziwa, czy może jest to kolejna maszynka do robienia kasy.

Fajnie gada :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: lukaszlm w 2012-07-24, 14:58:58
Mi się osobiście w ogóle nie podoba. Fajnie że z NLP poszedł w duchowość, ale jak dla mnie to zmiana przekonań, filozof życia, nic więcej. Mówi rzeczy głębokie, ale nie ma świadomości tego co to w ogóle znaczy, pojęcie ma czysto teoretyczne, poglądowe, powierzchowne. Pogranicze NLP-filozofia-duchowość może się dobrze sprzedawać. Ja tego nie kupuje.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-07-24, 15:05:24
Mi się osobiście w ogóle nie podoba. Fajnie że z NLP poszedł w duchowość, ale jak dla mnie to zmiana przekonań, filozof życia, nic więcej. Mówi rzeczy głębokie, ale nie ma świadomości tego co to w ogóle znaczy, pojęcie ma czysto teoretyczne, poglądowe, powierzchowne. Pogranicze NLP-filozofia-duchowość może się dobrze sprzedawać. Ja tego nie kupuje.

Dokładnie takie wątpliwości mam.
Ale czasem lubie go posłuchać, bo fajnie opisuje schematy działania, a mi to dobrze na wyobraźnie robi i niektóre rzeczy łatwiej mi przetransformować. 
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-07-24, 15:06:11
Ja tego też nie kupuję, czuję, ze mówi facet w zmanierowany sposób. NLP - jest dla mnie techniką mocno manipulacyjną i nawet jak ktos to zarzucu, to ma te manipulacje tak głęboko we krwi, ze już sam nie widzi, że siebie manipuluje. Nie budzi on mojego zaufania.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-07-24, 16:37:33
Aż go sobie z chęcią pooglądam, jak wrócę do domu.
Ja oglądałam jego filmiki ponad rok temu. Wtedy zrobiło na mnie duże wrażenie to, że można tak bardzo się zmienić (choć sam gość też wydał mi się sympatyczny, ma bardzo fajne poczucie humoru :). Potem mąż znalazł jego wpisy na FB i muszę stwierdzić, że były naprawdę inspirujące. Zobaczymy, czy nadal będzie mi się podobał :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-07-24, 16:45:34
NLP - jest dla mnie techniką mocno manipulacyjną i nawet jak ktos to zarzucu, to ma te manipulacje tak głęboko we krwi, ze już sam nie widzi, że siebie manipuluje.

Ja tak nie myślę. Tzn. dla mnie NLP też jest mocno manipulacyjne i staram się omijać nawet te "neutralne" ćwiczenia, ale ja bym nie skreślała nikogo ze względu na jego przeszłość. O dziecku z rodziny dysfunkcyjnej też można by powiedzieć, że wiele negatywów ma we krwi, a możliwa jest zmiana i to nawet dość szybka, jak się tylko chce :)
Tyle że zbyt szybko to też niemożliwe. No ale ja nigdy nie śledziłam życiorysu Grzesiaka (bo ten z "kiedyś" mocno mnie odrzucał, więc nie wiem, co tam w nim się działo ;) W każdym razie jestem otwarta na to, żeby sprawdzić, co teraz sobą reprezentuje :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-07-24, 16:51:24
Felicite,

alez ja go nie przekreslam, napisałam tylko, że go nie kupuję nadal na ten moment, ale wszystko może sie zdarzyc.;)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-07-24, 16:56:27
Aha, to sorki, Karina :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Amelka w 2012-07-24, 17:40:31
Ja Grzesiaka nigdy wczesniej nie widzialam, dopiero dzisiaj...Od razu mi sie spodobal i to bardzo. Ma polot, jest bardzo wymowny. Fajna jest ta jego "popisowosc" , dobrze sie go slucha. Przynajmniej ja lubie taki sposob przekazu, zdecydowany, szybki, zabarwiony humorem, pelen tresci. Nie wyczuwam w nim pozerstwa ani wyzszosci. Zreszta nie przeszkadza mi czyjas pewnosc siebie wynikajaca z posiadanej wiedzy, w takim wypadku nie przeszkadzaloby mi nawet lekkie kokieteryjne zarozumialstwo :-)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-07-24, 18:01:57
Fel,

ale tak zaczęłam się zastanawiać skąd w ogóle Ci przyszła myśl o odrzuceniu, czujesz ode mnie emanowanie jakiegoś rodzaju odrzucenia ?
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-07-24, 18:10:00
Szczerze powiedziawszy to Mateusz juz teraz z tym starym Nlp ma malo wspolnego.Wystarczy spojrzec sobie na jego strone internetowa jakimi projektami sie teraz zajmuje.Zreszta jest jedna z niewielu osob ,ktora potrafii przyznac sie do swojego bledu ,anizeli wiekszosc pseudo guru.Wiekszosc zazwyczaj traci energie na udawadnianie swoich RACJI.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-07-24, 18:32:16
Ogólnie gada do rzeczy chociaz trochę zawile, ale jego energia mi nie pasuje, nie miałabym ochoty sie z nim zaprzyjaźnić.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-07-24, 18:38:13
Karina

Ok:)
Ale jednak zupelnie inaczej odbiera sie czlowieka na zywo jak mozna z nim pogadac,poczuc go w swojej przestrzeni niz przez takie medium jakim jest komp.
Ja na przyklad nie cierpie sluchac roznych wykladow Darka Logii.Chociaz wiem ,ze sporo osob tutaj bardzo chwalii sobie jego wyklady.
Ale zdaje tez sobie sprawe,ze jakbym poznala go osobiscie to moje spojrzenie na niego mogloby sie zmienic o 180%.
Niektorzy ludzie potrzebuja po  prostu tego bezposredniego kontaktu i tyle.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-07-24, 18:53:03
http://www.youtube.com/watch?v=_E-oNqgFaWw&lr=1&user=nlppolska

Felicite
Tu ciekawy filmik z nim, szczególnie od drugiej minuty.

Jak dla mnie Grzesiak teraz ma ok. 27-29 erd. Parę lat temu (5-6) myślę że ok. 16 i bywał opętany czy pod wpływami astralnymi. Mam wrażenie że niektórym grają na nerwach pewne jego obciążenia - mimo wszystko jest jeszcze u niego ten "rdzeń" który hołubi tworzenie swojej osobowości. I rzeczywiście pod tym względem forumowicze tu w większości zaszli dalej (więc jakby nie inspiruje on tak w pewnych kwestiach). Ja osobiście nie słucham Grzesiaka, aczkolwiek pozytywna zmiana dla mnie ciekawa:)
Myślę że gdzieś po drodze był wychowankiem "galaretów", zresztą spora część NLP (ta oparta na samomanipulacji i wywieraniu wpływu), ma te znamiona.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-07-24, 19:04:49
Witek D.

Dlaczego prezentujesz tutaj jego filmy,ktore byly robione jakies 4 lata temu?Facet w przeciagu ostatnich 2 lat zrobil wiekszy postep niz niejeden przez cale zycie na drodze rozwoju duchowego,a Ty pokazujesz filmy ktore chyba chcesz aby go osmieszyly?Czyzby chodzilo o to o co napisalam pare postow nizej?:)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2012-07-24, 19:49:32
Wkleiłem film który jest dowodem na jego pozytywną zmianę. Uważam treści które w nim prezentuje, za bardzo sensowne i świadczące właśnie o jego pozytywnej przemianie. Nie wiem jak miałoby go ośmieszać to co tam mówi, skoro w końcu (w porównaniu do lat wcześniejszych) zaczął mówić z sensem w kwestii życia i duchowości?
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Semira w 2012-07-24, 19:53:08
Witek D.

No ok:)

.....

Nie wiem dlaczego lubie sluchac od czasu do czasu tak dla jaj starej piosenki Piersi Powroc ze komuno:))))
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Grażyna Anna w 2012-07-24, 22:33:42
Moim zdaniem jak najbardziej w temacie wątku:
http://pdf.helion.pl/egorcy/egorcy.pdf
Fragment książki Grzesiaka "Ego-rcyzmy" - rozdział o świadomości.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-07-24, 22:51:33
ale tak zaczęłam się zastanawiać skąd w ogóle Ci przyszła myśl o odrzuceniu, czujesz ode mnie emanowanie jakiegoś rodzaju odrzucenia ?

Karina, myślę, że dlatego przyszła ta myśl, że zasugerowałam się Twoimi słowami ("NLP - jest dla mnie techniką mocno manipulacyjną i nawet jak ktos to zarzuci, to ma te manipulacje tak głęboko we krwi, ze już sam nie widzi, że siebie manipuluje").
Choć nie wiem, czy mi chodziło o odrzucenie. Ja bardziej skupiłam się na tym, że skreślasz gościa ze względu na jego przeszłość. Tak zinterpretowałam Twoje słowa (bo były na tyle ogólne, że można było to zrobić w ten sposób), jak się okazało niesłusznie :)
Tak więc dla mnie to było tylko zwykłe nieporozumienie, nie łączę tego z czymś "grubszym". Choć być może Ty widzisz w tym coś głębszego, być może układa Ci się to w jakąś większą układankę :) Ale ja tego nie czuję.

Natomiast abstrahując od tej sytuacji, to nie wiem, co dokładnie masz na myśli, ale chyba tak, chyba czuję od Ciebie, że emanujesz odrzuceniem. Tzn. w tym sensie, że jesteś na dystans i jakby taka drażliwa, jakbyś nie pozwalała się do siebie zbliżyć, bo wiesz, że łatwo można Cię zranić. Co jakiś czas wychylasz głowę ze skorupki (jak żółw), ale tylko po to, żeby przekonać się, że świat to niebezpieczne miejsce, a ludzie ranią. Takie coś czuję, ale nie żeby w dużych ilościach :)
Aha, i jeszcze czułam kiedyś w Tobie dużo krytycznego rodzica (słownictwo z analizy transakcyjnej), ale to się zmieniło jakiś czas temu. Byłam na to wyczulona, bo ja z kolei miałam w sobie dużo dziecka przystosowanego. U nas obu się zmieniło na plus :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-07-25, 08:04:46
Fel,

dzięki za wyjaśnienie.:)

No właśnie pracuję ostatnio nad tym stwarzaniem w sobie dystansu, to prawda jestem jak ten żółw, który od czasu do czasu wychyla się ze skorupki, jeśli uzna, że środowisko jest wystarczająco miłe i przyjazne.

Pozdrawiam ciepło !!!  , do następnego wychylenia ;))
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-07-25, 09:32:18
Inga,

brawo i teraz tak samo ze złością trza zrobić.:)

dziękuję :)

A co do złości, to mój duży problem.
Wiem że mam jej stłumionej ogromne ilości i pewnie ludzie to wyczuwają, ale ja nie mam do niej dostępu.
Po prostu nigdy nie jestem zła ani wsciekła i wydaje się że jestem uosobieniem spokoju.
Zanim zacznę ją czuć minie dużo czasu bo najpierw czeka mnie dużo pracy nad tym aby poczuć się bezpieczniej. Mam fobię społeczną a z tego tak łatwo się nie wychodzi.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-07-25, 13:23:17
Pozdrawiam ciepło !!!  , do następnego wychylenia ;))

Karina, hihi, do następnego ;)))*
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-07-25, 14:11:20
Chciałam jeszcze napisać jak uwolniłam się od poczucia winy względem córki. Chodzi mi o zaakcentowanie że nie metodą przebaczania lecz metodą akceptacji swoich uczuć.
Byłam złą matką i czułam się winna wobec niej od zawsze, bo wiedziałam że przeze mnie cierpii.
W ostatnim czasie jej pretensje do mnie nasiliły się i obwiniała mnie wręcz jawnie że tak cierpi bo ją tak wychowałam. Nie odzywała się i wyraźnie mnie odrzucała. A ja cały czas czułam się winna i czułam się okropnie z powodu tego odrzucania. Na jej jakąś nieprzyjemną uwagę reagowałam atakiem na nią, bo tak mnie to raniło.
Chciałam żeby ona mnie nie raniła, bo mnie to tak bolało a ona nic sobie nie robiła z moich cierpień.
W ostatnim czasie postanowiłam przyjmować te moje okropne uczucia zamiast reagować na to co mówi czy na to że milczy i odchodzi. Wracały mi wtedy okropne uczucia odrzucenia z dzieciństwa ale tylko na chwilę. To przyjmowanie swoich uczuć zdarzyło mi się tylko kilka razy.
Efekt jest taki że zniknęło moje poczucie winy wobec niej, bez przebaczania sobie, bez usprawiedliwiania siebie, bez szukania przyczyn, bez wnikania w dzieciństwo córki, bez wchodzenia w tamte moje uczucia, bez rozdrapywania tamtych ran.
A ona zmieniła swój stosunek do mnie i już mnie bardziej akceptuje i bardziej mi ufa.

Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Kaśka w 2012-07-25, 14:14:52
Inga
bardzo,bardzo ci dziękuje za ten wpis!!!
mam podobne wyrzuty sumienia względem córki a na jej nastoletnie bunty reaguję podobnie jak ty
spróbuje od tej strony uzdrowić jak napisałaś
dziękuję:)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Inga w 2012-07-25, 14:21:27
Ja ją tak wczęśniej usprawidliwiałam i tak się nad nia litowałam że nie zauważałam tych jej do mnie niemiłych słów czy reakcji. Całą winę brałam na siebie i nie widziałam tego że ona to wykorzystuje przeciwko mnie, że jest niesprawiedliwa itd. Próby rozmów pogarszały sytuację, bo ona widziała we mnie tylko kata a siebie tylko jako niewinną ofiarę. A chodziło jej przede wszystkim o wzbudzenie poczucia winy u mnie.
Najważniejsze okazało się milczenie po tych jej zaczepkach i nie reagowanie na to. No i to przeżywanie tego w sobie.
Powodzenia Kaśka:)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-07-25, 16:06:45
Inga,
świetnie to opisałaś! To jest mi bardzo bliskie, bo ja właśnie tak pracuję nad sobą :))

Najważniejsze okazało się milczenie po tych jej zaczepkach i nie reagowanie na to. No i to przeżywanie tego w sobie.

Bo reakcja uniemożliwia wczucie się w siebie i przeżywanie tego w sobie. To reakcja obronna (bo skupianie się na innych, odwraca uwagę od tego, co w nas). Tak reagujemy na to, co boli. Bo przeżywanie w sobie nieprzyjemnych uczuć boli i dlatego łatwiej jest od nich uciekać.
Bo nie widać tego, jaką cenę się za to płaci. Widać tylko bezpośredni skutek: uciekłam przed tym, co boli, więc czuję chwilową ulgę. A tego, że potem ból jest dużo większy i rozciągnięty w czasie się nie widzi. Ale jednak warto to dostrzec, zmierzyć się z tym i zmienić to raz na zawsze. Ulga jest ogromna :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: ania.82 w 2012-07-25, 21:21:41
Bardzo spodobał mi się ten wątek, mimo ze go jeszcze do konca nie przejrzałam i mam jedno pytanko:
Czy pdf odnośnie tej metody jest dostępny? ściągnęłam jakiś z chomika, pt-Technika Uwalaniania-Kompletny Kurs, niejakiego Mariusza Probola i po pobieżnym przejrzeniu wydaje mi się dość ok, ale nie jestem pewna czy rzeczywiście opisuje tą samą metodę. Jesli nie-czy ktoś może dysponuje jakims pdfem i mógłby mi go przesłać na maila? z góry bardzo dziękuję za pomoc.
właśnie cos próbuję na ból okresowy i aż mi się wierzyć nie chce ale coś jakby mniej bolało. Co prawda brałam tabletkę około 14 - bylam w pracy i miałam jakieś spotkania itd, ale do tej pory przestalaby już chyba działać i coś mnie znowu pobolewało od 1,5 godziny a teraz widzę że jakby lżeje. A zawsze biorę tabletki 2 dni, a dzis jest dopiero pierwszy.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felicite w 2012-07-25, 21:36:29
Ania,
ja nie mam żadnych opisów, natomiast tego z chomika nie znam, więc Ci nie pomogę.
Może ktoś będzie miał na kompie jakieś materiały i Ci prześle (choć z tego, co wiem, to nie ma dokładnych opisów tej metody).
Jeśli nie, to polecam dokładnie przejrzeć ten wątek. Tu jest to opisane dość dobrze, choć nie jest to regularny opis. Wiadomo jak to w wątku na forum. No ale może akurat do Ciebie to trafi :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Karina w 2012-07-25, 22:52:58
Fel,

też przesyłam buziaczka * :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felixo23 w 2013-04-09, 17:13:32
Witam,mam pytanie do ludzi ktorzy brali dział w warsztatach,czy mogli byscie mi rozjasnic i rozwinąc temat uwalniania przywiązan i awersji,glownie chodzi mi o to ze tam mamy jakis problem typu np poczucie winy i zaczynamy od przywiazan do poczucia winy i wypisujemy z dołu w tabelce jaka była korzyśc a obok jaka było niekorzyść,wszystko elegancko tylko potem jesli chodzi o awersje tabela wygląda co lubię na temat i czego nie lubię na tamt,i tu sie totalnie zgubiłem.o co dokładnie chodzi? co lubie na temat poczucia winy,co lubie na temat niecheci do poczucia winy?  mam kurs w pdf ale nie byłem na warsztatach wiec bym był bardzo wdzieczny gdyby ktos mi to wytłumaczył,podał przykłady itp z góry dzieki.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2013-04-11, 02:38:22
Felixo,
Można i owszem mieć przywiązania i awersje pod kątem konkretnych emocji, ale tam się raczej pracuje z konkretnymi zagadnieniami, tematami np. pieniądze z tego co pamiętam.
W praktyce wygląda to tak, że bierzesz sobie kartkę, dzielisz na pół, z jednej strony wypisujesz swoje:

a) przywiązania do pieniędzy np. muszę mieć pieniądze żeby przetrwać, żeby pokazać się innym, dowartościować się, poczuć lepiej (do każdego takiego przywiązania podłączone są emocje np. strach o przetrwanie, które wynikają z konkretnych braków/pragnień np. brak bezpieczeństwa, kontroli - mając pieniądze wreszcie będę mógł pokazać rodzinie jaki jestem zaradny i się uwolnić od nich, sprawić żeby zaczęli o mnie myśleć inaczej - to np. chęć kontroli innych, chcemy żeby ludzie coś tam sobie na nasz temat myśleli, ale prawda jest taka, że nie mamy na to żadnego wpływu, to jedynie iluzja, dzięki której przez chwilę możemy poczuć się lepiej). No i uwalniasz wszystko po kolei.

b) awersje - nie chcę pieniędzy, bo są złe, bo ludzie robią złe rzeczy dzięki nim, manipulują, kłamią, zabijają, są pazerni, a ja przecież chcę być dobrym człowiekiem więc wyrzekam się pieniędzy (i tak samo, sprawdzić na jakich emocjach i brakach to bazuje - może strach, że zostanę złym człowiekiem mając pieniądze ->brak bezpieczeństwa, może poczucie winy, że ja będę mieć a inni nie -> np. brak akceptacji) i też wszystko pouwalniać.

Jeśli zaś chodzi o konkretne emocje i przywiązania, awersje do nich, to w sumie pomysł całkiem fajny. Wielu ludzi panicznie boi się swoich emocji, bo w ich wyobrażeniu mogą się okazać tak silne, że pojawia się lęk o przeżycie, brak kontroli nad nimi. Więc zrobienie z tym porządku ma nawet sens.

W takim przypadku podobnie:
a) poczucie winy i przywiązania: jestem taki winny-> korzyść - robienie z siebie ofiary, podtrzymywanie tej emocji by uzyskać np. współczucie innych, uwagę -> brak akceptacji; inny przykład - czując się winnym nie muszę podejmować działań, unik, chowanie się - brak bezpieczeństwa
 
b) poczucie winy i awersje: nie chcę tego poczucia winy, bo jest nieprzyjemne - brak akceptacji [emocje takie już są, taka ich natura]; nie chcę czuć tego poczucia winy, bo może się okazać, że naprawdę jestem winny (wiara w moc i prawdziwość emocji) - brak bezpieczeństwa
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felixo23 w 2013-04-11, 13:20:03
carolieen dzieki ślicznie za pomoc.
u mnie głownie chodzi własnie o emocje,a dokładnie o odczucia w ciele które sa zwiazane z emocjami,odkad stotuje technike uwalniania wiele uwolniłem ale cały czas odczuwam troche ucisk w klatce(co prawda o połowe mniejszy niz był zanim odkryłem uwalnianie)czyli cos jeszcze jest,i czuje ze z tym utknołem.w kursie pdf który mam jest napisane ze najpierw musze wybrac cel z którym chce pracowac,a wiec najlepszy dla mnie z tych które widniały to-Pozwalam sobie doświadczac wewnetrznego spokoju i stanu niewzruszonosci w dowolnej sytuacji,potem miałem uwilnic przywiązania i awersje odnosnie tego celu. przywiazanie do tego celu.ponizej tabelka do przywiazan typu jaka jest korzysc z ....  oraz jaka jest niekorzysc z,poczym wypisac wszystko co przychodzi do głowy i uwalniac sprawdzajac jednoczesnie z jakiego pragnienia to pochodzi.potem awersje do tego samego celu,i tu tabelka wygladała co lubie na temat.........  oraz czego nie lubie na temat.  awersja czyli niechęc do celu który opisałem pozwyzej a potem wypisywac w tabelce co lubie i czego nie lubie w odniesieniu do czego ? no wlasnie celu czy niecheci do tego celu ? jak mam to sprecyzowac ? byłbym bardzo wdzieczny za pomoc. Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2013-04-11, 20:44:31
Felixo,
Cytuj
ponizej tabelka do przywiazan typu jaka jest korzysc z ....  oraz jaka jest niekorzysc z,poczym wypisac wszystko co przychodzi do głowy i uwalniac sprawdzajac jednoczesnie z jakiego pragnienia to pochodzi.potem awersje do tego samego celu,i tu tabelka wygladała co lubie na temat.........  oraz czego nie lubie na temat.  awersja czyli niechęc do celu który opisałem pozwyzej a potem wypisywac w tabelce co lubie i czego nie lubie w odniesieniu do czego ? no wlasnie celu czy niecheci do tego celu ? jak mam to sprecyzowac ? byłbym bardzo wdzieczny za pomoc. Pozdrawiam

co lubisz to przywiązania, a czego nie lubisz w danej rzeczy to awersje, trochę chyba przekombinowałeś w rozkminianiu :)

Masz cel: "Pozwalam sobie doświadczac wewnetrznego spokoju i stanu niewzruszonosci w dowolnej sytuacji"

Ale ja bym to bardziej uprościła do zdania "wewnętrzny spokój", bo wygląda jakby problem leżał tutaj i sprawdziła co takiego wywołuje w tobie myśl o trwałym wewnętrznym spokoju? Jakie emocje się pojawiają kiedy o nim myślisz? I dalej poleciałabym już z przywiązaniami i awersjami. Tyle, że tutaj zrobiłabym odwrotnie. Jako, że twoim celem jest bycie w wewnętrznym spokoju, to pewnie tego Ci brakuje w życiu czyli doświadczasz emocji, napięcia. Dlatego spróbowałabym z wypisaniem przywiązań do posiadania emocji, czucia ich, też napięcia. Np. muszę czuć emocje lub nie czuć spokoju, bo wtedy czuję się bezpiecznie, ten stan znam, a w spokoju to jak "cisza przed burzą", może stać się coś złego (to bardzo typowe i częste u większości ludzi). I za tym głównie stoi brak poczucia bezpieczeństwa.
Jeśli zaś chodzi o awersje to dlaczego nie lubisz wewnętrznego spokoju? Może nie chcę tego na stałe, bo to nudne, bo kojarzy mi się z osowiałością - np. brak akceptacji.

Poza tym brawo, że już uwolniłeś część ucisku w klatce! :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felixo23 w 2013-04-12, 11:30:40
carolieen dzieki za pomoc,zrobie tak jak mowisz czyli skupie na P i A pod katem emocji,poza tym mysle ze musze pouwalniac te wlasnie rzeczy w taki a nie inny sposob,ponoc to co czujemy jest oporem,a ja wlasnie nie moge tego oporu uwolnic do konca,czyli utknołem a ponoc na to najlepsze sa wlasnie przywiazania i awersje.
dzisiaj sie pobawie tak jak opisałas,zobaczymy co bedzie,jeszcze raz dzieki ze sie odezwałas bo myslalem ze juz nikt sie nie odezwie tutaj.a moim zdaniem powinno byc tutaj jak najwiecej o wszystkim w danym temacie bo to Z........... metoda do ktorej sam sie przekonałem. Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2013-04-12, 17:45:15
Felixo,
Zawsze możesz też spróbować dodatkowych metod na ten opór, czasem jedna metoda nie wystarcza by sobie poradzić z danym problemem. Eft jest bardzo proste także jakbyś widział, że nadal utykasz, spróbuj się postukać po punkcie karate czy pomasować węzły limfatyczne, a nuż opór zniknie
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felixo23 w 2013-04-12, 22:16:16
pomasować węzły limfatyczne ?????????? jak to działa. jesli chodzi o opór ??????
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2013-04-13, 03:21:26
To z eft, te miejsca to zakończenia meridianów (nie pamiętam teraz jakich), opukiwanie karate i masowanie węzłów (ich się nie opukuje z uwagi na to, że znajdują się bliżej serca niż pozostałe punkty i to opukiwanie może zaburzyć akcję serca) likwiduje czy też zmniejsza opór/odwrócenie psychologiczne, przy czym wypowiada się tzw. ustawienie.
Luknij sobie w necie na eft, jest sporo informacji na ten temat :)
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Felixo23 w 2013-04-13, 14:09:15
powiem szczerze ze mało o tym w sieci,z tego co szukałem no i brzmi troche strasznie(moze zaburzyc akcje serca)wiec wole takich rzeczy nie probowac lepiej,czasem ostro łupocze jesli chodzi o mnie hehe ale mimo wszystko dziekuje za pomoc.
Ps. mam pytanie-jakies czas temu jak uwalniałem opór normalna technika pytan,to wlasnie zaczeło wszystko ostro wariowac,serce zaczeło walic,trzesiawa i ostry lęk ze zaraz cos zlego sie stanie,wiec przerywałem,czy to normalne ? czy powinienem przez to przejsc bo o to chodzi ?
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Kaja w 2013-04-28, 14:51:30
Nie potrafię zrozumieć o co chodzi z tym pragnieniami. Dlaczego mam je uwalniać zamiast zaspakajać?
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2013-04-28, 17:02:23
Kaja,
Możesz spróbować zaspokoić pragnienie, ale prawdopodobnie skończy się to tym, że poczujesz na chwilę ulgę, przyjemność - na ten moment poczucie braku zostanie zapełnione, zniknie nieprzyjemne odczuwanie pragnienia, chęci i to właśnie da odczucie tej ulgi. Jednak istota pragnienia nadal będzie siedziała pod spodem i zapewne po jakimś czasie pojawi się ponownie. To trochę jak próba zapełnienia czarnej dziury. Jeśli jej powodem jest ODCZUCIE braku to łatwiej i korzystniej uwolnić dokładnie to odczucie niż  wiele razy próbować je zapełniać z chwilowymi sukcesami.

Dla przykładu. Załóżmy, że masz pragnienie miłości, typowe prawie dla wszystkich. Im mniej kochasz siebie, tym bardziej tej miłości potrzebujesz i tym większe jej pragnienie/poczucie braku masz w sobie w sobie. To ODCZUCIE pragnienia/braku będzie powodowało, że będziesz robiła różne rzeczy by tę miłość uzyskać. I pewnie się uda, od kogoś dostaniesz miłość, da to bardzo przyjemne odczucie.. skąd? Z jednej strony z odczucia miłości jakie się pewnie pojawi, ale za tym jest coś więcej - to poczucie braku/pragnienie na tą chwilę zniknie, zostanie zapełnione (uf, co za ulga nie czuć tego! w rzeczy samej odczuwanie pragnień jest po prostu nieprzyjemne i męczy). Ale co dalej? Brak jest nadal pod spodem, nie został uwolniony i po jakimś czasie da o sobie znać ponownie, powodując kolejne zachowania, które będą prowadziły do znalezienia miłości. I mamy pętlę.

W skrajnych przypadkach może się zdarzyć, że ktoś ma pragnienie miłości tak duże (jednoznaczne z równie wielkim brakiem jej w sobie), że kiedy zacznie wchodzić w mechanizm tej pętli, może się to przerodzić w ogromną frustrację, nerwicę albo po prostu uzależnienie od innych. Wtedy inni stają się źródłem naszego dobrego samopoczucia, nie my sami, i zrobimy wszystko by czuć się dobrze, dostawać tego czego chcemy.

Pytanie też w jaki sposób chcesz zaspokoić dane pragnienie? Jeśli czujesz pragnienie kochania siebie to o wiele łatwiej pozbyć się najpierw właśnie odczucia tego pragnienia, braku, które niosą ze sobą napięcia w ciele. Wtedy pojawi się spokój i rozluźnienie, a czy nie w takim stanie łatwiej pokochać siebie?

Przypuszczam, że może się zdarzyć, że realizacja danego pragnienia da całkowite uwolnienie od niego, ale byłabym tu sceptyczna.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2013-04-28, 17:32:05
Carolieen

Ja bym się nie do końca zgodził z tym co piszesz. To co podajesz przy przykładzie pragnienia miłości (że ktoś coś nam daje) to jest przypadek, gdzie ktoś zamiast rzeczywiście zaspokoić to pragnienie, wciska sobie jakieś substytuty (bo prawdziwej miłości nie potrafi sobie dać). Wtedy skutki są rzeczywiście takie, jakie opisujesz.

Rzecz w tym, że pragnienia można zaspokajać przez ich realizacje i nawet warto to robić w przypadku pozytywnych pragnień. No ja miałem ogrooooomne braki w czuciu miłości i tak bardzo chciałem, żeby mi jej ktoś dał. Z perspektywy czasu i swojego doświadczenia, jako iż próbowałem zarówno uwalniania się od tego pragnienia jak i zaspokajania go, najlepiej działało to drugie.

Czemu? Wyobraźcie sobie małe dziecko, skrzywdzone, niekochane i bardzo chcące, aby ktoś je pokochał. To dziecko jest dla Was ważne, cenne i wartościowe. Co dla niego zrobicie? Dacie mu miłość, ciepło i czułość której mu tak bardzo brakowało? A może będziecie z nim rozmawiać i tłumaczyć kilkuletniemu dziecku, że nie ma się przywiązywać do chęci odczuwania tych wspaniałych uczuć, że ma wpierw wyluzować, odpuścić sobie napięcia, zdystansować się, itp. itd.?

To dziecko to wasze wewnętrzne dziecko, ta część waszej osobowości, której brakowało miłości czy bliskości i która w tyłku ma te wszystkie rozwojowe mądrości, ona ich nie rozumie, ona chce tylko, żeby ktoś ją przytulił, ucałował i ukochał. I to jest właśnie ta część was, która potrzebuje uzdrowienia w pierwszej kolejności! Dopiero jak to się uzdrowi, to można sobie myśleć o braku przywiązania, uwalnianiu od jakiegoś tam poczucia braku i takich tam.

Zaspokojenie takiej potrzeby jak potrzeba miłości nic nie kosztuje. Niczego się nie poświęca ani nie traci ucząc się dawać sobie miłość. Więc zamiast kombinować, warto od tego zacząć. Bo dla mnie właśnie w takim przypadku zaczynanie od uwalniania się od pragnienia miłości to kombinowanie - bo zamiast dawać sobie coś w 100% korzystnego, człowiek tu wymyśla jak to zrobić, żeby ten brak miłości nie męczył. A tu nie o to chodzi, żeby brak miłości nie męczył, ale żeby po prostu nie było tego braku miłości. Różnica jest ogromna, konsekwencje też zupełnie inne.

Ja miałem poważne braki w miłości. I z tego powodu poświęciłem ogromne ilości czasu na zaspokojenie tej potrzeby. Wiele razy kontemplowałem miłość dość intensywnie, żeby uzdrawiać sobie do niej stosunek i nauczyć się ją rozpoznawać. Przeryłem ciężkie kwestie samooceny, żeby nie musieć nienawidzić siebie i uczyć się coraz bardziej lubić i kochać. Godziłem się z sobą, przepraszałem i dziękowałem, uczyłem się dawać wsparcie zamiast krytyki, nawiązywałem kontakt ze swoim wnętrzem i poznawałem siebie. Kontemplowałem jeszcze więcej miłość :) Leczyłem swoje zranione serduszko i nieustannie dążyłem do zaspokojenia swojej potrzeby miłości - zarówno tej od siebie, jak i od Boga czy cudownej partnerki. To proces, który wciąż trwa, ale który nieustannie przynosi wspaniałe skutki.

Zdarzało się, że ludzie chcieli mi odreagować potrzebę bycia kochanym przez kogoś innego, co było idiotyczne na etapie na jakim się znajdowałem (z tak głębokim niespełnieniem). Ja czułem całym sobą, że nie ma nic złego w tym moim pragnieniu i w chęci zaspokojenia go, więc dalej robiłem swoje. I teraz mogę się cieszyć efektami tej pracy, których być może bym jeszcze nie osiągnął, gdybym się bardziej skupiał na uwalnianiu od tego pragnienia, niż na dążeniu do niego.

Oczywiście są różne pragnienia i w przypadkach gdzie niemożliwe jest szybkie zaspokojenie ich, to warto się skupić na uwalnianiu od braku itp., ale nie w takich przypadkach jak pragnienie miłości, które tak naprawdę można od ręki sobie samemu zaspokoić, jak się tylko tego chce.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Laka w 2013-04-28, 17:38:20
"Zdarzało się, że ludzie chcieli mi odreagować potrzebę bycia kochanym "

Jak można Boskiej istocie odreagować potrzebę bycia kochanym?
Jakiś absurd.
Można odreagować nieczyste intencje do miłości, jakieś chęci by konkretna osoba nas kochała. Ale nie samą potrzebę. Ją trzeba zaspokoić. I przygotować sobie grunt do tego, czyli np poczuć że się na to zasługuje.

Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Kaja w 2013-04-28, 17:41:34
Mela, rozumie to co napisałaś do momentu zaspokajania braku miłości przez innych, no ale braku miłości własnej już nie.

No bo ok załóżmy że uwolnienie to pragnienie pokochania się  (choć nie umie sobie tego nawet wyobrazić) to są dwa wyjścia
1. uwolnię pragnienie i pokocham siebie (już pomijam fakt czy to się stanie z automatu czy aktem woli) w efekcie zaspokoję pragnienie
2. uwolnię pragnienie i nie pokocham siebie - to co z tego mam ?  Więc wybieram opcje pierwszą. No ale to po co uwalniać pragnienie które i tak trzeba zaspokoić? 
I to nie zaspokoić na chwilę ale na zawsze?
 
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Clint w 2013-04-28, 17:42:29
Laka
Dlatego się śmiałem i próbowałem wytłumaczyć o co chodzi, ale ludzie różnie interpretują różne takie prawdy duchowe i potem są takie śmieszne akcje :D
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Kaja w 2013-04-28, 18:36:09
No właśnie mi się też wydaje, że zależy od jakości pragnienia i chodzi o to żeby nie żyć pragnieniami. Natomiast napisałam tu bo ta technika mówi o uwalnianiu wszystkich pragnień, a szczególnie trzech podstawowych bezpieczeństwa, kontroli i akceptacji. I o ile kontroli rozumiem to tych dwóch pozostałych już nie.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2013-04-29, 01:13:17
Clint,
Cytuj
Oczywiście są różne pragnienia i w przypadkach gdzie niemożliwe jest szybkie zaspokojenie ich, to warto się skupić na uwalnianiu od braku itp., ale nie w takich przypadkach jak pragnienie miłości, które tak naprawdę można od ręki sobie samemu zaspokoić, jak się tylko tego chce.

Nie każdy potrafi kochać siebie, są ludzie którzy wręcz pałają nienawiścią do samych siebie, nie mogą na siebie patrzeć, akceptować itd., przy jednoczesnym ogromnym pragnieniu miłości, bycia kochanym. W takich przypadkach powiedzenie osobie by zaczęła siebie kochać raczej na niewiele się zda, wręcz może sytuację pogorszyć (znam pewien ekstremalny przypadek). Natomiast może właśnie pomóc choćby pozbycie się częściowego napięcia związanego z pragnieniem tej miłości. Człowiek wtedy wrzuca na luz, nie szarpie nim.

Nie mam czasu żeby teraz więcej napisać jak to widzę.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: carolieen w 2013-04-29, 02:24:46
Kaja,
Cytuj
Mela, rozumie to co napisałaś do momentu zaspokajania braku miłości przez innych, no ale braku miłości własnej już nie.

No bo ok załóżmy że uwolnienie to pragnienie pokochania się  (choć nie umie sobie tego nawet wyobrazić) to są dwa wyjścia
1. uwolnię pragnienie i pokocham siebie (już pomijam fakt czy to się stanie z automatu czy aktem woli) w efekcie zaspokoję pragnienie
2. uwolnię pragnienie i nie pokocham siebie - to co z tego mam ?  Więc wybieram opcje pierwszą. No ale to po co uwalniać pragnienie które i tak trzeba zaspokoić? 
I to nie zaspokoić na chwilę ale na zawsze?

Napiszę tak jak rozumiem TU. Nawet jeśli chodzi o miłość własną, do siebie, to uwolnienie od poczucia braku tej miłości już może dać korzystne efekty w postaci spokoju i rozluźnienia. A to bardzo dobry wstęp do kochania siebie, mimo iż osoba może mieć trudności by to robić. Może po prostu nie wiedzieć jak to się robi. Ale na to też są sposoby.

1. wg TU, kiedy uwolnisz pragnienie, nie będzie już poczucia tego pragnienia, będziesz w stanie spokoju (który o ile dobrze teraz pamiętam wg tej metody jest najwyższą wartością, znajdującą się powyżej miłości) i wtedy z tego poziomu o wiele łatwiej powinno nastąpić kochanie siebie

2. uwolnienie poczucia pragnienia daje właśnie poczucie wolności, to samo w sobie jest wielką wartością

To są założenia TU i na moje oko jeśliby rzeczywiście konkretnie uwalniać wszystkie pragnienia, można by po jakimś czasie dojść do takiego stanu, ale wygląda to na długą i żmudną pracę. Oczywiście wszystko zależy od człowieka, stopnia jego straumtyzowania, obciążeń, jednym może to przyjść szybko i będzie efektywne, dla innych będzie to o wiele cięższe i nie z tak dobrymi rezultatami.

Cytuj
Natomiast napisałam tu bo ta technika mówi o uwalnianiu wszystkich pragnień, a szczególnie trzech podstawowych bezpieczeństwa, kontroli i akceptacji. I o ile kontroli rozumiem to tych dwóch pozostałych już nie.

Tak, bo metoda ta zakłada, że ego istnieje właśnie z powodu naszych pragnień. I chodzi o samo odczucie pragnienia które tu jest kluczowe. Kiedy sama pracowałam z TU, wychodziły mi dodatkowe pragnienia, jak np. uwagi.
Pragnienia odcinają nas od bycia w tu i teraz, powodują, że żyjemy chęcią posiadania czegoś, doświadczania czegoś, czego teraz nie mamy, ale to iluzja, dzięki której właśnie ego istnieje. To poczucie, że czegoś nam brakuje i stąd pragniemy to mieć.
Pod tymi trzema pragnieniami jest to jedno najgłębsze - pragnienie jedności. Brak poczucia jedności, poczucie oddzielenia od Boga czy jakkolwiek to nazwiemy, powoduje powstawanie tych innych braków i pragnień.

Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Kaja w 2013-04-29, 12:31:28
Powoli, ale chyba w końcu zaczynam rozumieć,  Dzięki.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Doktor-X w 2013-05-20, 14:39:01
Witam

A jak Wy robicie żeby odczuć pragnienie ??
Z góry sorki jeśli już takie pytanie się tu pojawiło. Czytam sobie od początku wątek jestem na 7 stronie i niechce przeskakiwać.

Ja właśnie teraz próbowałem odczuć pragnienie płynnej mowy, włączyłem sobie muzyke która mnie w tym pobudza. Jakiś smutek się pojawił, poczucie braku ale lekko, dalej nie wychodzi. Czuje jak by moja wola była taka sparaliżowana troche że niemoge więcej wpłynąc na siebie żeby wydobyć więcej pragnienia.

Macie jakieś sposoby żeby wydobywać emocje i pragnienia z którymi chcecie pracować ??

Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Isabelle w 2016-07-26, 20:57:22
Z ciekawości zerknęłam na stronę - ten Krasowski owszem uwalnia, ale hajs z portfela. Strona jest wyjątkowo niechlujna, to raz. Dwa, nie ma ani słowa na temat autora tylko jakiś marketingowy bełkot. Trzy, nie pisze na czym ta metoda polega. Że niby na warsztatach ma się wszytsko okazać bo podświadomość lepiej pracuje w grupie? Przecież to oczywista bzdura. Gdy podświadomość się nie może do czegoś przekonać, nie będzie chętna do współpracy - ani sama ani w grupie (wiem to z autopsji). Podejrzewam że gość zapożyczył sobie parę technik (m in mindfullness), wymieszał je i promuje jako "autorską" metodę. Oj słabe to...Szkoda kasy na tego typu rzeczy. A co do uwaniania emocji to już lepsza praca z Wewnętrznym Dzieckiem bądź EFT.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Witek D. w 2016-07-26, 21:22:22
Metoda jest świetna, a przynajmniej (bo nie poznałem jej w całości, ale zostałem "wprowadzony" przez Felicite) pewne jej aspekty, ja z tego wyciągnąłem elementy które służą mi za najskuteczniejszą dla mnie metodę pracy nad sobą (tam gdzie braki muszę innymi uzupełniać oczywiście). Głównie chodzi mi o nie uciekanie od pojawiających się emocji, a wchodzenie w nie - sobą, ciałem. Samo to co się potem robi jest kwestią indywidualnych zapatrywań (dla mnie np. pytania nie robią wiele, które zostały opisane na początku wątku), ja pracuję wtedy z rozpuszczaniem tego co się pojawia i modlitwą (to nie z metody, a tego co ja sobie dałem w tym punkcie).

Marketing czasem przykrywa wartościowe rzeczy, a taką ma formę gdy grupa odbiorców są osoby zajmujące się rozwojem osobistym bądź pochodnymi nlp.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: jarojarku w 2016-07-26, 23:09:20
Widzę że stary temat odkopaliście, wygląda obiecująco czytając od początku ale nie chce mi się dalej czytać bo to dość dawno było wszystko.. Najlepiej to popiszcie o konkretach: jak metoda działa na was, jak zmienia się dzięki niej wasze życie itd.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Michał486 w 2016-07-27, 08:36:01
Właśnie wgłębiam się w czytanie tego wątku.
Gdzieś już wcześniej o tej technice czytałem, wydaje się być podobna do dekodyki.
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: jarojarku w 2016-07-27, 12:42:20
https://www.youtube.com/watch?v=Y6bVGFKvcrc

Ciekawa audycja w temacie według mnie warta przesłuchania
Tytuł: Odp: Technika Uwalniania Lestera Levensona
Wiadomość wysłana przez: Isabelle w 2016-08-29, 19:56:09
Tak czytam powoli cały ten wątek od początku przekopując się przez 23 s. Z tego co pisała Sylvia, technika Krasowskiego różni się od TU Hawkinsa (któy notabene napisał książkę właśnie stricte o TU). Dobrze wiedzieć, na początku mi się wydawało że to to samo. Tak czy siak kusi mnie żeby kupić dzieło Hawkinsa, na pewno wyjdzie to taniej niż warsztaty..Tym bardziej że TU idealnie nadaje się do pracy z Wewnętrznym Dzieckiem, przynajmniej tak mi się wydaje. Podoba mi się w tej technice że człowiek skupia się na swoich traumach, wchodzi w nie. Tego mi właśnie brakowało w WHH (aczkolwiek planuję kiedyś do niego wrócić, gdyz wiem że to działa), które jakby nie było jest metodą dość agresywnie przechodzącą do rzeczy, a pomijającą odczucia uzdrawianego. Z tego co czytam tutaj, w TU człowiek konfrontuje się ze swymi uczuciami, nie spycha ich na bok. Podejmuje z nimi dialog i w ten sposób integruje własną osobowość.
A propo WD:

Cytuj
Ważne też, by nie zatrzymać się na etapie wiecznego uzdrawiania wew. dziecka. Wewnętrzne dziecko to również pewna struktura w podświadomości (jej część) i świadomość powinna ją objąć (rozpuścić) w pewnym momencie.
Strasznie zadaniowe i mechaniczne podejście. Z Wewnętrznym Dzieckiem pracuje się tak długo, aż opuści je poczucie krzywdy. To część naszego Ja, która zawsze będzie istnieć w nas, niezależnie czy skrzywdzona czy zdrowa. Nie da się jej rozpuścić (no chyba że przez rozpuszczenie rozumiemy wyparcie, ale nie na tym polega uzdrawianie WD).

Cytuj
Wewnętrzne dziecko rozumiem jako część podświadomości, która im bardziej została skrzywdzona, tym bardziej daje nam się we znaki;), bo domaga się od innych miłości, akceptacji, uwagi itp. Ta część rozpuszcza się pod wpływem uzdrawiania, a takie uczucia i stany jak `niewinność, spontaniczność, beztroska, poddanie się (Bogu) (...)` wynikają z naszej prawdziwej natury, która jest poza wszelką strukturą również wewnętrznego dziecka, choć z tego poziomu też można przejawiać pozytywne stany.
Te wyżej wymienione stany istnieją właśnie w naszym WD. Ponieważ WD to właśnie nasza prawdziwa natura. WD odpowiada za spontaniczność, niekiedy nawet za wenę twórczą i kreatywność ponieważ to są cechy przynależne właśnie dzieciom. Niestety zdarza się, że głupi dorośli zawstydzają nas z tego powodu i wtedy wypieramy to z siebie. Pisał o tym Bradshaw w swoich książkach (m in w genialnym "Toksycznym wstydzie").

Cytuj
U niektórych osób pierwszym etapem musi być uznanie krzywdy (czyli to przytulenie wewnętrznego dziecka), potem dopiero uwalnianie syndromu ofiary (ty mi to zrobiłeś).
Nie tyle u niektórych co u każdego. Każdy z nas nosi w sobie jakieś poczucie krzywdy (mniejsze bądź większe ale to już skala subiektywnych odczuć). Dlatego do pracy z sobą należy podejść z dużą dawką empatii i zrozumienia. Dajmy sobie dużo miłości. Powtórzę za Bradshaw'em: nie ma rozwoju duchowego bez przepracowania własnych traum. Najpierw trzeba uzdrowić siebie, dopiero potem starać się o Oświecenie, Absolut itd. To tak jakbyście skakali na głęboką wodę, nie umiejąc pływać.