Autor Wątek: Technika Uwalniania Lestera Levensona  (Przeczytany 54459 razy)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-06-03, 21:40:27 »
Felicite
Naprawdę super post - ja bym go na Twoim miejscu przerobił na artykuł, bo zdecydowanie się na to nadaje, a szkoda by było żeby miał zaginąć w otchłaniach forum :)

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-06-03, 21:39:26 »
Felicite
dzięki za uwagi
starałem się je zastosować i na razie jest fajnie - dużo spokojniej :-)))

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-06-03, 21:33:13 »
Felixo, Indra, proszę bardzo :)


czy może wiesz dlaczego jak raz to wypusciłem i poczułem luz to wróciło???

Bo nie uwolniłeś wszystkich lęków (czy innych emocji) do końca.
Skoro chciałeś się tego pozbyć za wszelką cenę, tzn. że nie było w Tobie pełnej akceptacji. A skoro nie akceptowałeś tego w pełni, tzn. że nie pozwalałeś temu się z Ciebie wydobyć, zawsze więc coś zostawało. Coś, czego nie chciałeś nawet zobaczyć.
W pewnym momencie, ten lęk wychodził, czyli uczucie ucisku powracało. Prawdopodobnie był to lęk przed tym, że to wróci. Czyli że nie zaakceptowałeś tego w pełni. Gdybyś w pełni zaakceptował to odczucie (czyli dawał byś pełne przyzwolenie temu, żeby ten ucisk trwał nawet do końca życia), to wtedy odeszłyby wszystkie emocje (i odczucia w ciele) z tym związane, bo niczego byś już nie trzymał.
Może to być też lęk przed uzdrowieniem.  A może jedno i drugie. Też tak może być.
Teoretyzując nie dojdziemy do tego, Ty sam musisz do tego dotrzeć. A zrobisz to jedynie wtedy, gdy pozwolisz wypłynąć wszelkim uczuciom związanym z Twoją dolegliwością.
Kiedy już uwolnisz wszystko to, co masz w ciele, gdy poczujesz się wolny od tego, pomyśl o tym, że to wróci, że nigdy nie wyzdrowiejesz. I obserwuj siebie. Zobacz, co czujesz. Powinieneś czuć tylko spokój i pełną akceptację, nawet na taką myśl. A jeśli jeszcze będzie jakiś lęk, tzn. że jeszcze jest coś do uwolniania. I uwalniaj to.
Gdy to uwolnisz, pomyśl, że od teraz zawsze będziesz zdrowy i będziesz mógł robić, co tylko chcesz. Wyobraź sobie to. I znów, jeśli poczujesz jakąś emocję (np. lęk przed tym, że gdy nie będziesz miał żadnych ograniczeń, to będziesz palił aż do zajarania na śmierć), to uwalniaj ją. I tak aż do momentu, w którym będziesz całkowicie uwolniony od wszelkich emocji na temat Twojej dolegliwości.
A jeśli jeszcze będzie wracać, to wtedy będzie trzeba odwołać się do uwolnienia pragnień.

,czy robiąc to tym sposobem który napisałas czy myslisz ze jak tym razem to sie rozpłynie to nie wróci??

Tego nie jestem w stanie ani stwierdzić, ani zagwarantować :)
Mogę Ci tylko napisać, że z mojego doświadczenia wynika, że jeśli zaakceptuje się wszelkie odczucia związane z chorobą, to ta choroba znika. Ale nie zawsze łatwo jest je dostrzec, a co dopiero zaakceptować. No ale każdy z nas jest inny, ja np. mam duże opory, Ty możesz ich nie mieć, więc nie warto się sugerować.
Jeśli więc na 100% zaakceptujesz to odczucie ucisku w klacie i wszelkie kwestie z tym związane (czyli gdy uwolnisz wszelkie lęki i inne emocje), to nie powinno to wrócić. Chyba, że coś się przed Tobą (przed Twoją świadomością) ukryje. Będzie Ci się wydawało, że temat jest czysty, a to znów zaatakuje. Dlatego tak ważna jest kwestia uważności oraz szczerości i uczciwości ze sobą samym. Nie uciekanie od tego, co boli, tylko wyciąganie tego na wierzch i pełne przeżywanie tego (akceptacja). Im więcej wychodzi, tym lepiej, bo wtedy szybciej ma okazję się oczyścić :)
Zauważyłam, że choroba ma nas nauczyć specyficznego podejścia: całkowitego puszczenia kontroli, czyli inaczej poddania się, całkowitej akceptacji. Gdy taki stan osiągasz, to nic więcej nie potrzeba. Ale z różnych względów nie wszyscy są to w stanie zrobić (w grę wchodzą – jak się pewnie domyślasz – pragnienia aprobaty i bezpieczeństwa, no i na końcu jedności).
Np. u mnie lżejsze kwestie związane z ciałem schodzą bez niczego (bóle głowy, czy tego typu dolegliwości), ale mam opory przed wzięciem się za poważniejsze choroby. Mój umysł wierzy, że z nimi potrzeba zrobić trochę więcej, a ja nie zamierzam go na siłę przekonywać do czego innego, bo wiem, że to nic nie da. Dlatego daję sobie czas i łagodnie rozpracowuję temat od innej strony :)
Ale – tak jak pisałam - każdy z nas jest inny, więc u Ciebie może być inaczej.  Może już jesteś gotowy puścić swoją chorobę :)

Jeśli możesz opisać jeszcze sposób na uwolnienie od pragnień to byłoby super :)

Pewnie, że mogę :) Wykorzystam do tego część mojej prywatnej wiadomości do pewnej osoby, będzie mniej roboty :)

Najpierw o powiązaniu emocji z pragnieniami.
Emocja jest tylko wskaźnikiem, że coś jest nie tak. Że nasze granice są naruszane, że nasze potrzeby nie są zaspokajane, że nasze oczekiwania są "z sufitu", itd. Emocja jest więc pomocnikiem, nie trzeba z nią walczyć, tylko się w nią wsłuchac. W to, co ma do przekazania.
Emocje wiążą się z pragnieniami: bezpieczeństwa (B), aprobaty (A), Kontroli (K) i jedności.
Pragnienia mogą być zdrowe (czyli takie, które mogą i powinny być zaspokojone) i chore (takie, których nie da się zaspokoić - trzeba je uwolnić).
Pisałam o tym np. tutaj:
http://designersites.pl/cudaducha/index.php?topic=315.msg13016#msg13016
Jeden i ten sam rodzaj emocji może wynikać tak samo z pragnienia A.B. i K.
Np. Lęk.
1) Powiedzmy, że boisz się podróży samolotem. Z czego wynika ten lęk? Boisz się umrzeć, masz więc pragnienie bezpieczeństwa, inaczej uczucie braku bezpieczeństwa. Do uwolnienia (czyli akceptujesz to pragnienie: pragniesz więcej, więcej i więcej, aż wyjdzie).
2) Boisz się wystąpić publicznie. Dlaczego? Bo boisz się oceny. Z czego wynika ten lęk? Z pragnienia aprobaty. Gdyby coś Ci nie wyszło, ludzie by Cie nie zaaprobowali. Czyli tutaj uwalniasz pragnienie aprobaty.
3) Chcesz wygrać w toto lotka (bardzo potrzebna Ci kasa).  Afirmowałaś na to, modliłaś się. Mało tego – w medytacji dostałaś wskazówkę, że wygrasz! Obstawiłaś numery, teraz boisz się sprawdzić wyniki. Skąd wynika ten lęk? Z pragnienia kontroli. Założyłaś sobie, że wygrasz. Bardzo byś tego chciała, teraz nie chcesz z tego zrezygnować. Lęk powstrzymuje Cię przed sprawdzeniem, czyli dłużej tkwisz w słodkiej nieświadomości.
Jak widzisz pragnienie kontroli to chęć zmiany czegoś lub kogoś (w tym siebie), albo chęć by coś lub ktoś się nie zmieniał. Ma być po Twojej myśli. To inaczej brak akceptacji, brak elastyczności.
Wychodzisz z domu i widzisz, że się chmurzy, a Ty nie masz parasola. Gdy pojawi się w Tobie jakaś emocja (np. złość), to będzie ona wynikać z chęci kontroli. Bo chcesz kontrolować pogodę, nie godzisz się na to, by była taka, jaka jest.
Chęci bezpieczeństwa i aprobaty nie tłumaczę, bo chyba wiesz, o co chodzi? Jak nie, to pytaj.
Chęć aprobaty, to też chęć miłości. Jeśli robisz coś, by ktoś Cię kochał, opiekował się Tobą, aprobował, potakiwał, albo tylko nie oceniał, to masz pragnienie (inaczej uczucie braku) aprobaty.
Inny przykład:
1) Złość wynikająca z chęci bezpieczeństwa: złościsz się, że na lotnisku podstawili samolot-gruchota (boisz się, że będzie katastrofa)
2) Złość wynikając z chęci aprobaty: Ktoś Cię ocenił, skrytykował (inaczej – ktoś chciał Cię kontrolować)
3) Złość wynikająca z chęci kontroli:  ktoś nie jest taki, jaki chciałabyś go widzieć. Każde pragnienie zmiany kogoś wynika z chęci kontroli.
Np. złościsz się, że dziecko rozrzuca skarpetki ;)

I teraz tak: większość emocji wynika z wyssztkich trzech pragnień. Np. Dziecko rozrzuca skarpetki, Ty się na nie złościsz. Dlaczego? Bo chciałabyś, żeby było inne (chęć K.). Ale to jest podszyte czymś głębszym – chęcią aprobaty (np. boisz się, co ludzie powiedzą, gdy zobaczą porozrzucane po całym domu skarpety) i chęcią bezpieczeństwa (bo boisz się, że Ty będziesz musiała to posprzątać).
Uwalnia się te pragnienia po kolei, albo to, co aktualnie wychodzi (bo nie musi wyjść wszystko na raz).
Podobnie z lękiem: np. boisz się o życie matki. To wynika z pragnienia kontroli (bo chcesz kontrolować coś, czego kontrolowac nie możesz, czemu musisz się poddać), pragnienia aprobaty (kto Cię będzie kochał, gdy matka umrze?), i z pragnienia bezp. (kto Ci będzie pomagał, gdy matka umrze?).

Brak akceptacji czegokolwiek (chęć zmiany, albo nie-zmiany) to chęć kontroli. Chęć kontroli zawsze wynika z braku bezpieczeństwa (np. wspomniana złość na deszcz – wynika z braku bez., bo za tym kryje się lęk, że np. zmokniesz i zachorujesz) lub z braku aprob. (np. lęk, że mama umrze).
Generalnie to jest: utraciliśmy jedność i przez to poczuliśmy się zagrożeni (chęć bezp.). Żeby zapewnić sobie bezp. zapragneliśmy kontrolować (np. pogodę), albo – w odniesie do ludzi – zapragnęliśmy ich aprobaty (w ten sposób chcieliśmy zapewnic sobie bezp.). A gdy nas nie aprobują, to chcemy to zmienić (chęć kontroli). Tak więc na końcu zawsze jest chęć kontroli, czyli brak akceptacji. Ale niekoniecznie trzeba go czuć. Uwalnia się to, co pierwsze wychodzi. Chyba, że od razu wychodzi wszystko, wtedy uwalnia się po kolei. Dopóki nie przerobi się z grubsza podstawowych pragnień (B.A.K.), dopóty nie nawiąże się kontaktu z pragnieniem jedności (które stoi za wszystkimi pragnieniami).
Uwalniamy na bieżąco, jakby „od góry” (wychodzisz z domu patrzysz – deszcz, czujesz złość, więc uwalniasz pragn. Kontroli) i „od dołu”, czyli wchodzisz w proces introspekcji, rozpracowujesz męczący Cię problem w samotności i ciszy. Np. przywiązania i awersję do pieniędzy.
W jaki sposób to robić pisałam w wątku "Technika uwalniania...":
"Nie wiem, czy tu już było o awersjach i przywiązaniach, więc pokrótce napiszę.
Rzecz ma się tak samo jak z celami. Tylko że zadaje się następujące pytania: "Co lubię w pieniądzach/na temat pieniędzy?", "Czego nie lubię w pieniądzach/na temat pieniędzy", "Jaka jest korzyść z tego, że mam pieniądze?, "Jaka jest niekorzyść z tego, że mam pieniądze?".
Zadaje się te pytania po kolei i to, co przychodzi na myśl, wiąże się z którymś z pragnień. I uwalnia się do skutku, tj. do momentu, gdy odpowiedzi nie będą wynikały z braków.
I tak z każdym innym tematem, nie tylko z pieniędzmi :)".

Jak uwalniać te pragnienia?
Tak samo, jak odczucia w ciele. "Więcej i więcej" i "pozwalam". Po prostu wchodzisz w to pragnienie jeszcze bardziej. Pozwalasz mu być, wzmacniać się, pozwalasz mu się owładnąć. W kulminacyjnym momencie można zadać 3 standardowe pytania "Czy chcę uwolnić...?" itd.
Ale nie trzeba pytać. A można od razu zapytać i potem tylko pozwalać, by wyszły. Robisz tak, jak do Ciebie bardziej przemawia. Najważniejsze jest to, żeby zaakceptować te pragnienia w sobie i nie trzymać ich swoją awersją. No i przyzwolenie na ich odejście jest bardzo ważne. Rozluźniaj więc mięśnie i pozwalaj im odejść :)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-03, 15:38:01 »
 Feli, jesteś niesamowita : ) Dziękuję bardzo za te opisy, sama skorzystam, mimo że nie znam tej metody, jakoś po swojemu to sobie jednak przyswajam i używam. Jeśli możesz opisać jeszcze sposób na uwolnienie od pragnień to byłoby super :)

Felixo23

  • Wiadomości: 14
  • Płeć: Mężczyzna
  • Łukasz Olender
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-06-03, 15:04:23 »
WOW Felicite,dzieki wielkie własnie taki advice potrzebowałem,bo masz racje jestem ostro zdeterminowany wiec proboje uwalniac wszystko na siłe,od teraz bede to robił taj jak napisałas.
Ps.czy może wiesz dlaczego jak raz to wypusciłem i poczułem luz to wróciło??? tak było do tej pory,czy robiąc to tym sposobem który napisałas czy myslisz ze jak tym razem to sie rozpłynie to nie wróci??
Dzieki ślicznie Pozdrawiam

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-06-03, 14:42:56 »
wczoraj stwierdziłem jednak, że Levensonem tak jak to robiłem nie da się jechac dalej. Może dlatego, że uwalnianie np od awersji do negatywnych rzeczy trochę narusza systemy bezpieczeństwa. W każdym razie zaczęło mi się coś dziwnego dziać z energią (a mam te problemy od pewnego czasu) i musiałem przestawić na budowanie pozytywnego nastawienia afirmacjami

Nie wiem, w jaki sposób stosujesz technikę uwalniania, ale przyjrzyj się temu, bo z tego, co piszesz wynika, że źle ją stosujesz.
Skutkiem uwalniania powinien być wzrost świadomości bezpieczeństwa, a nie coś takiego, jak piszesz.

Uwalnianie to nic innego, niż akceptacja tego, co aktualnie jest w nas. Totalna akceptacja powoduje, że nie trzeba blokować świadomości na to, czego nie akceptujemy i tym samym świadomość się rozszerza. I wtedy odpadają różne fałszywe przekonania na temat siebie i świata.
Uwalniając się od ograniczających przekonań na temat bezpieczeństwa zyskuje się świadomość, że niezależnie od warunków zewnętrznych zawsze byliśmy, jesteśmy i będziemy bezpieczni. Afirmowanie czegoś takiego zwyczajnie staje się już niepotrzebne.

Właściwie stosowana technika uwalniania powinna działać właśnie w ten sposób (uwolnienie od tego, co nie jest nami, prowadzi do odsłonięcia tego, co jest naszą istotą. Po co to dodatkowo afirmować?). Uwalnianie to nic innego, niż forma medytacji dynamicznej i, jak każda medytacja, prowadzi do rozszerzenia świadomości, w tym świadomości bezpieczeństwa. Jeśli nie prowadzi, to znaczy, że jest źle stosowana.



Felixo23,
po pierwsze, z tego, co piszesz wynika, że popełniasz powszechny błąd (popełniają go nawet osoby, które uczestniczyły w warsztatach), który polega na zbyt mocnym koncentrowaniu się, by to odeszło.
A tymczasem uwalnianie polega na akceptacji tego, co jest. Na przyjmowaniu tego („więcej i więcej”) i pozwalaniu temu być i wreszcie odejść, czyli polega na nie-działaniu (czyli pozwalaniu bez jakiegokolwiek działania z Twojej strony. Masz być całkowicie bierny, no i ważny jest ten element przyzwolenia na to, by to sobie poszło - właśnie po to są te trzy pytania).
Zobacz, mówimy o uwalnianiu. A jak wyobrażasz sobie uwolnienie, np. wody? Bo ja tak: otwieram zaporę i pozwalam, by woda wypłynęła. Pozwalam by zalała wszystko, nie zatrzymuję jej, nie działam, po prostu pozwalam jej zalewać. Jeśli nie będę jej powstrzymywać, to ona odpłynie. Ale warunkiem jest brak jakiegokolwiek działania z mojej strony.
Tak samo jest z uwalnianiem uczuć. Jeśli nie będziesz im przeszkadzał, one odejdą. Ale na początku one zaleją Cię jeszcze bardziej. To może Cię przestraszyć (i tak zazwyczaj bywa). Wtedy możesz zacisnąć mięśnie, broniąc się przed tym, a to powstrzyma cały proces. Tym samym zatrzymasz te uczucia w sobie.
Tak więc warunkiem uwolnienia uczuć jest całkowita ich akceptacja, tzn. pozwolenie, by były, by ogarnęły Cię i odeszły.

Po drugie, do uwalania odczuć w ciele (do chorób, zranień, itp.) nie stosuje się pytań „Czy mogę uwolnić… itd.”, tylko przyjmuje się je, pozwala się im wychodzić. Po prostu. To musi mieć czas, żeby wyjść, a pytaniami można tylko zwiększyć presję, która hamuje cały proces.
Tak więc zrób tak: Gdy poczujesz to odczucie w ciele, którego chcesz się pozbyć, rozluźnij wszystkie mięśnie i przyjmuj to (to odczucie) bez żadnych ograniczeń. Mów sobie „więcej i więcej” i „pozwalam”. I pozwalaj, by Cię to ogarnęło, stań się tym, stop się z tym. Pozwalaj na wszystko, także na odejście, nie zatrzymuj tego. Jeśli poczujesz, że zaciskasz mięśnie, to je rozluźniaj. To bardzo ważne. Dlatego musisz zwracać na to uwagę.
Będą wychodzić emocje. Nie nazywaj ich, nie oceniaj, po prostu je zauważaj i przyjmuj. Tak samo jak to odczucie.  Koncentruj się przy tym na odczuciach w ciele, zauważaj je i przyjmuj. I pozwalaj im odejść.
Być może w tym przypadku nie będzie potrzebne sięganie do pragnień, przyczyn Twoich problemów. Być może da się to załatwić na wyższym poziomie. Ale tak czy inaczej wiedza o tym, z czego biorą się emocje (czyli wiedza o pragnieniach), przyda Ci się do innych kwestii do uwolnienia. Jeśli oczywiście będziesz chciał je uwolnić :) Dlatego jeśli będziesz zainteresowany, to daj tutaj znać, wtedy napiszę, na czym polega uwalnianie pragnień.
Może też być tak, że do uwolnienia tego ucisku w klacie też trzeba będzie odwołać się do pragnień. No ale zobaczymy. Na razie spróbuj tego, co napisałam.

Aha, napiszę Ci jeszcze, w jaki sposób najłatwiej uwalniać opór.
Otóż opór to też forma energii. Energii, która blokuj nas, nie pozwala działać. Tak naprawdę to forma lęku. Też do uwolnienia :) Uwalniamy ją tak, jak wszystkie inne uczucia: czyli pozwalamy jej być, zupełnie nie chcąc jej zmienić. Czyli akceptujemy. A przy tym uważnie obserwujemy i pozwalamy na inne emocje, które towarzyszą oporowi.
Czyli tak: chcesz coś uwolnić, ale masz opór. Nie możesz zacząć działać. Więc zamiast zmuszać się do tego, pozwól sobie na to. Ale bez żadnych pretensji do siebie, z pełną akceptacją, z pełną świadomością. Na zasadzie totalnego luzu: „Będę do końca życia w czarnej dupie? No i co z tego” ;) Zostaw to, zajmij się czyś innym, ale nie na zasadzie ucieczki, tylko na zasadzie świadomego wyboru. Nie staraj się przegwałcić oporu, wtedy on minie.
Można też inaczej postępować z oporem, ale do tego trzeba wiedzieć na czym polega uwalnianie pragnień. Pisałam o tym (jak uwalniać opór), w tym wątku (chyba do Lynda).
Powodzenia :)

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-06-03, 10:32:24 »
wczoraj stwierdziłem jednak, że Levensonem tak jak to robiłem nie da się jechac dalej. Może dlatego, że uwalnianie np od awersji do negatywnych rzeczy trochę narusza systemy bezpieczeństwa. W każdym razie zaczęło mi się coś dziwnego dziać z energią (a mam te problemy od pewnego czasu) i musiałem przestawić na budowanie pozytywnego nastawienia afirmacjami

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-03, 00:45:34 »
Felixo23
Jeśli nie miałeś nigdy regresingu, to bym nie polecał robić sobie samemu sesji. Tego może być dużo i dla początkującego jest zbyt trudne. Mogą to być do odreagowania wzorce reakcji na narkotyk, zmiany w strukturze energetycznej pod wpływem działania tych środków, zaburzenia na czakrze serca...
Tak więc regresing u terapeuty; może trzeba udać się do lekarza, zrobić jakieś badania, jesli nie ma wyraźnej poprawy.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-06-02, 21:32:23 »
Felixo
Ja bym się zajeła tematem lęku przed śmiercią.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-06-02, 20:47:53 »
Ale pojechałem Levensonem :-)) Udało mi sie dotrzeć do ślubowań z czasów hitlerowskich i zachwytów nad dziełami tamtejszej organizacji;p
I do czasów szlacheckich z jakimis zatruciami ciężkimi

Dobrze, że Felix przypomniałeś o tych pragnieniach i awersjach, dobrze to działa.

Felix
Nie wiem jak was uczyli na warsztatach  Levnsona ale obciążenia składaja się zwykle z warstw. Odreagowujesz sobie jedna warstwę i jak schodzi to po krótkim (niewielkim) doświadczeniu uwolnienia, pogłębia sie nieco relaksu i ... zaczynasz wyczuwać kolejną rzecz do odreagowania w temacie. Np za bólem serca może stać poczucie winy za coś tam itp itd. Odreagowanie tego jest niezbędne bo inaczej ból sie odnawia. Głębokie poczucie uwolnienia pojawia się po przepracowaniu tematu albo do końca albo przynajmniej w sporej części.


Po prostu mówisz "uwalniam sie od wszelkich pragnień i awersji do podtrzymywania  zatrucia i jego skutków z tej sytuacji gdy namieszałeś z róznymi substancjami".  i sie uwalniasz. Dalej czujesz, patrzysz co sie dzieje - napisz co sie pojawi dalej i rób procedure uwalniania na to, i tak dalej i tak dalej


"Dodam jeszcze ze raczej czuje sie wolny od palenia,nie pale od tamtej akcji i raczej nie czuje zebym miał ciagotki,jesli ma to cos wspolnego do tego co napisalem ponizej."

to bardzo dobrze ale w podświadomości głębiej ukryte wzorce moga przetrwać lata, a nawet dziesiątki wcieleń. Ja jak się logicznie rozprawiłem ze Świadkami Jehowy wiele lat temu to tez myslałem że już po temacie. A potem jeszcze wiele razy natrafiałem na wzorce w podświadomości z nimi związane, które musiałem uzdrawiać

Felixo23

  • Wiadomości: 14
  • Płeć: Mężczyzna
  • Łukasz Olender
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-06-02, 18:11:11 »
Dodam jeszcze ze raczej czuje sie wolny od palenia,nie pale od tamtej akcji i raczej nie czuje zebym miał ciagotki,jesli ma to cos wspolnego do tego co napisalem ponizej.

Felixo23

  • Wiadomości: 14
  • Płeć: Mężczyzna
  • Łukasz Olender
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-06-02, 18:06:20 »
Mariusz rozwiń,bo ciekawi mnie to co teraz powiedziałes o tych uwolnieniach.co jak,w jaki sposób??

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-06-02, 18:03:21 »
to się w gwarze regresingowej nazywa "wzorce zatrucia". Trzeba sie od nich uwolnić. W Levensonie możesz też uwalniać się od pragnień i awersji do podtrzymywania wzorców zatrucia chemicznego, energetycznego, i ich skutków. A także intencji do dowalania sobie itp

Felixo23

  • Wiadomości: 14
  • Płeć: Mężczyzna
  • Łukasz Olender
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-06-02, 17:46:58 »
hehe nie nie,ja byłem czynnym palaczem(dzis nie jestem z tego dumny) i nigdy nie miałem z tym zadnych problemow,zawsze pozytywnie,problem był wtedy kiedy zmieszałem jointa z 2 apapami i jeszcze jakims antybiotykiem ktory wziolem wczesniej,podziałało tak ze musiałem biegac dokoła chaty w której mieszkałem bo myslałem ze mi serce stanie,i od tego momentu juz nawet nastepnego dnia rano chodz nie wiem jak wtedy zasnołem pierwsze na co zwracałem uwage to jak sie czuje,co mi jest itp i ta sama karuzela od nowa juz bez zadnych lekow i dymu.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-06-02, 17:35:13 »
możesz też napisac do Ani Atras z prośbą o sprawdzenie przyczyny choroby. Opisz sytuację -ona ma fajny jasnowidzący wgląd w takie sprawy