Frisky
Dajmy na to,że mnie walisz w pysk. Tak, z chrześcijańską "miłością".
Czego oczekujesz ode mnie w zamian?
Po chrześcijansku, z "miłością", powinienem Ci nadstawić drugi policzek.
Jasne? A jak Ci nie nadstawę, to będziesz ode mnie tego żądał. Nieprawdaż? I jeszcze powiesz, że jeśli nie nadstawię, to jestem złym człowiekiem, bo nie postępuję zgodnie z chrześcijańską zasadą miłości.
Ale jeśli nie jestem chrześcijaninem, a praktykuję Hunę?
Co ja mam wówczas robić?
Jedna z zasad mówi, żeby nie krzywdzić innych i nie dać skrzywdzić siebie.
Z tej zasady wynika, że nie nadstawię Ci drugiego policzka. I wówczas jesteśmy w konflikcie między oczekiwaniami Twoimi, a moimi.
Tu mam różne możliwości zadziałania.
Ponieważ naruszyłeś zasadę miłości świadomie mnie krzywdząc, "wypisałeś się" spod powszechnego prawa miłości! Możesz się więc z mojej strony spodziewać różnych działań. Np. mam prawo Ci oddać w celach wychowawczych. Mam też prawo pozwać Cię do sądu, albo zgłosić sprawę do prokuratury. Również w celach wychowawczych, żeby Cię powstrzymać przed podobnymi działaniami wobec innych. Wobec innych działam kierując się zasadą miłości, wobec Ciebie zasadą "wyjęcia Cię spod prawa miłości".
A Ty nie masz prawa żądać, żebym zmienił swoje postępowanie i żebym Cię traktował z miłością, na jaką, wg własnego mniemania, zasługujesz. To w żadnym wypadku nie jest szkodzeniem Ci, tylko aktem życzliwości. Nie mogę Cię przecież wychowywać w inny sposób! Będziesz tak długo wychowywany, aż zrozumiesz, że kierując się miłością nie możesz szkodzić innym. Albo że szkodząc innym nie kierujesz się miłością!
Jasne?
