Dopiero teraz dostrzegłem, że między nami jest przepaść nie do przebycia. Myślałem wcześniej, że nie jest aż tak wielka, ale się przeliczyłem. Ty już mnie w tej inkarnacji nie zrozumiesz.
no faktycznie też zobaczyłem jak wielka jest ta przepaść przy okazji tego "kamienia węgielnego" na którym opiera się ta "kontynuacja" misji Sai Baby (oraz prawo do nadużyć z tym związanych, zwalczania tych którzy zostali przy tym "pustym grobie" etc.) opisanego w tym prostym zdaniu:
"W dniu, w którym jego fizyczne ciało zostało złożone w Mahasamadhi w holu Sai Kulwant, Sathya Sai przeniósł się do swojego nowego domu w Sathya Sai Anandam we wiosce Sathya Sai Grama w Muddenahalli."
po prostu nakazał zbudować miejsce swojego samadhi w Aszramie ale w tym samym dniu co umarł - w czasie gdy miliony ludzi adorowało jego martwe ciało - on sam spakował się i wyjechał niezauważony przez nikogo (samochodem?) do innego miejsca zamieszkania, by tam kontynuować swoją misję w pewnym oderwaniu od tego co robił dotychczas (ale nie aż takim żeby nie czerpać z tego m. in. pieniędzy, powołując się na każdym kroku na tą dotychczasową misję) , a nawet w konflikcie z tymi, których prowadził przed te lata : ) taka wersja,
- więc gdy w tą podwalinę się uwierzy, to uwierzy się w całą resztę wraz z "dowodami" w postaci jakichś materializacji i energii, oraz przekazami i działaniami również tymi stojącymi w sprzeczności z jego dotychczasowymi naukami i działaniami,
- różnica, czyli ta
przepaść między nami jest taka że do mnie nie przemawia ta wersja przedstawiona przez jakiegoś wielbiciela którego nie znam i którego osoba mało mnie obchodzi w kontekście misji Sai Baby ani nie przemawiają do mnie działania oparte na tej wersji - mam taki zwyczaj, że odrzucam cudze
(a nawet swoje) objawienia gdy stoją w sprzeczności z tym czego nauczał i robił jakiś mistrz, tutaj Sai Baba,
oczywiście mógłbym sobie wyobrazić jakieś ukryte dno, ukryte nauki przeznaczone dla wtajemniczonych i wybranych (bardziej wtajemniczonych bo stojących z boku misji i poczuć się jednym z takich wybranych), ale po co, jakoś nie mam takich potrzeb i pragnień, a skoro nic o takich przekazach z wiarygodnych źródeł nie wiem (a wiarygodnym źródłem są dla mnie nauki Sai Baby, tudzież stanowisko tych których do tego upoważnił, a nie ktoś inny) no to nie mam ochoty ich sobie wyobrażać
- widać nie były przeznaczone dla mnie i wg mnie nie są przeznaczone dla ludzi którym się to teraz próbuje wmawiać tworząc w ten sposób podziały i konflikty z imieniem nowego (jeszcze nienarodzonego) i starego awatara na ustach - gdyby miało to dotyczyć mnie i innych to ogłosiłby to Sai Baba wszem i wobec jeszcze za życia tak jak przez całe dekady ogłaszał swobodnie wszystko to co chciał i uznawał za ważne dla swoich wielbicieli w kontekście swojej misji i rozwoju duchowego
: )