Miałam wczoraj świetną sesję w temacie Boga, a początkowo chodziło o spokojne i harmonijne życie;)Po tym schodziły pokłady buntu na Boga, bo ma być po mojemu:P Zobaczyłam, że Bóg
wcale mi w niczym nie przeszkadza, po prostu potrzeba bycia indywidualną i zaślepienia z tym związane były tak silne. To trochę zabawne, gdy się stwierdza, że pś zachowuje się jak małe, bardzo małe nieświadome dziecko, które musi po swojemu, bo Bóg je ogranicza i idzie w zaparte, by sobie i Bogu udowodnić, że może być niezależne. Nawet po setkach wcieleń "po swojemu", nie widzi, że Bog już od początku pozwolił wybrać najgorszy syf i nawet nie ingerował:P
Schodziły warstwy zaślepień, jaki to Bóg jest. I jaka to harmonia, spokój, lekkość w życiu są obrzydliwie nudne, mało wartościowe.
Warstwy wyobrażeń na temat stosunku Boga do materii i spełniania w materii. Niezłe zafiksowanie: z jednej strony trzeba wybrać Boga, by móc się wyzwolić, a odrzucić materię, a z drugiej przekonania, że wybierając Boga stracę przyjemności materialne, bo on temu nie sprzyja, a da mi w zamian nudną miłość i stagnację w Boskich energiach bez możliwości rozwoju.
Przyjemne uczucie zobaczyć wreszcie śmieszność i bezsens tego buntu. A także, to, że Bóg ma dla
każdego indywidualny strumień życia( coś jak droga życiowa), który przewiduje cudowne prezenty, jeden za drugim:)
I każdy ma taką indywidualną drogę, a te indywidualne strumienie życia tworzą jeden harmonijny wzór. Można włączyć się w ten Boski potok, albo się buntować i udowadniać swoja niezależność i indywidualność.
Przy okazji schodziły wzorce trudzenia się, walki i zdobywania w materii. Bo przecież gdybym pozwoliła Bogu by mi wszystko dawał bez wysiłku, zgodziłabym się by było tak jak on chce;)
A ja tak bardzo chciałam wszystko zrobić tak, jak ja chce. Wierzyłam przy tym, że w ten sposób rozwijam się( pokonuję przeszkody) i rosnę w siłę, zdobywam moc. Przy tym staję się bardziej
wartościowa i niezależna. Zauważyłam, że dużo walki i buntu w tym wcieleniu wobec rodziców,
miało właśnie podłoże w tej obciążonej relacji z Bogiem. Właściwie większość karmy na tym była budowana.