Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 415655 razy)

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-05, 18:31:13 »
są spontaniczne
i moje, i świata i ludzi różnych

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-05, 16:35:31 »
a ja wciąż mam niezwykłe wizje przyszłości

czyjej? swojej? świata?
podzielisz się?

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-05, 15:46:26 »
a ja wciąż mam niezwykłe wizje przyszłości

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-05, 10:36:47 »
Indra :))

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-05, 09:42:42 »
Nadal nie przestaje mnie zadziwiać zjawisko dogrywania się intencji i tego, jak bardzo przyciągam do mojego życia sytuacje, które wyciągają na wierzch wszystkie te emocje, o jakich chciałabym wreszcie zapomnieć. Ale nie ma takiej opcji. Coś tak bardzo domaga się uzdrowienia, że kręcę się na tym w kółko jak gówno w przerębli, co nie może wypłynąć na szerokie wody : )

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-07-30, 15:27:55 »
Skala tego, jak trzeba sie nakombinować by coś móc w tym kraju zrobić, zaczyna przekraczać moje możliwości przyswajania.
Urzędnicy w Wawie to naprawdę mają fantazje.

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-07-26, 17:54:32 »
Karina :)

Edyta,
aaa  rodzina to oczywista oczywistosc, że ściąga bo wiedzą lepiej co komu do szczęścia potrzebne, az mnie wzdryga na tę mysl,
w mojej najgorsza jest matka- wszystko czarno widzi, do tej pory jak dzwoni do mojej siostry albo brata to wzdycha jak oni się meczą, dzieci, praca, męka! Jak się nie męczysz to nie zyjesz. Kiedy zajmowałam się chorym ojcem i nie pracowałam na co dzien słyszałam od niej ze jestem smierdzaca kupą gówna za przeproszeniem
tato - jesli odnosiłam sukces był zaskoczony ze sie da ;) sam przed soba bo miał ciezkie zycie ale dał rade, spisał sie na medal
i on sie cieszy w sumie ale ma te klapy na oczach ze wszedzie tylko zło i podstep , za duzo telewizji i własnych jakichs doswiadczen
innym duzo pomagał i dawał się wykorzystywać moze stad boi sie zebym ja nie była taka

rodzenstwo jako tako juz mnie zostawiaja w spokoju pomału, czas najwyzszy zebym chociaz w drugiej połowie zycia  pozyła

Są normalne rodziny w Polsce i tam wrecz tez nacisk jest ze trzeba wyjechac , nie za granice ale z domu zeby poznac swiat ale to jest normalne, dzieci wypychane są lekko ale przy wsparciu z gniazda. Mam fajny tego przykład i moge obserwowac liczna rodzine mojej kolezanki, oni sa jak drzewo, te ich babki, ciotki, wójowie, jej rodzice, ich dzieci, wnuki itp, zdrowe drzewo rodzi zdrowe owoce.

Jak się zjeżdzają to pokolenia bawia sie ze soba, nie na siłe, cos pieknego.
Graja, spiewaja, piją, jedza, gdyby nie to piecie to by był ideał .

Mają też 2 spokojne i wycofane osobowosci , kilku typowych opowiadaczy , kilku zabawiaczy ale mnie sie to wydaje tam naturalne i nieudawane.

Jak afirmować by czuć się bezpiecznym ze swoim promykiem szczęscia ?
Jak nie dać zaczepić hakom rodzinnym czy zawistnym ludziom ...








« Ostatnia zmiana: 2014-07-26, 18:02:26 wysłana przez Wilson »

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-07-26, 17:30:59 »
A to różnie, zależy gdzie miarkę przyłozyć, do której kreacji ale zakładając, że do takiej która w efekcie daje spełnienie i harmonię to stało by się to , że byłabym szczęśliwa, wymiotłabym wiecej mroku z siebie, przestałabym się tak męczyć ale również nie mogłabym juz tak jak wczesniej nisko upadac i poddawac sie niskim myslom, uczuciom a do tych od dziecka jestem przyzwyczajona, czyli czesciowo porzuciałbym siebie, boję się to puscic to czego tez nienawidze bo jeszcze dobrze nie pokazałam pś na co wymieniamy cierpienie .
To lepsze zycie kojarzy mi sie tez z wysiłkiem jakims wielkim ktoremu nie podołam.
No i watpie w to czy w tej nowej sytuacji znajda sie osoby ktore beda przychylne.
Takie tam drobiazgi .

a mi się wydaje że ludziom trudno wejść w nowe przyjemne życie bo nie wiedzą co zrobić z rodziną , jak rodzice by na to reagowali, musieli by chyba zniknąć z pola widzenia rodziny. Wydaje mi się że dlatego tak wielu ludzi emigruje bo za granicą mogą być sobą bez rodziny , zacząć żyć swoim życiem.
Rodzina mogła by cierpieć gdyby osoba nagle stała się radosna i uśmiechnięta , zawsze zadowolona bo jak to można tak sobie być szczęśliwym gdy rodzina cierpi , ma boleści i zatwardzenie to nie moralne tak sobie być szczęśliwym.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-26, 17:28:24 »
Cytuj
A to przyspieszenie to moze po jakichs zabiegach? :))


No kto wie, może :))

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-26, 17:14:26 »
Wilson
Cytuj
Fajnie , że świadomość Ci się poszerza i to w mega tempie! Sukcesów :)
i docenienia siebie za to
i moze wykonania małego gestu kozakiewicza w kierunku negatywnych prgramów rodzinki ;)


I cóż ja mogę na tak piękne życzenia powiedzieć ? Wzajem siostra :)

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-07-26, 16:33:24 »
Wilson
U mnie jest coś podobnego, ale bierze się to z przekonania przekazywanego w mojej rodzinie po linii kobiet, że: Nie dostane nigdy niczegi co w głębi serca pragnę, więc siłą rzeczy lepiej nie pragnąć, bo po co napalać się jak i tak wiadomo, ze nic z tego nie będzie.

Wogóle to nie wiem co się dzieje, ale gdzies od 5 dni tak mi przyspieszyło uwalnianie, że codziennie sobie uświadamiam coś kuriozalnego i przeżywam przy tym w ekspresowym tempie cały tabun emocji.:))

No rodzinka lubi lać syfem, musimy to odwirować jak błoto z krystalicznej wody.
od moich mam głownie przekonanie ze swiat jest zły, ja sierota i nieudacznik, nigdzie sie mna tak nie "zaopiekuja" jak w domu.
I ze wszyscy prócz nich sa podstpeni , o. A rodzinie ciagle trzeba pomagac.

A to przyspieszenie to moze po jakichs zabiegach? :))

Fajnie , że świadomość Ci się poszerza i to w mega tempie! Sukcesów :)
i docenienia siebie za to
i moze wykonania małego gestu kozakiewicza w kierunku negatywnych prgramów rodzinki ;)

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-07-26, 16:28:09 »
a co by się takiego stało gdyby kreacja doszła do pięknego finału i wszystko by ci się udało dokładnie tak jak chciałaś ?

A to różnie, zależy gdzie miarkę przyłozyć, do której kreacji ale zakładając, że do takiej która w efekcie daje spełnienie i harmonię to stało by się to , że byłabym szczęśliwa, wymiotłabym wiecej mroku z siebie, przestałabym się tak męczyć ale również nie mogłabym juz tak jak wczesniej nisko upadac i poddawac sie niskim myslom, uczuciom a do tych od dziecka jestem przyzwyczajona, czyli czesciowo porzuciałbym siebie, boję się to puscic to czego tez nienawidze bo jeszcze dobrze nie pokazałam pś na co wymieniamy cierpienie .
To lepsze zycie kojarzy mi sie tez z wysiłkiem jakims wielkim ktoremu nie podołam.
No i watpie w to czy w tej nowej sytuacji znajda sie osoby ktore beda przychylne.
Takie tam drobiazgi .

A może wtedy okazałoby się, ze to wcale takie piękne nie jest ?
Albo bez sensu. Bezużyteczne.
Senseless, useless ;)))
A może kiedyś już tak było ?
Kiedyś.

To też, wiesz , raz mi sie sprawdziło przy styuacji z praca, w sumie jeszcze wtedy moja kreacja wygladała tak - potrzebuje pracy hihi i koniec, no i przyszła , wyjazd ze znajomymi , ja sie nagle rozmysliłam ale kosztowało mnie to mase nerwow Bóg jeden wie ile, okazało sie ze dobrze wyczułam, bo praca po tygodniu sie skonczyła, znajomy miał wypadek , w sumie skonczyło sie dobrze ale prawie nic nie zarobili.
Więc po części intuicja mowi, wykreowałas sobie ale jakos xle nie pakuj sie .
A z drugiej strony są sprawy gdzie jest poł na pół , ze czuje ze musze w cos wejsc , ze teraz nie ma podpowiedzi bo dopiero jak wejde do gry pojawia sie dalsze instrukcje , mozliwosci, ze wiecej tam dobrego niz złego.
Kwestia odróznienia jednych kreacji od drugich...

Marylka :)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-26, 16:26:06 »
Wilson
Cytuj
Nie umiem dotrzeć skąd bierze się lęk i syndrom ucieczkowy przed efektami własnej kreacji, najbardziej boję się tego czego chcę.

U mnie jest coś podobnego, ale bierze się to z przekonania przekazywanego w mojej rodzinie po linii kobiet, że: Nie dostane nigdy niczegi co w głębi serca pragnę, więc siłą rzeczy lepiej nie pragnąć, bo po co napalać się jak i tak wiadomo, ze nic z tego nie będzie.

Wogóle to nie wiem co się dzieje, ale gdzies od 5 dni tak mi przyspieszyło uwalnianie, że codziennie sobie uświadamiam coś kuriozalnego i przeżywam przy tym w ekspresowym tempie cały tabun emocji.:))

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-26, 16:04:30 »
 

Miewam podobnie - stąd wiem .

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-26, 15:48:02 »
 A może wtedy okazałoby się, ze to wcale takie piękne nie jest ?
Albo bez sensu. Bezużyteczne.
Senseless, useless ;)))
A może kiedyś już tak było ?
Kiedyś.