Karina

Edyta,
aaa rodzina to oczywista oczywistosc, że ściąga bo wiedzą lepiej co komu do szczęścia potrzebne, az mnie wzdryga na tę mysl,
w mojej najgorsza jest matka- wszystko czarno widzi, do tej pory jak dzwoni do mojej siostry albo brata to wzdycha jak oni się meczą, dzieci, praca, męka! Jak się nie męczysz to nie zyjesz. Kiedy zajmowałam się chorym ojcem i nie pracowałam na co dzien słyszałam od niej ze jestem smierdzaca kupą gówna za przeproszeniem
tato - jesli odnosiłam sukces był zaskoczony ze sie da

sam przed soba bo miał ciezkie zycie ale dał rade, spisał sie na medal
i on sie cieszy w sumie ale ma te klapy na oczach ze wszedzie tylko zło i podstep , za duzo telewizji i własnych jakichs doswiadczen
innym duzo pomagał i dawał się wykorzystywać moze stad boi sie zebym ja nie była taka
rodzenstwo jako tako juz mnie zostawiaja w spokoju pomału, czas najwyzszy zebym chociaz w drugiej połowie zycia pozyła
Są normalne rodziny w Polsce i tam wrecz tez nacisk jest ze trzeba wyjechac , nie za granice ale z domu zeby poznac swiat ale to jest normalne, dzieci wypychane są lekko ale przy wsparciu z gniazda. Mam fajny tego przykład i moge obserwowac liczna rodzine mojej kolezanki, oni sa jak drzewo, te ich babki, ciotki, wójowie, jej rodzice, ich dzieci, wnuki itp, zdrowe drzewo rodzi zdrowe owoce.
Jak się zjeżdzają to pokolenia bawia sie ze soba, nie na siłe, cos pieknego.
Graja, spiewaja, piją, jedza, gdyby nie to piecie to by był ideał .
Mają też 2 spokojne i wycofane osobowosci , kilku typowych opowiadaczy , kilku zabawiaczy ale mnie sie to wydaje tam naturalne i nieudawane.
Jak afirmować by czuć się bezpiecznym ze swoim promykiem szczęscia ?
Jak nie dać zaczepić hakom rodzinnym czy zawistnym ludziom ...