Leszek
Dziękuję Ci bardzo za te przykłady:) Czuję się usatysfakcjonowana i zmotywowana. Bo mi wywalało, że Bóg to w materii nie działa, nie ochrania i nie pomaga. Trochę mi ulżyło.
O to mi chodziło pisząc na forum, o taką inspiracje- wsparcie, że to możliwe.
Fajnie, że Ci puściło:) Ciekawa sprawa, bo ja się urodziłam 30 grudnia. To nie Sylwester, ale panowała podobna atmosfera z tego co mama mi mówiła. Lekarze i pielęgniarki chodzili wściekli, przeklinali, było bardzo mało personelu szpitala i dużo kobiet, które siedziały na korytarzach, a moja mama miała ze mną poród pośladkowy, pierwsze dziecko i do tego duuuże. Oczywiście nie było mowy o cesarce ze względu na czas i niedobór lekarzy. Chyba w takim razie powinnam coś podobnego odreagować.
Ojciec też był podobny zły na mamę, że go budzi w nocy i głowę zawraca, i musi jechać z nią do szpitala.
Iustitia to Danusia? Nie wiedziałam. A z styl wypowiedzi wydawał się znajomy.
I wszystko jasne. Zwłaszcza, że rozmowa o karmie ofiary i kata. Gdzie indziej i w jakim innym kontekście Danusia mogłaby się do mnie odezwać;)
Z pozytywnych rzeczy dzisiaj w temacie to poczułam, że ta karma o której tutaj piszę odcina mnie od Boga i miłości.
Dziś poczułam po zejściu z forum ten poziom: Boska miłość, błogość, opieka i taki luuuuz. Cudowne to było. Możliwe że coś mi
zaczyna prześwitywać, albo ktoś się pomodlił o wsparcie dla mnie. Jeśli tak to ktokolwiek to jest, dziękuję bardzo.
Potem poczułam, że mam ochotę wyjść na dwór, ale nie bardzo mam z kim, i nagle dzwoni telefon, odzywa się mama pewnej dziewczynki z klasy mojego syna( gdzie cała klasa nakręcała się na to by go wyrzucić ze szkoły i na jego rodziców oczywiście, jako odpowiedzialnych, takie zbiorowe potępienie i ataki, syn miał odpaloną tez karmę ofiary i pracujemy nad tym jakiś czas) i pyta czy się przejdę do parku, pogadałyśmy sobie bardzo fajnie, poczułam tak
dużo pozytywnego wsparcia, zrozumienia z jej strony i akceptacji, co wcześniej nie było takie oczywiste, wręcz przeciwnie.
Bardzo mi to pomogło.