Inga
Kiedy poczytasz sobie moje książki, to generalnym tematem, który się przez nie przewija jest ROZWÓJ DUCHOWY.
W wielu ksiązkach można przeczytac, że praktyki duchowe nie są dla ciezko zaburzonych psychicznie. W moich książkach nie obiecywałem cudów niewidów cięzko zaburzonym psychicznie. Prawdę mówiąc, niczego im nie obiecywałem. NI-CZE-GO!
W pewnym momencie, KILKA LAT TEMU, NA CUD, ZGODZIŁEM SIĘ EKSPERYMENTALNIE ZAJĄĆ OSOBAMI Z BPD. Doskonale wiedząc, że psychiatrzy nie dają takim osobom większych szans uzdrowienia.
Trzeba pamiętać, że TO BYŁ EKSPERYMENT. I dla mnie nadal jest to eksperyment, który się nie zakończył.
Skutek tego eksperymentu to 3 osoby, którym się poprawiło (w tym i Ty), contra kiladziesiąt osób, które dowiedziały się, co mogłyby dla siebie zrobić, ale niczego nie zrobiły. Nawet nie założyły odpromienników radiestezyjnych.
Teraz nie protestuj. Uczestnicząc od początku w dyskusji nt. BPD, SAMA ZGODZIŁAŚ SIĘ brać udział w tym w eksperymencie.
Tu jesteśmy na równi. Moja wiedza i moje doświadczenie zależne są w pełni od Twojego doświadczenia i od doświadczenia drugiej osoby, która systematycznie ze mną współpracuje. Jeśli o czymś mnie nie informujesz, to ja tego nie mogę wiedzieć. Jeśli czegoś ze mną nie konsultujesz, to skąd mam wiedzieć, co się z Tobą dzieje i jak na co reagujesz (np. afirmacje)?
Jak można uogólniać wiedzę wynikającą z niepełnego doświadczenia w pracy z 2 osobami?
To chyba jasne?
A więc nie wywyższam sie i nie wywyższałem. Mogę tylko kiedyś dojść do wniosku, że zmarnowałem czas i energię na próby znalezienia skutecznych sposobów pomocy dla osób z BPD. Na razie jednak widze, że kilku takim osobom udało się w dużej mierze pomóc. Jednakże skutecznośc takiej pomocy nie jest zalezna wyłacznie ode mnie. W ramach eksperymentu możemy testować rózne metody na osobach z BPD, ale nie możemy ich testować na mnie, gdyż moja psychika działa inaczej.
A więc teraz się przyznaję:
NIE ZNAM SIĘ NA PROBLEMACH OSÓB ZABURZONYCH I POZA OSOBAMI Z BPD (bo to zaburzenie "pograniczne") NAWET NIE ZACHĘCAM ICH DO KORZYSTANIA Z MOJEJ POMOCY.
Nie jestem ani psychologiem klinicznym, ani psychiatrą, ani nie licytuję się, kto miał cięższe obciązenia psychiczne w dziecinstwie. Ale czytałem wspaniała książkę "Umysł, który sam się odnalazł". Ona daje nadzieję nawet w trudnych, nieomal beznadziejnych przypadkach.
W MOICH ksiazach nt. regresingu napisane jest, że regresing nie nadaje się dla osób chorych psychicznie. Ksiązki te powstały ponad 20 lat temu, a dopiero ok. 2005 roku wprowadzono szersze pojecie "zaburzenia psychiczne", zamiast dotychczasowego "choroby psychiczne". Poza tym pisałem, że chorzy psychicznie nie powinni zajmować się rozwojem duchowym i praktykami duchowymi.
Wg mnie to jest wystarczajace ostrzeżenie.
Trzeba się tylko nauczyć uważniej czytać
Wkurzanie się na Leszka nie jest praktyką duchową
I mam nadzieję, że wkrótce Ci przejdzie.
PS
1. Mariomar ma inny zestaw problemów niż Ty. Owszem, są one powierzchownie podobne, ale nie identyczne.
2. Nic mi nie wiadomo o tym, żebym stworzył jakąś strukturę, w której mianowałbym następców czy zastępców. Ale wiadomo mi, że ludzie zawsze tworzą struktury wokół osób, które są dla nich ważne. I zajmują w nich takie miejsce, jakie jest zgodne z ich oczekiwaniami.