Sebastian
Dzięki za modlitwę.

Te emocje we mnie buzowały od wczoraj, w nocy mi się śniło, że Darek Loga miał pogawędkę z moim ojcem, żeby mu wytłumaczyć pewne rzeczy, a ten i tak dalej jechał swoje

Rano nadal miałem na wierzchu to odczucia i jadąc do znajomego na regresing byłem cały nabuzowany, więc sesja była dość soczysta i udana. Wyszło mi dużo różnych rzeczy kręcących się wokół własnego przejawiania się, poczucia winy, itp. Były znowu jakieś traumy z dzieciństwa jak mnie ojciec tłamsił, w tym jeden hardzioch z okresu niemowlęcego, kiedy darł się na mnie, żebym nie ryczał, ja ryczałem jeszcze bardziej, wiec on darł się jeszcze bardziej, a potem się tak wkurzył, że nawet przycisnął dłonią moją pierś (choć to jest tak abstrakcyjne, że nie wiem czy sobie czegoś nie wkręcałem). W każdym razie mi zakodował się wzorzec takiego lęku przed nim, że jak będę go wkurzał to on mnie nawet może zabić, co mnie kompletnie paraliżowało jak tylko wylatywał z pretensjami do mnie.
Dużo było o podłączaniu się pod innych ludzi i różne struktury, z powodu odcięcia od własnej mocy. No i robienie z siebie ofiary z tego powodu, bo to była dla mnie najlepsza metoda do zyskiwania profitów z podłączonych ludzi.
Ciekawą rzeczą było też zwalanie winy za swoje problemy na wszystkich wokół i udawanie, że ze mną wcale nie jest tak źle jak jest, że jeśli coś jest nie tak, to jednak ja jestem za to mniej odpowiedzialny niż w rzeczywistości, itp. To było szczere spojrzenie na siebie i jestem z tego bardzo dumny. Potem wychodziły już całkiem niezłe kwiatki jak pogardzanie ludźmi jako niższą formą życia i zachłyśnięcie się z powodu władzy i mocy, jaką dają możliwości manipulowania całymi wręcz tłumami. Potrafiłem stworzyć sobie jakąś wymyśloną na poczekaniu filozofię i zdobywać tysiące wyznawców, a potem móc robić z nimi co się chciało - można było sprawić, że się nawet nawzajem pozabijają. Ja jednak wolałem raczej, żeby mnie utrzymywali i zapewniali komfort życia. Taka władza nad ciemnymi masami była na swój sposób fascynująca.
No i to prowadziło do sedna moich lęków, że nawet jak jest dobrze, to w każdej chwili mogę trafić w miejsce, gdzie mi zrobią piekło. To był po prostu lęk przed mścicielami karmicznymi, przed tym że mnie w końcu znajdą i odpłacą za to, co im wyczyniłem.
To mi też zmieniło perspektywę patrzenia na dzieciństwo. Z perspektywy dziecka może to było chore, nielogiczne i niesprawiedliwe, ale z punktu widzenia karmy - nagrabiłem sobie i sam sobie jest winien. To jest sprawiedliwe, że spotkało mnie to, co sam innym wyprawiałem i dobre też na ochłonięcie i zastanowienie się nad sobą.