Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 416007 razy)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-10-31, 09:37:21 »
Clint, BlackRose
Czytam to co piszecie od wczoraj i nie mam za wiele do powiedzenia choć to o czym piszecie jest mi znane. I wciąż się zastanawiam czy dobrze robię robiąc to co robię. A na manowce rozwoju też wydaje mi się że wciąż trafiam co chwilę, ale tłumaczę to sobie tak że te manowce też są potrzebne żeby uświadomić sobie co jest ważne. Pomodliłem się o światełko dla was i prowadzenie i pewność tego prowadzenia we właściwym kierunku :)
« Ostatnia zmiana: 2012-10-31, 09:39:03 wysłana przez Sebastian »

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-10-31, 09:21:46 »
Jak sobie pomyśle, że mam pracować do 67 roku życia, pracując tak jak teraz, na etacie i wykonując mniej lub bardziej kretyńskie obowiązki pod czyjeś dyktando .... to mam ochotę palnąć sobie w łeb....

Nie no ... koniecznie coś z tym trzeba zrobić ...

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-30, 23:39:27 »
a ja właśnie wróciłam z pracy i taką mam refleksję, że pś się mocno na tą robotę złości i coraz bardziej chce czegoś lepszego. Może to będzie jakaś motywacja ;)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-10-30, 22:50:50 »
Clint,

myślę, że dobrze rozumiem to co piszesz. Też myślę, że mogłabym pracować w innej branży, ale nie wiem w jakiej. Chciałabym mieć lepsze kompetencje społeczne i umiejętności, aby móc elastycznie wybierać i nie załamywać się byle g. Boję się pracy na etacie, ponieważ nie chcę być traktowana jak śmieć. A ludzie mają do tego tendencję, aby mnie odrzucać i traktować w dziwny sposób. Więc moje obawy pokrywają się z Twoimi. Takie sprawy trzeba ostatecznie uzdrawiać w ciele, bo regresing mnie już wystarczajaco nauświadamiał.

Kaja,

to Ci szczerze gratuluję, bo ja nie wiem jak obecnie się zorganizować. Wciąż to chyba brak przekonania o własnej skuteczności.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-30, 22:05:27 »
BlackRose
Ciężko się nie zgodzić z tym co piszesz. Rzeczywiście wyszukuje w sobie słabości i je wyolbrzymiam, traktuje jako powód do tego, aby się ograniczać.

Chciałbym zerwać te łańcuchy własnego samoograniczania, ale nie wiem jak. Przecież nawet z tą pracą jest tyle możliwości, które mógłby zrobić, aby ją dostać czy chociaż zwiększyć swoje szansę, ale tego nie zrobię. Czuje potrzeby samokontroli i mocnego ograniczania się na każdym kroku i naprawdę nie wiem co zrobić, aby to zmienić.

Gdyby nie te lęki, negatywne oczekiwania, strach przed oceną i reakcją innych ludzi - byłbym kompletnie inną osobą. Czasami potrafię sobie wyobrazić jaki bym był, jak bym się zachowywał i to jest tak bardzo inne od tego jaki jestem teraz, że aż szok. Chciałbym być jak niewinne dziecko, które po prostu robi to co chce robić i się z tego cieszy.

Mam teraz chęć, aby się przełamać i po prostu zacząć żyć bez tych ograniczeń, ale znam się na tyle, żeby wiedzieć że na chęciach się skończy, a w najlepszym razie na kilku drobnych zachowaniach i powrocie do starego.

A gdyby nie to, to naprawdę mógłbym poczuć że moja przyszłość jest całkiem bezpieczna. Bo ja się nie boję, że nie znajdę pracy. Ja się boję, że znajdę i wpadnę w jakiś koszmar emocjonalny, że będą mnie spotykać takie przykrości jak w domu, w dzieciństwie. A to jest idiotyczne, biorąc pod uwagę przez te ostatnie kilka lat przewinąłem się przez kilka grup ludzi, pracowałem w trzech miejscach i było naprawdę w porządku. Ta pierwsza praca była nawet na pół roku przed rozpoczęciem rd. A mimo to wciąż się boję, że następny raz to może być ten koszmar. Nie 3 czy 4 miejsce to 5 - w końcu mnie to gdzieś spotka. To jest tak samo nieobliczalne jak nieobliczalny był ojciec. Potrzebuje uwolnić się od tego nielogicznego lęku, bo zwariuje. Dobrze, że jutro mam sesje, pewnie wyjdzie coś w temacie.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-10-30, 21:45:10 »
Nawet usłyszałam w telewizji fajne zdanie - "Żyję sobie po swojemu i robię to najlepiej jak tylko potrafię". ; )

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-10-30, 21:43:00 »
Clint,

mądry z Ciebie facet. Tylko prawdopodobnie podobnie jak ja, stałeś się mistrzem w tropieniu własnych słabych stron, niedociągnieć oraz braków społecznych. Iustitia też mądrze pisze, że warto nauczyć się odpuszczania sobie i bycia dla siebie tym największym wrogiem. Ale jak? Skoro czujemy się efektem własnego myślenia i postępowania? Czasami się z siebie śmieję, bo rozwojem zainteresowałam się mając 14 lat. Widocznie dopiero od niedawna wiem, jak się sobą zajmować i jak dojrzewać. Wcześniej kręciłam się jak na karuzeli ze swoją złością, nienawiścią oraz brakiem zrozumienia w najistotniejszych kwestiach. Wszystko to skupiało się na odgruzowaniu siebie. Gdy już skończyłam, okazało się, że nie wiem kim jestem. Wyczyściłam tak dużo, że nie wiem z kim mam do czynienia. Za mało pozytywów, za dużo fanatycznych analiz, pilnowania siebie. Co mi daje świadomość? Większą uważność? trzymanie siebie w ryzach? Zastanawianie się co by było gdyby? Chciałabym to wrzystko rzucić w cholerkę i po prostu żyć sobie szczęśliwie. W zasadzie większość dziedzin życia już sobie wypracowałam i jestem z nich zadowolona oprócz sfery zarabiania, prosperity, przyjaźnie z ludźmi. Tu by się przydało nieco otwartości :))

« Ostatnia zmiana: 2012-10-30, 21:46:53 wysłana przez BlackRose »

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-30, 21:32:25 »
Clint tak zastanawiam się czy odpisać na to co piszesz czy nie. Bo sama w tym temacie nie mam czysto. Zawsze jak piszesz o twoich rodzicach i o pracy to mam mieszane uczucia.  Najprawdopodobniej dlatego że ja do wszystkiego dochodziłam ciężką pracą i owszem zaszłam bardzo daleko, ale ta ciężka praca chyba nie była potrzebna, a to co wyprawiali i wciąż wyprawiają moi rodzice to twoi wydają mi się przy nich święci. Pisze to bo może w Twoim wypadku pomogło by docenienie tego co masz. Ja wiem że to nie pocieszenie że inni  mają lub mieli gorzej, ale przecież wiesz że podstawą zmiany jest akceptacja a przy tym też wdzięczność za to co się dostaje, bo mimo wszystko dostajesz na pewno więcej niż otrzymałam ja i na pewno wielu innych. Poza tym ja gdzieś nawet  rozumiem Twojego ojca, to naprawdę nie jest takie łatwe być dobrym rodzicem jak co niektórym wydaje.
Black Rose ja bez kasy rozkręciłam biznes więc na pewno można. 

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-10-30, 21:29:54 »
Black Rose
u mnie przelom był jak w pewnym momencie stwierdziłam-dłużej nie zniosę. Wiedziałam świadomie, że odreagowałam wystarczająco dużo, ERD szło w górę, a ja dalej niczym demirurg analizowałam zawartość mojego umysłu, latałam i pytałam innych co ja mogę teraz zrobić. Pewnego dnia po prostu stwierdziłam dość-odpuszczam sobie szukanie u Siebie dziury w całym, zdalam sobie sprawę, że ja długo byłam dla Siebie najkoszmarniejszym strażnikiem doskonale trzymając się w ryzach i skutecznie samą siebie blokowałam. Innych z premedytacją też do tego używalam. A co:D tyle, że nadal nie bylo efektow. Po prostu ktoregoś dnia stwierdziłam, ze dalej nie. Pomogły węzły-oczywiście na odległość i choinka zadziałało, kolejne i zonk-już nie umiem po staremu. Do tej pory pamiętam pierwsze przez telefon-to byl totalny szok dla podświadomości-jak to -obcy facet mówi  mi rzeczy, które sama przed sobą skrywałam najgłębiej. Jak on śmie?:D Po nich się rozsypalam, zdałam sobie sprawę jaką byłam perfidną oszustką w stosunku do Siebie-inni łapali, że jest coś ze mną nie tak-bo jak wierzyć osobie, która świadomie mówi o pięknych rzeczachm a podświadomie ma kompletnie inny obraz siebie. Gdy znalazłam zgodę ze Sobą/w Sobie, gdy to co myślę przejawiam i gdy nareszcie sobie pozwalam wtedy działa, wtedy rodzi się przestrzeń ponad ego, wtedy zaczyna się Boskość. Wcześniej też działało-mimo, że ja cala w pretensjach do WJ-bo przecież proszę, medytuję, a tu lipa-nie było lipy-było moje dogłębne przyzwolenie, że wszyscy mogą a ja nie i to jest ok. Autentycznie przeszłam metamorfozę-ludzie, którzy znali mnie wcześniej nie poznają mnie teraz-zmieniły mi się rysy twarzy, mam inne wlosy, inaczej się ubieram, inaczej poruszam. Pewnych rzeczy trzeba się było nauczyć od początku, bo czasem miała poczucie, ze jedyne co umiem to chodzenie  oddychanie. Czy musialam to wszystko przeżyć?oczywiście, że nie, ale bardzo długo wierząc, że tylko to mi pozostaje tak żyłam. Teraz jestem scentrowana i to jest widoczne dla innych. I mam wrażenie, ze dopiero od 2 lat rozwijam się duchowo, wcześniej ja się tylko uzdrawiałam

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-30, 21:15:36 »
Mnie najbardziej boli, że fundamenty mojej osobowości kreowały się w tak toksycznych warunkach, że moje poczucie własnej wartości było deptane, opluwane i gwałcone jak tania dziwka. I teraz ci sami ludzie, którzy za to odpowiadają, mają czelność wymagać, aby sobie tak świetnie radzić ze wszystkim. A ja dopiero co przestałem się czuć gorszy od całego świata. Dopiero się uczę funkcjonować normalnie wśród ludzi. Świadomość że zasługuje na to co dobre, a nie tylko na wszystko co najgorsze jest jeszcze taka świeża i nieugruntowana. Jeszcze do niedawna byłem słownikową definicją totalnej ofiary życiowej.

Jeszcze minie trochę czasu zanim się porządnie poskładam do kupy, zanim uwolnię się od tych wielu mechanizmów, które blokują i ograniczają w pś kreacje tego co dobre. Dlatego boję się. Boję się, że czekają mnie jeszcze całe nieprzyjemne lata wielu nieprzyjemności, samotności i radzenia sobie z problemami bez żadnej pomocy. Boję się tak bardzo, że już wolę się trzymać nawet tych toksycznych idiotów, którzy mnie spłodzili, byleby tylko nie zostać całkowicie samemu. Lepsze domowe bagienko niż przerażające nieznane.

Tak bardzo bym chciał mieć kogoś, na kim mógłbym polegać w razie czego, kogoś kto byłby dla mnie podporą i wsparciem, gdybym miał się potknąć.

Boję się, że nawet jeśli się będę się pozytywnie nastawiał to przyniesie to co najwyżej jakieś kosmetyczne zmiany na plus. Boję się, że życie brutalnie zweryfikuje to pozytywne nastawienie, że jak dojdzie co do czego, to się okaże że jestem bezradnym dzieckiem, które samo z siebie nie może nic. Wkurwia mnie to, że okres mojego usamodzielniania się przypada na okres jakiegoś idiotycznego kryzysu, za który w żaden sposób nie odpowiadam, a który sprawia że z pracą jest tak źle, jak od dawna nie było. I ja w takich warunkach mam przekonywać pś, że będzie spoko? Nie czuje się na tyle mocny, aby nie ulegać temu ogromniastemu myślokształtowi.

Pracuje nad sobą dopiero 3,5 roku. To mało biorąc pod uwagę jak bardzo zniszczona była moja psychika, gdy zaczynałem.

W praktyce pewnie i tak jakoś tam będzie i nic strasznego się nie zdarzy, ale tak się już nauczyłem żeby bać się przyszłości, aby oczekiwać że wiecznie będę dostawał w dupę za to tylko, że mam czelność żyć. Tak jakbym miał być karany za samo istnienie.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-10-30, 21:13:18 »
Iustitia,

Bóg miał mi te nagrody dać. Oczywiste ; p Tyle, że cierpienie nie ma obecnie dla mnie żadnej wartości, a ja na nim budowałam moją wartość i życie. Co z tego, że się ocknęłam i sobie oddycham, jak czuję się teraz jak oszukany przez siebie kretyn. Nie ma to jak zawód na sobie, buddyzmie i rozwoju duchowym. Były momenty, gdy mówiłam do partnera - szkoda, że siebie nie udało mi się odreagować. Zadręczanie siebie to chyba najokrutniejszy wzorzec, który praktykowałam, a który przyniósł mi zgniłe owoce. Przymierzam się do kupienia wahadła Om na dniach, może zafunduję sobie pozytywne wzmocnienie, a nie ciągłe analizowanie ;)

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-10-30, 21:05:56 »
Black Rose
pierwsze pytanie-a kto Ci ma tą nagrodę dać? a potem zwolnienie się z całej otoczki czekania aż ta osoba sie przebudzi i da Ci to co obiecala. Ja tak miałam z rodzicami-obiecali nagrody, tylko jakoś nie wpadli, żeby dotrzymywać. Jak zobaczyłam ile płacę i ile placiłam wcieleniami to puszczenie bylo oddechem:)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-10-30, 21:03:52 »
Clint,

Twoi rodzice walą takimi presjami, to nie w porządku. Nie da się w takiej atmosferze myśleć o swoim życiu i perspektywach na przyszłość. To bardzo ogranicza. Ja 2 lata chyba afirmowałam że moja przyszłość jest pełna cudownych boskich niespodzianek i w efekcie czuję się jak w domu strachów. Nie wiadomo z której strony coś mi wyskoczy i zmieni moje plany. Widocznie to co wybieram jest jakieś niedobre dla mnie ;]

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-10-30, 21:02:19 »
Clint
jak Ci wywali, to przynajmniej będziesz wiedział co posprzątać. I o to właśnie chodzi, żeby dotrzeć do sedna. Podam na swoim przykładzie-na poprzednich studiach zaplątałam się z okazji magisterki-splotło się wszystko tak, że jedyną logiczną decyzją było rzucenie tego natychmiast, tylko w ten sposób mogłam uratować Siebie. Kawał pracy nad sobą ponowna decyzja o studiach-tym razem coś co zawsze chciałam robić i właściwie spot sprzyjających okoliczności. Oczywiście w głowie lampka ale magisterka. I co? Promotor jest absolutnie fantastyczny, temat zatwierdzony-nota bene za bardzo nie odeszłam nawet w temacie od tego, co mnie pasjonuje i właściwie moja magisterka to będzie fantastyczna podbudowa dla regreserów, gdyby chcieli pracować z ...dzieckiem obarczonym traumą z rodziny dysfunkcyjnej:)
A w miedzyczasie fantastyczne wyjazdy, bycie w miejscach niedostępnych dla studentów, sympatia i wsparcie całej uczelni-łącznie z Panią z Dziekanatu. Mimo, że w międzyczasie miałam sporawe problemy rodzinne /Ktoś z moich bliskich poważnie zachorował, ale oczywiscie wszystko skończyło się pomyślnie i jeszcze mam po tym doświadczeniu wystarczająco duzo obserwacji by napisać doktorat/. Naprawdę można wszystko:-)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-10-30, 20:59:11 »
Często pytam Boga, co tam dla mnie masz? ;) I wszystko co próbuję zrobić, nie idzie do przodu - taka odpowiedź. Nie chciałabym się jednak bawić w takie zgadywanki latami. Dobrze, że chociaż w związku mi sie układa.