A u mnie dobre wiadomosci.....pogodzilam sie z moja kolezanka Kasia...i czuje sie szczesliwa, bo myslalam, ze nigdy nie dojdzie do pojednania i naprawienia dawnej bardzo fajnej przyjazni.
Kasia pomogla mi kiedy bardzo potrzebowalam pomocy przed 4 laty wyprowadzilam sie od drugiego meza i przygarnela mnie z dzieckiem, choc prawie sie nie znalysmy, a ona byla po rozstaniu z facetem,bo nie chcial dziecka, ktore wtedy mialo moze 4 mies.
Obie pocieszalysmy i wspieralysmy sie nawzajem...byla to jedna z glebszych przyjazni w moim zyciu i bardzo sympatyczna. Po miesiacu znalazlam pokoik i wyprowadzilam sie z corka, ale nadal bylysmy nierozlaczne...codziennie zylysmy naszym zyciem ....pojawil sie moj pierwszy ex (ojciec mojej corki), ktory jezdzil po Europie w polskiej firmie spedycyjnej i mogl do nas pod Frankfurt zawsze zajechac.
Byl nadal sam choc rozwiedlismy sie juz przed 5 laty.Pomogl mi finansowo i ....spodobal sie Kasi.

Bylo fajnie bo mnie nie przeszkadzalo, aby ci dwoje sie zakochali i byli ze soba. Ja szukalam kogos dla siebie odpowiedniego. Po paru miesiacach wzieli slub w Niemczech i on poszedl do pracy. Bylo pare spraw, ktore musielismy formalnie zalatwiec, alimenty i inne. W miedzyczasie poznalam mojego partnera.
Potrzebowalam kiedys pomocy w transporcie czegos i umowiona bylam z ex mezem, ale on nie mial jakos ochoty- wydarlam sie na niego bo sie spoznil...nazbieralo sie jakis pretensji.
On poskarzyl sie Kasi i oboje sie obrazili i nie przyszli na moje urodziny....przyjazn legla w gruzach. Obie strony obrazone i zranione. Ja dochodzilam swoich praw w urzedach i potem w koncu sie nasze sprawy uregulowaly. Nieraz ludzie mysle, ze jak sa zaprzyjaznieni to moga zwlekac z jakimis dlugami, albo beda mniej alimentow placic...tak bylo u nas.
Minelo sporo czasu....u nich urodzila sie coreczka..i wszystko bylo w porzadku.... na dystans. Ex maz odbieral corke..jechala w odwiedziny do nich.
Moja mama byla u mnie miesiac czasu i okazalo sie, ze ex maz musi jechac do Polski wlasnie pod koniec miesiaca sam samochodem, wiec spytalam, czy nie moglby wziasc ze soba swojej ex tesciowej?
Powiedzial ok, ale przywiez ja do mnie.....ok zalatwione. Przywiozlam mame i wywiazala sie super rozmowa z Kasia....czulam moja i jej chec wybaczenia sobie...i pusczenia wszystkiego w niepamiec.....bylo super jak kiedys...wszystko zostalo wybaczone i oczyszczone....bylam wdzieczna Bozej lasce, ze tak pieknie przygotowala to dla mnie....dla nas i ciesze sie bardzo....jest mi lzej i cudownie milo ......och zeby jeszcze tak z moja tesciowa sie tak ulozylo....wierze, ze bedzie dobrze....kiedys wszyscy w rodzinie beda sie rozumiec i doceniac....napewno..
