Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 415416 razy)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-07-12, 15:40:52 »
Dzięki dziewczyny :)
Czas już najwyższy był zrobić z tym porządek, bo czasami za ataki zaczynałam brać zachowania, które nimi nie koniecznie były.

Tulia

  • Wiadomości: 538
  • Płeć: Kobieta
  • Katarzyna Jezierna, www.zyciezaniolami.pl
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-07-12, 15:29:38 »
Grażyna - fajnie, że tak potrafisz gadac ze swoją PS i tak ładnie czyścić. Gratuluję!

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-07-12, 13:41:49 »
Grażynka
dołączam się do gratulacji, aż milo Cię czytać:)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-12, 11:58:55 »
Grażyna, super :)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-07-12, 10:57:09 »
Cytuj
Resztę trzyma się na dystans mówiąc "nie" czy "nie zgadzam się na to". Asertywność tworzy barierę ochronną trzymającą zbójów na odległość, pozwalając na podejmowanie decyzji kogo chcemy dalej wpuścić, a kto za tą barierą zostanie. Ta bariera nie jest wtedy wewnątrz nas i nie angażuje naszej energii, jest na zewnątrz i im czujemy się bezpieczniej i pewniej, tym lepiej funkcjonuje i najważniejsze nie potrzebuje naszej energii.

Chodzi tu o energetykę. Mówienie nie, nie zgadzam się na takie traktowanie itp. odsuwa energetycznie od nas te osoby na taką odległość, że mogą one sobie tam fikać, myśleć i mówić co im się żywnie podoba, natomiast nas już to nie dotyka.

Tylko jest warunek ;) Trzeba się z tym mówieniem nie czuć bezpiecznie i w porządku. A jak nie, to pozwalamy im wejść z buciorami w naszą przestrzeń.
« Ostatnia zmiana: 2012-07-12, 10:58:57 wysłana przez Grażyna Anna »

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-07-12, 10:36:55 »
Cytuj
Czuję się cały czas w gotowości do obrony, do mówienia nie lub niesienia pomocy, do odpierania tych żali i pretensji.
To strasznie męczące. Czuje w sobie taką skumulowaną energię zawsze gotową do użycia. Ale utrzymywanie jej to wysiłek.
Pod koniec wczorajszego dnia pracy czułam się bardzo zmęczona i fizycznie, i utrzymywaniem tej gotowości. Po powrocie i obiedzie położyłam się na chwilę z myślą, że zastosuje na to TU. Ale jakoś nie mogłam czuć tego zmęczenia więcej i więcej, więc jak to Fel pisała pomyślałam, że to opór i że puszcze sobie ten opór. I tu nagle moje ciało sobie 3 razy oddechnęło ;) Tzn. Wzięło 3 głebokie oddechy nie prowokowane przeze mnie. Pomyślałam o cho!, coś sobie poszło :)

Wczoraj był spokój, ale za to dziś rano się działo :D

Dziś zauważyłam, że traktuję innych tak jak siebie. Czyli nie wybaczam ich niedoskonałości, tak samo jak sobie ich nie wybaczam.
Zaczęłam drążyć temat dlaczego im nie wybaczam. Brak wybaczenia jest moją tarczą ochronną pozwala być gotowym na przyjęcie i odparowanie ataku.
Więc zastanawiam się dalej dlaczego tak jest. I się ruszyło .... upłakałam się jak nie wiem :)
Wchodząc w dorosłe życie byłam bardzo otwartą osobą, pełną życzliwości i sympatii do innych. Miałam wręcz serce na dłoni. Ale nie miałam bladego pojęcia jacy ludzie mogą być i myślałam, że jak dotąd będą dla mnie też życzliwi i mili.
O jak się pomyliłam ... Wyszłam za mąż i wlazłam z tym sercem na dłoni w gniazdo os.
Mało było im mojej miłości, życzliwości i sympatii, chcieli jeszcze mojej uległości i posłuszeństwa. I wzięli to moje serce pociachali na kawałki, powbijali ostrza i przejechali walcem.
W pewnym momencie dla mojego serca było już dość, więc otoczyłam je tarczą ochronną braku zaufania i braku wybaczenia, bo to gwarantowało, że będę gotowa i zwarta by odpierać ataki.
Strategia do bani, ale wtedy jedyna jaką znałam :)

Wyobraziłam sobie te osoby, które mnie tak poraniły i wygarnęłam im wszystko. Zapytałam czemu zamiast chronić to serce i opiekować się nim, to je rozjechali na miazgę. Bo się nie broniłam, bo na to pozwalałam, bo tylko tak są wstanie kontrolować swoje życie i otoczenie zmuszając innych do uległości, wmuszając swój światopogląd, oskubując z pieniędzy za pracę, manipulując.

Pomodliłam się szybko by Bóg pokazał mi jak mam się teraz chronić.

Zobaczyłam jaki robiłam błąd. Wystawiając serce na dłoni wpuszczałam innych do swojego wnętrza, bez żadnej selekcji, jak popadnie. Pozwalając w ten sposób na ranienie siebie, bo nie każdego trzeba tak głęboko wpuszczać.
Tak głęboko wpuszcza się tylko zaufane osoby, te które uszanują nasze serce.
Resztę trzyma się na dystans mówiąc "nie" czy "nie zgadzam się na to". Asertywność tworzy barierę ochronną trzymającą zbójów na odległość, pozwalając na podejmowanie decyzji kogo chcemy dalej wpuścić, a kto za tą barierą zostanie. Ta bariera nie jest wtedy wewnątrz nas i nie angażuje naszej energii, jest na zewnątrz i im czujemy się bezpieczniej i pewniej, tym lepiej funkcjonuje i najważniejsze nie potrzebuje naszej energii.
« Ostatnia zmiana: 2012-07-12, 10:41:08 wysłana przez Grażyna Anna »

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-11, 15:05:45 »
Iustitia, ciekawa ta wizualizacja. Ja też ją zrobię, dzięks :))

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-07-11, 15:01:37 »
Spróbuj sobie zrobić wizualizację-jeśli chcesz oczywiście i czujesz-jak wracasz do rodzinnego domu-dzisiejsza świadomościowo Grażynka w ciele może 5latki. Rodzice zachowują sie "jak zawsze", a Ty jesteś świadomym obserwatorem. Popatrz, jak patrzą na Ciebie, jak się do Ciebie odnoszą, czego brakuje w tym domu, a czego jest w nadmiarze. Poszukaj, co tam zostawiłaś, co uznałaś, że tylko dom rodzinny czy też rodzice Ci dadzą=czyli czego się pozbawiłaś wierząc, że tylko rodzice mogą to dać.
Ja znalazłam buty, bo bez rodziców dlugo nie miałam odwagi pójść gdziekolwiek. Powodzenia:)

Dzięki :) wypróbuję :)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-07-11, 15:01:16 »
Od niedawna zauważyłam, że jestem wobec ludzi trochę oschła. Zwłaszcza tych, którzy się wokół mnie "pałętają", czegoś chcą, pytają o pierdoły, potrzebują pomocy w sprawach, które już wydawałoby się powinni mieć opanowane lub mają jakieś żale czy pretensje. Zastanawiałam się o co chodzi?
Dziś mi przyszło, że traktuje ich jak natrętów. Jestem nimi zmęczona i chętnie bym im powiedziała, by dali mi święty spokój.
Czuję się cały czas w gotowości do obrony, do mówienia nie lub niesienia pomocy, do odpierania tych żali i pretensji.
To strasznie męczące. Czuje w sobie taką skumulowaną energię zawsze gotową do użycia. Ale utrzymywanie jej to wysiłek.

Przydałoby mi się więcej luzu i poczucia bezpieczeństwa.


Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-07-11, 14:53:59 »
Myśle, że jeszcze nie.
Te wyobrażenia, są wyobrażeniami dziecka z tamtego okresu. Teraz powinno mi być łatwiej wyjść poza ten schemat, skoro wiem skąd się wziął i że jest już nieaktualny :)
Spróbuj sobie zrobić wizualizację-jeśli chcesz oczywiście i czujesz-jak wracasz do rodzinnego domu-dzisiejsza świadomościowo Grażynka w ciele może 5latki. Rodzice zachowują sie "jak zawsze", a Ty jesteś świadomym obserwatorem. Popatrz, jak patrzą na Ciebie, jak się do Ciebie odnoszą, czego brakuje w tym domu, a czego jest w nadmiarze. Poszukaj, co tam zostawiłaś, co uznałaś, że tylko dom rodzinny czy też rodzice Ci dadzą=czyli czego się pozbawiłaś wierząc, że tylko rodzice mogą to dać.
Ja znalazłam buty, bo bez rodziców dlugo nie miałam odwagi pójść gdziekolwiek. Powodzenia:)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-07-11, 09:03:34 »
Grażynka
a czy dalaś sobie prawo do wyjścia poza schematy, w jakie Cię wepchano i w jakie weszłaś z niższą świadomością niż masz teraz?

Myśle, że jeszcze nie.
Te wyobrażenia, są wyobrażeniami dziecka z tamtego okresu. Teraz powinno mi być łatwiej wyjść poza ten schemat, skoro wiem skąd się wziął i że jest już nieaktualny :)

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-07-11, 00:02:44 »
Grażynka
a czy dalaś sobie prawo do wyjścia poza schematy, w jakie Cię wepchano i w jakie weszłaś z niższą świadomością niż masz teraz?

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-07-10, 16:56:04 »
I może w tym troche to pozostałość po czasach PRL, kiedy to często trzeba było się zadowolić tym co było, bo na nic innego, czy lepszego dużych szans nie było.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-07-10, 14:24:21 »
A mechanizm jest taki:
Nie mam tego czego pragnę, dokładnie takiego jakie chcę (czyli zgodnego z moimi oczekiwaniami, potrzebami itp.), bo jest we mnie przekonanie, że nie dam rady dostać tego takiego jakiego chcę (a dlaczego napisałam niżej), więc się zadowalam czymkolwiek, byle choć trochę spełniało moje oczekiwania, potrzeby.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-07-10, 14:14:11 »
Mateusz dobre pytania :)
Odpowiedź jest na 2 poziomach.
Pierwszy: nie mam tego czego chcę, bo są we mnie ograniczenia, przekonania, które nie pozwalają na osiągnięcie tego. I brak spełnienia w tych tematach popycha mnie do uzdrowienia.
Drugi: bo bardzo długo wierzyłam, że nie mam odpowiednich cech by to mieć, albo jestem nie wystarczająco wartościowa by to mieć.