Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 414749 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-06-15, 11:14:47 »
Nie oceniam że ten czas poświęcony na regresing był stracony.
Podczyściłam się wtedy mocno w różnych obszarach, i ze strzygostwa, i z wpływów astralnych i z BA. Ona uwalniała wręcz hurtowo mnóstwo wzorców za jednym zamachem.
Gdybym się nie pozbyła tych wzorców to na terapii byłoby mi o wiele ciężej a domyślam się że moje lęki nie dopuściłyby w ogóle do zetknięcia mnie z tym terapeutą

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-06-15, 10:44:08 »
Inga


Myślę, że warto gdy korzysta się z regresingu poczytać trochę artykułów, na temat sesji i tego jak pś działa. Ja zwykle gdy mam na sesji osobę, która dopiero zaczyna do podaje linki, czy książki, żeby trochę się obeznała, na jakiej zasadzie to działa, czasem trochę tłumaczę. 

Zanim poszłam na pierwszą sesję regresingu przez 13 lat sama próbowałam się uzdrowić. Przeczytałam w tym czasie po kilka razy wszystkie książki Leszka oraz wszystkie artykuły na Cudzie.
Sama pisałam afirmacje  i przypominałam sobie różne wcielenia.
Coś mi to dało bo sama doszłam do 21 ERD.
Potem stanęłam i sama już nic nie dałam rady zrobić.
A chciałam się jak najlepiej przygotować do regresingu, bo Leszek pisał że potrzebna jest znajomość podstaw medytacji. Koniecznie chciałam dojść to tego etapu sama po to aby móc wreszcie skorzystać z regresingu.
I nie poszłabym na ten regresing bo nie czułam się jeszcze godna, ale przypadek sprawił że musiałam.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-06-15, 10:30:15 »


Inga
Na pewno poczucie skrzywdzenia jest formą zakłamywania się. Nie warto, lepiej dostrzec własną odpowiedzialność za to co się działo. To daje poczucie mocy i ułatwia zdrowienie

Na pewno warto wtedy gdy się to potrafi zrobić.

Warto też wiedzieć że niektóre osoby miały tak ciężkie dzieciństwo że muszą poświęcić mnóstwo czasu na uzdrawianie różnych zranień zanim zaczną mieć możliwość dostrzegania własnej odpowiedzialnośći, przebaczania, dystansowania się i wyciągania wniosków.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-15, 10:06:03 »
Amelko, dziękuję Ci bardzo :*  To ciekawa wizualizacja z tym ojcem, interesuje mnie ten temat. Myślę, że i mnie by to mogło pomóc, bo brak akceptacji ze strony ojca moco na mnie wpłynął.

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-06-15, 10:00:57 »
Indra,

jestes w porzadku i zaslugujesz na milosc, na caly ocean milosci! Jestes wspaniala taka jaka jestes teraz i zawsze bylas wspaniala i cudowna tylko inni nie chcieli tego zobaczyc a to juz ich zmartwienie :-)
Kiedys, kiedy ewidentnie cierpialam z powodu odrzucenia ( tzn nadal to jest we mnie niewyleczone i boli), wyobrazilam sobie, ze jestem mala dziewczynka i mam innego ojca, ( zupelnie innego czlowieka ktorego sobie wybralam na tate wcielajac sie ) ktory bardzo mnie kocha, bierze mnie na kolana, jest dla mnie cieply, czuly i ze jestem dla niego badzo wazna, wyjatkowa. I to mi pomagalo uwierzyc, ze rzeczywiscie ja MOGE byc chciana.



Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-15, 09:48:31 »
 Zeszło mi coś wczoraj chyba- od razu lżej w temacie odrzucenia :) chyba zaczęło docierać do mnie, że te odrzucenia nie były moją winą i że jestem piękna, mądra, dobra i cudowa i wystarczająco dobra taka, jaka jestem :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-06-15, 07:27:22 »
Tak Aniu, o Tobie:)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-06-15, 00:12:32 »
Niektórzy mają doskonale opanowane przyporządkowywanie klientów do typów psychologicznych, zjawisk, problemów, które szczegłółwo omawiali na studiach. Kiedy przychodzi klient i zacznie opowiadać oni od razu kojarzą go z pewnym problemem, zaburzeniem omawianym w podręczniku. I wiedzą na to stosuje sie taka taktykę, tak e działania.

Ja w sumie bym nie poszła do pierwszego z brzegu psychologa. Właśnie dlatego.
Zresztą kiedyś już byłam (dwa razy w odstępie roku) i najlepiej tego nie wspominam. Trzeba mieć szczęście, żeby trafić na kogoś świadomego, kto nie zamyka się tylko i wyłącznie w ramach psychologii. Dlatego ja wolałam czytać książki psychologiczne, zamiast chodzić do psychologów, bo mogłam wybierać tylko to, co potrzebne, a resztę zwyczajnie olać :)

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-14, 21:30:46 »
Co do psychologii.
Opiszę to, co ja zauważyłem na gruncie polskim i tylko z moich obserwacji.
W sumie to jest psychologia i psychologia. A jeśli chodzi o psychologów, to każdy z nich to inny świat i inna terapia. Są tacy, którzy są gorszymi psychologami jeśli chodzi o skuteczną pomoc od niewykształconego wiejskiego mędrca, czy zwykłej kobiety świetlicowej. Niektórzy mają doskonale opanowane przyporządkowywanie klientów do typów psychologicznych, zjawisk, problemów, które szczegłółwo omawiali na studiach. Kiedy przychodzi klient i zacznie opowiadać oni od razu kojarzą go z pewnym problemem, zaburzeniem omawianym w podręczniku. I wiedzą na to stosuje sie taka taktykę, tak e działania.
Najlepsi sa tacy, którzy mają wiedzę ale też dużą praktykę, mają intuicję i zdolności.
Myślę, że wielu dobrych mocno wzbogaciła swoją wiedzę właśnie o nauki duchowe mistrzów, propagatorów pozytywnego myslenia, Silvy i itp.
Jak się słyszy wielu z nich czytało najlepsze ksiązki z dziedzin duchowości, kreacji, pozytywnego myślenia, buddyzmu.
Potem przyszły z zachodu Techniki Uwalniania, EFT WHH, i inne. Ale czy to jest psychologia naukowa.

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-14, 21:11:35 »
Inga

Czyżbyś pisała o mnie, tam wiesz, ze znasz kogoś komu regreser zaszkodził nie mając pojęcia o jego chorobie?;)
Taki żarcik, wiesz o co mi chodzi:))).
nie mogłam się powstrzymać, bo to co piszecie przypomniało mi o moich przygodach...

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-14, 21:09:42 »
Ja, poza eksperymentami z medytacjami Osho, zaczynałem od regresingu. Czytałem wprawdzie książki psychologiczne, ale one mi nic nie dawały. A jeszcze jak sobie przypomnę te bzdurne teorie psychologiczne próbujące wyjaśniać jakieś kwestie, które miały w rzeczywistosci przyczynę w poprzednich wcieleniach, to też czułem się zupełnie bezradny. Miałem konkretne dolegliwości ciała, dziwne, bezprzyczynowe  bóle, kompulsywne reakcje, natrętne myśli itp. a tradycyjne metody nie działały.
Jak dla mnie JEDYNĄ skuteczną metodą okazał się regresing.


Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-14, 20:45:38 »
Inga
Rozumiem Twoją złość i potrzebę jej wypowiedzenia.

Cytuj
Ja dostałam taką informację od niej, czyli jakby ona mnie skreśliła, uznając że jestem nie do zmienienia, po czym się załamałam, wierząc że nie ma dla mnie ratunku. Wtedy niesamowicie mi wzrosły lęki i poszłam mocno w dół. Ja mimo wszystko nadal szukałam pomocy i ją znalazłam.

Ja po pewnym czasie też dostałem podobną informację od jednego z regreserów, z tym że nie tyle nie ma dla mnie ratunku, co on nie wie o co u mnie chodzi i on tu nie pomoże. A chodziło o kilka bardzo ważnych problemów, które zamiast się zmniejszać i rozwiązywać, zaczęły narastać i nic na nie nie działało, a wręcz stan sie pogarszał. Nie powiem, żebym był ty podbudowany i choć mnie to smuciło, że nie ma ratunku na moje problemy i będę do śmierci nieszczęśliwy, ale w głębi duszy jakby była odrobina nadziei, że Bóg mnie poprowadzi, co więcej, że ja sobie w zasadzie sam pomogę.

Z erdami też miałem tak, że po pewnym czasie szybko szedłem do przodu, miałem 27 ERD, tylko, że jak widziałem, jak ludzie na 10-20 ERD świetnie sobie radzili w życiu, to ja nawet nie mogłem pomarzyć. Samopoczucie też miałem do d. Potem erd mi zaczęło gwałtownie spadać.
Teraz wiem, że samopoczucie i zaradność zyciowa jest ważniejsza od ilości Erdów.
« Ostatnia zmiana: 2012-06-14, 20:48:32 wysłana przez Mateusz »

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-06-14, 19:01:46 »
Jeszcze tak dodam, bo czuję, że to istotne.

Jeśli ma się silne traumy, dużo lęku w sobie, blokady i do tego jeszcze pomieszanie umysłowe to potrzeba trochę czasu, by to przekroczyć:)
Lęk może być tak silny, także przed przypomnieniem sobie tego co się działo, że paraliżuje, pś broni się na wszelkie sposoby, by tego nie ruszać. Bo kiedyś, gdy ta trauma się rzeczywiście działa, to nie umieliśmy sobie na tamten moment z nią poradzić, a cierpienie mogło być silne. U mnie było tak, że oswajałam się jakiś czas, uzdrawiając po kawałku sprawy poboczne. Ktoś móglby powiedzieć, że powinnam ruszyć sedno. Może i tak, ale dla mnie był to ważny czas, abym pouzdrawiała trochę samoocenę, puściły różne inne lęki, abym zrozumiała, że regresing działa i wchodzenie w sesje jest dla mnie bezpieczne i skuteczne, bo bałam sie bardzo, że znów otworzą się moje rany, a sesja nie pomoże i z tym zostanę. I przekonam się, że nie ma szans na uzdrowienie. To był silny lęk. Musiałam też trochę podnieść swoją świadomość na temat rozwoju duchowego i wszystkich praw, zrozumieć jak to działa.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-06-14, 16:50:08 »
Laka
:-)))

Inga
Na pewno poczucie skrzywdzenia jest formą zakłamywania się. Nie warto, lepiej dostrzec własną odpowiedzialność za to co się działo. To daje poczucie mocy i ułatwia zdrowienie

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-06-14, 16:09:08 »
Inga

Rozumiem Cię, bo sama miałam wiele razy takie sytuacje, że nie dostawałam jasnych odpowiedzi: albo inaczej: dla osoby mówiącej, z szerszą niż moja świadomością one były jasne i oczywiste. Ale ja je odbierałam na miarę mojej świadomości i wyobrażeń podświadomości. Nie mogę myślę, winić za to tych osób, że ich nie rozumiałam, albo rozumiałam wg zawartości mojej pś, czy obciążonych skojarzeń itd.
Ale zauważyłam ten mechanizm i biore, nawet teraz na to poprawkę. Że czasem trudno mi zrozumieć o co chodzi komuś, kto ma temat jakiś przepracowany, a ja nie.

Myslę, że warto popracować, nad przebaczeniem tej osobie i sobie, że temu się poddałaś. To może przyjdzie uświadomienie o co chodziło.

Przy terapi regresingiem, gdy jest się mocno zawalonym emocjami, zaślepionym, może przez jakiś czas naprawdę mocno wywalać. To zależy z jakiego poziomu się zaczyna i w jakiej jest się aktualnie życiowej sytuacji.
Ja zaczynałam z powiedzmy tragicznej, gdzie nic mi nie pomagało wcześniej, aż w koncu wykreowałam bagno. No i wywalało mi bardzo. Wywałki to jeszcze  nic takiego w porównaniu z depresją i nerwicą i całym tym napięciem. 2 lata zajęło mi wychodzenie z tego, za pomocą regresingu. Na początku baaardzo opornie, wywałkowo, byłam totalnie nieprzytomna z napięcia i wywałek, ale zdeterminowana, bo to była dla mnie ostatnia deska ratunku. I udało mi się.
Może dlatego nie boję się wywałek przy regresingu bo sama to przeszłam. Gdy zaczynałam go stosować to wcale nie było tak, że nagle mi się zaczęło poprawiać, tego było tak dużo i tak silne emocje, że musiałam dlugo czekać na poprawę jakąkolwiek, bo nawet jesli coś puszczałam, co szło opornie, z powodu silnych traum i lęków, to zaraz odblokowywały się kolejne lęki i emocje. Bo tak było to nawarstwione.  Ale miałam takie podejście, że dam sobie czas, duuużo czasu, tyle ile będzie mi potrzeba. Widziałam ile tego mam i nie oczekiwałam cudu w kilkanaście sesji. Zaakceptowałam na początek że jestem w czarnej...d i trudno, stało się, a teraz trzeba z tego się wygrzebać, bo innego wyjścia nie ma. Samobójstwo nie sprawdziło się w ostatnim wcieleniu:)

Teraz mam już dość luźno od pewnego czasu i raczej odreagowuję pojedyncze sytuacje, gdzie czuję emocje, czy dyskomfort, z inną zupełnie świadomością.
Chociaż zgadzam się z tym, że regreserzy mogliby się czasem zastanowić zanim palną, że ktoś się nie nadaje.

Ta pani powiedziała Ci, że widocznie nie chcesz się uzdrowić, myślę, że nie było w tym nic złego. Też bym mogła coś takiego komuś powiedzieć. To wg mnie nie jest etykietka, że ktoś jest nieuleczalny, tylko, że w jego pś jest duży opór, z jakiegoś powodu nie chce czegoś puścić, bo pś widzi w tym wartość, jest to dla niej ważne. Inaczej mówiąc nie ma otwartości na uzdrowienie w danej chwili, ale to zależy wyłącznie od tej osoby.
Myślę, że warto gdy korzysta się z regresingu poczytać trochę artykułów, na temat sesji i tego jak pś działa. Ja zwykle gdy mam na sesji osobę, która dopiero zaczyna do podaje linki, czy książki, żeby trochę się obeznała, na jakiej zasadzie to działa, czasem trochę tłumaczę.  Rozumiem, że ktoś z niską samooceną, czy obciążeniami może odebrać to jako wyrok, że już nie ma dla niego szans.
Ja sama na początku się douczała, dużo wypytywałam, na wiele rzeczy mi wywalało, bo je blędnie interpretowałam.
« Ostatnia zmiana: 2012-06-14, 16:19:16 wysłana przez Laka »