Inga - bardzo dobrze, ze wypowiedziałaś na głos zarówno złość, jak i żal. Oczywiście, ze masz prawo ją wyrazić, podobnie jak swoje pretensje czy poczucie krzywdy.
Chodziło mi tylko o to, ze może nie warto dalej już jej w sobie pielęgnować, trzymać - tylko własnie m.in. dzięki temu że ją okazałaś, z jednej strony - pozwolić jej już wypływać, akceptując to że wypływa - a z drugiej - zacząć się otwierać na to, ze regreserka pewnie robiła najlepiej jak potrafiła, że działała zgodnie z posiadaną wiedzą i być może Twój przypadek po prostu przekraczał jej kompetencje - nie zawsze jednak człowiek do tego potrafi się przyznać, stąd pewnie to błędne stwierdzenie, w zakresie jej świadomości - ze to Ty nie chcesz się zmieniać, a nie że po prostu ta metoda nie jest dla Ciebie , przy tym stanie, w jakim byłaś. Zgodzę się, że powinno się bardziej rozważnie szafować takimi uwagami, które mogą pozostawiać wrażenie "jakby ona mnie skreśliła, uznając że jestem nie do zmienienia, po czym się załamałam, wierząc że nie ma dla mnie ratunku".
Na to powinien być na pewno kładziony nacisk i regreserzy powinni być uczuleni, że uwagą "bo nie masz intencji do zmiany" mogą tez bardziej zaszkodzić, niż pomóc. Jednak najczęściej działają w zgodzie z własnym stopniem świadomości i jak czegoś nie wiedzą, nie uświadamiają sobie - tez maja prawo popełniać błędy. Dobrze jednak, by potrafili się do nich przyznać, podobnie jak np.: do swojej niewiedzy.
Masz tez prawo wypowiedzieć wszystkie pretensje, jak i propozycje zmian czy np.: żeby regreserzy uszczegółowiali zakres swojej działalności, tak by klienci dokładnie wiedzieli czego mogą oczekiwać od usługi im świadczonej. To w porządku, kiedy mówisz o swoich odczuciach, o tym, co myślisz.
To w porządku tez, kiedy potrafisz np.: zaakceptować, że być może jednak te 2 lata regresingu do czegoś Cię przygotowały lub przekonały, i dzięki temu może znalazłaś w sobie siłę (desperację?), by znaleźć w końcu taka metodę, która zacznie Ci przynosić bardziej namacalne zmiany i korzyści.
Zaś jeśli jeszcze nie potrafisz zaakceptować, ze może to był jakiś potrzebny krok w Twoim życiu - to pozwól nadal wypływać złości, żalowi, i już. To tez jest w porządku. Uzdrawianie czegoś bardzo często odbywa się etapami i każdy z nich jest ważny.