Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 413819 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-06-13, 09:17:22 »
Ja uważam że osoby rozwijające się popełniają błąd nie doceniając psychologii bo im się wydaje ona czyms gorszym od rozwoju.
Moja regreserka miała pogardliwy stosunek do psychologii i brak wiedzy w tym zakresie.
Sama metodami rozwojowymi w ciągu 7 lat doszła do 35 ERD.
Jednak ze mną cos jej nie wychodziło, pomimo że była bardzo dobrą regres erką. Po 2,5 latach regresingu pojawiły mi się bardzo silne lęki. Ona w końcu stwierdziła że ja nie chcę się rozwijać, pomimo że wczsniej mi wywahała 90 % intencji do rozwoju.
A ja mam sine zaburzenia osobowości a w tym wypadku regresing niczego nie może zdziałać.
Brak wiedzy psychologicznej sprawił że nie potrafiła rozpoznać że jestem poważnie zaburzona i kompletnie nie nadaję się do rozwoju tylko do leczenia.
No ale ona przecież by nie przyznała że to psychologia może mi bardziej pomóc niż rozwój, mając tak złe zdanie o psychologii.
Czuję się przez nią skrzywdzona, bo jej ufałam i ufałam jej opiniom o psychologii

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-06-13, 08:37:49 »
U mnie od paru dni ruszyl temat-  dzieci ( najpierw zaczelam przypominac sobie pierwsze relacje z moja corka po urodzeniu jej, potem moje dziecinstwo...czytajac od poczatku watek o wew.dziecku, tam doczytalam ze "trzeba dotknac bolu, pod nim jest milosc" zaakceptowac emocje ...no i wieczorem mialam wywalke...pozwolilam sobie wyplakac cala moja zlosc, bol i wscielkosc, ze dokladnie rok temu stracilam drugie dziecko)

Rok temu w czerwcu  bylam wyczerpana, wypruta na maxa, ciagle w biegu...narzucilam sobie tempo i jeszcze glownym punktem ambicji bylo zajsc w ciaze. Wlasnie organizowalam nasz slub cywilny i mialam wielki stres ...czy zaprosic tesciowa (toxyczna). Sprzeciwial sie temu moj maz, bo uwazal ze zrobi nam rozpier.....na imprezie i w ogole twierdzil, ze nie ma na nia ochoty po tym co nam i jemu zrobila.
Wynajmowalismy mieszkanie od roku i w zimie nie bylo ogrzewania - marzlismy grzejac sie grzalka....potem dzien po slubie nie bylo pradu w mieszkaniu, czyli musimy na gwalt szukac nowego.
Slub przebiegl przyjemnie nawet tesciowa sie milo zachowywala....ale 3 dni po slubie okazalo sie,ze jestem w ciazy...super cieszylam sie bo myslalam, ze nam sie nie uda (rozne powody).
Potem bylam przeziebiona na maxa ...lezalam w lozku i myslalam co bedzie dalej...jeszcze pare dni i zaczelo sie najgorsze...tabletki na podtrzymanie nie pomogly....
Mielismy zaplanowany slub w Polsce dla rodziny i super wakacje w Lebie i Ustce - 2 tygodnie z moja Mama i corka.....no i w koncu znalezlismy z trudem fajne mieszkanie - 4 pokoje - wszystko sie ukladalo ale w tym wirze zajec, planow nie bylo czasu na rozczulanie sie i chcialam byc silna. Staralam sie zawziecie znowu jak najszybciej zajsc w ciaze...bo jak raz sie udalo to musi znowu.....

Ciezki czas duzo nadzieii, ale i rozczarowan....miotanie sie, szukanie przyczyn. W koncu odpuscilam, zaakceptowalam i poczulam ulge...nie wiem czy do konca...ale widze teraz dopiero, ze ten temat rusza...pojawija sie- pojawiaja sie emocje - ciesze sie bo jestem bardziej swiadoma i moge sie lepiej znalesc w tym moim momencie zycia.

"jesli cos ma przyjsc, przyjdzie w odpowiednim momencie"- maz mnie wspiera...nie mam nacisku, ze koniecznie musimy miec dziecko. Ja wyluzowalam, ale nie czuje sie juz jak przegrana. Nie obwiniam sie. Nie uzalezniam jakosci mojego zycia od posiadania dalszych dzieci - to moj maly sukces :)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-12, 23:13:59 »
Aaaaaaaa!!! jakże mam już dość sama siebie, do chuja pana!

wybaczcie, trzeba się było trochę wyrzygać

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-06-12, 22:04:16 »
koniecznie powinnaś zmienić status na zaawansowaną, jesteś od dawna jedną z najbardziej inspirujących osób dla mnie na tym forum i nie wiem skąd u Ciebie ta fałszywa skromność. Może też z poniższego stereotypu ??? :)):)

To nie jest kwestia fałszywej skromności, wyjaśniłam to w poprzednim poście.
Gdy uzdrowię pewne upierdliwe wzorce, to nawet mogę zmienić sobie status na "Ekspert" :P Ale nic na siłę.

Amelka,
bardzo mi miło! :D Ściskam :))


Tak, to co opisuję w temacie wewnętrznego dziecka, to techniki psychologiczne. Myślę, że to jest podstawa, od której dobrze jest, a nawet trzeba zacząć, bo inaczej wszystko idzie bardzo opornie (no chyba, że ktoś nie ma już z tym problemów, to inna sprawa).

Widzę, że nie wyjaśniłam w końcu, dlaczego uważam to za podstawę ;)
Bo psychologia pomaga zrozumieć jak działa nasz umysł. A to nie oczyszczony umysł przeszkadza w nawiązaniu kontaktu z naszą prawdziwą naturą. Ale to nie znaczy, że trzeba go niszczyć. Wręcz przeciwnie, trzeba go poznać i okiełznać, po to by móc go przekroczyć. Czyli psychologia zbliża nas do poznania siebie.
To taka podstawa, można powiedzieć ziemska podstawa. Żeby żyć trzeba używać umysłu, a żeby go dobrze używać, trzeba najpierw uporządkować go i nauczyć się z nim obchodzić. Tego właśnie uczy psychologia.
A ponieważ jest to podstawa, to od tego trzeba zacząć. Bo przecież, żeby móc sięgnąć szczytów, najpierw trzeba ćwiczyć mięśnie. Żeby drzewo mogło urosnąć aż do nieba i rozmawiać z gwiazdami, najpierw musi zapuścić korzenie głęboko w ziemię (jak mawiał Osho).
A duchowiacy zazwyczaj (ze względu na swoją karmę) nie chcą zapuszczać korzeni (czyli zajmować się przyziemnymi, materialnymi sprawami, zwłaszcza w rozwoju), ale od razu chcą sięgać gwiazd, czyli rozwijać się tylko duchowo. Ja to doskonale rozumiem, bo też tak robiłam.
Jednak, jeśli interesuje nas rozwój duchowy, na samych technikach psychologicznych nie można poprzestać.  Psychologia daje tylko narzędzia do tego, aby można było na tyle uporządkować swoje wnętrze, by odkryć prawdziwą duchowość (prawdziwą naturę).
Jedno z drugim można fajnie połączyć, bo też i jedno z drugim ściśle się wiąże. Na przykładzie wewnętrznego dziecka (o czym już pisałam) dobrze to widać. Nasza prawdziwa natura, boska cząstka w nas, czyli naturalne, wewnętrzne dziecko jest skrępowane naleciałościami powstałymi w trakcie wychowania (nie tylko w tym życiu), czyli np. dzieckiem przystosowanym, rodzicem krytykującym, czy innymi rolami, które na przestrzeni lat, czy nawet wieków przyjmowaliśmy, czyli różnymi warstwami podświadomości. Na początku trzeba wykonać pracę polegającą na „odgruzowaniu” naleciałości, i tutaj dobrze sprawdzają się techniki psychologiczne. A potem to już pozostaje kontakt z intuicją, czyli rozwój duchowy w pełnej krasie :)

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-06-12, 21:46:12 »
Mój brzuch jest pełen, a ja jestem głodny. Nic więcej nie zmieszczę ale z głodu umieram :))) Czuję tylko niedosyt i rozczarowanie (że to mnie nie nakarmiło)

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-06-12, 19:35:21 »
Felicite,

ja tez bardzo lubie Cie czytac :-)) masz taki fajny, czysty przekaz, jestes bardzo inteligentna :-) oczywiscie nie ujmujac nikomu innemu na tym forum :-)
Twoje posty dzialaja na mnie bardzo terapeutycznie :-)
Dziekuje Ci za inspiracje i rozjasnienie mi wielu tematow. Normalnie bym Cie usciskala jak bym mogla :-) 

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-12, 14:29:30 »
Fel,

koniecznie powinnaś zmienić status na zaawansowaną, jesteś od dawna jedną z najbardziej inspirujących osób dla mnie na tym forum i nie wiem skąd u Ciebie ta fałszywa skromność. Może też z poniższego stereotypu ??? :)):)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-12, 14:26:32 »
Jolanta 16

"Pamietajcie dziewczyny...my potrzebujemy troski, mezczyzni potrzebuja uznania i zachwytu."

Przestań dziewczyno kodowac się tym stereotypem, bo on ugruntowuje kobiety w poczuciu bycia ofiarą. A mężczyźni też kręcą kobiety, które moga podziwiać. Czy to znaczy, ze kobiety nie potrzebują uznania i zachwytu ?  :)

KObiety i mężczyźni potrzebują tyle samo zachytu i uznania, co i troski. Po prostu mężczyźni uczeni są od małego pogardzać swoimi słabościami, a kobiety uczone sa nie doceniac siebie. Szcególnie w Polsce ten stereotyp ma się dobrze. I właśnie w świadomym małżeństwie warto jest wspierac się w przekraczaniu tych durnych kodowań i stereotypów. :)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-12, 14:16:44 »
Fel :)

"Więc na pół godz. przed badaniem stwierdziłam, że odpuszczam. Nie idę. I wtedy zrobiło mi się tak lekko i błogo, że wiedziałam, że to dobry trop.
I w tym stanie dopuściłam inspirację od Boga. Nagle wpadłam na pomysł, żeby poszukać czegoś w jednym miejscu, w którym nie szukałam informacji  - na forum o mojej chorobie. I tam znalazłam coś takiego, co mnie przekonało do rezonansu. I poszłam. Ale już z zupełnie innym podejściem! Jaka byłam z siebie zadowolona! A ja wzrosło moje zaufanie do siebie! I miłość własna :) Bezcenne :)
Prawda jest taka – w sumie nieważne, co roimy w życiu. Przecież większość naszych decyzji nie jest decyzjami „życia i śmierci” (a w sumie nawet śmierć nie jest tego typu doświadczeniem, no i co z tego, że umrzesz? Jakie to ma znaczenie dla Twojej duszy z szerszego punktu widzenia?). Ważne jest nasze podejście do siebie i życia. Ważne jest to, by stale podnosić naszą świadomość (bo do „szczęścia” potrzeba jest tylko ona). A miłość, łagodność i akceptacja siebie niesamowicie rozszerza świadomość."

Fajnie to opisałaś, też postawiłam przede wszystkim na naukę kochania wszystkich swoich przejawów całą gębą .;))

Dla mnie kluczem jest po prostu wybaczenie sobie totalnie wszystkiego.:)

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-06-12, 12:59:08 »
Feli- dla mnie John byl pierwszy, ktory tak swietnie tlumaczyl- ale on sam mowil....ze choc jest expertem sam robi bledy i nieraz tez po czasie dopracowuje swoje metody.Podziwiam go, ze potrafi:
 * tak zagmatwany temat w logiczny sposob przedstawic,
 *ze pomimo, ze kazdy czlowiek jest inny, moze znalesc w opisach siebie (dopasowac siebie) - a to juz odpowiedzialnosc, bo ja nieraz spotykajac sie z jakims zapytaniem o rozwiazanie mowie - nie wiem, pojecia nie mam- brakuje mi wszechstronnej wiedzy.
 * podaje skuteczne metody pomagania sobie
 * nikogo nie neguje np. biedna kobieta- ma tepego faceta....nie pokazuje mechanizmy zachowan dla obu plci.

Naturalnie, ze codziennie dokonujemy wyborow i nie latam z ksiazka i szukam w niej odpowiedzi na problem i jak mam sie zachowac. Ale wtedy to bylo pare lat temu to byl przelom.

Zabawna sytuacja ktora sie wydarzyla miedzy mna i moim mezem, ktora ja nieraz obrazje jak trzeba sie kobietom zachowywac w stosunku do mezczyzn:

Michael mowi: zadra mi weszla w palec.
Ja pytam: wyciagnac Ci ja ??? 
Michael: nie !   (Faceci chca zawsze sami wszystko)
Ja mowie spokojnie : ok !

Konsternacja....-  Michael zauwaza, ze cos nie tak ...zawsze bylam taka troskliwa i pedzilam na oslep z pomoca!

Mowi: no tak ale napewno dostane zakazenia i umre w nocy....???!!!!
Ja mowie: kochanie jak bedziesz chcial ,zeby ja wyjac przyjdz do mnie zrobie to chetnie!!!
Koniec dyskusji....Michael  kapituluje

Ja nieraz mam tak, ze po zaistnialej sytuacji, kiedy czulam sie zle z Michela powodu (jakas uwaga, albo komentarz)...  umialam prawie zawsze jak aktor zagrac ta sama sytuacje i jego postawic w nikorzystnym polozeniu....wrazenie piorunujace na niego..( czulam jakby inspiracje z gory).......potem on sie wycwanil i mowil ok to bylo nie fair ....ale mi tak wolno  ??!!! czujecie ?

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-06-12, 11:46:27 »
Pierwsze co mi się nasunęło, gdy to przeczytałam, to było „O, to trzeba stąd spier…” ;)))

Już wiem, o co chodziło. To była reakcja mojego wewnętrznego dziecka: Jak przeczytałam o guru, to przeraziło się, że je porzucę na rzecz innych! Faktycznie teraz więcej tutaj piszę, a tymczasem moja mała Hania mnie potrzebuje. Jest teraz w szkole podstawowej i potrzebuje dużo uwagi i czasu :)))
Dziękuję, Indra, że napisałaś o tym guru :* Bardzo mi to pomogło :D

Feli
Od dawna mnie interesuje dlaczego nadałaś sobie statut obserwatora, który wprowadza innych w błąd.
Ja uważam że powinnaś wpisać sobie zaawansowany, po to aby być w zgodzie z prawdą.

Bo jest mi to do czegoś potrzebne.
Ostatnio coraz bardziej zwracam się do wewnątrz siebie. Ujawnia się to we wszystkich dziedzinach mojego zycia. Bardzo mi to pomaga w przerobieniu pewnych tematów. Ale czasem o tym zapominam i wracam do starych zwyczajów. To jest zwykła ucieczka od siebie, która nie przynosi nic dobrego.
A forum to bardo dobre miejsce na ucieczkę od siebie ;) A ja tego nie chcę. Status obserwatora ma mi o tym przypominać.

Wiesz, ja też zwracam uwage na to, żeby nie mijać się z prawdą. To dla mnie bardzo ważne.
Zastanawiałam się kiedyś nad kwestią statusu i stwierdziłam, że jednak nie wprowadzam nikogo (w tym siebie) w błąd. Przecież obserwator może być tak samo zaawansowany w rozwoju, jak i początkujący. Zresztą alternatywą dla zaawansowanego nie jest początkujący (wtedy mogłabym faktycznie wpisać – zaawansowany, bo początkująca nie jestem), ale poszukujący. A ja – mam nadzieję – będę poszukująca do końca życia :) Więc tak serio, to nawet nie wiedziałabym co wpisać.
Dlatego myslę, że to chyba też trochę taki bunt przed etykietowaniem. No ale najbardziej jest to kwestia wewnętrznej potrzeby.

Gdy tak czytam to co napisałaś o terapii wewnętrznego dziecka to widzę że mój terapeuta też stosuje tę technikę pracy z dzieckiem wewnętrznym.
Wszystko co opisujesz to techniki psychologiczne.
Piszę o tym bo wyczuwam na tym form taką atmosferę lekkiej pogardy w stosunku do psychologii i udowadniania wyższości rozwoju duchowego.

Tak, to co opisuję w temacie wewnętrznego dziecka, to techniki psychologiczne. Myślę, że to jest podstawa, od której dobrze jest, a nawet trzeba zacząć, bo inaczej wszystko idzie bardzo opornie (no chyba, że ktoś nie ma już z tym problemów, to inna sprawa). To tak jak z DDA. Jesli ktoś ma ten syndrom (a któż nie ma, albo nie miał, nawet w małej części?), to dobrze jest najpierw popracować nad tym,  potem dopiero (albo chociaż równocześnie, a nie od nich zaczynać) zająć się np. technikami medytacyjnymi. A wewnętrzne dziecko ma każdy z nas. I nikt z nas nie osiągnie oświecenia, jeśli "na powrót nie stanie się jak dziecko", czy jak tam leciało ;)
[a to dlatego, że Wewnętrzne dziecko to taka boska cząstka w nas. A żeby mogło się ujawnic, to trzeba je odgruzować z wszelkich naleciałości (w postaci np. dziecka przystosowanego, itd.), które gromadzimy w podświadomości]
Ja zaczęłam od d... strony i kilka dobrych lat spędziłam na uganianiu się za własnym ogonem ;), choć mogło to wyglądać zupełnie inaczej, gdybym zaczęła od podstaw. No ale nie wyrzucam sobie tego. Wtedy nie wiedziałam, co zrobić :)

Jolanta,
bardzo dziękuję za polecenie książki "Dzieci są z nieba" :) tytuł fantastyczny! Mam nadzieję, że będzie dostepna po polsku (zaraz sobie sprawdzę).
J. Greya przeczytałam na początku mojego małżeństwa (tak gdzieś 16 lat temu) i faktycznie bardzo dużo mi to dało. Dzięki niej zrozumiałam męża ;)) Jego ucieczki "do jaskini" itd.  :))
Choć o tym podziwie to coś mi śmierdzi (nie mówiąc delikatnie ;). Tak sobie myślę, że teraz mogłabym się nie zgodzić z częścią tez tam zawartych. Choć nie wiem, bo mało pamiętam ;)

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-06-12, 10:55:20 »
Jolanta
Miałam ten sam problem z córką że nie chciała sprzątać swojego pokoju.
Ale to był mój problem a nie jej bo to mnie przeszkadzał bałagan a nie jej. Dałam sobie z tym spokój i pozwoliłam jej w swoim pokoju robić co sama chciała a brudu nie komentowałam. No i było u niej okropnie, szafę zrobiła sobie na podłodze, tumany kurzu.
Po kilku latach zaczęłą sprzątać.
Może za niesprzątanie wynegocjować coś innego.
Ale musicie to uzgodnić razem z mężem i postępować jednym frontem, bo z tego co widzę to ona wykorzystuje brak jedności między wami.

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-06-12, 10:11:31 »
Feli- Ty jestes zaawansowanym miotaczem prawdy,ktorej my nie widzimy .

Mnie osobiscie pomogly ksiazki Johna Greya- tym od Kobiety sa z Wenus, a faceci z Marsa. Bylam i jestem nim zachwycona jak pisze o partnerstwie w prosty zrozumialy sposob. Pomyslalam, ze dobrze bylo by cos o wychowywaniu dzieci przeczytac ...i wtedy moj maz kupil mi ksiazke na urodziny.."Dzieci sa z nieba" po niemiecku (nie wiem, czy jest tlumaczenie po polsku)- fantastyczna obala wiele mitoe na temat przestazalego sposobu wychowywania przez bicie, ponizanie,karanie dzieci.Duzo mi pomogla, ale to ciagly proces uczenia sie ....Ja dopiero poznaje siebie i zmieniam powoli stosunek do wszystkich spraw...tak wiec mysle, ze bedzie lepiej na wszystkich frontach.

Feli ....super tlumaczysz terapie dziecka....ja stalam sie wyrozumiala dla mojej corki.....ale ze sprzataniem pokoju trzeba popracowac....wczoraj miala sliczna plesn w koszu na smieci.....maz sie wsciekal i mi sie tez dostalo...bo mialam wiecej na nia uwazac, kontolowac itd.....cos mu odpowiedzialam i sie obrazil....no coz tak bywa...nie da sie wszystkim dogodzic....mysle pogodnie i nie przejmuje sie tym jak kiedys.....ufam, ze wszystko ma sens i nie zastanawiam sie.

Pierwszy raz mialam ustawienie rodzinne u mojej nauczycielki Helgi....pare rzeczy- glownie leki uswiadomila mi....ciesze sie, ze to wychodzi powoli ze mnie...ze moga zrozumiec...jak pisze Feli....
ze tam nikt nie zawinil.." chcielismy dobrze- wyszlo zle" jak spiewa SDM....ze milosc matczyna nieraz przytlacza, a nieraz jej brakuje...itd...ale dobrze ze sie dzieje..idzie ku lepszemu...
zycze wszystkim wam wiary...- BEDZIE DOBRZE-  JEST DOBRZE

Moj maz dal mi kiedys piekna lekcje milosci...na poczatku zwiazku zgrzytalo...klotnie i zlosci byly...ciche dni...potem pomogl mi J.Grey...
Ale wtedy moj maz powiedzial po kolejnej klotni z miloscia do mnie--- " Pamietaj juz na zawsze- nawet jak sie klocimy,obrazamy,atakujemy, wsciekamy....nawet wtedy Cie kocham!!! "
To bylo piekne, bo kobiety maja tendencje aby myslec- ze sa niegodne milosci !!!  A sa i to nawet kiedy miotaja nimi niskie emocje i zlosci. Pamietajcie dziewczyny...my potrzebujemy troski, mezczyzni potrzebuja uznania i zachwytu. Mam to przed oczami i unikam spiec i rozumiem, ze maz potrzebuje zachwytu w moich oczach...wtedy kocha mnie bardziej...i wtedy gdy nie usiluje mu pomoc lub go wyreczac. Polecam wam jesli nie czytalyscie J.Greya....to co pisze sprawdza sie i ulatwia zycie wszystkim.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-06-12, 09:40:51 »
Feli
Od dawna mnie interesuje dlaczego nadałaś sobie statut obserwatora, który wprowadza innych w błąd.
Ja uważam że powinnaś wpisać sobie zaawansowany, po to aby być w zgodzie z prawdą.

Gdy tak czytam to co napisałaś o terapii wewnętrznego dziecka to widzę że mój terapeuta też stosuje tę technikę pracy z dzieckiem wewnętrznym.
Wszystko co opisujesz to techniki psychologiczne.
Piszę o tym bo wyczuwam na tym form taką atmosferę lekkiej pogardy w stosunku do psychologii i udowadniania wyższości rozwoju duchowego.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-12, 09:25:31 »
 Haha ;) Nie uciekaj z forum, Twoja obecność naprawdę wiele tu wnosi :) Dzięki za wskazówki odnośnie książek, zapoznam się z nimi :) Chciałabym ten temat zrobić dobrze, bo pewnie to by mi bardzo w życiu pomogło. Może przestałabym sobie wreszcie kreować odrzuconą miłość ; >