Autor Wątek: Motywacja  (Przeczytany 17080 razy)

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-06, 08:11:31 »
Cieszę się, że myślimy podobnie : "a koniec końców pś też jest takim dzieckiem" :)
Choć mam wrażenie, że moja zaczyna dorastać ;) I o ile z dzieckiem udało mi się dogadać, to zbuntowana nastolatka zaczyna bojkotować wszelkie moje prośby. Zresztą ma to na pewno związek z wydarzeniami, jakie miały miejsce w tamtym okresie - b.b.b. nieprzyjemnymi i trudnymi układami w wielu aspektach ówczesnej rzeczywistości.

I nie bardzo nawet wiem, jak się do uzdrowienia tych tematów zabrać...
Może odważę się o nich napisać, ale to już w innym wątku :(

KorneliaX

  • Wiadomości: 848
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-05, 20:20:14 »
Dziękuję Lynd! :) Za wyjaśnienie i za podzielenie się taką fajną grą :))) Jak najbardziej nagroda, a nie przekupstwo :) Zacznę dzisiaj testować.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-05, 19:46:08 »
Kornelia,
Przepraszam że dopiero teraz:)
Nie, nie trzeba. Nawet dla członków drużyny jedyne co widać to awatar, hp, xp, level i wyposażenie.

A poza tym, nie lepiej nazwać to "nagrodami" zamiast "przekupstwami"? ;) Nagrody są fajne, nagrody dajemy dzieciom, które jeszcze nie mają wyrobionej świadomości realizacji długofalowych celów. A koniec końców pś też jest takim dzieckiem:)

KorneliaX

  • Wiadomości: 848
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-05, 19:19:01 »
Lynd
Przepraszam za pytanie kompletnego laika, ale proszę Cię odpowiedz, czy można tę grę traktować jako coś w rodzaju organizera z nagrodami, czy trzeba stać się członkiem jakiejś społeczności? Zarejestrowałam się już, ale nie jest to jeszcze dla mnie jasne.

Daniel

  • Gość
[#]   « 2014-05-05, 02:48:53 »
Cytuj
Moją motywacją do rozwoju jest szczęście jakie czerpię z teraźniejszości.

Dzieki, ciekawe. Ostatnio poszukujac zrodla motywacji doszedlem rowniez do podobnego wniosku, ze najczystsza motywacja wyplywa z serca, reszta to "chciejstwo". I zupelnie inaczej wyglada realizacja jednego jak i drugiego.

Lynd,
dzieki, wlasnie zapodalem to sobie na telefon, ciekawe jak to na mnie zadziala ;)

KorneliaX

  • Wiadomości: 848
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-04, 22:28:24 »
JenKa
No to mamy podobną "marchewkę" dla Pś ;) Na wyjątkowe sytuacje ;)))

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-04, 22:14:13 »
KorneliaX,
czekolada :)))
Uwielbiam ( i pożeram nałogowo ;) )

KorneliaX

  • Wiadomości: 848
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-04, 21:57:17 »
Lynd
Korzystne nawyki dobra rzecz i chociaż nie mam nawyku grania w gry ;) to tej bym chętnie spróbowała... Ale jak tam jest? Czy inni użytkownicy mogą obserwować wszystkie osobiste rzeczy, które tam wpiszę, typu 'raz dziennie wsmarować serum w biust'???

JenKa
Moim zdaniem drobne przekupstwa są ok :) Moje ostatnie: "Możesz zjeść pół czekolady pistacjowej (całej i tak bym nie dała rady ;)) jak pięknie skończymy tę grafikę ;) Wiem, że to nie jest rozwiązanie długoterminowe, ale tamten deal był w porządku, świadomość i podświadomość, obie bardzo zadowolone.

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-04, 21:06:36 »
A czy nie lepiej od razu działać w realu?
Jakiś czas temu pytałam gdzieś na forum o możliwość pracy z pś przez drobne "przekupstwa" - chodziło mi właśnie o nagradzanie, dotrzymywanie obietnic kiedyś przez kogoś niespełnionych, niestety kilka osób potraktowało to zbyt dosłownie... A myślałam, że oświeceni nie dają się wkręcać ;)
W każdym razie jeśli działa to świetnie, bo przecież najważniejsza w motywacji jest właśnie ta długoterminowa skuteczność (pewnie dlatego motywowanie przez zastraszanie działa tylko na chwilę ;) )

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-04, 13:15:12 »
Po miesiącu z hakiem testowania tej "gry" zarówno przez siebie jak i bliskich, musimy stwierdzić że... rządzi:D

Zdecydowanie poprawiła kilka rzeczy, które u mnie wcześniej leżało, jak medytacja, porządki czy ćwiczenia. Świetnie przysłużyła mi się w wyleczeniu z sytuacji, w których po 1-2 świetnie spędzonych kreatywnych dniach robiły mi się 1-2 kiepskie i niekreatywne (i nawet nie regenerujące). Fajnie też dopomogło w stworzeniu świeżych nawyków, np. "codziennie wypisz 3 nowe rzeczy, za które jesteś wdzięczny." I w sytuacjach w których przestawałem coś robić i zapominałem o tym np na tydzień.

No i jest to coś co WRESZCIE zmotywowało mnie do nauki gramatyki, którą odkładałem od dawien dawna. A tak, codziennie po prostu mam się przysiąść do książek na 30 minut. Bardzo dobrze działa w przypadku zajęć, które same z siebie wielkie i zauważalne nie są, ale prowadzą do czegoś wielkiego. Te kilka punktów expa, złota czy znalezienie jajka z którego wykluje się lis;) fajnie pomagają zauważyć że z każdym małym krokiem dokonuje się postęp.

No i dobrze działa mechanika regeneracji życia przy zyskiwaniu poziomu. Dzięki temu po "zapuszczeniu się" przez 1-2 dni jest motywacja aby pracować bardziej z nadrabianiem zaległości. Nie mówiąc już o ty że strasznie boli kiedy ma się przerwać 16-dniowe combo (a nagroda jest za 21 dni). Nierzadko była godzina 23, a tu jeszcze 3 codzienne rzeczy niezrobione -- to nadrabiamy ;)

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-24, 13:37:31 »
Lynd, bardzo mnie ta gra zaciekawiła. Dzięki Ci za wstawke !
Nabijanie levela to jedna z najfajniejszych rzeczy na tym świecie

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-03-24, 11:39:18 »
Ostatnio odkryłem taką pierdółkę:
https://habitrpg.com/

Tworzenie nowych nawyków w postaci gry RPG. Za skuteczne realizowanie codziennych celów dostajesz złoto i doświadczenie, za nierealizowanie tracisz życie.

Dopiero zacząłem używać, więc nie wiem jeszcze jak się sprawdza. Ale przyznam że motywuje mnie jak widzę jak moja postać traci HPki bo nie zrealizowałem codziennego planu. I to, że realizując go zarabiam złoto, które mogę potem zamienić na... choćby czekoladę :D
(Oczywiście, rzeczoną czekoladę kupić sobie muszę sam ;) To tylko takie wewnętrzne przyzwolenie: nie ma golda, nie ma czekolady.)

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-21, 17:04:30 »
Wiem, że to co napisze może być odebrane jako świeżynkowy bullshit, ale coż, tak czuję i może kogoś to zmotywuje do pracy, bo mnie to bardzo pomaga a byłam oporna do zabrania się za siebie;) Moją motywacją do rozwoju jest szczęście jakie czerpię z teraźniejszości. Dużo szczęścia i cudowne rzeczy, które spotykają mnie w życiu. Czerpię tą motywację i szczęście m.in. ze związku tak jak napisała Kinga,  czy z codziennych przyjemności i doceniania tego co mam. Kiedy człowiek jest szczęśliwy, to aż chce się żyć a co za tym idzie rozwijać. Źródło motywacji do rozwoju powinno wynikać ze szczęścia, ze szczerych dobrych chęci dawania sobie wszystkiego co najlepsze. Dlatego już nawet nie myślę, że praca nad sobą mnie tylko pogrąży, że znowu się będę dołować, bo tyle mam jeszcze do przerobienia i że będzie to dla mnie ciężkie. Czuję się szczęśliwa nie tylko dlatego, że dążę do tego żeby być nieprzerwanie szczęśliwą, ale również dlatego, że samo zajmowanie się rozwojem jest dla mnie wielką radością:) Sporo osób ma tak, że kiedy ma doła i cierpi chwyta się każdej deski ratunku i wtedy postanawia popracować nad sobą, żeby lepiej się poczuć, osiągnąć coś więcej. Ja miałam inaczej, kiedy czułam się źle bardzo mnie od rozwoju odpychało.

Trochę fajnych rzeczy mam już urzeczywistnionych z poprzednich wcieleń, dużo w tym życiu z tego pamiętałam, nie wiedząc bezpośrednio nic o metodach rozwojowych. To jednak było za mało, żeby czuć się zawsze dobrze. Analizowanie swoich problemów, uzdrawianie traum z dzieciństwa, przyglądanie się swoim emocjom, zastanawianie się z czego wynikają, doszukiwanie się sedna i pozytywne myślenie (w miarę możliwości) nie były wystarczające, zbyt wiele pogmatwania było w moich działaniach i co najważniejsze miałam ograniczoną możliwość dotarcia do sedna problemów. Wiele z nich też zamiatałam pod dywan, wmawiając sobie, że problemu przecież nie ma, albo czasem nawet nie wiedząc że jakieś problemy w ogóle są, bo nie potrafiłam ich dostrzec. Kiedy poznałam swojego partnera, wszystko czego dowiedziałam się od niego o rozwoju było dla mnie bardzo znajome, bliskie. Wiedziałam że naturalnie zacznę się tym zajmować, ale jakoś nie mogłam się za siebie wziąć, miałam wiele problemów, cierpiałam, ale wizja szczęśliwego życia pozbawionego cierpienia nie była dla mnie wielką motywacją. Upierałam się wtedy, że ja sobie poradzę sama, że wiem lepiej. Okazało się, że blokowałam się przed rozwojem głównie przez jedną bardzo silną relację karmiczną (kiedy odpalił się temat tego mężczyzny zaczęłam aż ślepnąć i dziwnie się zachowywać mając nieuzasadnionego, nie zrozumiałego dla mnie hejta do rozwoju). Żadna siła nie zmusiła mnie do pracy nad sobą kiedy czułam się źle, nie miałam żadnej motywacji, nawet szczera wiara w to, że jeśli popracuję to będzie lepiej nie pomagała. Czegoś mi brakowało.

W pewnym momencie poczułam, że ja chyba cierpiąc i próbując uzdrawiać swoje problemy skupiałam się za bardzo na tym, że one są i że jeszcze wiele pracy przede mną, abym mogła czuć się szczęśliwa. Jednak po co sobie wmawiać jakieś nieszczęście, skoro już teraz w tym momencie mogę czuć się szczęśliwa. Wiadomo, to nie jest pełnia szczęścia dla mojego istnienia, ale mogę poczuć pełnię szczęścia na dany moment życia (tu i teraz) i cieszyć się z tego jakie jest, z tego na ile jestem otwarta. Dalej męczą mnie jakieś problemy, ale przynajmniej ciągle mam poczucie, że korzystam z maksimum na dany moment i z miłości do siebie chcę to maksimum powiększać.

Po jednej bardzo przełomowej sesji w której doszłam do źródła mojego hejta do rozwoju, przypomniało mi się jak kiedyś zajmowałam się rozwojem, jak oczyszczałam w sobie masę durnych rzeczy i jakie czerpałam z tego szczęście i satysfakcję,  jak kochałam medytować, czuć jedność z Bogiem, jak dążyłam do bezinteresownej Miłości. Czerpałam z tego ogromne ilości szczęścia i choć wiedziałam, że jeszcze długa droga przede mną, byłam naprawdę bardzo szczęśliwa. Uczucie nie do opisania, w tym życiu chyba nigdy nie czułam się AŻ TAK szczęśliwa. Te wspomnienia były tak piękne, że bardzo mnie zmotywowały do tego, aby  do nich wrócić .

Najwiekszego powera do rozwoju mam właśnie wtedy, kiedy  jestem szczęśliwa, rozpromieniona, pełna pozytywnego nastawienia, a słyszałam, że jak człowiek czuje się szczęśliwy to już mu się nie chce, bo po co tracić czas na medytacje, po co afirmować, skoro już jest tak fajnie, po co sobie zburzać ten spokój  i taplać się w kolejnych wywałkach. A przecież sama praca nad sobą jest niesamowitą przygodą z cudownym celem na szczycie. Z każdą praktyką, z każdym uzdrowionym problemem zbliżamy się do Boga i czujemy się coraz lepiej. Myślę, że warto trochę się „potaplać” w brudach od czasu do czasu niż udawać że „to mi wystarczy”.


« Ostatnia zmiana: 2014-03-21, 17:07:37 wysłana przez Arwena »

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-21, 16:34:14 »
Zrobie sobie kilkudniows przerwe od pracy nad soba, chce poczuc jak to jest byc zwyklym zjadaczem chleba. Dzisiaj juz nic nierobilem i czuje sie lzej, zauwazylem jakie sam sobie oczekiwania stworzylem wobec rozwoju. Nie wiem co mi odwala ale dzisiaj jade na dyskoteke, zadzwonilem do kolezanki z ktora boje sie spotkac i do tego powiedzialem zeby wziela znajome. Juz mam stresa bo bardzo sie wstydze dziewczyn wiec nir wiem co sie bedzie dzis ze mna dzialo, jeszcze w takim tlumie ludzi. Ide na calosc, bede sie jakal i niebede udawac ze sie niejakam moze nawet z kims sie ponaparzam na dyskotece
« Ostatnia zmiana: 2014-03-21, 16:37:54 wysłana przez Doktor-X »

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-03-21, 12:17:50 »
Ja poczytałam sobie w swoim zeszycie- kronice pracy nad sobą- o tym jaka byłam rok temu i jakie wtedy miałam problemy. I widze że zmiana jest ogromna, przewaliłam moc pracy i to tempo wydaje mi się ogromne. Jestem zadowolona z tego ale nie zwiększa mi to motywacji do pracy nad sobą.