Interesujące, że to co przebija z większości tekstów, to powiązanie motywacji (pozytywnej lub negatywnej, wewnętrzej czy też zewnętrznej) z celem, który chcecie osiągnąć.
A co jeśli nie ma celu? Jak wówczas wygląda Wasza motywacja?
Daniel, dla mnie ten temat wiaze sie z nieprzywiazywaniem sie, ale nie w sensie praktyki samej w sobie (np poprzez wyrzeczenia) lecz jako efektu ubocznego pewnych szerszch procesow, np uwalniania sie od przymusow, blednych wyobrazen i rezimu ego. Wtedy tez odpadaja te typowo rozumiane cele, a ich miejsce zajmuje swobodne i spontaniczne wyrazanie sie. W tym sensie tez motywacja, o ktora pytasz przestaje istniec, a w jej miejsce wchodzi potrzeba przejawiania sie w prawdzie, w zgodzie z tym co chce byc przejawione, bez cisnienia na efekt, a bardziej dla zabawy, przyjemnosci stwarzania, doswiadczania, uczenia sie.
Czyli ja to widze tak, ze na pewnym poziomie i cel i motywacja ulegaja w jakims stopniu przemienieniu, wchodza na 'wyzszy poziom'. Osiaganie celu od nizszego do wyzszego rozumienia moze przejsc przez takie etapy: musze (motywacja: przymus, zafiksowanie) > chce (motywacja: wola, wybor) > moge ('motywacja': zgoda, przejawianie, przyjemnosc z bycia narzedziem dla tego co chce sie przeze mnie przejawic, niestawianie blokad, bycie w prawdzie).
Upraszczam tu i przerysowuje, ale mam nadzieje, ze lapiesz o co mi chodzi.