Z mojego doświadczenia wynika, że trzeba wiedzieć (ale "sercem" nie umysłem) , czyli czuć, co dadzą dane działania. Gdy się nie do końca rozumie (nie czuje) co to da, albo nie do końca widzi że to nam da to i to, to nie ma motywacji.
Trzeba też cały czas rozumieć, że dane działania SĄ skuteczne w realizacji naszego celu (nawet jeśli jest on dla nas tak niesamowity , że w duchu nie wierzymy w jego realizacje) , o ile doprowadzimy je do końca, a nie przerwiemy, bo fajniej jest się opierdzielać i robić milion innych (niekorzystnych) rzeczy. Nikt nie mówi że ma to być przyjemne. Jest takie powiedzenie- jeśli idziesz przez pieklo... to idź dalej (to znaczy ze w nim jestes tak czy inaczej, nie zatrzymuj sie, a przez nie przejdziesz)
Jeśli coś co robimy jest bez sensu (nie harmonizuje z nami- np chodzenie do pracy która nie jest dla nas korzystna, nie rozwijamy się w niej , a tylko zakłuca, drenuje z energii) to nie wiem jak wzbudzic motywacje i chyba nie ma takiej potrzeby! Wtedy trzeba znaleźc motywacje do znalezienia lepszej pracy zamiast motywowac sie do czegos niedobrego dla nas.