Z tą Atlantydą to jest o tyle coś dziwnego, bo:
Skoro życie było na niej tak rozwinięte, że były statki latające, to musiało być życie rozwinięte również na innych kontynentach Ziemi - tak jak obecnie, poziom technologiczny na Ziemi jest mniej więcej jednakowy.
Skoro więc nastąpił wybuch na Atlantydzie, to dlaczego zniknęła technika na CAŁEJ PLANECIE, a nie tylko na Atlantydzie.
No chyba że wybuch na Atlantydzie zniszczył życie na CAŁEJ PLANECIE, wówczas zniszczona zostałaby ludzkość i technologia na całej Ziemi. Ale wówczas sprzeczne byłoby to z osobami, które mówią, że przeżyły katastrofę na Atlantydzie.
Więc skoro INNE KONTYNENTY (a wraz z nimi życie, ludzie i TECHNOLOGIA) zostały nietknięte podczas wybuchu Atlantydy, to jeszcze raz zapytam: GDZIE SĄ SZCZĄTKI TAKIEJ TECHNOLOGII NA INNYCH KONTYNENTACH?
Bo, owszem, Atlantyda poszła na dno oceanu, ale pozostałe kontynenty przetrwały. W geologii (a studiowałem tą naukę), zachowały się skamieniałe odchody dinozaurów (a więc coś bardziej nietrwałego od TECHNOLOGII), więc GDZIE SIĘ PODZIAŁY RESZTKI TECHNOLOGII na pozostałych kontynentach?
A przypomnę, że skoro obecnie plastik rozkłada się tysiąc lat, technologia z tamtego okresu też powinna się zachować w wielu miejscach na Ziemi?
Czy ktoś jest mi to w stanie wytłumaczyć? Bo nie wierzę w taki dogmat, że tylko Atlantyda dysponowała technologią potężniejszą od obecnej, ale ówczesne pozostałe kontynenty (Europa, Azja czy Afryka i Ameryki) zamieszkiwał lud pierwotny, biegający tylko z dzidami?
To tak, jakby obecnie Australia miała mega technologię, a my - Europejczycy - żylibyśmy w jaskiniach i ledwo umieli ogień rozpalić. Przyznacie, brzmi jak BUJDA.