Ian Gilla wokalista Deep Purple: "Jakie jest twoje podejście do życia pozagrobowego?
Wierzę w nie, choć nie w sposób religijny – religia to tylko lokalna ekspresja ludzkiego ducha, zupełnie przypadkowo dobrana. Gdybym się urodził koło Mekki, raczej nie byłbym katolikiem, czyż nie? I z tego powodu miałbym być potępiony? Bzdura. Dla mnie Bóg jest w każdym człowieku, tyle że nie potrafimy go jeszcze zdefiniować, opisać. Wierzę, że gdy nam się to uda, ludzkość wejdzie w kolejny etap, który sam nazywam "Homo Spiritus Papilio". Będzie to forma mutacji, ewoluowania z formy gąsienicy i poczwarki w pięknego motyla. Dużo na ten temat piszę – od lat pracuję nad książką, której prawdopodobnie nigdy nie wydam. Nosi tytuł "The Infinite God" ["Nieskończony Bóg" - aut.] i w sposób naukowo-teologiczny opowie o życiu, śmierci i tym wszystkim, co następuje po niej. Im dłużej to jednak robię, tym bardziej mam ochotę zredukować jej treść do jednej strony [śmiech]. Bo mam wrażenie, że te najważniejsze rzeczy są bardzo proste.
Widziałeś kiedyś ducha?
Wielokrotnie, najczęściej w towarzystwie najbliższych. Pamiętam niezwykłą postać, która przeniknęła przez frontowe drzwi naszego domu. Miała jakiś metr wysokości i jakby zwierzęcą głowę, a po chwili zniknęła. Strasznie to było dziwne, ale nie powiem, że samo w sobie było straszne. Ja się duchów nie boję."
http://muzyka.onet.pl/rock/ian-gillan-starosc-bez-zenady/rhxt3