Autor Wątek: Inspiracje  (Przeczytany 348711 razy)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-01-30, 15:36:56 »
Karina
Cytuj
problemem kompleksu mniejszości
: )
to nawet lepiej brzmi i oddaje naturę tej zależności
od tej istniejącej mniejszości, zależności , potrzeby dorównywania i naśladowania rodziców to swą miłością i dowartościowywaniem nie uwolnisz od tego dziecka, 
a programy to są związane np. z tym jak rodzice podchodzą do tego  i co z tym fantem robią, czyli co przekazują dziecku , albo co wewn. dziecko sobie utrwaliło i na czym w efekcie stanęło w rozwoju ,  od tego wiadomo, warto się uwalniać :
 czyli od przyczyn zaburzeń i blokad rozwojowych z dzieciństwa, bo istniejący kompleks mniejszości : )  pokazuje  zahamowanie na etapie który wtedy był naturalny gdy byłaś mniejsza
więc jeżeli cofasz się do dzieciństwa z intencją uzdrowienia, to chyba nie robisz swoim docenianiem ze swego w. dziecka, małego-dorosłego, ani nie używasz miłości, by go nadopiekuńczo chronić przed rozwojem i nie wmawiasz mu (czyli sobie)  kolejnych ograniczających  programów, zamiast uwalniać go (się) od blokad, czy zaspokajać niezaspokojone potrzeby, naturalnie związane z daną faza rozwoju?

o próbach zaklinania rzeczywistości za pomocą (tutaj matczynej miłości) w poniższym linku, np. w związku z syropkiem i stamtąd na deserek wierszyk:
 „Mały człowieczek idzie w me ślady,
Pyta o drogę, prosi o rady;
Zbłądzić nie mogę, choćby się chciało,
Bo pójdzie za mną pewnie i śmiało.

Oczka swe ciągle na mnie obraca,
I naśladuje, to jego praca.
Jestem wyrocznią i nie ma rady,
Mały człowieczek idzie w me ślady.

W wiosennym słońcu, w zimowym śniegu,
Rzeźbię i tworzę, w marszu i w biegu
Na długie lata przyszłej dekady
Człowieczka, który idzie w me ślady”
[John C. Maxwell]
http://canpolbabies.com/pl/porady/porada/users/20/1202

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-01-30, 14:14:18 »
Frisky

to są programy, które są przekazywane z pokolenia na pokolenia, na przykład z tym problemem kompleksu mniejszości to mi się kojarzy wzorzec: pan - sługa, albo władza i poddani. Jak człowiek ma tego typu lekcje do przerobienia to po prostu rodzi się w rodzinie z takimi samymi programami, aby mógł na własnej skórze odczuć działanie tych wzorców w róznych wymiarach i dojść do nowych wniosków w tej materii typu: że władza (w tym władza rodzicielska) jest w istocie służeniem, itp.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-01-30, 09:01:40 »
jeszcze odnośnie tego tematu miłości do dziecka (również wewnętrznego) , takie pytanie  i fragment odpowiedzi który mi się spodobał
(reszta już mniej) :

"Na czym polega miłość do bliźniego?

Miłość polega zasadniczo na obdarowywaniu drugiego w taki sposób, że przyczyniamy się do jego autentycznego i wszechstronnego rozwoju. "
http://zapytaj.onet.pl/Category/002,017/2,25754894,_Na_czym_polega_milosc_do_blizniego__.html

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-01-30, 08:07:17 »
Karina
bardziej chodziło mi o wytłumaczony tam mechanizm rodzenia się demonów  u tych którzy mają kompleks niższości w kontakcie  z tymi którzy nadrabiają poczuciem wyższości (albo i nie, a  tylko wywołują to niemiłe poczucie u tych osób) i próby umiejscawiania przyczyny swego złego samopoczucia w innych, np. tych którzy się faktycznie wywyższają, albo z którymi ktoś się porównuje i wychodzi mu/jej że jest gorszy/gorsza,  z towarzyszącym temu np. osądem i krytyką, żeby ściągnąć tego kogoś do swego poziomu i móc poczuć się dobrze, więc czym to jest jak nie rozwiązaną fazą dziecięcej zależności i poczucia niższości?

może są dzieci które nie starają się dorównać rodzicom, nie czują się zależne od nich i ich nie naśladują,
dla mnie to jest bardziej opis faz rozwoju gdzie zatrzymanie na pewnym etapie staje się  kompleksem niższości, czyli osoba pozostaje na pewnym wczesnym poziomie, z charakterystycznymi tego cechami
 miłość i poczucie ważności nie znosi przecież tych zauważalnych różnic, nie zastępuje więc potrzeby rozwoju z towarzyszącymi mu przełomami, gdyby tak było byłyby to ich toksyczne formy w których np. udaje się, że różnice nie istnieją,
miłość i wsparcie jedynie pomaga albo i lepiej jest istotnym i niezbędnym elementem w rozwoju:

"Szczególnie w pierwszej fazie edypalnej identyfikuje on się coraz intensywniej z ojcem, chce być jak on, wielki, silny, wszystkowiedzący i potężny. Chciałby przezwyciężyć swoją zawstydzającą go małość. To naśladowanie ojca jest z początku dla niego bardzo przyjemne, zauważa on bowiem, jak przybywa mu sił. Z czasem jednak więź ta ulega zakłóceniu. Chłopiec nie jest w stanie dłużej znosić przewagi ojca. Skazanie na niepowodzenie dorównania ojcu kiedykolwiek przeżywa jako narcystyczną ranę, która wywołuje w nim złość. W tym stadium uczucia rywalizacji i nienawiści występują na przemian z uczuciami miłości i idealizacji. To stadium ambiwalencji.(...)Czy przeżywana ambiwalencja zostanie w wystarczającym stopniu zneutralizowana, czy też znajdzie ujście w dozgonnym konflikcie pomiędzy ojcem a synem, w którym ojciec stanie się obiektem nienawiści, "złym" ojcem, zależy w znacznym stopniu od jakości tej relacji. Jeśli ojcu w pierwszej fazie edypalnej uda się nie nadużywać swojej przewagi, ale zdoła wczuć się w poczucie małości i kruchości syna oraz zaakceptuje jego postępujące uzdolnienia, wtedy pomoże mu w stopniowym przezwyciężeniu wspomnianej ambiwalencji i w zinternalizowaniu ojca w przeważającym stopniu jako "dobrego" obiektu.

W przypadku dziewczynki relacja z ojcem w pierwszej fazie edypalnej – jak wskazuje na to "kompleks Elektry" – przebiega inaczej. Najpierw w silniejszym stopniu jest ona przywiązana do matki, identyfikując się z jej kobiecością oraz macierzyńską rolą. Chce być jak matka. Zabawa lalkami symbolizuje w całej swej różnorodności charakter przejęcia obrazu matki, które sterowane jest dziecięcymi fantazjami. Im bardziej jednak w tej fazie rośnie poczucie rzeczywistości dziewczynki, im bardziej rozwija się jej wola oraz poczucie własnej tożsamości, tym bardziej musi się ona również od matki oddzielić. W tej sytuacji powstaje konflikt ambiwalencji podobny do tego, jaki zachodzi w relacji pomiędzy ojcem a synem."
http://www.katolik.pl/dramat-braku-ojca,23124,812,cz.html?idr=10964

przenosząc to  na rozwój duchowy:     
"Gdy widzisz mędrca, myśl o tym, by mu dorównać. Gdy widzisz tego, komu brak rozsądku, zastanów się nad sobą samym."
Konfucjusz

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2014-01-29, 18:46:17 »
I to jest klucz, że "czuje się", bo czasem jest ważne i kochane, a wcale tego nie czuje, albo nie wystarczająco czuje ze swoich powodów.
Subiektywne odczucie bycia ważnym i kochanym, jest często ważniejsze od tego co inni czują do nas albo robią.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-01-29, 18:26:48 »
Frisky

uważam, że dziecko, które czuje się ważne i kochane nie ma poczucia niższości.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-01-29, 14:45:59 »
nie znalazłem wątku o samoocenie więc wklejam tutaj:
"Poczucie niższości jest jednym z centralnych pojęć w koncepcji Adlera. Zgodnie z jego założeniem dziecko dostrzega swoją słabość wobec otaczających je dorosłych – staje się to podstawą poczucia niższości, które, zarazem, staje się siłą napędową w dążeniu do osiągnięć. Dążenie do kompetencji, doskonałości, „dorośnięcia” jest sposobem na poradzenie sobie z tym poczuciem. . Jednak, jak podkreśla Adler, zdarza się, że to naturalne poczucie niższości przekształca się w hamujący rozwój kompleks niższości – niektórzy nie potrafią wyzwolić się z dziecięcego przekonania, że inni przewyższają ich, są od nich lepsi. Staje się to źródłem neuroz i innych zaburzeń psychicznych. Druga stroną tego samego medalu jest kompleks wyższości: sposób poradzenia sobie z poczuciem niższości poprzez umniejszanie innych. Dążenie do mocy, doskonałości wyznacza indywidualny styl życia naznaczający każdą praktycznie życiową aktywność jednostki."
http://www.psychologia.edu.pl/galeria-mistrzow/107-portrety-mistrzow.html

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-01-29, 14:14:32 »
Robi wrażenie. Ktoś miał z tym naprawde dobry pomysł.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-01-29, 12:12:19 »
Przepiękna animacja stworzona z klasycznych obrazów!
http://vimeo.com/83910533

Wrzucam tutaj, bo zdecydowanie bardziej podpada pod inspirację niż pod ciekawostki :)

Artman

  • Wiadomości: 172
  • Płeć: Mężczyzna
    • Rozwój duchowy pożyteczny i zdrowy:)
  • Krzysztof Chrząstek, konsultacje,analizy psychometryczne i czakr,porady,medytacje, warsztaty,artykuły, książki:) http://www.powiewwiatru.pl :) zapraszam
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-01-28, 19:11:48 »
Kilka lat temu - prawdopodobnie w czerwcu 2010 roku, byłem na koncercie Ani Choying Drolma - buddyjskiej mniszki, która jeździ po świecie i ponieważ obdarzona jest pięknym głosem, koncertuje, zarabiając w ten sposób na założone przez siebie szkoły dla młodych dziewcząt w Nepalu. Kupiłem też Jej książkę "Tybetańska mniszka - chcę wyśpiewać wolność". Płyty nie kupiłem, bo pomyślałem, że coś znajdę na youtube, a książkę dlatego, że wiedziałem, że zbiera na szczytny cel, dając młodym ludziom szansę na lepsze życie. No i przeleżała kilka lat. Dopiero niedawno po nią sięgnąłem i ją przeczytałem. Nie sądziłem, że jest taka dobra - mówi szczerze, prosto i pięknie o swoim trudnym życiu, ciężkich relacjach z rodzicami, znalezieniu wolności w klasztorze a potem śpiewaniu i przekształceniu swoich nastawień do rodziców. Polecam - zwłaszcza tym, którzy mają niewesołe relacje w rodzinie. To raczej wyznania człowieka niż buddystki, choć oczywiście jest to poważna część jej życia. Ale ona jest ciut inna niż większość mniszek - wesoła, narwana i zawzięta…kiedy trzeba;). 

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2014-01-20, 18:41:32 »
Sebastian
Zaciekawiło mnie to. W jakim kontekście ta afirmacja jest przydatna?

Sebastian Osuch

  • Gość
[#]   « 2014-01-19, 00:16:58 »
Afirmacja:

Jestem zaproszeniem.

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-01-17, 21:15:55 »
ło matko kochana, ja to przeczytałam:
"Książeczka do pierwszej nocy"
Czasami mi się tak na odwrót czyta.



Dużo fajnych inspiracji:
"Książeczka do pierwszej mocy" Bartosza Wrony - psychiatra i psychoterapeuta, który zajmuje się rozwojem duchowym.
Dużo humoru, autoreflekcji i dystansu, esencja pewnej wiedzy duchowej i terapeutycznej, świetliście, pozytywnie i też o ciemnej stronie
np. depresji, wtórnych korzyściach z niej i radzeniu sobie z pogorszonym nastrojem.
Uzdrawiająco i jak dla mnie lepsze od Osho:)

Sebastian Osuch

  • Gość
[#]   « 2014-01-17, 01:08:17 »
   "Dzieciństwo jest snem rozumu...
[...] dzieciństwo jest jedyną porą, która trwa w nas całe życie"

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2014-01-06, 12:56:45 »
Dużo fajnych inspiracji:
"Książeczka do pierwszej mocy" Bartosza Wrony - psychiatra i psychoterapeuta, który zajmuje się rozwojem duchowym.
Dużo humoru, autoreflekcji i dystansu, esencja pewnej wiedzy duchowej i terapeutycznej, świetliście, pozytywnie i też o ciemnej stronie
np. depresji, wtórnych korzyściach z niej i radzeniu sobie z pogorszonym nastrojem.
Uzdrawiająco i jak dla mnie lepsze od Osho:)