Karina
problemem kompleksu mniejszości
: )
to nawet lepiej brzmi i oddaje naturę tej zależności
od tej istniejącej mniejszości, zależności , potrzeby dorównywania i naśladowania rodziców to swą miłością i dowartościowywaniem nie uwolnisz od tego dziecka,
a programy to są związane np. z tym jak rodzice podchodzą do tego i co z tym fantem robią, czyli co przekazują dziecku , albo co wewn. dziecko sobie utrwaliło i na czym w efekcie stanęło w rozwoju , od tego wiadomo, warto się uwalniać :
czyli od przyczyn zaburzeń i blokad rozwojowych z dzieciństwa, bo istniejący kompleks mniejszości : ) pokazuje zahamowanie na etapie który wtedy
był naturalny gdy byłaś mniejsza więc jeżeli cofasz się do dzieciństwa z intencją uzdrowienia, to chyba nie robisz swoim docenianiem ze swego w. dziecka, małego-dorosłego, ani nie używasz miłości, by go nadopiekuńczo chronić przed rozwojem i nie wmawiasz mu (czyli sobie) kolejnych ograniczających programów, zamiast uwalniać go (się) od blokad, czy zaspokajać niezaspokojone potrzeby, naturalnie związane z daną faza rozwoju?
o próbach zaklinania rzeczywistości za pomocą (tutaj matczynej miłości) w poniższym linku, np. w związku z syropkiem i stamtąd na deserek wierszyk:
„Mały człowieczek idzie w me ślady,
Pyta o drogę, prosi o rady;
Zbłądzić nie mogę, choćby się chciało,
Bo pójdzie za mną pewnie i śmiało.
Oczka swe ciągle na mnie obraca,
I naśladuje, to jego praca.
Jestem wyrocznią i nie ma rady,
Mały człowieczek idzie w me ślady.
W wiosennym słońcu, w zimowym śniegu,
Rzeźbię i tworzę, w marszu i w biegu
Na długie lata przyszłej dekady
Człowieczka, który idzie w me ślady”
[John C. Maxwell]
http://canpolbabies.com/pl/porady/porada/users/20/1202