Autor Wątek: Inspiracje  (Przeczytany 348958 razy)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2017-02-13, 04:01:53 »
Jesteś domem o 4 pokojach. Czy w każdym choć trochę mieszkasz?
http://manufaktura-radosci.blogspot.com/2016/04/jestes-domem-o-4-pokojach-czy-w-kazdym.html

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-02-12, 14:56:51 »
Cytat z poniższego wykładu:

"Bądź zdruzgotany miłością brata, bądź ty go zdruzgocz swoją miłoscią"

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-02-12, 14:35:37 »
Słowo na niedzielę:

http://www.przemianaumyslu.pl/zajecia/kurs-cudow-online/

POlecam szczególnie wykład: Prawo miłości

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-02-09, 13:45:10 »

Dla UA i nie tylko:
Silne namiętności są cennym surowcem świętości.


Cenne UA w kolorze blue :D

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2017-02-09, 06:54:03 »
Dla UA i nie tylko:
Silne namiętności są cennym surowcem świętości. Osoby, które nagrzeszyły w życiu ponad miarę, nie powinny popadać w rozpacz lub mówić: "Jestem zbyt wielkim grzesznikiem, abym mógł się zmienić" lub "Bóg nie zechciałby mnie przyjąć". Bóg przyjmie każdego, kto pragnie kochać, jeśli chce on kochać nie w sporadycznych gestach, lecz "beznamiętną namiętnością" i "dzikim spokojem". Zatwardziały grzesznik nie może kochać Boga, podobnie jak nikt nie może płynąć po suchym lądzie, lecz gdy tylko zwróci on swą marnotrawną energię ku Bogu i poprosi o jej przekierowanie, stanie się szczęśliwy jak nigdy przedtem. To nie zło już dokonane trzyma nas z dala od Boga, tylko uparte trwanie w złym.
Źródło: "Peace of Soul", 1950r., str. 190.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-02-08, 22:10:17 »
   
Przystojny facet, piękny głos, mądre słowa.

    https://www.youtube.com/watch?v=XeA8Vn9xFtc 

IwonkaSlonce

  • Wiadomości: 95
  • Płeć: Kobieta
  • Iwona Jaros-Nawara Terapia Bars, procesy na ciało Access Consciousness
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2017-02-08, 15:17:33 »

OSHO ~ Mantra dla Obrażonych. :)

"Jestem takim ważnym indorem, że nie mogę pozwolić, aby ktoś postępował zgodnie ze swoją naturą, jeżeli mi się to nie podoba. Jestem takim ważnym indorem, że jeśli ktokolwiek powiedział albo postąpił inaczej, niż się spodziewałem – ukarzę go swoją obrazą. O tak, niech dostrzeże, jak ważna jest moja obraza, niech spadnie ona na niego jako kara za jego zachowanie. Przecież jestem ważnym, bardzo ważnym indorem!

Nie cenię swojego życia.
 Do tego stopnia nie cenię swojego życia, że nie jest mi żal tracić jego bezcenne minuty na pielęgnowanie urazy. Zrezygnuję z minuty radości, z minuty zabawy, z minuty śmiechu i oddam te minuty kultywowaniu własnej frustracji. Jest mi obojętne, że z tych minut złożą się godziny, z godzin – dni, z dni – tygodnie, z tygodni – miesiące, a z miesięcy – lata. Nie jest mi żal spędzić lata swojego życia w stanie obrazy – przecież moje życie nie jest wcale cenne.

Nie potrafię spojrzeć na siebie z dystansem.
 Do tego stopnia nie potrafię spojrzeć na siebie z boku, ze nigdy nie zobaczę swoich ściągniętych brwi, nadąsanych warg, swojego zbolałego oblicza. Nigdy nie ujrzę, jak bardzo jestem śmieszny w tym stanie i nigdy nie roześmieję się z powodu swojej nieadekwatności. Nigdy. Przecież nie potrafię spojrzeć na siebie z dystansu.

Jestem bardzo urazowy.
 Jestem tak bardzo urazowy, że muszę przez cały czas strzec swojego terytorium i reagować obrażaniem się na każdego, kto na nie wkroczył. Powieszę sobie na czole tabliczkę: „Uwaga! Zły pies!” i niech no tylko ktoś spróbuje jej nie zauważyć! Otoczę swoją urazowość wysokim murem i będę miał gdzieś, że przez te mury nie widzę, co dzieje się na zewnątrz – przynajmniej moja urazowość będzie bezpieczna. Przecież jest mi tak bardzo droga.

Zależę od innych.
 Tak bardzo zależę od innych, że nie przegapię ani jednego spojrzenia, ani jednego słowa, ani jednego gestu. Będę stale obserwować innych, będę oceniać każde ich zachowanie w stosunku do mnie i jeśli zdecyduję, że nie jest ono właściwe, to natychmiast pokażę im, w jakim stopniu nie mają racji! Obrażę się, by ukryć, jak bardzo jestem zależny od innych.

Jestem niewolnikiem.
 Jestem niewolnikiem słów i zachowań innych ludzi. To od nich – moich panów – zależy mój nastrój, moje uczucia, moja samoświadomość. To nie ja – to oni są za to odpowiedzialni. To nie ja – to oni są winni temu, co się ze mną dzieje. To nie ja – to oni powinni coś zrobić, żebym poczuł się lepiej. Tak, lubię być marionetką – przecież jestem niewolnikiem innych.

Zrobię z muchy słonia.
 Wezmę tę na wpół zdechłą muchę i zareaguję na nią swoją obrazą. Nie napiszę w pamiętniku, jak piękny jest świat – napiszę, jak podle mnie potraktowano. Nie powiem przyjaciołom, jak bardzo ich kocham – poświęcę cały wieczór na opowiadanie o tym, jak bardzo mnie sponiewierano. Będę musiał wpompować w muchę tyle swoich i cudzych sił, by uczynić z niej słonia. Przecież muchę można łatwo przepędzić, a słonia – nie. Dlatego nadymam muchy do rozmiarów słoni.

Jestem ubogi.
 Jestem na tyle ubogi, że nie mogę znaleźć w sobie okruchów wielkoduszności – by wybaczyć, okruchów autoironii – by się roześmiać, okruchów szczodrości – by nie zauważyć, okruchów mądrości – by się nie przyczepić, okruchów miłości – by przyjąć z pokorą. Ja po prostu nie mam tych okruchów, przecież jestem bardzo, bardzo ograniczony i ubogi.
 Jestem nieszczęśliwy.
 Jestem tak bardzo nieszczęśliwy, ze słowa i uczynki innych ludzi stale dotykają mojego nieszczęścia. Przecież jestem bardzo ważnym indorem, ale nie cenię swojego życia, nie potrafię spojrzeć na siebie z dystansem i kocham nadymać muchy, jestem bardzo urazowy, zależny od innych oraz ubogi. Nie obrażajcie mnie, tylko mi współczujcie. Bo jestem bardzo nieszczęśliwy".


Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2017-02-07, 05:04:35 »
Uczeń poprosił mistrza:
– Jesteś taki mądry. Zawsze masz dobre samopoczucie, nigdy się nie złościsz. Pomóż mi, abym i ja stał się taki jak ty.
Mistrz zgodził się i poprosił ucznia, by ten przyniósł kartofla i plecak.
– Gdy się na kogoś obrazisz lub rozzłościsz i zachowasz urazę, – powiedział mistrz, – weź jednego kartofla, napisz na nim imię człowieka, z którym miałeś konflikt i włóż kartofla do plecaka.
– To wszystko? – zapytał zdumiony uczeń.
– Nie, – odparł mistrz. – Musisz zawsze nosić ten plecak przy sobie. Za każdym razem, gdy się na kogoś pogniewasz – dorzucaj kolejnego kartofla.
Uczeń pilnie wykonywał polecenia mistrza. Mijał czas, plecak wypełnił się kartoflami i stał się ciężki. Noszenie go wszędzie ze sobą było sporą niewygodą. W dodatku, kartofel, który trafił do plecaka jako pierwszy, zaczął gnić, pokrył się lepkim śmierdzącym szlamem. Inne kartofle puszczały pędy, psuły się, wydzielały ostry, nieprzyjemny zapach.
Uczeń przyszedł do mistrza i zaczął się skarżyć:
– Nie mogę tego świństwa wszędzie ze sobą nosić. Po pierwsze, plecak jest za ciężki, a po drugie – kartofle się psują. Zaproponuj inne rozwiązanie.
Mistrz odpowiedział:
– To samo dzieje się w twojej duszy. Po prostu nie zauważasz tego od razu. Działania zmieniają się w nawyki. Nawyki stają się charakterem, który produkuje złowonne cechy. Dałem ci możliwość obserwacji tego procesu. Za każdym razem, gdy postanowisz się obrazić lub odwrotnie – obrazić kogoś – zastanów się, czy jest ci potrzebny dodatkowy kartofel.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-02-05, 09:15:14 »
Prawdziwe szczęście jest w swej naturze wycofaniem się, hałas i nadmiar mu szkodzą; rodzi się ono w pierwszej kolejności z cieszenia się samym sobą, a następnie z przyjaźni i rozmów z kilkoma wybranymi ludźmi.
                                                                                                                                                                      Joseph Addison


Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2017-02-05, 04:58:11 »
Z Księgi Przysłów: 9:6-10:
"Pozbądźcie się głupoty, a żyć będziecie i chodzić drogami rozsądku. Kto karci szydercę, ściąga na siebie bluźnierstwa, kto bezbożnika poucza, szkodzi sobie samemu. Nie pouczaj szydercy, bo cię znienawidzi, mądrego zaś gdy upomnisz, będzie cię miłował. Upominaj mądrego, a jeszcze mędrszy będzie, pouczaj sprawiedliwego, a wzrośnie jego wiedza."

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2017-01-15, 19:00:20 »
Mariomar
Jak na kogoś z brakiem pamięci poprzednich wcieleń opisujesz wiele szczegółów z tego wcielenia, kiedy niby Was w tym piekle katowałem. A ja sobie niczego podobnego nie przypominam.
Natomiast czuję od Ciebie silną proiwokację,żeby się nad Tobą znęcać, żeby Cię katować. Ja chętny nie jestem, ale przy dużym uporze kogoś takiego uda Ci się sprowokować.
A po co CI ta prowokacja?
Podejrzewam, że ma to zwiazek z metodą wychodzenia z piekła dzięki znienawidzeniu go.
Metoda taka sama, jak wychodzenie z Ziemi do Domu Ojca poprzez znienawidzenie życia na Ziemi, poprzez stworzezenie tu takiego piekłą, żeby się chciało wracać do Domu Ojca i nie chcieć więcej wcielać.
W taką praktyke miałem inicjacje przed Sumerem. Byłem jednym z tych, którzy mieli tworzyć tu piekło. Inicjowanych były tysiące. Skutki tych inicjacji odbijają się w życiu codziennym, szczególnie w związkach.

Na Twoim miejscu teraz pracowałbym nad uwolnieniem od prowokowania do prześladowań.


Mariomar

  • Gość
[#]   « 2017-01-15, 15:23:51 »
I jeszcze jedna rzecz - mineral jest jak potężny pendrive - w kontakcie z człowiekiem zczytuje całe jego życie, oraz wszystkie jego wcielenia. I wcale nie potrzeba tu jakiegoś dużego kamienia - wystarczy np 2x3 cm.

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2017-01-15, 15:05:33 »
Dzisiaj i wczoraj zobaczyłem, że Inga była wspaniałym mistrzem duchowym. Miała niesamowity poziom rozwoju duchowego, znacznie wyższy od Leszka. Bardzo często wcielałem się koło Ingi, razem rozwijaliśmy się duchowo, kroczyliśmy w górę.

Nie podobało się to jednak Leszkowi i jego ekipie, gdyż nie mieli takich sukcesów, jak ja z Ingą. Stosowali inne metody, ale one ich tylko otępiały. My pięknie szliśmy w górę. Pamiętam z tego okresu dużo PIĘKNEGO ŚWIATŁA, czystego, białego i biało-złotego.

Leszek po prostu nam zazdrościł. I... zniszczył nas. W zasadzie zniszczył Ingę, a ja poszedłem za nią. Inga była tak torturowana i męczona przez Leszka, aż trafiła do najniższych poziomów astralu - do piekła. Ja za nią też podążyłem - częściowo z własnego wyboru, bo chciałem być tam, gdzie Inga, a częściowo wpędził mnie do piekła Leszek. Znienawidziłem go za to.

W piekle rzeczywiście doznałem najcięższych kar i urazów. Moja dusza została tam zniszczona, rozszarpana na kawałki, w zasadzie nie było mnie. Było ciemno, pusto, czarno, bez tego PIĘKNEGO ŚWIATŁA i bez Boga.

Inga poszła jeszcze niżej, w najniższe poziomy piekła, ale ja cały czas podążałem za nią. Chociaż do takich mroków, do jakich Inga została strącona, to chyba nie zszedłem.

To dlatego, np. Inga, jako ciężko opętana przez złe moce, trafiła do Leszka psychiatryka. Ja tam również trafiłem, byłem przy Indze i modliłem się, aby Inga wróciła do świata żywych. Znała bowiem ona sekret rozwoju duchowego, którego brakowało Leszkowi.

I pamiętam, jak wtedy Leszkowi w psychiatryku opowiadałem, że byłem w piekle, to tak wtedy, tak jak i dzisiaj, nabijał się ze mnie. Ale czuł podskórnie, że mam rację, że ze mną trzeba uważać.

No i cieszę się, że w tym wcieleniu Inga wyszła już całkowicie z piekła, odłączyła się od ciemnych energii. Bo zawsze miałem nadzieję w Indze, że Inga zna metody dobre dla mnie. Skoro byliśmy tyle wcieleń obok siebie, i byliśmy razem w piekle, to zna z niego wyjście.

To Inga pokazała mi kamertony - używam je po dziś dzień. To Inga "wyrwała" mnie z objęć otępiających afirmacji, które tylko znowu odcinały mnie od siebie. A Leszek, tak jak dawniej, tak jak i dziś, wiele razy nabijał się ze mnie i z Ingi, co za pierdoły opowiadamy, że nie mamy racji, ale... uleczyć nas nie umiał.

Inga tchnęła mnie również do pracy z kamieniami półszlachetnymi, z minerałami. Zacząłem je nosić przy sobie, ale dopiero mycie ich pod bieżącą wodą sprawiło - to, co Inga opisywała - że rozpoczął się kontakt ze sobą.

Ja nie mam pamięci poprzednich wcieleń, ba! - nie pamiętam swojego dzieciństwa, ale dzięki myciu pod wodą karneolu, przypomniałem sobie wszystkie wzorce seksu i wstydu, jakie przejąłem od ojca, od otoczenia, jak wstydziłem się dziewczyn.

Dzięki tygrysiemu oku przypomniałem sobie całe moje dzieciństwo, piekielny dom, pobyt w przedszkolu - wszystkie sceny, emocje, myśli, odczucia i intencje widziałem tak, jakby to właśnie się teraz działo.

Myłem kamień pod wodą i płakałem - a to za moim zabitym dziadkiem - ojcem mojego ojca, którego nigdy nie poznałem, gdyż został zastrzelony. A brak dziadka, oraz zerwanie kontaktu z moim ojcem-tyranem, spowodował, że odciąłem się od linii męskiej moich przodków. Więc myłem tygrysie oko i płakałem do dziadka, aby przywrócił mi kontakt z moimi męskimi przodkami. I pojawiło się ich wielu przed moimi oczyma. I trochę nawiązałem z powrotem kontaktu z moją męską energią, z moim zastrzelonym dziadkiem.

Myjąc zaś karneol, przypomniałem sobie kolejne sceny z piekła, gdy byłem sam, w ciemności, bez PIĘKNEGO ŚWIATŁA, całkowicie odcięty od Boga. Torturowany psychicznie i fizycznie. I przypomniałem sobie, jak wtedy, w piekle, podjąłem decyzję, że całkowicie odetnę się od ENERGII i od ŚWIATŁA, bo już takie katusze cierpiałem, że stwierdziłem, iż będzie lepiej, jak się całkowicie unicestwię, przestanę istnieć. Nie było już dla mnie ratunku, więc pogodziłem się ze swoim odejściem raz na zawsze.

I myjąc karneol nagle, będąc w tym piekle, pojawiła się idea, natchnienie: "ENERGIA". Poprosiłem ENERGIĘ o pomoc i nagle, te ciężkie mroki piekła zaczęły się błyskawicznie rozrywać, wszystkie diabły i demony odrzucone w impetem ode mnie, i pojawiło się PRZEPIĘKNE i NIEZWYKLE SILNE ŚWIATŁO BOGA. Zrozumiałem, myjąc kamień, że siły ciemności nie mają żadnych szans przy ŚWIETLE BOGA.

Demony i diabły zostały odrzucone ode mnie z taką mocą, jakby wybuchła koło mnie potężna bomba. I zobaczyłem też, że te istoty piekielne pokazały mi, że to jest taki plan, taka gra, abym się nauczył, że z największego mroku w jednej chwili może wyciągnąć mnie ŚWIATŁO. I demony te były przerażone, że one kiedyś też, gdy skończy się plan na istnienie piekła, będą musiały pójść w kierunku ŚWIATŁA. A to je najbardziej przeraża, bo to będą męki dla ich dusz.

Kamienie są niesamowite, na mnie działają. Aż dziw mnie bierze, że 5 lat studiowałem geologię i miałem kontakt z różnymi kryształami, a nie rozpoznałem wtedy ich mocy.

Ale podświadomie wiele razy ciągnęło mnie w różnych wcieleniach do pracy w kopalni - ciągnęły mnie minerały, praca z nimi, którą pamiętałem z czasów, gdy z Ingą byliśmy wysoko, tylko nie pamiętałem że z minerami można pracować. No i ciągnęło mnie też w stronę piekła, bo kopalnie to są takim trochę przedsionkiem piekła.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-01-15, 10:44:09 »
IwonkaSlonce też Ciebie Pozdrawiam ciepło :)

IwonkaSlonce

  • Wiadomości: 95
  • Płeć: Kobieta
  • Iwona Jaros-Nawara Terapia Bars, procesy na ciało Access Consciousness
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2017-01-13, 14:04:50 »
Dla tych, którzy pracują z duszą i chcą się z nią porozumiewać :)
https://www.youtube.com/watch?v=21TqfPzChis