Mam kolegę z podstawówki. Kolega zakochał się w ślicznej dziewczynie, gdy był w 6 klasie. Odtąd cały czas poza szkoła spędzał z dziewczyną, w ktorej się zakochał. A ona z nim. Pomimo presji środowiska, pomimo potępienia przez nauczycieli szkolnych - oni byli z sobą. Potem pobrali się, a dziś są szczęśliwym małżeństwem (to już prawie 40 lat!). Oni od początku wiedzieli, że są dla siebie. Miłośc postawili na 1 miejscu, a głupotę dorosłych olali. Nie są jakoś bardzo rozwinięci duchowo. Ale to, co ich łaczy, to patrzenie w tym samym kierunku, to przyjemnośc bycia z sobą. I kiedy tak sobie żyją, to nie ma kombinowania, jakby tu wyrolować drugą stronę, by osiągnąc swój cel jej kosztem (to najgłupszy pomysł, na jaki można wpaść w związku, a jednak w większości związków ludzie na niego wpadają). W temacie związku nie ma u nich ja i ty, a jest My. Tego się nauczyli wtedy, gdy inni za namową starszych i "mądrzejszych" mysleli, że mają jeszcze sporo czasu na głupoty takie jak związek czy seks.
Oni tworzą udany związek, bez konfliktów, a z miłością, ponieważ nigdy nie doświadczyli indywidualizacji i nie dali się w nią wrobić.
Ja w swoich związkach zuważyłem, że kiedy na bieząco partnerka oczyszczała podświadomść i usuwała destrukcyjne wzorce, to w związku było dobrze, nawet jeśli był rozdźwięck w ERD. Ale kiedy rezygnowała z oczyszczania podświadomości, zaczynały się zgrzyty i coraz trudniej było znieść narastające napięcie wynikające z tego, że ona chciała się trzymać ograniczających wyobrażeń uważając je za cenne skarby czy cele do zrealizowania. Odtąd oboje czuliśmy, że się dusimy z sobą, więc ona zaczynała mnie ustawiać po swojemu, zamiast uwolnć się od presji podświadomści. I wtedy wszystko zmierzało ku końcowi. Bo jednak ja wybieram kierowanie się intuicją, a nie podświadomymi zachciankami kobiet. Jak już deklarują, że się rozwijają duchowo i ze najważniejszy jest dla Nich Bóg, to niech się tego konsekwentnie trzymają!
Ważne jest więc, by cele związku były wspólne, by cele życiowe się pokrywały. I najważniejsza jest zgoda, by to Intuicja kierowała naszym postępowaniem. Co do oczyszczenia, dokonywać się ono może przy okazji, kiedy oboje partnerzy cieszą się sobą i miloscią. Oczyszczanie nie jest celem związku. Związek jest po to, by razem było łatwiej, milej przyjemniej zyć i rozwijać się duchowo. Wtedy ma sens.