Uświadomiłam sobie, że to co potrzebuję, to zmienić kierunek w wielu zagadnieniach, i gdy ta myśl poszła, poczułam, ze "to jest to".
Sprawa jest banalna, chodzi o to, ze nie ma oświecenia jak nie ma świadomości " służę innym, jestem połączona ze źródłem, jestem obfitością, służę innym- to najwyższy akt Miłości"
Można byc milion lat na wysokim poziomie erd, ale dopiero przekierowanie wewnętrzne otwiera bramy głębszego oświecenia. W sumie doszłam do uświadomienia, ze nie ma oświecenia. Lub też, jest to za bardzo nadmuchany termin, jak dla mnie [ przynajmniej teraz tak myślę]Jest stan Mistrzowski, Pełni. I potem jest inna droga, to wszystko.Może inny świat. Zreszta to nie ważne na razie. Materia nie jest po to by zarabiać pieniądze, materia jest jak wszystko inne, jest przestrzenią w której żyjemy, z powodów karmicznych, itd. A ŻYCIE, Istnienie, to być połączonym ze swoim źródłem, z tym, z czego jesteśmy stworzeni. Mamy to cały czas w sobie, ten dom, boże królestwo obfitości. Jest to wystarczające by czuć sie bezpiecznie. Jesteś w domu. Swego ojca, i jest tu wszystko, jest tu stan świadomości, który jak wzbudzisz, i dajesz go innym, to dostajesz wszystko co jest ci potrzebne, by dostatnio żyć, w materii. Tej czy innej. Każdy świat ma swoją konsystencję, każdy poziom, materia jest różna.
Ta myśl pojawila sie we mnie chyba jako odpowiedx na pytanie: dlaczego czuję przyjemnośc i radośc gdy myślę ze inni mają fajne efekty po uzdrawianiu u mnie, ze ich droga jest coraz lepsza, dlaczego świadomość tego jest dla mnie o wiele cenniejsza niz moja osobista przyjemnośc w tym wszystkim.

Dla mnie to ma sens:)