Autor Wątek: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą  (Przeczytany 110873 razy)

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-22, 19:27:52 »
Hej
Mógłbym zacząć małą dyskusje ?

Jeśli bóg jest taki dobry i pełen miłości to niemógł stworzyć świata który zawiera w sobie cierpienie. Tak więc świat już był, bóg go niestworzył, bóg tylko zarządza tym światem.

A dlaczego świat zawiera cierpienie ?
Ja znalazłem tylko 1 odpowiedź. Jak by niebyło cierpienia to było by nudno. Tak samo jak każda gra komputerowa zawiera utrudnienia, tak samo życie je ma. Gdybyśmy w życiu lub grze odrazu byli najlepsi, mieli wszystko na maxa to było by nudno.
To wędrówka do upragnionego celu, sukcesu jest tą przygodą. Tak samo jak w grze gdy wreszcie uda nam się dojść na sam  koniec przychodzi spełnienie, ale niebyło by go gdybyśmy odrazu dostali to na tacy.

A jeśli to jednak bóg stworzył świat to byłbym na niego bardzo zły. I już sie denerwuje na samą myśl o tym. Chyba wierze że to on stworzył świat, człowieka, dał mu emocje itd itd.

Gdzie leży błąd w moim pojmowaniu tego zagadnienia ?

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-10-21, 14:26:44 »
W samym pójściu na łatwiznę nie ma nic złego. Na dobrą sprawę rozwój duchowy to pójście na łatwiznę :) Łatwość jest ok. Łatwizna też jest ok, byle nie czyimś kosztem (w tym swoim).

Wzięcie pigułki jest usunięciem doraźnych kosnekwencji krzywdzenia siebie. Z łatwośicą nie ma nic wspólnego ;)

zly_zajac

  • Wiadomości: 94
  • Płeć: Mężczyzna
  • duszpasterz podwórkowy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-21, 14:18:44 »
Cytuj
Mogę albo cierpliwie znosić ten ból, wierząc że czyni mnie lepszym a moje zęby zdrowszymi ;), albo wziąć tabletkę przeciwbólową (co odoszę wrażenie że próbujesz zrobić), albo pójść do dentysty i wyleczyć zęba.

W żadnym wypadku nie staram się iśc na łatwiznę :)

Ale już mi własciwie zaświtało co powinienem zrobić huh..

Dzięki, jeszcze sobie przetworzę to w głowie, doczytam reszte postów i wezme się do pracy.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-10-21, 14:11:38 »
Jako że  pewne okoliczności sa wynikiem działania karmy, no i czasem są one bardzo bolesne to czy jest sens się modlić o ich złagodzenie, jeśli przypuścmy człowiek nie daje sobie z nią rady ?
Wracając do metafory: boli mnie ząb. Mogę albo cierpliwie znosić ten ból, wierząc że czyni mnie lepszym a moje zęby zdrowszymi ;), albo wziąć tabletkę przeciwbólową (co odoszę wrażenie że próbujesz zrobić), albo pójść do dentysty i wyleczyć zęba.
Uważam że tylko o trzecie jest sens się modlić. Ale to nie znaczy że jak już coś robię z tym zębem, (np mam umówioną na jutro wizytę u dentysty) to nadal muszę znosić ból. Ba, ból wtedy jest absolutnie zbędny, ponieważ spełnił już swoją rolę: pokazał że coś jest nie tak, i zmotywował mnie do podjęcia działania w tym kierunku. Dalsze odczuwanie tego bólu byłoby tylko marnowaniem czasu. Więc mogę zjeść tabletkę, a u dentysty wziąć znieczulenie.

Podsumowując najważniejsze: jedynym sensem cierpienia jest to, że motywuje nas do uwolnienia od cierpienia. Psychiczne czy fizyczne, nie ma różnicy. Samo znoszenie cierpienia niczemu nie służy, ba, może oznaczać że sytuacja się pogorszyła.

Cytuj
No i czy np. jeśli modlimy się o uwolnienie od wzorców takich i takich, to czy nie jest tak że WJ czy sam Bóg jest na to obojętny, gdyż powinniśmy poradzić sobie z nimi sami?
Tu już zależy od przyjętej filozofii życiowej. Znałem trochę "joginów" którzy tak uważali, dla mnie robienie czegokolwiek samemu, bez Boga, to kwintesencja zanegowania rozwoju. Bóg nie uwalnia nas od cierpienia jakoś magicznie, puf i nie ma, Bóg pomaga nam uwolnić się od przyczyn tego cierpienia w najlepszy sposób.

Zresztą, uważam że rozwój duchowy to coraz pełniejsze otwieranie się na Boga w sobie. Działanie "samodzielne" (czyli tak naprawdę z poziomu ego) temu nie służy.

zly_zajac

  • Wiadomości: 94
  • Płeć: Mężczyzna
  • duszpasterz podwórkowy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-21, 13:57:35 »
Lyand, ja w ogóle bardzo się cieszę że tu trafiłem, zwiedziłem już wiele for i w zasadzie wątki "rozwoju duchowego i uzdrawiania" były najmniej oblegane, a że czułem nieprzepartą potrzebe dyskutowania i doszkalania się, postanowiłem szukać dalej, no i wkoncu :)

A wracając do tego mojego rozumowania boskich sił..
Jako że  pewne okoliczności sa wynikiem działania karmy, no i czasem są one bardzo bolesne to czy jest sens się modlić o ich złagodzenie, jeśli przypuścmy człowiek nie daje sobie z nią rady ?

No i czy np. jeśli modlimy się o uwolnienie od wzorców takich i takich, to czy nie jest tak że WJ czy sam Bóg jest na to obojętny, gdyż powinniśmy poradzić sobie z nimi sami?

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-10-21, 09:28:08 »
Jeśli życiowe lekcje niosą cierpienie, to czy jest sens o modlitwe do Boga w celu jego złagodzenia?
Cierpienie jest oznaką tego, że coś robimy nie tak. Nie ma sensu modlić się o "złagodzenie cierpienia", tylko o uwolnienie od jego przyczyn.

Cytuj
Skoro nasze WJ zainscenizowało większośc życiowych okoliczności to czy ta modlitwa może odmienić życiowy scenariusz?
Raczej większość życiowych okoliczności zainscenizowaliśmy my sami, i nasza karma :) I to ona zazwyczaj pisze życiowy scenariusz. A że karma to wzorce i intencje przeniesione z poprzednich wcieleń (i z tego), to oczywiście wszystko to można odmienić. Tylko przy użyciu solidnych metod w pracy z psychiką, samo napełnianie się światłem różnych kolorów raczej nie pomoże.

PS. Ciężko wywnioskować to po dwóch postach, ale z tego co wyczytałem, odnoszę wrażenie że stawiałeś mocny nacisk na rozwój, hmm, energetyczno-duchowy, z pominięciem pracy z psychiką. Jeśli tak jest, to trafiłeś na bardzo dobre miejsce by uzupełnić te zaległości -- witamy :)

zly_zajac

  • Wiadomości: 94
  • Płeć: Mężczyzna
  • duszpasterz podwórkowy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-20, 23:20:28 »
Witam.

Przechodziłem ostatnio dośc nieprzyjemny proces oczyszczania który nie dobiegł konca, chciałbym się nim podzielić i mam w związku z nim kilka pytan.

Jakiś czas temu poczułem intensywny przewiew na czubku głowy przy czakrze korony który zaowocował można powiedzieć konfrontacją ze wszystkimi ukrytymi wzorcami na temat Boga. Mocno mnie to zaniepokoiło i wprowadziło wiele zamieszania, gdy podczas tego "oczyszczania", zaczeły też przychodzić do mnie wieczorami obce dusze. Oprócz chwilowej sekwencji świadomych snów, co jest już w zasadzie normą, zaczeły pojawiać się sny o symbolice religijnej, jak papież, Jezus czy ja w innej roli odprawiającym egzorcyzmy w jakimś domu.  Zaczałem się intensywnie oczyszczać ale to nie pomagało. W bardzo krótkim czasie poczułem się jakby zawieszony w kosmicznej próżni, obecnośc świata duchowego czułem na wskroś, zaczałem się panicznie bać i gdy postanowiłem poprosić Boga o pomoc, poczułem blokade, nagle sobie uświadomiłem że nieświadomie postrzegałem Boga jako surowego nauczyciela który nic nie robi sobie z naszego cierpienia i tak oto jestem teraz pozostawiony sam sobie. Straciłem grunt pod nogami a lęk wciąz narastał. Mimo wszystko zaczałem się intensywnie modlić o uwolnienie od tych wzorców i  z każdym dniem było coraz lepiej..

Mam następujące pytania i jestem ciekaw Waszych odpowiedzi, ale prosiłbym bez filozoficznej papki:

Jeśli życiowe lekcje niosą cierpienie, to czy jest sens o modlitwe do Boga w celu jego złagodzenia?

Skoro nasze WJ zainscenizowało większośc życiowych okoliczności to czy ta modlitwa może odmienić życiowy scenariusz?

Jak to widzicie? Jaki jest tego zakres?


« Ostatnia zmiana: 2012-10-20, 23:22:27 wysłana przez zly_zajac »

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-19, 04:11:24 »
no tak, po okresie spokoju przyszedł czas na wywałkę, na szczęście nie jakąś straszną ;)

Im bardziej skupiałam się ostatnio na odczuwaniu boskości w sobie, tym bardziej uaktywniały mi się stare wzorce odcięcia od Boga. Pierwszy raz w życiu czułam i widziałam jak karma mi się powoli uaktywnia, jakby powoli (w tamtej chwili) zmieniał się mój kąt postrzegania świata, coś zaczęło zaburzać moje normalne odczuwanie i jakbym zaczęła wypełniać się starymi emocjami, przywiązaniami, sposobami reakcji, dotyczyło to czarnej tantry. Po pół godziny miałam już dość, pomodliłam się o uwolnienie od tego, część poszła, ale jeszcze zostało mi trochę pracy w temacie. Tym razem jednak temat pokazał się z innej strony, nie nienawiści do ludzi, świata jak to zwykle bywa, ale pod kątem samej siebie. Podobne emocje - agresji, nienawiści, wściekłości, na szczęście słabsze, wynikające z chęci karania się, poczucia winy względem siebie, że kiedyś odcięłam się od siebie prawdziwej, że zaprzepaściłam mnóstwo szans by mieć cudowne życie i osiągać sukcesy.
Karma potrafi skutecznie zaćmić obraz rzeczywistości.

Eh no nic, w sumie mi to przepowiedziano - dużo skorzystam z wyjazdu, ale też dużo przepracuję ;)


Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-10-18, 13:05:30 »
Czytać też wielka przyjemność :))

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-18, 10:34:31 »
Wielka przyjemność pisać takie przyjemne rzeczy:)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-10-18, 10:22:50 »
W temacie zgody ze sobą i z Bogiem, odkrywam coraz głębszą przyjemność i spełnienie w sobie, przez rozbudowywanie i gruntowanie w życiu codziennym, świadomości:

Porzucam wszystkie ograniczenia na przejawianie się w życiu codziennym poprzez Boga, czuje się wspaniale gdy przejawiam się w życiu codziennym poprzez Boga takze wtedy gdy znajduję się w mocno nierozwojowym środowisku, w niekożystych sytuacjach. Zawsze i wszędzie czuje się doskonale w Bogu bez względu na okoliczności, nic nie zaburza tej medytacji we mnie, nawet cudze popieprzenie, nawalenie, cudze presje na mnie. Nic nie chamuje tej medytacji ponieważ nie mam już intencji ograniczania Boga we mnie. Bóg we mnie i jego wszystkie niekończące się prezenty dla mnie sprawiają, ze myśl o jakiejkolwiek próbie podświadomego chamowania tego procesu- jest ignorowana i oddawana. Im bardziej szanuję siebie i Boga we mnie przez brak ograniczania siebie i Boga- tym więcej mam do zaoferowania innym i sobie. Im bardziej podnoszę moja zgodę na siebie i na Boga w codziennym życiu- tym mocniej działają moje talenty i moce, a Bóg nieustannie błogosławi mnie. To cudowny stan:) Choć czasem jeszcze wali jak cholera:)) Oczyszczam zatem swoją niewinność, by czuć sie ze sobą dobrze także wtedy. Odkryłam głęboka wdzięczność, szczególnie dla mojego połówka, za to, ze mi wali z jego powodu. Bo czyni to okazję do jeszcze głębszego, w efekcie, uzdrowienia siebie:)

Wow Olga :) Super tekst :D Taki z mocą :)
U mnie, przy czytaniu, od razu uruchamia się totalne poczucie bezpieczeństwa i osadzenia w rzeczywistości :)
Chyba sobie pożyczę :D

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-17, 18:31:18 »
Olga,
no rzeczywiście mocno inspirujące to co piszesz, sama właśnie pracuję nad odczuwaniem boskości w sobie i przekonywaniem siebie, że jestem ukochanym dzieckiem Boga, a co za tym idzie, że zasługuję na wszystkie jego najlepsze dary, na wspaniałe samopoczucie, wysoką samoocenę zawsze i wszędzie i przede wszystkim spełnianie swoich marzeń.

I podobnie jak Laka, myślę, że Twój partner ma szczęście, że trafił na Ciebie ;)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-16, 15:30:42 »
Olga

To cudowne co piszesz:) Dla mnie jesteś bliską istotką, która mnie przekonuje, tym co sama przejawia, ja dobrze jednak pogodzić się z Bogiem:) Bardzo jestem wdzięczna, że Cie znam.

A tak w ogóle to w tym wcieleniu wielokrotnie marzyłam o tym stanie, bo zdarzało mi się go poczuć, w medytacyjnych chwilach.

Myślę, że Twój połówek ma duże szczęście, że też Cię zna:)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-10-16, 14:22:29 »
Zresztą nie mam zbytnio wyjścia. Kupiłem sobie ciekawą totalnie nierozwojową książkę "1000 lat wkurzania Francuzów" pisaną przez Anglika który z umiejętnie wykpiwa wszystkie francuskie narodowe mity. Właśnie z intencją że odpocznę sobie na jakiś czas od rozwoju. I po kilku stronach musiałem odpocząć bo coś mi się czyści na sercu :)) Ale sam tą drogę sobie wybrałem i w głębi wiem że jest dla mnie najlepsza.

Olga:)) przynosisz tu innym pewność że wszystko tam na górze jest O.K. ;)))
« Ostatnia zmiana: 2012-10-16, 14:25:12 wysłana przez Sebastian »

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-16, 14:22:06 »
W temacie zgody ze sobą i z Bogiem, odkrywam coraz głębszą przyjemność i spełnienie w sobie, przez rozbudowywanie i gruntowanie w życiu codziennym, świadomości:

Porzucam wszystkie ograniczenia na przejawianie się w życiu codziennym poprzez Boga, czuje się wspaniale gdy przejawiam się w życiu codziennym poprzez Boga takze wtedy gdy znajduję się w mocno nierozwojowym środowisku, w niekożystych sytuacjach. Zawsze i wszędzie czuje się doskonale w Bogu bez względu na okoliczności, nic nie zaburza tej medytacji we mnie, nawet cudze popieprzenie, nawalenie, cudze presje na mnie. Nic nie chamuje tej medytacji ponieważ nie mam już intencji ograniczania Boga we mnie. Bóg we mnie i jego wszystkie niekończące się prezenty dla mnie sprawiają, ze myśl o jakiejkolwiek próbie podświadomego chamowania tego procesu- jest ignorowana i oddawana. Im bardziej szanuję siebie i Boga we mnie przez brak ograniczania siebie i Boga- tym więcej mam do zaoferowania innym i sobie. Im bardziej podnoszę moja zgodę na siebie i na Boga w codziennym życiu- tym mocniej działają moje talenty i moce, a Bóg nieustannie błogosławi mnie. To cudowny stan:) Choć czasem jeszcze wali jak cholera:)) Oczyszczam zatem swoją niewinność, by czuć sie ze sobą dobrze także wtedy. Odkryłam głęboka wdzięczność, szczególnie dla mojego połówka, za to, ze mi wali z jego powodu. Bo czyni to okazję do jeszcze głębszego, w efekcie, uzdrowienia siebie:)