W końcu coś zrozumiałam odnośnie mocy. Czuję, że jednak bym podzieliła tą moc boską na kilka mocy (może w konsekwencji one się jakoś ze sobą łączą). Na razie to co mi przyszło odnośnie mocy kreacji (pewnie oklepane

).
W świecie materii obowiązuje prawo kreacji, nie da się nie kreować, bo w ten sposób właśnie funkcjonuje ten świat, sam został tak zbudowany, jest przejawem/kreacją wcześniejszej wizji i jest oparty na zasadzie, że istnieje właśnie dzięki kreowaniu więc my, jako, że tu żyjemy, też temu prawu podlegamy. Nie mogłam tego załapać, a to pś bardzo przeszkadzało, że znowu zostałam przymuszona i ograniczona do pewnych reguł, które Bóg wymyślił. Stwierdziłam, że spróbuję oszukać Boga i nie podlegać jego zasadom więc nie będę kreować. Czułam się uwięziona w materii przez kreację i postanowiłam stosować zasadę odwrotną czyli brak kreacji, to miało mnie wyzwolić. Jednak nie rozumiałam tego prawa zupełnie. Bo wyjść z Boga się nie da, w świecie materii wyjść poza kreację też się nie da, ale da się poddać tę kreację Bogu i wtedy spotyka nas wszystko co najlepsze.
Bycie w Bogu - wyrok dożywotni. Jednak patrząc na to z drugiej strony - wyrok ten może być pełen szczęścia i radości
Kreacja następuje non-stop. Jeśli nie kreujemy świadomie, dzieje się to oczywiście nieświadomie, jednak cały czas jesteśmy odpowiedzialni za efekty swoich kreacji, dlatego lepiej i korzystniej wziąć to w swoje ręce żeby przypadkiem nie doświadczać negatywnych efektów własnych kreacji.
Najlepiej kiedy wyższe wibracje - szczęście, radość, piękno, miłość, harmonia, znajdują się w podstawie naszych kreacji, kiedy jest ona na nich oparta, wtedy efekt tej kreacji też taki będzie. Poza tym moc wysokich wibracji jest o wiele większa niż niskich. Nam będzie przyjemnie i będziemy się cieszyć z takich kreacji, bo będą one niosły te same wibracje, które włożyliśmy. W ogóle najlepiej jak poddamy wszystko Bogu, ale to wiadomo

(dyktator!)
Najgorzej jeśli kreacja następuje w oparciu o negatywne emocje albo z poczucia tego, czego nie chcemy, co też się często dzieje np. myślimy sobie "żeby tylko to i to się nie stało", podstawą tej kreacji jest strach, obawa. Tutaj jeszcze z biologii totalnej - dla organizmu strach jest stresem, który zaburza jego zdrowe funkcjonowanie, a najprostszym sposobem żeby zlikwidować źródło stresu, jest jego doświadczenie, czyli spotyka nas dokładnie to, czego nie chcemy. Lepiej zatem jeśli jesteśmy świadomi, że czegoś się boimy, możemy wtedy uwolnić strach i tym samym odsunąć konieczność doświadczenia tego, czego się boimy żeby przestać się bać.
Już chyba jestem przekonana, że kreować warto, dlatego zaczynam przygodę z kreacją
Najważniejsze to zadać sobie pytanie czego chcę, czy to jest dla mnie dobre, jakie efekty przyniesie mi ta kreacja i jeśli wszystko wyjdzie na +, poddać Bogu i poprosić go o wsparcie, a może jeszcze lepszą wersję kreacji.