W temacie zgody ze sobą i z Bogiem, odkrywam coraz głębszą przyjemność i spełnienie w sobie, przez rozbudowywanie i gruntowanie w życiu codziennym, świadomości:
Porzucam wszystkie ograniczenia na przejawianie się w życiu codziennym poprzez Boga, czuje się wspaniale gdy przejawiam się w życiu codziennym poprzez Boga takze wtedy gdy znajduję się w mocno nierozwojowym środowisku, w niekożystych sytuacjach. Zawsze i wszędzie czuje się doskonale w Bogu bez względu na okoliczności, nic nie zaburza tej medytacji we mnie, nawet cudze popieprzenie, nawalenie, cudze presje na mnie. Nic nie chamuje tej medytacji ponieważ nie mam już intencji ograniczania Boga we mnie. Bóg we mnie i jego wszystkie niekończące się prezenty dla mnie sprawiają, ze myśl o jakiejkolwiek próbie podświadomego chamowania tego procesu- jest ignorowana i oddawana. Im bardziej szanuję siebie i Boga we mnie przez brak ograniczania siebie i Boga- tym więcej mam do zaoferowania innym i sobie. Im bardziej podnoszę moja zgodę na siebie i na Boga w codziennym życiu- tym mocniej działają moje talenty i moce, a Bóg nieustannie błogosławi mnie. To cudowny stan:) Choć czasem jeszcze wali jak cholera:)) Oczyszczam zatem swoją niewinność, by czuć sie ze sobą dobrze także wtedy. Odkryłam głęboka wdzięczność, szczególnie dla mojego połówka, za to, ze mi wali z jego powodu. Bo czyni to okazję do jeszcze głębszego, w efekcie, uzdrowienia siebie:)