Zastanawia mnie jeszcze jedna kwestia, a mianowicie istnienie ego, moment, w którym ego powstaje.
Wydaje mi się, że to wtedy gdy oddzieliliśmy się od Boga, bo podjęliśmy decyzję o indywidualizacji.
Ale z drugiej strony, świadczyłoby to o tym, że przed oddzieleniem byliśmy spełnieni w Bogu, bo ego nie było, czyli nie było poczucia braku jedności z Bogiem, była właśnie jedność z Bogiem.
Skąd w takim razie narodził się pomysł oddzielania się od Boga, skoro byliśmy z nim w jedności?
A może nie była to pełna jedność tylko taki potencjał do zrealizowania?