Bardzo inspirujące to wspomnienie o dr Leszku Mengele.
Pozostaje pytanie, jak bardzo inspirujące i do czego?
Wg mnie do zastanowiania się nad projekcją wspomnień fałszywych. Bo to jest jakaś dziwna projekcja.
1. Takiego faceta jak dr Leszek Mengele w ogóle nie było.
2. Tożsamość między dr Mengele a Leszkiem jest całkiem wykluczona. Dr Mengele żył sobie świetnie w Brazylii jeszcze długo po tym, jak Leszek się urodził W TYM ZYCIU. I nawet opętanie trzeba wykluczyć.
Wniosek
Podejrzewam, że pozostałe wspomnienia karmiczne Ingi ze mną w roli głównej są takimi samymi, czymś tam uzasadnionymi, projekcjami. Podejrzewałbym, ze ktoś Indze wmówił, że to ja jestem przyczyną jej wszelkich cierpień i nieszczęść, że to ja się nad nią znęcałem fizycznie i psychicznie.
Być może też, że Inga opętywała jakieś pacjentki psychiatryka. Albo brała na siebie ich karmę. Wtedy mogłyby być to wspomnienia innych osób w dziwny sposób na siebie nachodzące. W każdym razie przekonanie Ingi, ze coś mnie łączy tożsamościowo z dr Mengele, jest dowodem na to,że jej wspomnienia co do mojej osoby są FAŁSZYWE. Nie znaczy, że wszystkie, ale w tym temacie na pewno.
Natomiast muszę wyjaśnić, że szpital psychiatryczny nie jest miejscem, w którym personel znęca się nad pacjentami, by im wyrządzić krzywdę, choć pacjenci zdecydowanie są przekonani, ze tak właśnie jest (z ich punktu widzenia).
Owszem, zdarzają się w tego typu instytucjach rzeczywiste nadużycia, ale bardzo trudno je udowodnić w jakikolwiek sposób, gdyż nikt nie wierzy w zeznania osób, które żyją urojeniami. A takich w psychiatrykach jest najwięcej.
Przy dobrze, fachowo prowadzonej sesji regresingu, można dojść do tego, jaki był stan faktyczny. Zaś osoba niedoświadczona prowadząc taką sesję może bezwiednie ugruntowć klienta w jego urojeniach.