Inga
Sprawiedliwość karmiczna jest tu w tym, że dałaś Leszkowi w szpitalu dostęp do swojego umysłu i on z tego skorzystał. To był układ na który oboje zgodziliście się. Nie ma kary, ale nie ma też zabierania ludziom możliwości dogrywania się, również takimi intencjami. Nie ma w tym sprawiedliwości na zasadzie że ktoś zostaje ukarany za krzywdy które wyrządził innym. Ceną jaką się za to płaci z punktu widzenia krzywdziciela jest (do czasu puszczenia obciążeń) własne zniszczenie i degradacja związane z podtrzymywaniem takich intencji. Najczęściej pojawia się też okazja do tego by zadośćuczynić (nie zawsze tym samym osobom którym się wyrządzało krzywdę) poprzez odkręcanie różnych krzywd u innych ludzi. Jeśli Leszek przykładowo, nie ma zdolności odkręcenia krzywd które wyrządził, to jego zadośćuczynienie może zachodzić na poziomie tego co się potrafi i osób którym ma się zdolności pomóc. Osoba którą np. Leszek skrzywdził i tak ma możliwość odkręcenia krzywd (tak jak mówisz, spotkałaś kogoś mądrzejszego w sprawie takich zaburzeń niż Leszek) gdy się na to otwiera (gdy ważniejszym staje się odkręcenie tego niż to żeby ktoś konkretny, kto napsuł, odkręcił to). Po prostu - to że Leszek zniszczył, nie znaczy że potrafi też naprawić (myślę że ta rzecz, może Ci się jakoś przydać). Może nigdy nie wiedzieć jak odkręcać zniszczenia które poczynił. Wkład którym może zadośćuczynić za krzywdy może iść do osób innych niż te które skrzywdził, jeśli nie ma im do zaoferowania czegoś, czego one chcą. Bo jeśli nie potrafi czegoś, po co czekać na to aż to zrobi? Myślę że rzecz w tym że chciałaś żeby Leszek pomógł Ci odkręcić zaburzenia, które sam tworzył a on niekoniecznie wie jak (jest wielu ludzi którzy umieją coś zepsuć, a potem nie naprawić).