Abstrahując od wszystkiego, najbardziej zaskoczył mnie fakt, że jak wszedłem do budynku szpitala, na klatkę schodową, to przypomniałem sobie, jak tą klatką schodową prowadzono mnie przed wojną. Znałem tą klatkę schodową, nic się nie zmieniła, nadal ma takie kute poręcze, jak przed wojną. Czułem, jakbym się cofnął ze 100 lat. I to wszystko działo się bez regresingu, wspomnienia były tak silne, jakbym wszedł w nie.
Gdy wszedłem na piętro, zobaczyłem potężne, wysokie na 3-4 m drewniane, przeszklone drzwi na oddziały. Nic się zmieniły - były identyczne jak we wspomnieniach. I mimo, że był 2013 r., ja widziałem jakimś wewnętrznym wzrokiem, jak chodzą tu przedwojenne siostry zakonne (dziś są tu pielęgniarki).
Pamiętam, jak leżałem tu na oddziale, to jedyną osobą, która budziła moje zaufanie, była pewna siostra zakonna, która się mną i innymi pacjentami opiekowała. Pamiętam, jak marzyłem o tym, by tylko mną się ona opiekowała, bym mógł być tylko z nią. A ona codziennie krzątała się wśród chorych w swoim habicie, spokojna, ciepła, wrażliwa, ale stonowana, jakby bez emocji, z misją pomagania ludziom, odcięta od świata doczesnego. Widziałem, jak wieczorem zakonnice (nie wiem, czy wszystkie), wychodziły grupą na nocleg chyba do swojego klasztoru.
Od razu rozpoznałem tą zakonnicę, to moja żona. Zobaczyłem, że czasem dopiero po 100 latach, ale mimo wszystko, marzenia spełniają się, bo teraz rzeczywiście jesteśmy razem. Wiem, że to pewnie nie marzenia, tylko wspólna karma nas połączyła, ale pewnie to dawne pragnienie bycia z nią mocno pomogło.

Dziwne uczucie być w miejscu, w którym się było dawniej, w innych czasach, gdy mówiono tu jeszcze po niemiecku. Zwłaszcza, że to miejsce dla mnie bardzo traumatyczne. Ale nie chcę już więcej do niego wracać.
A na marginesie, czułem w tym miejscu, jakby astral tu zgęstniał na tyle, że można było go czuć fizycznie. Gdzie jak gdzie, ale tu pierwszy raz poczułem taki gęsty astral, jakby tu było wejście do świata piekieł, obłąkanych, zmarłych, przestępców; wszystko i wszyscy mnie oblepili ze wszystkich stron. Piekielna atmosfera niskiego astralu. Coś jakby energia cmentarza, tyle że bardziej gęsta. Jakby tego było mało, za murem szpitala jest więzienie, skąd też czułem taki gęsty i ciężki astral. Miejsce rzeczywiście jest odpychające i makabryczne!!!