Bardzo fajny wątek.
Ja ostatnio zacząłem trochę zmieniać widzenie odnośnie karmy.
Zacząłem się jakiś czas temu, z rok temu pewnie, interesować niedziałaniem. Zafascynowałem mnie ten temat. Zacząłem zauważać sztuczne tożsamości w sobie, jak one mają swoje intencje, swoje cele i swoje schematy działania. Jak każda sztuczna tożsamość poprzez te schematy działania chce zdobywać, gromadzić jakieś substytuty rożnych aspektów siebie rzeczywistego po to, żeby wypełnić pustkę, brak powstały przez wypieranie tych aspektów na niższym poziomie, głębszym.
Dla mnie karma, która jest tłumaczona jako działanie, to właśnie to działanie tych sztucznych tożsamości. Jest to taka pętla. W kółko te sztuczne tożsamości starają się zapełniać te pustki czegoś w sobie. Oczywiście jest to droga donikąd. Ciągle trzeba działać, żeby wypełniać te pustki w sobie, braki, bo gdy się przestaje działać, te pustki, braki w sobie zaczynają odkrywać się i ktoś na poziomie świadomości dotyka je. Pragnienia są ciągle niezaspokajane. Chwilowo są, ale potem znowu odkrywana jest w świadomości pusta, brak i pojawia się znowu pragnienie zdobycia czegoś.
I tak rozumiem karmę. To działanie tych sztucznych tożsamości. Widzę to jako takie kokonki, w środku jest uwięziona część naszej świadomości i ona jest utożsamiona z sztuczną tożsamością, która jest w takim kokonku. Gdy tożsamość działa, wtedy tworzy się substytut, i go widzę, jako powierzchnię tego kokonka, taką poruszającą się na powierzchni kokonku energie, opływającą kokon. Im większe działanie, tym mniej przezroczysty kokon, więcej tej energii substytutu. Chodzi o to, żeby uciekać od poczucia braku, pustki, wypierać to poczucie braku i pustki. I poprzez działanie jest tworzenie, gromadzenie substytutów, które zakrywają w naszej świadomości poczucie braku i pustki czegoś.
Gdy ktoś dotyka jakiejś traumy w sobie, wtedy uaktywnia się sztuczna tożsamość z tym związana i ktoś zaczyna schematycznie działać, żeby zgromadzić substytut w sobie, który sprawi, że straci się kontakt z tą traumą. Np. dotyka się traumy miłości, wtedy próbuje się od tego uciec, szukając jej na zewnątrz, gromadząc ją na zewnątrz siebie, wchodząc transowo w jakiś związek, żeby tylko zdobyć jakieś poczucie miłości.
I według mnie właśnie to jest karma.
Akarma, która nie tworzy karmy, to działanie też, przynajmniej z zewnątrz tak to wygląda. Ale wewnątrz jest inaczej. O ile karma to działanie, które bazuje na poczuciu braku i pustki czegoś, o tyle akarma to działanie, które bazuje na pełni czegoś i jest ekspresją tej pełni. Nie ma wtedy zapętlenia w nieskończoność. Jest czyta manifestacja prawdy, zintegrowanej w sobie.
Czyli:
(a) karma – działania oparte na pustce, braku czegoś, wtedy tkwi się w pętlach, gdzie działa się poprzez sztuczne tożsamości, żeby zdobywać, gromadzić substytuty rzeczywistych aspektów siebie, które są wypierane
(b) akarma – działanie oparte na pełni czegoś, wtedy działanie jest wyrażaniem tego, co w nas jest, nie ma zapętlenia, jest czysta manifestacja czegoś co w nas jest.
Działania oparte na poczuciu braku to droga donikąd, to koło karmy. Chyba, że nastąpi uświadomienie, że to, co tak naprawdę poszukujemy, już mamy, już tym jesteśmy. Wtedy część świadomości uwięziona w takim kokonie sztucznej tożsamości, uwalnia się i następuje manifestacja pełni czegoś, jakiegoś aspektu siebie, sztuczna tożsamość wtedy odpada, znika, a my w tym obszarze nawiązujemy kontakt z jakimś wypieranym wcześniej rzeczywistym aspektem siebie. Wtedy działanie zmierza ku urzeczywistnieniu tego aspektu, a nie ku zdobyciu substytutu, żeby stracić kontakt świadomością z poczuciem braku czegoś w sobie, z traumą z tym związaną.
Odnośnie intencji, czy pragnień. Zauważyłem, że to, co niby jest moją intencją, tak naprawdę jest intencją sztucznej tożsamości. I to bazuje na poczuciu braku. Czuję, gdzieś głębiej, że czegoś mi brak i działam, żeby to poczucie braku usunąć. Dzieje się to poprzez tworzenie kolejnej warstwy na tym poczuciu braku, wtedy traci się kontakt świadomością z tym poczuciem braku, jest on wypierany głębiej, a na poziomie świadomości czuje się dany substytut.
Zacząłem wpisywać w mapy myśli moje chęci. Coś chciałem zrobić, i wpisałem to w mapy myśli. Wtedy wychodziło kolejne myśli, że muszę to zrobić itd. I w końcu następowało uwolnienie i ta chęć znikała.
Ja odróżniam obecnie 2 rodzaje intencji. Jedne pochodzą ze sztucznych tożsamości, i właśnie ich celem jest zapełnianie substytutami tych dziur, tego poczucia pustki, braku czegoś. Drugi rodzaj intencji pochodzi z nas prawdziwych. Są to intencje, które prowadzą do urzeczywistnienia nas prawdziwych, jakiś aspektów nas prawdziwych.
Zauważyłem, że jak nie daję się złapać w pętlę sztucznej tożsamości, to w pewnym momencie ta intencja znika. A odblokowuje się intencja mnie prawdziwego. I wtedy już nie ja działam, ale działa we mnie moje prawdziwe ja, które na razie czuję jako coś odrębnego, dlatego, że tkwię w iluzji siebie i nie jestem zintegrowany z sobą prawdziwym.
Zauważyłem to przy robieniu wglądów, czy sesji. Na początku mam intencję np. zrobienia sesji. Ale nic więcej nie robię. Wtedy czuję, jak moje ciało relaksuje się samo, wchodzę na coraz głębsze poziomy relaksu. I w pewnym momencie ta intencja sesji znika. Czuję taką przyjemną obojętność. I nagle zaczyna się dziać proces. Czuję przechwyt przez moje prawdziwe ja. Czuję, że jakiś proces ruszył z poziomu mnie prawdziwego. Samo się dzieje.
Dla mnie nasze pragnienia, ego, sztucznych tożsamości, te, które bazują na poczuciu braku, pustki, to blokady intencji z poziomu nas prawdziwych.
Gdy sztuczna tożsamość chce kierować ręką, wtedy kontrola ręką z poziomu prawdziwego siebie nie jest możliwa, jest blokowana. Sztuczna tożsamość kontroluje ręką jednocześnie blokując zadziałanie z poziomu prawdziwego ja.
Dlatego według mnie bardzo ważne jest puszczanie kontroli. Bo kontrola pochodzi ze sztucznych tożsamości, które chcą ustawiać nas, życie itd. Wydaje nam się, że to my robimy, ale to nieprawda. Tak bardzo jesteśmy złączeni ze sztucznymi tożsamościami, że nie zauważamy, że to nie my. Dopiero, gdy taka sztuczna tożsamość odlepia się, wtedy zauważamy, że byliśmy w jej skórze, co można poczuć jak jakiś trans, w którym działamy schematycznie, żeby zrealizować jakiś tam cel.
Pragnienia, cele ze sztucznych tożsamości, które czujemy jako swoje, blokują intencje, pragnienia z poziomu nas prawdziwych, czyli innymi słowy blokują boski plan.
Gdy następuje uwolnienie świadomości z kokonu sztucznej tożsamości, wtedy kokon znika, znika sztuczna tożsamość, znika działanie sztucznej tożsamości zmierzające do zgromadzenia, zdobycia substytutu. Wychodzimy z karmy i pojawiamy się w akarmie. Manifestacja danego aspektu nas rzeczywistych uruchamia się.
Tak to ostatnio czuję i widzę.