http://www.krytykapolityczna.pl/felietony/20160502/panama-papers-zaproszeniem-do-likwidacji-rajow-podatkowych'Brytyjczycy kontrolują dziś najpotężniejszą w historii sieć instytucji finansowych i rajów podatkowych, która z ideałami gospodarczego liberalizmu, wolnego handlu czy w ogóle kapitalizmu ma niewiele wspólnego”. I jeszcze: „Połowa z 300 tys. firm założonych przez panamskich prawników ma swoje adresy na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych. Zacumowało tu 600 mld dol.”
Skoro w USA i w Wielkiej Brytanii są raje podatkowe, to jak te dwa kraje mają zwalczać ideę rajów podatkowych?
Mało tego, wielu moich kolegów twierdzi, że dopóki króluje nadmierny fiskalizm, takie historie będą się powtarzać (sic!). Ja uważam, że takie twierdzenie to po prostu bezczelność, ale alibi dają znakomite. Podatki od 30 lat spadają. Podatki dla zamożnych, nie dla mniej zarabiających.
Wystarczy spojrzeć na Stany Zjednoczone (w innych krajach wyglądało to podobnie).
W latach 1940–1965 podatek od osób fizycznych (nasz PIT) przekraczał… 80 proc. (tak!), a w latach 1950–1964 wynosił 90 proc.
W latach 1950–1978 podatek dochodowy od firm (nasz CIT) wynosił około 50 proc. Teraz oba zeszły w okolice 35 proc., a i tak większość płaci dużo mniej. Najniższe dochody opodatkowane były w latach 1945–1964 podatkiem 20 proc., a teraz 10 procent.
Zamożni (nie bogaci, bo ci unikają podatków) zyskali 55 punktów procentowych, a ubodzy 10 punktów procentowych. Pamiętać trzeba, że okres 1946–1975 Francuzi określają mianem Les Trente Glorieuses (w wolnym tłumaczeniu – trzydzieści wspaniałych lat). I był to okres wspaniały nie tylko dla Francji, ale dla całego świata kapitalistycznego naszej cywilizacji. Wtedy to klasa średnia miała się najlepiej, bogaciła się i żyła w poczuciu ekonomicznego bezpieczeństwa. Potem nastała era reaganomiki i thatcheryzmu, podatki gwałtownie spadły, bezpieczeństwo znikło, a realne płace stanęły praktycznie w miejscu.
Zamożnym ludziom i firmom było jak widać mało. Jeśli można nie płacić 35 proc. to dlaczego z tego nie skorzystać? Stąd ucieczki do rajów i różne „optymalizacje podatkowe”, które ja uważam za co prawda zgodne z prawem, ale głęboko niemoralne.
A mówienie o patriotyzmie, kiedy nie płaci się podatków we własnym kraju, uważam za hipokryzję.
Gdyby naprawdę chciano zlikwidować raje podatkowe, to zrobiono by to błyskawicznie i bez problemów. Nie trzeba by było zgody krajów G-20, czy nawet G-8. Wystarczyłoby, żeby USA, UE, Wielka Brytania (niby w UE, ale tak naprawdę poza nią), Japonia i Chiny podjęły decyzję o nieobsługiwaniu przez ich systemy bankowe pieniędzy pochodzących z krajów wpisanych na listę rajów podatkowych, żeby takie raje znikły bez śladu. Ale (i tu pytanie retoryczne) jak USA i Wielka Brytania mają się wpisać same na taką listę?'"