Seba to kwestia czy chcesz mieszkać nad samym morzem czy nad morzem np. jak mieszkam ja (mam 17 km) . Więc normalne życie miejskie toczące się tradycyjnym trybem tyle,że niedaleko jest do morza:) Choć mam też rodzinę nad samiusieńkim morzem - cisza spokój, las, morze 5 min, rowerki, wędrówki

ale zimą narzekają na zimno prosto z morza i nudę. Ale to już kwestia braku zainteresowań, pasji tychże osób aniżeli miejsca zamieszkania.

choć wiadomo,że w mieście to tu skoczysz, to tam- kulturalnie coś się dzieje, różne opcje spędzania czasu. Ja mam właśnie takie podejście trochę jak dziadek 70 letni- chcę mieszkać najbliżej morza jak się da, mieć swoje sprawy a latem dawać gościom kwaterkę, robić im jedzonko z warzywek, mieć piękne pokoje do wynajęcia i autkiem dojeżdżać do miasta. Ciekawe czy to nie objaw chęci odseparowania się od ludzi, przysłowiowe' dajcie mi spokój' . Może jak popracuję bardziej to wyjdzie ,że jednak wolę miasto. Choć od dzieciaka mnie ciągnie do morza, lasów, pól i dużej przestrzeni- tak czuję się najlepiej:)