Autor Wątek: Zdrada w związku  (Przeczytany 17832 razy)

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-08, 00:52:05 »
Nie wiem gdzie to przeczytałem ale się z tym zgadzam."Jeśli coś się zdarzyło raz , to zdarzyło się raz .Jeśli dwa razy to się będzie powtarzać ". Raz mógłbym wybaczyć ,po drugim już by było bez sensu (oczywiście jeśli kogoś to rani i chce mieć partnera na wyłączność). Tu nawet według mnie nie chodzi o seks a o zainteresowanie i nastawienie na partnera .Mi by nie odpowiadało bycie jednym z wielu obdarzanych uwagą ,nie ma mowy wówczas (według moich odczuć )o intymności .Zobaczcie jak rozmawia się z jedną osobą a jak rozmawia się w trójkę .Im więcej osób tym trudniej o głębsze rozmowy.
Zachowania ,reakcje i wzorce przeżywania ludzi mogą się od siebie kompletnie różnić i trzeba to zaakceptować .Być może takie związki "nie na wyłączność "są dla kogoś najlepsze ,to już wybór tych osób.  Kiedyś byłem bardziej purytański w ocenie .
 Mnie osobiście nie ciągnie do tego na tyle ,żeby tworzyć okazje, albo wykorzystywać nadarzające się, gdy jestem w związku.Możliwe ,że to też kwestia moralności czyli wewnętrznego przekonania nabytego gdzieś co jest dobre a co złe?

Magie

  • Wiadomości: 2
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-08, 00:49:42 »
.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-07, 22:40:46 »
Niekoniecznie trzeba zaraz rezygnować z towarzystwa ukochanej osoby. Można też być w takim związku, w którym partnerzy są wolni pod względem seksualnym, tj. nie są zazdrośni o ewentualne uprawianie seksu z innymi, bądź wyrażanie takiej chęci. Wtedy nie istnieje problem typowo pojmowanej zdrady (czyli takiej, która jest związana z seksem).
Nie jest to co prawda dla wszystkich (bo w naszej kulturze jest to normalne, że rościmy sobie prawo własności do partnera, zwłaszcza jeśli chodzi o jego zachowania seksualne), ale jest to możliwe. Np. ja mam taki związek.

Właśnie to samo chciałem napisać tylko niewiedziałem jak to ubrać w słowa :)
Dokładnie. I taki związek mi się podoba. Ty nie jesteś zazdrosna i ja również. I wszystko git


Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-07, 21:45:37 »
 Felicite
 Twoje rozumienie artykułu zdecydowanie bardziej do mnie przemawia, niz to, co pierwotnie po przeczytaniu mi się wydawało. Wolność od i wolność do brzmi swietnie : )
Jeśli chodzi o mnie, to gdybym trafiła na odpowiedniego partnera chciałabym kochać się tylko z nim i to byłby mój wybór, a nie nakaz, czy wynik lęku. Myślę, że to całkiem sensowne podejscie. Nie wiem tylko, jak zareagowałabym, gdyby on chcial mieć inne partnerki seksualne poza mną. Chyba nie chciałabym być jednak w takim związku.

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-07, 21:11:07 »
Nigdy całego artykułu nie można brać dosłownie, bo coś jest w nim fajnego - a iine nie. Nie ma zbytnio art na ten temat, bo i o wolności seksualnej nikt nie pisze, konczy sie na wolności w zwiazku:)
Tu słowa wolnośc seksualna są odbierane jednoznacznie!!

Felicite

  • Gość
[#]   « 2013-01-07, 20:02:54 »
Poledwica, fajny art :)
Tylko nie wiem, czy autor nie przecenia roli wolności seksualnej w procesie wyzwalania ludzi z ucisku ;)
Seks to przecież nie wszystko. No ale może chodzi o to, że zmiana podejścia do seksu (który - tak jak podaje autor - był przecież dziedziną przez tysiąclecia najbardziej kontrowersyjną i obłożoną "konwenansami") siłą rzeczy musiałaby oznaczać zmianę mentalności w ogóle.
To już dla mnie dość duża abstrakcja i wolę skupić się na konkretach :) A konkretne przesłanie artykułu mi się podoba, bo myślę podobnie.


a co do tematu i artykułu to autor chyba uważa monogamię za wybitnie nieduchowe podejscie do związku :)

Indra, ja tak tego nie odebrałam. Moim zdaniem nie chodzi o wybór pomiędzy monogamią a poligamią, ale o wybór pomiędzy życiem wolnym (bez dyktatu strachu), a życiem pełnym ograniczeń.
A więc ja powiedziałabym tak: Ani monogamia, ani poligamia nie jest nieduchowa. Nieduchowa jest tak samo monogamia, jak i poligamia jeśli wynikają one z graniczeń podyktowanych lękiem lub chorymi przymusami (czyli de facto też lękiem).
Wolność "od" i "do" seksu wcale nie oznacza bzykania z kim popadnie. Można z powodzeniem czuć się wolnym w sprawach seksu i mieć stosunki tylko z jednym partnerem. Jeśli tylko ktoś tak lubi. Ale to musi wynikać z prawdziwej chęci, a nie z ograniczeń, np. ze strachu przed opuszczeniem, czy dzieleniem się swoją własnością z kimś innym.
No właśnie, bo chodzi o to, żeby odkryć na co naprawdę ma się ochotę i po prostu to robić. Bez lęku, bądź na przekór lekowi.  Wtedy jest to wyzwalające.

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-01-07, 19:50:57 »
Indra
Ty też:* Dziękuję:*

Co do artykułu-jeśli autor jest w takim wyborze szczęśliwy to ok. U Sondry Ray widziałam afki i dla tych którzy wybrali monogamię i dla tych poligamicznych a twierdzenie, ze monogamia czy poligamia jest bardziej zgodne z duchowością jest śmieszne-per analogiam, to że zabijaliśmy w poprzednich wcieleniach nie oznacza, że w tym mamy to robić bo to znane i karmicznie uwarunkowane. Wolnoć Tomku we własnym domku o ile wszyscy się tym rzeczywiście cieszą:)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-07, 19:15:56 »
Tyle wystarczy :* 
ja w każdym razie bardzo się cieszę, że pojawiła się w Twoim życiu taka ciepła relacja, zasługujesz na to :)

 a co do tematu i artykułu to autor chyba uważa monogamię za wybitnie nieduchowe podejscie do związku :) ja chyba jednak pozostanę konserwą pod tym względem

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-01-07, 19:08:26 »
Indra
:*
mój związek-to cała ciepła historia, ale już nie mam potrzeby prywatą epatować:)

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-07, 18:36:07 »

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-07, 18:11:45 »
Felicite,
A za co, daj spokój. Ja z wolnościa w tym watku podchodziłam bardzo delikatnie - bo i każdy inaczej to odbiera:)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2013-01-07, 17:51:31 »
Poledwica, aha :)
Sorki, nie czytałam całego wątku, bo temat zdrady w związku niespecjalnie mnie dotyczy, a tylko looknęłam sobie dziś, kto go założył i co napisał ;) No i tak sobie pomyślałam, że napiszę o jeszcze jednej możliwości.
Wiem, że nie każdy jest w stanie nawet bez emocji o tym pomyśleć, a co dopiero zrobić ;) No i też nie każdy musi.
Ale napisać można :)

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-07, 17:42:13 »
Felicite,
No właśnie o takiej wolności w zwiazku  pisałam:) Tyle, że nie każdy jest w stanie dobrze i w zdrowy sposób ja zinterpretować - szczególnie osoby które mają drugą osobę na własność (trzymaja na smyczy) .Obawiałam się tego napisać:))

Felicite

  • Gość
[#]   « 2013-01-07, 17:27:05 »
Dlatego nie ma sensu się żenić ani pozostawać w związkach, chyba że ktoś tego chce.

Niekoniecznie trzeba zaraz rezygnować z towarzystwa ukochanej osoby. Można też być w takim związku, w którym partnerzy są wolni pod względem seksualnym, tj. nie są zazdrośni o ewentualne uprawianie seksu z innymi, bądź wyrażanie takiej chęci. Wtedy nie istnieje problem typowo pojmowanej zdrady (czyli takiej, która jest związana z seksem).
Nie jest to co prawda dla wszystkich (bo w naszej kulturze jest to normalne, że rościmy sobie prawo własności do partnera, zwłaszcza jeśli chodzi o jego zachowania seksualne), ale jest to możliwe. Np. ja mam taki związek.