Autor Wątek: Uzdrawianie związków partnerskich  (Przeczytany 99133 razy)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-09, 13:09:10 »
Urazy już nie trzymam, ale dwa razy do tego samego garnka nie wsadzę palca, żeby się nie sparzyć, z daleka (to jest właśnie mądrość). ;))

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-09, 13:07:59 »
Marylka - jestem tego samego zdania - kwarantanna po świezym rozstaniu powinna być wręcz obowiązkowa! ;)

"Jeżeli wyciąga się do takiej osoby  kojące, pocieszające, dające wsparcie ramiona, to trzeba się liczyć z tym, że kiedy już ta osoba dojdzie do siebie, to siłą rzeczy spojrzy na nas z innej perspektywy. I to jest, rzecz jasna, normalne.
A wtedy może sie okazać, że już jest na tyle silna, że wsparcia takiego nie potrzebuje. "

Bywa tez tak, że człek wpierw się wplatuje w misje pomagania takiej osobie, bo taki biedny/a - a potem tak jak piszesz - " dużą niewiadomą jest "co z niej (*lub niego) wyjdzie".
« Ostatnia zmiana: 2013-06-09, 13:14:35 wysłana przez hydrozagadka »

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-09, 13:06:11 »
Ok, Karino, każdy widzę pamieta swoje. Wolisz w sobie trzymac urazę - to Twój wybór.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-09, 12:46:26 »
A propos ludzi ŚWIEŻO po rozstaniach.
Jeżeli wyciąga się do takiej osoby  kojące, pocieszające, dające wsparcie ramiona, to trzeba się liczyć z tym, że kiedy już ta osoba dojdzie do siebie, to siłą rzeczy spojrzy na nas z innej perspektywy. I to jest, rzecz jasna, normalne.
A wtedy może sie okazać, że już jest na tyle silna, że wsparcia takiego nie potrzebuje.
I dużą niewiadomą jest "co z niej wyjdzie".

Uważam, że kwarantanna jest zbawienna !

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-09, 12:45:12 »
Nigdy nie padło od ciebie słowo przepraszam w moją stronę. Sama się w coś kręcasz co nie jest prawdą o tobie.
« Ostatnia zmiana: 2013-06-09, 12:49:06 wysłana przez Karina »

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-09, 12:41:04 »
Karina - no to zycze, by Ci się uzdrowiło to do końca. Bo trochę szkoda tak w sobie trzymac takie emocje, przez tyle lat, o coś, co po części samemu się wkręciło. Poprzednim razem przeprosiłam Cię, choć byłam przekonana, ze info ode mnie miałas. Obecnie nie wiemm, szczerze mówiąc, czy o tym pamiętałam (bo nei pamietam już szczegółow) - ale tez wiem, ze jak mam etap stres/deprecha to zdarza mi się zapominać i nie robię tego na pewno specjalnie - ale co za problem spytac się wtedy kogoś, co się dzieje, ze się nie odzywa, zamiast się wkręcać samemu w potworne poczucie krzywdy, żalu i pretensji? Bo tak to wyglada z mojej strony, kiedy na to patrzę.

To takie pytanie, które warto może byś sama sobie postawiła.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-09, 12:36:18 »
Jednak nadal pozostanę na dystans do Ciebie, jak do tej pory, bo mi gula rośnie jak do mnie piszesz.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-09, 12:30:39 »
Karina - to że nadal się w Tobie cos tak tli w pretensjach - to widzę. Ja zaś uważam, ze i Ty mnie potraktowałas wtedy bez zrozumienia - miałam wtedy bardzo słaby czas, pisałam o tym, dużo się działo, wymówiłam pracę, a długi goniły mnie po piętach, był ostry stres i krawędź deprechy przez tamten miesiąc - pisałam o tym zresztą tamtego czasu, kiedy wybuchłaś na forum. Trochę empatii i zrozumienia, ze nie zawsze mozna coś zrobić dla drugiej osoby, kiedy samemu się tkwi po uszy w g... tez się przydaje.

Nie ma co patrzec przez pryzmat tego, co się nam zdarzyło i przez nasze poczucie krzywdy, na inne sytuacje - bo to rzadko kiedy okazuje się prawdziwym spojrzeniem.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-09, 12:24:50 »
hydro

fakt, myślę, że obie się zmieniłyśmy od ostatniego spotkania i wiesz jak dużą złość przez jakiś czas na Ciebie miałam, bo prawie mnie tutaj na forum nie zbanowano.;) Dużo mi się uzdrowiło w tym temacie, chociaż przyznaję coś się jeszcze we mnie tli negatywnego (jakaś chęt odwetu) do Ciebie. Ale nadal uważam, że wtedy mnie potraktowałaś z buta i bez wrażliwości, to o co sama masz pretensje do swoich mężczyzn, więc coś jest na rzeczy.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-09, 12:22:25 »
Co powoduje,ze widac dla mojej podświadomości tacy faceci są jakoś atrakcyjni (że mnie przyciągaja - bo nie są już atrakcyjni, gdy zaczynają się takie zachowania, jak poniżej. Wtedy na tej atrakcyjności tracą, a ja nie mam juz tyle cieprliwości, by ponownie przechodzić przez okres "misji", ze może jak ja się poświecę, to oni to docenią. To juz mi minęło;)). Bo choć przedostatni i ostatni to jak ogień i woda na pierwszy rzut oka, jeśli chodzi o zachowanie - tak się różnili pozornie - to "rdzeń" niestety był ten sam, co opisałam poniżej.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-09, 12:03:29 »
Lynd - dość dawno o Skyrimie gadalismy. Pewnie zresztą za czasów, kiedy tkwiłam jeszcze po uszach w zadłużeniu. I brzmiało to trochę inaczej.
O Skyrimie napisałam, że szkoda mi marnowac czasu, skoro obecnie mam wiele innych rzeczy do zrobienia i możliwe, ze nie mogę wtedy wyluzować, bo nie miałam wtedy czasu na marnowanie czasu (bo nóż na gardle, banki i inne głupoty). Bo generalnie to ja spokojnie wrzucam na luz :) I owszem, możliwe że wyraziłam wtedy podziw dla męzczyzn, co potrafią się tak odciąc od zycia codziennego, ze Skyrim czy inne gry zajmujące wiele godzin nie budzą w nich poczucia jakiejkolwiek straty - i było to wyrażone pod tym kątem:) Że to jednak pozyteczne, kiedy zamiast nakręcać sie problemami i stresem, kiedy te problemy i stres są - człowiek potrafi wrzucić wtedy na luz. I ze zauważyłam, ze to potrafią łatwiej męzczyźni - czy w takiej uwadze jest coś złego?

"A z tego co piszesz o swoich związkach, wynika że to Ty byłaś zwykle tą stroną dającą, a ci wszyscy co przyłazili to jacyś tacy niegotowi ;) I nie wiem czy nie tu jest pies pogrzebany, że właśnie kobieta to pracuje i się stara (w związku i poza nim), a mężczyzna to tylko biega i "fus-ro-da!" :D"

Aż tak to nie ;) Owszem, ja byłam stroną bardziej dającą, ale w swoich związkach tez otrzymywałam pewne pożyteczne rzeczy/sytuacje od partnerów. W momencie, kiedy pisze przez pryzmat wywałki, to chyba oczywiste, ze mi wywalają MOJE emocje, moje poczucie krzywdy i zalu - i że nie jest to tzreźwe i przytomne wtedy, prawda? Ani w pełni obiektywne ;)

To co mnie bolało i wywalało mi na to wczoraj - że jednak to męzczyźni wchodzili w związki nie bedac na to gotowi, nie wiedząc czy nawet tego chcą i to mi okazywali swoim odcięciem, niezdecydowaniem, brakiem spontaniczności. Ba, nawet nie tylko okazywali, co po pewnym czasie mówili - a mimo to nadal miewali "zrywy", by do bliskosci dążyć. Dla mnie to nielogiczne. Jak czegos nie chcę - to do tego nie dążę. Swego czasu zreszta podobna sytuację widziałeś, jak widziałeś mnie z moim dawnym (nie ostatnim) partnerem. I sam mi wtedy o czyms podobnym pisałeś.

"Taki mechanizm bycia dawcą w związku to też ucieczka przed bilskością, po prostu bardziej "uszlachetniona." Coś na zasadzie "lepiej być gwiazdą wśród matołów, niż matołem wśród gwiazd". Dawanie przychodzi łatwiej również dlatego, że kiedy coś się zakończy, to brak dawania nie będzie tak bolał. Natomiast kiedy się otworzymy na przyjmowanie i na równą wymianę, to w dużej mierze jesteśmy "zdani na tę drugą osobę." Nie kontrolujemy, nie mamy nad tym władzy. A jak postanowi nagle obdarzać tym wszystkim kogoś innego to, aua, dopiero zaboli. zwłaszcza bezsilność"

Lyndzik - bardzo chętnie otwieram się na to, co mi druga osoba ma do zaoferowania. I przyjmowałam także od ostatniego partnera i za to, co przyjęłam i otrzymałam, jestem mu wdzięczna. Mimo to, było nadal tak, ze facet był tuż po rozwodzie i wywalało mu na kazdym praktycznie kroku - na kobiety, na związki, na bliskość, na seks nawet ;) Czasem się otwierał i wyluzowaywał i wtedy było fajnie - a kiedy indziej się zamykał i odcinał. I tak - ten mechanizm faktycznie się powtarza w moich związkach - właśnie ten w całości - mezczyzna tuz po wyjściu z poprzedniego związku, nie wiedzący dokładnie czy chce być w kolejnym, ale bojący się samotności, i żyjący w ciągłych wywałkach, bo nie miał czasu niczego przerobić po wyjściu z ostatniego związku. Tym razem już mnie to tak nie raniło, jak poprzednio, ale mimo wszystko - nadal budzi niezroumienie, czemu ZNWOU spotkałam takiego męczyznę, kóry nie jest gotowy na związek, okazuje to... a mimo w ten związek się pcha. Przykro mi, nie rozumiem tego. Dlatego zaczęłam dochodzić do wniosku, że może większosć męzczyzn tak ma;) ... i zaczęło mi na to wywalac.

I dlatego też, ze to się powtarzało i tym razem weszłam w cały ten proces i realcję bardziej swiadomie - zakończyłam tą relację i powiedziałam sobie - nigdy więcej tego typu faceta. I rozpracowac, co to powoduje także po mojej stronie.

« Ostatnia zmiana: 2013-06-09, 12:13:30 wysłana przez hydrozagadka »

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-06-09, 11:42:15 »
Hydro,
Przyznam że, jak Cię lubię, tak mocno mnie irytuje kiedy poruszasz tematy damsko-męskie. I teraz dopiero dotarło do mnie czy to nie od czasu naszej jakiejś dawnej rozmowy na PW, gdzie coś wspominałaś że nie masz czasu na Skyrima, bo nie jesteś mężczyzną który sobie tak po prostu potrafi wrzucić na luz. Jak powiedziałem że to trochę szowinistyczne, to odparłaś że nie, bo to wręcz pozytywnie pisałaś, że mężczyźni tak sie potrafią odprężyć i sama byś tak chciała.

A z tego co piszesz o swoich związkach, wynika że to Ty byłaś zwykle tą stroną dającą, a ci wszyscy co przyłazili to jacyś tacy niegotowi ;) I nie wiem czy nie tu jest pies pogrzebany, że właśnie kobieta to pracuje i się stara (w związku i poza nim), a mężczyzna to tylko biega i "fus-ro-da!" :D

Taki mechanizm bycia dawcą w związku to też ucieczka przed bilskością, po prostu bardziej "uszlachetniona." Coś na zasadzie "lepiej być gwiazdą wśród matołów, niż matołem wśród gwiazd". Dawanie przychodzi łatwiej również dlatego, że kiedy coś się zakończy, to brak dawania nie będzie tak bolał. Natomiast kiedy się otworzymy na przyjmowanie i na równą wymianę, to w dużej mierze jesteśmy "zdani na tę drugą osobę." Nie kontrolujemy, nie mamy nad tym władzy. A jak postanowi nagle obdarzać tym wszystkim kogoś innego to, aua, dopiero zaboli. zwłaszcza bezsilność.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-09, 11:41:05 »
Karina, to co pisałam o idealizacji pisałam owszem, z doświadczenia, ale to już jest historia :)

Zresztą Marylka ma racje - idealizacja innych w moim przypadku opierała się na uważaniu, ze ja sama byłam niegodna;

Nawet nasza znajomość to jest historia sprzed paru lat - zreszta i tak u kązdej osoby inaczej zinterpretowana:) ale abstrahując od tego - czy zakładasz, ze ludzie się zmieniają? Bo ja tam zakładam, ze Ty tez sie przez te lata zmieniłas :)

A skoro uważasz, ze czuję sie lepsza od innych i gardze ludźmi - to przypatrz się też sobie. Zobacz szczególnie na ile patrzysz na mnie przez swoje własne historyczne filtry :)
Ba! Owszem, był okres kiedy gardziłam ludźmi i czułam sie lepsza od nich - to był okres szkoły średniej i wczesnych studiów :) i kompensacji mojej bardzo niskiej społecznej samooceny i nieśmiałości w ten sposób. Możesz widzieć historię i nie widzieć tego, co jest obecnie w rzeczywistosci. Tak też bywa :)
« Ostatnia zmiana: 2013-06-09, 11:46:16 wysłana przez hydrozagadka »

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-09, 11:29:07 »
Ruszyło mnie to, bo znam to z doświadczenia .

Poza tym nie uważam, że idealizując innych , idealizujemy siebie. Myślę, że jest wręcz na odwrót. Idealizując innych, myślimy, że "oni" sa tacy idealni a my ?  . . . Nie dorastamy im do pięt :(

I wcale nie jest łatwo KOCHAĆ tzw. "idealnych" ludzi, chyba że mówimy o adoracji, jak w stosunku do bóstw, or so.

Zresztą nadmieniłaś, że takich nie ma. Więc nie potrzeba w ogóle rozpatrywać kochania ich   :))) 

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-09, 11:20:34 »
Karina,
Jak ja nie lubię, kiedy ktoś AUTORYTATYWNIE STWIERDZA : "to czujesz to lub tamto, ty myślisz tak i owak, ty JESTEŚ taka/i i owaka/i" !

Zawsze wtedy pytam takiego "eksperta" : A skąd to wiesz, do cholery ? !

Przemyślenia czy lustro ? !

Bo przecież nie intuicja .
Skąd "ekspert" wie, co ktoś CZUJE, MYSLI, KIM JEST , na Boga Ojca ?!
Kto dał mu prawo OSĄDZAĆ !
WHO ARE WE TO JUDGE ???

Przecież można ZAPYTAĆ : " A może czujesz, myślisz tak czy inaczej ?"
( KIM JESTEŚ -  nie wchodzi w grę !  )