Autor Wątek: Uzdrawianie związków partnerskich  (Przeczytany 98913 razy)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-08, 17:02:42 »
Karino - to akurat nie, nawet jak jeszcze miałam w sobie poczucie winy i bycia nie w porządku, to i tak w większości sżło o co innego. Choć bywałam szowinistycznymi facetami nie lubiącymi kobiet - takich jednak tak naprawdę nigdy nie przyciagałam w tym życiu (i całe szczęście;)

Za to z wybaczeniem, to znów do mnie dotarło, ze sobie wybaczyłam, "połówkowi" wybaczyłam (całkiem niedawno)...ale Bogu nadal nie wybaczyłam. Tak, moze głupio to brzmi, ale czuje w sobie jeszcze ten element zaciętości, ze "jak mógł na to wszystko pozwolić i nic nie zrobić"... ba, nawet "jak mógł mi na to wszystko pozwolić i nic nie zrobić" ;) No tak :D - ważny trop, ze to zacukanie warto puścić w końcu do końca :)

Andżeliko - akurat u mnie już jest ten postęp, ze jak wizualizuje sobie takiego partnera, to czuje że to jest fajne i w porządku - i sama tez czuje się w porządku, dobrze. Kiedyś faktycznie tak nie było. Czułam się wtedy niegodna i pomieszana. W tej chwili czuję, ze to by było ok, że w tej chwili juz z obu stron realne miłość i harmonia płynęłyby by ładnie, i żadna z osób nie czułaby się tym skrępowana, nie bałaby się tego itp.

Dlatego też chyba wyskakuje mi obecne pomieszanie, ze realnie nadal tego nie mam - bo jak to, czuję się już z tym ok, a nadal brak? (pyt. retoryczne w chwili obecnej;)
 Ale biorac pod uwagę tą zaciętość, o której napisałam do Kariny - to juz sie nie dziwię. Bo teraz podświadomie usiłuję udowdnić Bogu, ze skoro nic wtedy nie zrobił i długo potem nic nie zrobił i dopuścił do tego całego bólu, samotności, odrzucenia itp* - to teraz on musi się postarać, bym ja przyjęła miłość i harmonię. Że ja już nie bedę o to zabiegać, może jak dobrze się postara, to przyjmę ;)

Nawet zabawne, trzeźwo patrząc :D

*oczywiscie wg podświadomości, swiadomie to ja wiem, ze trochę inaczej to wyglądało ;)


« Ostatnia zmiana: 2013-06-08, 17:15:07 wysłana przez almighty »

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-06-08, 16:35:26 »
Asia

"Zaś już mniej ironicznie i bardziej serio - przynam, ze nadal nie wiem, skoro naparwde mam już samoocenę mocno uzdrowioną, inne "parametry" ;) także - czemu nadal przyciągam do relacji męzczyzn, którzy nie są otwarci, nie są gotowi i generalnie na kazdym kroku starają sie okazywac, jak mało im zalezy, ze związek/relacja z kobietą to w gruncie rzeczy coś, czego nawet nie wiedzą czy chcą, ale im "się trafia", więc może łaskawie przez chwilę okażą zainteresowanie, ale tylko na ich (blokujących) zasadach! ;) GRRR. Poje$%$^ńcy."
Frustracja wywala, ale moze to być tylko przykrywka dla pś, bo tak pod spodem to ona nie chce miłości i harmonii, nie chce spełnienia w związku, czuje się nie godna, boi się utraty.
Nie bez powodu ciągle takich przyciągałaś. Gdybyś była otwarta na miłość i harmonię, czuła się godna, to pojawiłby się partner który też jest otwarty i gotowy na taki związek no i harmonijny z Tobą.

Ja poczułam u siebie wyraźnie, że to wmawianie sobie, że Bóg nikogo dla mnie nie ma, to jakiś pic na wodę i fotomontaż, bo jak wizualizowałam sobie takiego partnera, to poczułam, że ja go nie akceptuję w swoim życiu bo nie czuję się godna tego, by ktoś mnie tak kochał, boję się że stracę, albo też boje się harmonii, boję się już tych połówek :P

No i postanowiłam po kawałku każdą z tych rzeczy uzdrawiać, a w sumie to wszystkie na raz, bo one wyszły pod wpływem afki na harmonię i miłość.


Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-08, 14:52:47 »
Karma się wypali jak wybaczysz sobie.

marcin

  • Gość
[#]   « 2013-06-08, 14:20:19 »
No właśnie. W momencie, kiedy się bywało lub jest w całkiem ok związku, to przyjmowanie, ze spotka się odpowiednią osobe we właściwym czasie przychodzi łatwiej. Kiedy tego nie było, automatycznie na takie założenie (że taka osoba jest i się spotkamy) rośnie napięcie i oczekiwanie.

Ciekawe.

Wtedy też nie ma potrzeby tworzenia jakiś negatywnych wyobrażeń nt płci przeciwnej , tworzonych z oczywistego niedosytu emocjonalnego, by sobie radzić z sytuacją i pragnieniami. Podświadomość kreuje to co chcemy - decydujesz że nie tworzysz związku to ci w tym pomaga (przeszkadza).
« Ostatnia zmiana: 2013-06-08, 14:24:24 wysłana przez marcin »

matek

  • Gość
[#]   « 2013-06-08, 14:11:59 »
Cytuj
Przyznam, ze ten argument kompletnie do mnie nie trafia. Co to za radocha, przeżyć bez fajnej bliskiej relacji 50 lat, a potem trafić na chętna "połówkę", tylko o 42 lata (czy jakos tak) młodszą? ;)

Hehe, no, swoja racje masz. Ja czasami widzac zupelnych mlodziakow (17-20 lat, powiedzmy) wygladajacych na wniebowzietych  tez myslalem, ze szkoda ze nie trafil mi sie taki super zwiazek po wypasie kiedy bylem w tym wieku (choc wlasciwie zwiazek, ktory mialem wtedy moglby byc super, gdyby nie leki, presje i DDA). Bo to niby taki wiek, kiedy czlowiek powinien byc beztroski i cieszyc sie zyciem (to takie spoleczne wyobrazenia). Troche przykre, ze "trzeba" sie liczyc z presja starzenia sie - pewnie, ze chcialoby sie pouzywac idealnego zwiazku w czasie, kiedy cialo mlode:)Ale w koncu starzec sie nie trzeba, a w kazdym razie nie trzeba tego robic zbyt szybko:)

Cytuj
Dlatego wg mnie lepiej przestać myślec w tych kategoriach i uzyskac większy luz w energiach.

Luz w energiach to dobra rzecz:)Skoro nie masz takiego naturalnego uczucia, a kojarzy Ci sie to tylko z wyczekiwaniem i marzeniami scietej glowy, to moze rzeczywiscie lepiej odpuscic i cieszyc sie zyciem, niz to rozkminiac - pelnia jest tu i teraz.
W kazdym razie, i tak zycze Ci, aby zycie mile Cie zaskoczylo, i zebys spotkala kogos, kto rozwali te wszystkie wywalki i wyobrazenia w pyl.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-08, 14:09:19 »
Aśka,

wg mnie Ty właśnie byłaś takim facetem, jaki Ci się nie podoba i teraz odrabiasz swoją karmę.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-08, 13:53:17 »
Hej, chyba nie jestes jeszcze taka stara, co?;)Pamietam niedawny wpis Leszka na temat tego, ze spotkanie kobiety/mezczyzny swojego zycia nie ma nic wspolnego z wiekiem - podal przyklad Mahometa, ktory swoja spotkal po 50-tce.

Przyznam, ze ten argument kompletnie do mnie nie trafia. Co to za radocha, przeżyć bez fajnej bliskiej relacji 50 lat, a potem trafić na chętna "połówkę", tylko o 42 lata (czy jakos tak) młodszą? ;)

Cytuj
Zreszta, mnie nie o czekanie i napinanie sie chodzi, raczej przeciwnie - poczucie, ze sie te istote do ktorej niejako "tesknimy" spotka sie predzej czy pozniej - we wlasciwym czasie.
Ja obecnie jestem w calkiem ok zwiazku, ale tez czuje, ze sa jeszcze istoty, ktore "mam" spotkac.

No właśnie. W momencie, kiedy się bywało lub jest w całkiem ok związku, to przyjmowanie, ze spotka się odpowiednią osobe we właściwym czasie przychodzi łatwiej. Kiedy tego nie było, automatycznie na takie założenie (że taka osoba jest i się spotkamy) rośnie napięcie i oczekiwanie. Dlatego wg mnie lepiej przestać myślec w tych kategoriach i uzyskac większy luz w energiach.


hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-08, 13:46:32 »
Ingo i z tym się zgadzam, dobrze czujesz. Było coś takiego, wychodził ten temat w sesjach i zabiegach - sporo zlazło, sama to czuję, ale widac nadal pś jest przywiązana do tego przymusu udowadniania sobie, ze to nie jest możliwe dla mnie. I to tez niestety nadal czuję. Dzięki, że o tym napisałaś, bo juz mi się nie chciało o tym temacie myślec :)

A tak już mi się nie chce uzdrawiać... ;)

Przeciez wystarczyłoby, gdyby w końcu fajny, udany związek wyszedł - i cała reszta tej głupoty poszłaby sobie i nie wróciła. Ech. Tym udowdnianiem sobie tego oczywiście też juz jestem zmęczona :) I chyba dlatego doszłam do wniosku, ze może stoi za tym wszystkim jeszcze coś innego.
« Ostatnia zmiana: 2013-06-08, 13:54:52 wysłana przez hydrozagadka »

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-06-08, 13:41:18 »
Przekonanie pojawiło się po bardzo wielu nieudanych próbach odzyskania miłości.
Teraz odtwarza ci się to samo. Tyle razy próbowałaś stworzyć związek, że już przestałaś wierzyć że to możliwe.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-06-08, 13:38:11 »
Ja u ciebie Asiu widzę taki wzorzec- w bardzo dawnych czasach, gdy utraciłaś miłość, uznałaś że miłości nie ma. i Odtąd starałaś sie udowodnić to że jej nie ma. Gdzieś na głebszym poziomie nadal wierzysz że miłość nie istnieje i własnym przykładem chcesz to udowodnić. To dlatego nie chcesz stworzyć związku, żeby pokazać że masz rację.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-08, 13:34:09 »
No oczywiście, że ma prawo - ale chodzi o to, że to tylko pokazuje że jeszcze coś siedzi. Ja nie mówię, że masz totalnie skopany obraz mężczyzn w głowie - na pewno wiele poczyściłaś i z grubsza może być ok, ale skoro wywala to co wywala i dzieje się to co się dzieje - to ewidentnie jeszcze gdzieś coś istotnego jest do uzdrowienia w tej kwestii.

Ja wiem, ze siedzi :) Już o tym pisałam np.; o emocjach żalu, rozczarowania i złości. Ale mimo wszystko jest pewnie coś jeszcze, bo te emocje to jest wynik doświadczeń, nie było ich na starcie. Czyli nie są przyczyna, tylko skutkiem.

Cytuj
Co do trafiania na takich mężczyzn - to jest jeden z wieeeeelu różnych typów facetów. No coś musi być w Twoich intencjach takiego, co ze wszystkich możliwości przyciąga akurat ten konkretny typ. Zmęczenie, frustracja i od lat niezmieniająca się sytuacja jest dowodem na to, że prawdopodobnie sedno problemu jest dla Ciebie czymś bardzo trudnym, do czego nie potrafisz dotrzeć. Bronisz się przed tym, a pś niechętna do konfrontacji próbuje Cię przekonać że problem jest na zewnątrz, że to kwestia kijowych facetów, którzy tak naprawdę są dla Ciebie lustrem i pokazują Ci coś, czego nie chcesz widzieć. To wszystko się raczej nie zmieni, póki właśnie nie zobaczysz tego, co masz do zobaczenia.

;) No dobrze, a cóż takiego mogą mi pokazywac? ;) bo ja juz nie wiem, co to ma znaczyć dla mnie. Może ewnetulanie to, ze przypadkiem "ten typ" przyciągałam tez jeszcze "z przyzwyczajenia" lub "rozpedu" - kiedyś bowiem uważałam, ze jestem nieciekawa i niegodna; teraz już tego w sobie nie czuje i wcale tak nie uwazam. A mimo to... ;)

Może być jednak tez tak, ze teraz grzebie się w emocjach z przeszłości, która pod wzgledem wzorców jest już dla mnie nie aktualna, ale emocje jeszcze buzują i grabią.

matek

  • Gość
[#]   « 2013-06-08, 13:34:06 »
Asiu,

Cytuj
Długo pielęgnowałam podobne uczucie, długo w to wierzyłam - i może gdybym w wieku lat 23-24 zaznała spełnienia w związku, to pewnie nadal bym w to wierzyła.

Sorry, ale dla mnie to jest zwykłe źródło nieporozumień i rozczarowań, ciągłego napięcia i podświadomych oczekiwań - że skoro tak jest, skoro "mamy się spotkać" - to juz byśmy się spotkali. Nie da się "czekać" w nieskończoność.

Hej, chyba nie jestes jeszcze taka stara, co?;)Pamietam niedawny wpis Leszka na temat tego, ze spotkanie kobiety/mezczyzny swojego zycia nie ma nic wspolnego z wiekiem - podal przyklad Mahometa, ktory swoja spotkal po 50-tce.

Zreszta, mnie nie o czekanie i napinanie sie chodzi, raczej przeciwnie - poczucie, ze sie te istote do ktorej niejako "tesknimy" spotka sie predzej czy pozniej - we wlasciwym czasie.
Ja obecnie jestem w calkiem ok zwiazku, ale tez czuje, ze sa jeszcze istoty, ktore "mam" spotkac.

Cytuj
No ale rozwój to przecież nei tylko wywałki i rozkminianie, co trzeba uzdrawiac. Rozwój to równiez bardziej radosne, świadome i szczęśliwe życie, bardziej spontaniczne, bardziej pełne i bardziej spełnione :)

Prawda. Chyba jestem troche uprzedzony, bo bylem kiedys w krotkim zwiazku z osoba "rozwijajaca sie", i byly to ciagle wywalki. Ale i ja nie bylem na ten zwiazek gotowy. Pulapka w zwiazku "rozwojowcow" moga byc ich wyobrazenia na temat, jak powinna wygladac i zachowywac sie osoba "rozwijajaca sie" - to moze rodzic jakies oczekiwania, pretensje itp. Ale tak byc nie musi, pewnie to tez kwestia wzorcow DDA. Teraz jestem w zwiazku z osoba zainteresowana "rozwojem", ale nie siedzaca w nim bardzo gleboko.

No, i w ogole to myslalem o tym "rozwoju" i jednak jest ok. "Rozwoj" rozumiem jako podnoszenie wibracji, energetyzacje, rozwijanie umiejetnosci typu wizualizacja itp.- tyloma rzeczami sie czlowiek zajmuje, wiec dlaczego nie tym, sa to chyba jedne z najbardziej pozytecznych i ciekawych zajec. Nie musi to jednak isc w parze z rozwojem swiadomosci (podnosic wibracje umyslu i ciala moglaby nawet biologiczna maszyna z  wbudowanym cialem astralnym i mentalnym - tak mysle).

marcin

  • Gość
[#]   « 2013-06-08, 13:31:21 »
A kto pisał w ogóle o takiej fiksacji?

nikt nie musiał wcześniej pisac, to moja wypowiedź :P ;)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-08, 13:28:48 »
Gwoli refleksji nad "męzczyznom łatwiej" na tym polu - nie jest to przekonanie az takie od czapy.

Po prostu kobiety są bardziej chętne do współpracy, gotowe i otwarte na ewentualne zmiany, czy potrzebę pracy czy rozmowy w bliskiej relacji, niz przeciętny mężczyzna.

Czyli jak męczyzna raczy zechcieć wejść w związek, to szybciej znajdzie kobietę, kóra nie tylko będzie mu się podobać, ale która też będzie chciąła współpracowac przy tworzeniu dobrej relacji.

W druga strone jest po prostu gorzej, ze wzgledu na obciążenia kulturowe, zwyczajowe i różne durne przekonania, że np.: męzczyzna nie okazuje uczuć, męczyzna nie ma potrzeby rozmowy, roznowyy sa głupie, cieszenie jest głupie (wszystko to ząlożone z góry), a seks jest nudny i przereklamowany... ;-)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-06-08, 13:26:47 »
Cytuj
Clint, wywala, bo ma prawo wywalac.
No oczywiście, że ma prawo - ale chodzi o to, że to tylko pokazuje że jeszcze coś siedzi. Ja nie mówię, że masz totalnie skopany obraz mężczyzn w głowie - na pewno wiele poczyściłaś i z grubsza może być ok, ale skoro wywala to co wywala i dzieje się to co się dzieje - to ewidentnie jeszcze gdzieś coś istotnego jest do uzdrowienia w tej kwestii.

Cytuj
To jest budzenie nadziei i oczekiwań. Nie chcę w to wchodzić :)
No racja :)

Cytuj
A jak określasz i rozpoznajesz, ze te uczucia są prawdziwe, a nie tylko marzeniem ściętej głowy? jak to rozpoznać, bez weryfikacji realnej czyli zaistnienia takiego zdarzenia w życiu?
A nie wiem :D Ja tam nie miałem pewności do samego końca. To trzeba samemu ze sobą ustalić. Zresztą marzyć też jest fajnie, lepiej marzyć niż rzucać depresyjnymi tekstami o tym jak się nie da w sumie.

Cytuj
Co to znaczy "odpowiednie działania" w tym przypadku?
To się Boga trzeba pytać. Dla każdego człowieka oznacza to co innego.

Co do trafiania na takich mężczyzn - to jest jeden z wieeeeelu różnych typów facetów. No coś musi być w Twoich intencjach takiego, co ze wszystkich możliwości przyciąga akurat ten konkretny typ. Zmęczenie, frustracja i od lat niezmieniająca się sytuacja jest dowodem na to, że prawdopodobnie sedno problemu jest dla Ciebie czymś bardzo trudnym, do czego nie potrafisz dotrzeć. Bronisz się przed tym, a pś niechętna do konfrontacji próbuje Cię przekonać że problem jest na zewnątrz, że to kwestia kijowych facetów, którzy tak naprawdę są dla Ciebie lustrem i pokazują Ci coś, czego nie chcesz widzieć. To wszystko się raczej nie zmieni, póki właśnie nie zobaczysz tego, co masz do zobaczenia.