Clint, super. Naprawdę super.
I dla mnie najważniejsze jest to, ze dwie osoby potrafią ze sobą rozmawiać, chcą tego, są otwarte i szczere, i nie traktują nawet emocjonalnych rozmów, jako kłótni. Bo jak na razie to spotykałam partnerów, którzy nie dość, że uważali, iż rozmowy nie mają sensu, to jeszcze każda najmniejsza niezgodność, każda dyskusja była przez nich określana jako kłótnia.
A jak chciało się porozmawiać poważniej, także o tym, co np.: dręczy partnera, to były odpowiedzi typu: "Nieważne", albo zamykanie się na 3 spusty. Mam nadzieję, że w końcu spotkam bardziej otwartego mężczyznę.
Tez uważam, ze narzędzi rozwoju jest mnóstwo - i grunt, by druga strona była samo(świadoma), otwarta, szczera wobec siebie i innych, potrafiąca kochać, doceniać i pozwalająca siebie kochać, doceniać itp

Nie potrafiłabym za to zaakceptować palącego czy pijącego partnera; nie wiem, czy to jest fanatyzm;) ale z pijącym próbowałam i był to cholerny dyskomfort, tym bardziej, ze nie dało się wypracować żadnego porozumienia w tej kwestii - pan po prostu nie szanował moich próśb, by np.: nie pił u mnie w domu, i miał nastawienie, ze "to moje widzimisię" i powinnam się leczyć z niechęci do alkoholu

A sam potrafił popijać dzień w dzień (i to trunki typu whisky) i uważał, ze to nie jest alkoholizm;) Przy takim nastawieniu, ze "to moje widzimisię", a jego potrzeby są najważniejsze - po prostu znajomość się zakończyła.
To był fanatyzm z mojej strony czy zdrowa ochrona swoich granic? Wg mnie to drugie.
Z jedzącym mięso pewnie też miałabym pewien problem, szczególnie gdyby zachowywał się nieakceptująco i prowokująco wobec tego, ze sama tego mięsa nie jem, (z czymś takim też się spotkałam) i jeszcze np.: wymagał, bym mu mięcho na obiadek szykowała

No way

Zatem pewne podobieństwa po prostu ułatwiają relację. Zaś kiedy to, co różni, jest akceptowane przez obie strony i wpływa inspirująco - to jest po prostu bosko!:)