Autor Wątek: Uzdrawianie związków partnerskich  (Przeczytany 99373 razy)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-02-21, 12:10:24 »
:))

Kaśka

  • Wiadomości: 101
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-02-21, 11:59:15 »
"Marcin miał nawet satysfakcję ze umie mi tak dowalić że nie widzę sensu życia"
dzięki ,że to napisałaś
wczoraj ktoś mi właśnie tak dowalił ,po chwili jak włączyłam kompa to w całej dzielnicy prądu nie było...
czas na węzły..piszę maila do Ciebie :))

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-02-21, 11:46:07 »
Nareszcie cos ruszyło i to konkretnie w temacie uzdrowienia relacji z najbardziej harmonijnymi osobami, połówkami. Miałam tydzień temu wypalanie węzłów u Maharaja Leszka:) tematyka była w porównaniu ze wszystkim co już było u mnie- jedna z boleśniejszych, także moralnie, i przyniosła dużą ulgę w moim umyśle i sercu. Tego samego dnia wieczorem wywaliło mi na kolegę połówka, to była ogólna wywałka, reakcja na połówkę a nie na osobę [ na mojego Marcina tez tak zareagowałam na początku znajomości] Tak się spiełam że czułam się jak pękająca struna bez dźwięku:) Nic nie pomagało. Kolejnego dnia rano rozmawiałam z kolega i ten mnie wkurzył, poczułam sie niezrozumiana. Boże, jak ja dziękuję Lynd że tak bardzo mnie wkurzyłeś! :D Bo dzięki temu odrazu położyłam się do sesji z modlitwą bym przytomnie zobaczyła o co chodzi z moimi relacjami z połówkami, dlaczego jest tak nerwowo, dlaczego z Marcinem mamy duży problem z odrzucaniem, do tego stopnia że zaczeła się licytacja kto kogo- a to oznacza że jest naprawde źle. Okazało się, ze nikt nikogo nie odrzucił. Ale każdy czuł sie odrzucony przez połówkę i miał o to silna pretensję. Okazało się że padliśmy ofiarą rozwalania połówek i do dziś bardzo silnie to wpływało, nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak taki incydent potrafi na całe tysiące lat rozwalic komuś pojęcie o związkach, harmonii. Po rozwaleniu naszym ja byłam dość przytomna, widziałam co sie stało, ale osoba która nas rozwaliła z miejsca zaciągneła Marcina w chaszcze i pokodowała go tak, że on do dziś mnie " nie widzi i ignoruje w pewien wyuczony sposób" Tamta osoba zdominowała jego umysł, zmanipulowała go, pozbawiła dostępu do wielu boskich cech. Ja to widziałam i presjowałam go żeby odszedł od tej osoboby, ale to głupie było i nie wykonalne. Puźniej Marcin z ta osobą wspólnie mnie atakowali, Marcin miał nawet satysfakcję ze umie mi tak dowalić że nie widzę sensu życia. Co ciekawe, Marcinowi kiedyś wywaliło ze nie umie mnie skutecznie skrzywdzić, w ps mu to siedziało.
Po sesji czuje sie jak inna osoba, odreagowałam sobie rozwalanie połowek, moje presje, misje nawracania, wkręcania sie w to wszystko:) Puszczenie szoku rozwalenia i oczekiwanie w tym życiu na ponowne rozwalenie nie było by mozliwe bez usunięcie tony poczucia winy z serca u Leszka:) i bez usunięcia transów czekania na odrzucenie/akceptację. dziękuję:)
« Ostatnia zmiana: 2013-02-21, 11:52:14 wysłana przez Olga »

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-11-16, 18:30:16 »
Prawdziwie uduchowiony człowiek nie tworzy związku z góry ustalając co chce w nim doświadczać. No, chyba że zaangażuje w to Boga. Przyszła mi taka afirmacja:

Kiedy uwalniam się od przyzwyczajenia do tworzenia związków partnerskich, to Bóg ma dla mnie coś znacznie lepszego.

Po kilku powtórzeniach pojawiła się w sercu ta świeżość, z którą nie mają nic wspólnego moje wydawałoby się piękne, a zatęchłe kurzem i ledwo zipiące wyobrażenia na ten temat.

No właśnie :) Bo przyszłości nie da się kontrolować. Można się tylko otworzyć na to "coś lepszego" porzucając wszelkie wyobrażenia na ten temat :))

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-11-15, 23:08:49 »
Dzisiaj zobaczyłem że moja podświadomość weszła w pat sama ze sobą, jeśli chodzi o związki. Z jednej strony chcę bardzo związku i mam klarowną wizję jak on ma wyglądać, ale właśnie ta klarowna, pięknie poukładana wizja tych wszystkich pięknych rzeczy które mogę doświadczać w związku, powoduje że uciekam, wzbraniam się i czuję potrzebę większej wolności. W ogóle mam dość jakichkolwiek ustaleń. Prawdziwie uduchowiony człowiek nie tworzy związku z góry ustalając co chce w nim doświadczać. No, chyba że zaangażuje w to Boga. Przyszła mi taka afirmacja:

Kiedy uwalniam się od przyzwyczajenia do tworzenia związków partnerskich, to Bóg ma dla mnie coś znacznie lepszego.

Po kilku powtórzeniach pojawiła się w sercu ta świeżość, z którą nie mają nic wspólnego moje wydawałoby się piękne, a zatęchłe kurzem i ledwo zipiące wyobrażenia na ten temat.
Chyba też boję się że jak już wejdę w związek, to kogoś mogę potem stracić. A tak teraz jestem wolny więc nie mam nic do stracenia. Janis Joplin fajnie śpiewa "Wolność to po prostu kolejne słowo na nic do stracenia". Fajnie jakbym przeniósł tą wolność na tematy związków :))

« Ostatnia zmiana: 2012-11-15, 23:19:20 wysłana przez Sebastian »

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-18, 13:31:18 »
I to poczucie,że nie muszę nikogo zmieniać :> ;-)  po prostu wolność.

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2012-10-18, 13:11:02 »
Wybór jest prosty :) Albo akceptacja, albo wewnętrzna frustracja :))

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-10-18, 13:02:04 »
Olga :))
Nie może być inaczej, bo akceptacja jest lekarstwem na wszystko :D

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-10-18, 12:51:51 »
Olga. Aż się boję. Daj znać czy żyjesz.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-18, 12:04:46 »
Olga
akceptacja bardziej Siebie, czy Partnera?:)

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-18, 11:18:27 »
Brak chętnych piorunów. Sezon na burzę skończony. Akceeptacjaaa... ;]

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-18, 10:41:57 »
Niech mnie piorun trzaśnie jeśli akceptacja nie jest lekarstwem na udany związek;)


Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-09, 13:17:10 »
Monika

:)
To już kolejne wcielenie w którym dał mi popalić...
Były ich wiele. Moim dzieckiem był wielokrotnie:/

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-10-09, 00:27:35 »
Laka
Nie.Chodzi o stan ciąży .
Ten stan miał być stanem piękna.

Dziecko wziąło na siebie twoje lęki ,w chwili ,kiedy poczułaś ,że możesz nie nadawać się na mamę.W nim też  w tym momencie narodziło sie poczucie winy za to ,ze żyje.Jakaś jest karma miedzy wami ,on ci kiedys jako dziecko dał nieźle w kość ,a ty mu obiecalaś ,ze jak bedzie mały to go utopisz,w którymś wcieleniu.Nie spełniło sie to w tym wcieleniu i dobrze ,bo dziecko ma już czystsze intencje do zycia.
Wiem ,ze to ma zwiazek z czakramem korony ,trzeciego oka i przechodzi p[rzez gardło.Aha wiem ,on jako mężczyzna kiedyś ciebie zgwałcił i pozostał w pochwie taki wzorzec ogłupienia i dosyc jest to silne ,i ta częśc nieświaqdoma duszy na jego widok ,w bezcielesnej postaci ,reaguje jakimś dziwnym stanem.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-08, 22:36:20 »
Monika

Dzięki za spojrzenie:)
Masz na myśli to, że zajście w ciąże, a właściwie pojawienie się duszy mojego syna w moim zyciu, odnowiło starą traumę, która już wtedy była? To o to chodzi, gdy piszesz, że to nowy stan?
W jaki sposób dziecko wzieło to na siebie bym nie cierpiała?