Autor Wątek: Uzdrawianie związków partnerskich  (Przeczytany 99116 razy)

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-10-08, 21:34:28 »
 Laka

Tu się u mnie kłania niechciana ciąża, która sprawiła, że nagle straciłam siebie. I mam poczucie, że nic nie mogłam z tym zrobić. To odebrało mi wszelką przyjemność i radość życia na wiele lat, aż do dzisiaj. Czyli już 8 lat. A ja nadal mam poczucie, że nic nie mogę z tym zrobić.


To raczej nowy stan ,ja nie widzę ,żebyś straciła siebie ,to takie wrazenie ,te części Ciebie ,które najbardziej to przeżyły wcale nie zostały utracone ,mnie tu sie kojarzy czas ,kiedy to w którymś wcieleniu byłaś niewolnikiem ,i faktycznie wtedy czułaś ,ze straciłaś siebie.
To lęk ,który pojawił się w chwili kiedy to spotkałaś sie z duszą dziecka ,on miał identyczny ,ale jeszcze z Twojej strony był zabarwiony innym lękiem ,czyli :nie wiem czy będę dobrą mamą ,dziecko w Tobie połączyło sie z tym lekiem ,nawet jakby biorąc to na siebie ,abyś nie cierpiała ,tu odnośnie tej  sytuacji pojawia sie mi historia ,że byłaś zabita ,a co ma ona wspólnego  z tym to nie wiem .
To nowy stan ,w którym widzę ,że i w takim stanie trzeba zaakceptować swoją kobiecość ,uświadomić sobie ,że nawet jeśli jesteś w ciąży ,lub bez względu na to w jakim jesteś stanie ,masz moc.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-08, 21:05:27 »
ontoja


:):):)

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-08, 20:34:48 »
Laka
"No ja też upadłam pod wpływem połówka, bo bardzo chciałam mu pomóc, więc dałam sie namówić Przedwiecznym na pewien koszmarny układ. Ale to dlatego, że już wtedy byłam w pewnym stopniu odcięta od Boga...nie wierzyłam już w Boską ochronę, moc."

Upadanie pod wpływem połówka jest najpowszechniejsze bo to jest sfera miłości , i tam sobie odgrywamy oddzielenie od źródła miłości w sobie( Boga),tam najłatwiej możemy poczuć te emocje odrzucenia ,beznadziei a prawdziwą intencją jest chęć doświadczenia oddzielenia ,chęć poznania czegoś innego niż miłość i szczęście .I w moim odczuciu na tym właśnie polega upadek .Nie jest on związany z jakimś miejscem ,przestrzenią .Nie wydarzył się w konkretnym czasie (choć kiedyś się zaczął).Odejście ,upadek najbliższej istoty jest świetnym usprawiedliwieniem dla własnego upadku .Nie wierzę ,żeby Bóg skazał nas na to i uzależnił od kogokolwiek ,wierzę ,że zawsze ma dla Nas coś lepszego i zawsze daje nam nowe szanse .


 Moim zdaniem choć sytuacja jest trudna to na pewno Bóg ma z niej wyjście i nie jesteś skazana na cierpienie z tego powodu ,że masz dziecko .Trzeba wyrobić w sobie wiarę ,że takie wyjście istnieje i Bóg je pokaże bo Cię kocha i ma moc.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-10-08, 09:39:51 »
Zawsze miałam takie trudności, aby z kimkolwiek się rozstać. Zawsze uciekałam i pozostawiałam coś bez odpowiedzi, ponieważ nie potrafiłam się wytłumaczyć. Dzięki temu pozrywały się pewne więzi w rodzinie bez wyjaśnień, dzięki temu uciekłam z pracy nic nie mówiąc. To samo przenosiło się na moje lęki w związku. Bałam się, że partner będzie chciał odejść, lub że po prostu nie będzie się układało a ja tego nie zniosę, bo tak bardzo boję się straty i ogólnego niepowodzenia w związku. Przecież silnie koncentrowałam się na tym, aby nie powtórzyć sobie rozrywki z domu.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-08, 08:44:25 »
ontoja

Fajnie napisałeś:) U mnie jest to realna trauma z  tego wcielenia, w sensie uaktualniona. Taki wpis trochę otworzył mi klapki.

"Najlepsze" jest to, że ja się pś bronię przed odreagowaniem, bo:
- kiedyś wydawało mi się takim cierpieniem, że nie chciałam go rozgrzebywać, by znów to czuć. A nie bardzo wierzyłam w to, że mogę się od tego uwolnić. Wydawało mi się tak realne. Nie byłam gotowa.
- teraz nadal ten lęk jest, jednak jestem już bardziej gotowa, by się z tym zmierzyć, mam inną świadomość.

Dla mnie trudne do zaakceptowania jest to właśnie, że po takich silnych przeżyciach negatywnych, tyle czasu pozostawałam w skutkach tego, że nie byłam w stanie się za to zabrać, bo mnie to totalnie paraliżowało, składało się na to wszystko tyle różnych aspektów. Chyba lęk przed upadkiem świadomości, pod wpływem traumatycznych doświadczeń, z których długi czas nie będę widziała wyjścia, że szczęście i kontakt z sobą, z Boskością w sobie zostanie zablokowany.

Clint

No ja też upadłam pod wpływem połówka, bo bardzo chciałam mu pomóc, więc dałam sie namówić Przedwiecznym na pewien koszmarny układ. Ale to dlatego, że już wtedy byłam w pewnym stopniu odcięta od Boga...nie wierzyłam już w Boską ochronę, moc.

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-08, 02:53:45 »
Trzeba się przestać bać straty ,nawet jeśli podświadomie kreujemy sobie jeszcze traumatyczne wydarzenia ,bo to nie fatum ale podświadomość przyzwyczajona do tego .Lęk przed utratą miłości i szczęścia w istocie jest większy niż lęk przed tym ,że go nigdy nie doświadczymy .
Ten lęk może być jedną ,jeśli nie najważniejszą przyczyną braku sukcesów w wykreowaniu sobie tego co chcemy .

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-08, 02:34:49 »
To nie wydarzenia są przyczyną  cierpienia .Kreujemy sobie wydarzenia ,żeby sobie uzasadnić cierpienie.
Trzeba najpierw zrezygnować z chęci cierpienia a nie będzie późniejszej traumy.
Lęk przed utratą miłości ma swoje żródło w oddzieleniu od Boga i miłości .Oddzieleniu ,które nie jest żadnym fatum tylko naszym wyborem.Wyborem ,którego dokonujemy wewnętrznie codziennie.Możemy czuć szczęście ,możemy cierpieć .Możemy też doświadczać bardzo wielu odcieni stanów pomiędzy tymi dwoma .

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-07, 22:58:39 »
Cytuj
Wolę go już nie czuć i nie pamiętać, by nie czuć tej traumy i utraty.
O, no właśnie identyczna rzecz mi wyszła - że wolę już nie mieć w ogóle związku niż znowu przeżywać tą traumę związaną z ewentualną utratą tego związku. To w sumie idiotyczne w samych podstawach, bo trauma polega na tym, że się miało coś fajnego, a potem się tego nie miało, a rozwiązaniem ma niby ma być nie posiadanie tego czegoś fajnego, czyli sama przyczyna traumy. Logika umarła :D

No, ale tu mi wyszła jako przyczyna największa emocjonalna trauma, czyli utrata połówki z powodu której stoczyłem się na jeszcze większe dno. Mam wrażenie, że potem w niektórych życiach odnawiałem ten scenariusz - miałem jakiś związek, traciłem go i z tego powodu przeżywałem traumy, które doprowadzały mnie do wyniszczenia siebie na różne sposoby. A to mi uświadamia, że z tego powodu bardziej niż samej utraty, boję się jej konsekwencji - tego jak to będę przeżywał i gdzie mnie to znowu pociągnie.

Po prostu boję się, że porażka związkowa by mnie doprowadziła do transformacji w Melodramatycznego Łukasza. :D

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-07, 22:23:38 »
Clint

To ja mam coś bardzo podobnego. To nie tylko o związek u mnie chodzi, ale o poczucie szczęście i spełnienia. Boję się, że to będzie i nagle zostanie odebrane, utracone. A ja nic nie będę mogła na to poradzić. Tu się u mnie kłania niechciana ciąża, która sprawiła, że nagle straciłam siebie. I mam poczucie, że nic nie mogłam z tym zrobić. To odebrało mi wszelką przyjemność i radość życia na wiele lat, aż do dzisiaj. Czyli już 8 lat. A ja nadal mam poczucie, że nic nie mogę z tym zrobić.
Zaakceptowałam w końcu( bo długim czasie depresji, potem buntu, silnych emocjach) i żyję z tym, choć czuję się odcięta nadal od szczęścia w sobie. To było jak utrata wszelkiej możliwości i nadziei na szczęście, w każdym możliwym aspekcie, w które do tamtej chwili mocno wierzyłam. Teraz poczucie szczęścia gdy się we mnie na moment pojawia, powoduje odnowienie tej traumy, silny lęk, niemoc. Wolę go już nie czuć i nie pamiętać, by nie czuć tej traumy i utraty.
Działa na każdej linii i w każdym temacie.

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-07, 20:50:51 »
Zabawne - tak jak ciągle mi wywalało, że nie jestem w stanie stworzyć fajnego związku, to teraz zaczął mi wywalać lęk mi się uda i... mógłbym to stracić. Nie spodziewałem się że po lęku przed odrzuceniem, wpadnę na lęk przed utratą. :P

Na razie mi wywala ta utrata na tle mocy - że jakaś siła wyższa, choćby w postaci samego Boga może ten związek odebrać wbrew mojej woli. Tak po chrześcijańsku - co dał, to może i zabrać. Najwyraźniej trauma po połówkowa i pranie mózgu u UBA mi się wciąż odbija czkawką.

To jest dalej ten sam lęk przed odrzuceniem mimo ,ze w innym trochę aspekcie.

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-07, 20:48:22 »
"6. jak partnerka o coś Cię poprosiła i Ty się zgodziłeś się to wykonać - to zrób to w miarę przyzwoitym czasie (np.; do tygodnia, jeśli nie ustaliliście terminu). Nie dziw się, ze po jakimś czasie, jak tego nie zrobisz, partnerka może zacząć być zdziwiona, zła itp ;). Wiemy, ze miewasz czasem tendencje do zgadzania się na "odczep się' i potem zapominania o tym, ale chyba nie o to chodzi w zdrowej relacji?
----"

Ja  do tego punktu napisał bym adnotacje :" Nie dziw się ,że zgadzamy się na odczep jak masz focha gdy się nie zgadzamy a w ogóle co umiesz zrobić sama ,zrób sama" ;D

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-07, 20:18:28 »
Zabawne - tak jak ciągle mi wywalało, że nie jestem w stanie stworzyć fajnego związku, to teraz zaczął mi wywalać lęk mi się uda i... mógłbym to stracić. Nie spodziewałem się że po lęku przed odrzuceniem, wpadnę na lęk przed utratą. :P

Na razie mi wywala ta utrata na tle mocy - że jakaś siła wyższa, choćby w postaci samego Boga może ten związek odebrać wbrew mojej woli. Tak po chrześcijańsku - co dał, to może i zabrać. Najwyraźniej trauma po połówkowa i pranie mózgu u UBA mi się wciąż odbija czkawką.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-09-05, 11:21:19 »
Grażynka :))) - ja bym to wydzieliła jako pkt 7 ;)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-09-04, 21:22:51 »
Do punktu 6 dodałabym - Zaimponuj swojej kobiecie - zrób zwykłe codzienne prace domowe - pozmywaj, odkurz, wypierz i nie traktuj ich jak konkurencji sportowej "kto lepiej to zrobił" za którą się złote medale (pochwały) dostaje ;)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-09-04, 20:23:47 »
Pokusiłam się dla zabawy, by ułożyć poradnik "Jak być idealnym mężczyzną";-)

---
1. bądź uwazny, nie olewaj kobiety, kiedy do Ciebie mówi; to że olewałes tak swoją Mamusię, jak byłeś chłopcem, nie oznacza, ze masz tak samo postępować wobec swojej partnerki.

2. rozmawianie o tym,co czujesz, czy co Cię boli, czego nie lubisz, a co lubisz, a czego potrzebujesz - to jest wazny proces wzajemnego poznawia się; Bądź też zainteresowany co lubi lub nie partnerka.

Żadne z Was nie musi się do tego dostosowywać, ale warto wiedzieć i pamietać, co drugą stronę może rozdrażnić lub sprawić jej przyjemność (nawet jeśli Ty nie wiesz, czemu to może sprawiać komuś przyjemność). Nie musisz tego wiedzieć, by Twoja partnerka danym gestem poczuła się zachwycona.

3. staraj się być szczery i otwarty, Twoja partnerka, to nie Twoja matka, nie musisz się przed nią ukrywać. Im więcej będziesz udzielał wymijających odpowiedzi na proste pytania, tym bardziej partnerka nie będzie wiedziała o co Ci chodzi.

4. Pamiętaj, kobiety to nie samochód, który obsługujesz mniej więcej tak samo. W seksie warto być otwartym i schodzić z utartych szlaków. Nie pieść partnerki tylko w jeden schematyczny sposób, bo jakiejś poprzedniej to się wg Ciebie podobało. Bądź otwarty na jej sygnały, jej słowa i nie obrażaj się, ani nie czuj urażony, kiedy kobieta zaproponuje byś robił coś inaczej. Raczej to doceń, że Ci to mówi, bo mogłaby - jak niesttey spora część zakompleksionych osób - nic nie powiedzieć, tylko potem przeżywac rozczarowanie, jaki ten seks był kiepski. Albo jeszcze gorzej - zaczęłaby udawać, ze jej przyjemnie. Chciałbyś tego?

5. Uśmiech, przytulenie, pogłaskanie to sa bardzo męskie gesty. Nie bój się ich!

6. jak partnerka o coś Cię poprosiła i Ty się zgodziłeś się to wykonać - to zrób to w miarę przyzwoitym czasie (np.; do tygodnia, jeśli nie ustaliliście terminu). Nie dziw się, ze po jakimś czasie, jak tego nie zrobisz, partnerka może zacząć być zdziwiona, zła itp ;). Wiemy, ze miewasz czasem tendencje do zgadzania się na "odczep się' i potem zapominania o tym, ale chyba nie o to chodzi w zdrowej relacji?
----

Na razie tyle ;-))