Autor Wątek: Wzorce religijne i ascetyczne do odreagowania  (Przeczytany 84174 razy)

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2016-02-26, 09:45:42 »
Mirek
Moze nie baw sie w eksperta od wspomnien innych gdy masz tylko zwykly sceptycyzm podparty nawet nie wgladem tylko tym, ze sie rzekomo od dawna interesujesz tematem i ogladasz filmy dokumentalne ;) to troche malo, zeby powazniej tutaj o tym dyskutowac.
Pisze bo to ja nie dawno pisalem o tym, ze zylem tam gdzie zyl Jezus w tamtym slawnym wcieleniu (cos mi tez mowi, ze to twoja odpowiedz na to, ale zaprzeczysz) rozpoznaje tez ta histoire karmiczna w osobach silnie ze mna powiazanych i zazwyczaj sie nie mylę . Po tamtym wspomnieniu , jako ze mialem do osoby Jezusa stosunek emocjonalny mialem wglad w niego "z teraz". Widzialem, ze jednak jest odrebna istota. Jego energie moglbym tylko porownac do rozpalonego slonca.


Cytuj
Osobiście przypomniałem sobie natomiast podczas pewnej sesji regresingu jak walczyłem mieczem z ogromnym owadem, większym ode mnie. Wspomnienie było bardzo realne

Wspomnienie czy wizja? Bo wizje w sesjach sa normalne i nie odkrywasz ameryki ze mozna je miec no i jednak rozrozniasz, ze to nie jest zadne wspomnienie, wiec na co to ma byc przyklad?
« Ostatnia zmiana: 2016-02-26, 09:52:58 wysłana przez medżikowsky »

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-02-25, 23:48:43 »
Mirek,
mnie akurat ten temat też jakoś wypłynął.
Czy istniał czy nie to akurat nie mam wątpliwości bo jako nauki spinają się w całość i jak korzystałem z energii chrystusowej to Reiki przy tym przedszkole, ale co do natychmiastowych uzdrowień i cudów to mam tak duże  wątpliwości, że bliżej mi do wiary w grzybki halucypki i propagandę choć w mechanizm cudów wierzę prócz chodzenia po wodzie ::)
Mało tego jego rozzwój w nowym testamencie jest zbieżny z moimi etapami więc zbyt dużo sensownych zbiegów okoliczności by to były zlepki opowiesci z róznych świętych, ale to moje zdanie i pewnośći tez jeszcze nie mam.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-02-25, 21:34:30 »
Całe życie mam jakieś wizje,sny i wspomnienia związane z Jezusem, mówię o tym pierwszy raz, bo bałam się wyśmiania, a teraz jakby mniej mnie to obchodzi, więc wyznam teraz - ciągle mnie prześladuje poczucie, że to ja byłam Jezusem, ewentualnie mój bliźniaczy płomień.
« Ostatnia zmiana: 2016-02-25, 21:39:32 wysłana przez Karina »

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-02-25, 20:00:41 »
Jezus to mag atlantydzki. I wiele sztuczek które stosował przeniósł z tamtego okresu. Np tę sztuczkę że mówił- pojdź za mną i dany człowiek za nim szedł.

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-02-25, 19:57:13 »
Ja nie tylko pamietam Jezusa z tamtego wcielenia ale pamiętam go z innych wcieleń. I dość dużo czasu mi zajeło uzdrawianie karmy z nim.

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2016-02-25, 19:49:37 »
Inga
Nie czuję się rozczarowany. To co napisałem to tylko takie przeczucie. Z czasem może zmieni się i jednak uwierzę, że Jezus naprawdę istniał. W sumie to coraz mniej mnie to obchodzi. I może o to właśnie chodzi.

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-02-25, 19:33:17 »
No więc cię rozczaruję, bo ja mam wspomnienia i na pewno nie są to wspomnienia dewocyjne.

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2016-02-25, 18:57:58 »
Inga
Nauki nie zostały tak zupełnie wymyślone. Jak napisałem wcześniej, w owym czasie było wielu ludzi, którzy głosili nauki w stylu który znamy obecnie z ewangelii. Wielu ludzi na pewno ich słuchało. Później, wystarczyło, że pojawiło się zapotrzebowanie społeczne, a pojawili się też tacy co wspomnienia nauk takich proroków spisywali i przypisywali jednej postaci, która została wcześniej przez kogoś nazwana i scharakteryzowana.

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-02-25, 18:47:23 »
Mirek
A kto wymyślił nauki Jezusa?

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2016-02-25, 18:37:43 »
Wydaje mi się że Mirek trochę przeszarżował :-) Gdyby Jezus był całkiem wymyślony to raczej nie powstałyby tak szczegółowo drobiazgowe Ewangelie. Wierni raczej by się nie odważyli na takie wymyślne rojenia i zadowoliliby się ogólniejszymi. :-)

Był gdzieś jeszcze film, bodajrze Zeitgeist, gdzie jest o tym, że Jezusa wpasowano w panujące ówcześnie poglądy nt porządnego Boga. A porządny Bóg w tamtych czasach miał 12 uczniów, po narodzeniu odwiedzało go trzech królów itp itd Takie cechy miały różne znacznie wcześniejsze bóstwa. I to jest zresztą przyczyną tak szybkiego i łatwego akceptowania nowej religii przez ludzi - ona nie była aż taka inna od tego w co wierzono wcześniej

WIęc wydaje się że przynajmniej niektóre aspekty historii o Jezusie są zmyślone. Ale czy wszystkie to mam pewne wątpliwości.

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2016-02-25, 18:13:43 »
Inga
Nie przypomniałem sobie swojego dewocyjnego wcielenia. Być może nigdy takiego nie miałem. Jednak wielu ludzi przechodziło przez to. Stygmatycy to pokłosie takich wcieleń. W którym życiu pś silnie uwalnia takie dewocyjne emocje. Powoduje to fizyczne zmiany w naczyniach krwionośnych dłoni i stóp i często silną religijność. Jednak nie wszyscy stygmatycy to ludzie niezwykle religijni.
Osobiście przypomniałem sobie natomiast podczas pewnej sesji regresingu jak walczyłem mieczem z ogromnym owadem, większym ode mnie. Wspomnienie było bardzo realne. Oczywiście rozsądek podpowiada, że nigdy nie mogło dojść do takiego zdarzenia. Prawdopodobnie w którymś wcieleniu, jako dziecko słuchałem niezwykłych opowieści, które mocno wryły mi się w emocjonalną pś, i stąd te wspomnienia.

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-02-25, 17:50:37 »
Mirek
Możesz podac jakieś takie dewocyjne wspomnienie? Albo chociaż wyobrażenie takiego wspomnienia?

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2016-02-25, 17:41:40 »
Od pewnego czasu analizuję temat Jezusa. Dużo czytam i oglądam filmy dokumentalne związane z nim. Powoli dochodzę do wniosku, że taka postać w ogóle nie istniała. Na pewno był jakiś pierwowzór religijnego Jezusa i najprawdopodobniej nie tylko jeden. Jednak Jezus jakiego znamy z ewangelii, nie tylko tych 4 uznanych przez kościół, ale również apokryficznych, nigdy nie istniał. Po latach niewolnictwa w cesarstwie rzymskim przyszedł czas na poszukiwanie pocieszenia dla tysięcy ciemiężonych. Być może w II połowie I w. ktoś zaczął wspominać jak to jego dziad opowiadał mu o proroku czy mesjaszu, który chodził po świecie, uzdrawiał i nauczał ludzi o lepszym świecie i nagrodzie jak czeka maluczkich po śmierci. W tym czasie w cesarstwie rz. było wielu takich proroków. Mnóstwo ludzi mogło słyszeć o kimś takim. Przy silnym zapotrzebowaniu publicznym wystarczyła jedna taka opowieść, żeby została podchwycona i odpowiednio ubarwiona przez innych. Legenda zaczęła żyć własnym życiem, spisywana po latach przez zapaleńców. To było coś na kształt dzisiejszych teorii spiskowych, albo innych legend w postaci kosmitów, którzy za pomocą kosmicznych narzędzi stworzyli np. "czaszkę przeznaczenia" przed wieloma wiekami. Pomimo niekiedy dowodów naukowych wręcz na niemożność zajścia pewnych zdarzeń zgodnie z taką teorią, wielu ludzi święcie w nie wierzy. Wystarczy przeszukać internet. Takie teorie żyją własnym życiem. Dzisiaj w świetle nauki i techniki możemy bardzo wiele takich legend wyjaśnić, ale przed 2 tys. lat nie było takich możliwości, ani też woli u ludzi, którym bardzo podobało się uznać taką legendę za prawdę.
Wiem, że niektórzy użytkownicy forum korzystający z regresingu pamiętają Jezusa. Ta pamięć może pochodzić z wcieleń dewocyjnych, w których "wspominanie" Jezusa przed ołtarzem wznosiło się na szczyty emocjonalne. Emocje są prawdziwe, ale wspomnienia już niekoniecznie.
« Ostatnia zmiana: 2016-02-25, 17:48:07 wysłana przez Mirek »

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-02-23, 20:57:55 »
Jakiś czas temu odwiedzilam średniowieczny kościół oprowadzajac znajomą, który jest uznany za miejsce mocy. Pewnie jest, tylko może nie cały,a jakaś jego część, tego nie wiem. Jednak rozglądając się zobaczyłam wyraźnie bardzo silne emocje ludzi związane z lękiem przed Bogiem, przed karą za grzechy, jakimś tam sądem. I to było takie zabobonne wręcz. Ci ludzie musieli bardzo bać się Boga i wierzyć. Taki klimat jak ze średniowiecza zdjęty.
To było poprostu w tych murach, rzeźbach zbierane przez setki lat. Produkowane przez księży i "wiernych".

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-02-23, 18:36:09 »
Hmmm niedawno pojechałem po jedną osobę pod kościół żeby ja zabrać po mszy. Od wycia na tej mszy miałem ochotę uciekać gdzie pieprz rośnie, bo zrobiło mi się niedobrze (to była droga krzyżowa) ale na szczęście miałem samochód i możliwość głośnego słuchania muzyki :-)

W wypowiedzi pani Moskalik chodzi o coś innego. O to że teraz mozna pójść do kościoła i w ciszy się tam pomodlić nie będąc narażonym na odbieranie nam energii przez Watykan.